Czy SRAM zamierza zabić przerzutkę tylną?

magazynbike.pl 5 dni temu

Tytuł brzmi jak żart, ale najnowsze zgłoszenie patentowe Amerykanów może o tym świadczyć.

Na pierwszy rzut oka brzmi to jak clickbait. Przerzutka tylna to przecież jeden z najbardziej oczywistych elementów roweru – tak oczywistych, iż trudno wyobrazić sobie napęd bez niej. A jednak najnowsze, grudniowe zgłoszenie patentowe SRAM-a (US Patent Application 19/238,462 – Multispeed Drive Unit For An Electric Bicycle, napisał o nim pierwszy Pinkbike tutaj) każe zadać to pytanie całkiem serio. I choć – przynajmniej na razie – mówimy wyłącznie o rowerach elektrycznych z centralną skrzynią biegów, to kierunek myślenia jest… co najmniej intrygujący.

Kask do zmiany biegów… myślami
Pierwszy AXS z… elektroniką na zewnątrz

Zaskoczeni? Przyznam, iż ja byłem odrobinę. A potem przypomniałem sobie wizytę w Chicago, w siedzibie głównej SRAM-a.

Z wizytą w siedzibie SRAMa w Chicago

Opisywałem ją już w innym miejscu – link podaję powyżej – ale najbardziej zapadł mi w pamięć fragment dotyczący wizyty w dziale, który roboczo nazwijmy Skunk Division. Na cześć podobnego działu Lockheeda. Miejsca, gdzie nie projektuje się „następnej wersji kasety”, tylko rzeczy, które na pierwszy rzut oka nie zawsze mają sens. Albo wręcz wyglądają jak żart.

To tam narodziła się idea bezprzewodowej komunikacji AXS. To tam ktoś na serio rozważał zmianę biegów… myślą. Serio. To tam powstał również dzwonek AXS – rzecz absolutnie zbędna i jednocześnie idealnie pokazująca sposób myślenia tej firmy.

Dlaczego o tym piszę? Bo podczas jednej z rozmów zeszliśmy wtedy na temat przyszłości napędów. Powiedziałem wprost, iż automatyczna zmiana biegów to coś, co musi się pojawić. I iż ludzie będą tego chcieli – choćby jeżeli dziś jeszcze o tym nie wiedzą. Nie usłyszałem potwierdzenia. Zamiast tego było tylko lekkie potakiwanie głową. A rok później jeździłem już na rozwiązaniu znanym dziś jako SRAM Powertrain.

Pierwsza jazda automatem z silnikiem SRAM Eagle Powertrain

Tak, wiem – wielu z Was przez cały czas nie jest do tego przekonanych. Ale po testach automatycznych napędów Shimano, SRAM-a i TRP w połączeniu z Boschem jestem przekonany, iż to działa. Dokładnie tak, jak w samochodzie. Dla wielu użytkowników jest to po prostu lepsze, bardziej intuicyjne i mniej obciążające rozwiązanie. I właśnie tutaj wracamy do najnowszego patentu SRAM-a.

Bo on do tej idei wraca. I idzie o krok dalej.

Patent opisuje napęd z centralną skrzynią biegów, który przy okazji eliminuje jeden z najbardziej problematycznych elementów roweru górskiego – przerzutkę tylną. Tak, SRAM zrobił bardzo dużo, by ją zabezpieczyć. Najpierw hak UDH, potem napędy Transmission, które faktycznie są znacznie trudniejsze do uszkodzenia. Ale prawda jest brutalnie prosta: to przez cały czas element, który wystaje. A jeżeli coś wystaje – da się to urwać.

Tego problemu nie ma w przypadku centralnej skrzyni biegów. Przełożenia przez cały czas istnieją, zakres przez cały czas jest szeroki, ale wszystko schowane jest w jednym, chronionym miejscu. Bez kontaktu z kamieniami, korzeniami, błotem i całą resztą górskiego chaosu.

Zanim jednak powiecie, iż „to tylko zmowa producentów” i iż od lat moglibyśmy jeździć na skrzyniach takich jak Pinion – odpowiem krótko: to nie takie proste. Dotychczasowe skrzynie biegów nie są idealne. Mają większe straty energii niż klasyczny napęd łańcuchowy. Nie wszystkie przełożenia wchodzą równie gładko. A iż człowiek dysponuje ograniczoną mocą, takie niuanse naprawdę mają znaczenie.

Chyba że… dodamy silnik.

W rowerze elektrycznym zarówno wyższa masa, jak i większe opory przestają być krytyczne. Relatywizują się. Zalety natomiast zostają – a wręcz zyskują na znaczeniu. Trwałość, odporność na warunki, mniejsza potrzeba serwisu, możliwość stosowania mocniejszego łańcucha albo choćby paska w miejsce kolejnego newralgicznego elementu.

Z samego patentu wynika, iż mówimy o 12 przełożeniach i zakresie 504%, a więc bardzo zbliżonym do współczesnych napędów MTB z klasyczną przerzutką tylną. Ale to dopiero początek.

Dokument wspomina o wielu trybach jazdy, które mogą być przełączane przez użytkownika dzięki jednostki sterującej, a także o trybie automatycznym wykorzystującym czujniki. Co więcej – SRAM idzie jeszcze dalej, sugerując możliwość regulowania charakterystyki samej zmiany biegów. Np. może mieć na nią wpływ kadencja itd.

Po lekturze całego patentu trudno uznać go za abstrakcyjną wizję. Wręcz przeciwnie – wygląda jak bardzo konkretna odpowiedź na problemy, które od lat występują w rowerach górskich. Szczególnie tych elektrycznych.

Jeśli do tego dodamy fakt, iż SRAM przez cały czas nie ma własnego, popularnego silnika, a konkurencja – Shimano czy Valeo – bardzo intensywnie pracuje nad zintegrowanymi rozwiązaniami napędowymi, układanka zaczyna się składać. Nie zdziwi mnie, jeżeli już w okresie 2026 zobaczymy coś w pełni działającego.

Czy to oznacza koniec przerzutki tylnej?
Nie. Przynajmniej nie w zwykłych rowerach.

Ale w elektrykach? Tam ten scenariusz przestaje brzmieć jak żart.

Jestem ciekaw, co Wy o tym sądzicie.

Tekst: Grzegorz Radziwonowski

Zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski, SRAM

Idź do oryginalnego materiału