Do otwartych słuchawek w przeszłości zawsze podchodziłem z rezerwą. Doceniam ideę – kontakt z otoczeniem, bezpieczeństwo w ruchu, brak „zatkanych” uszu. Jednocześnie zwykle coś nie grało – albo dźwięk, albo szum wywołany wiatrem. Soundcore AeroClip nie są generalnie pierwsze, które sprawiły, iż w ogóle zmieniłem zdanie, ale w swojej kategorii jak do tej pory zrobiły to najlepiej.

To nie są kolejny model otwarty z pałąkiem wieszanym za ucho. AeroClip idą inną drogą- zamiast haka mamy klips, delikatny pierścień oparty na cienkim, tytanowym drucie “z pamięcią kształtu” (serio, tak napisano więc cytuję). Całość waży symboliczne 4 gramy sztuka i po kilku minutach po prostu przestajesz je czuć. Czy to powód, dla którego błyskawicznie przestałem być jedynym ich użytkownikiem? Być może. Faktem jest, iż wyglądem przypominają też kolczyki, a akurat ich nie noszę. Wszystko to byłoby jednak nieistotne, gdyby nie fakt, jak działają.

Suma zalet – o których więcej poniżej w rozwinięciu recenzji – spowodowała, iż była to podstawowa para słuchawek, jakie stosowała Justyna Jarczok
– widzicie ją na zdjęciach – w zawodach ultra w okresie 2025. Zwykle dowożąc je na najwyższy stopień podium.

Czego słuchała, spytajcie ją sami – bo jest spora szansa iż jej playlisty miały duży wpływ na końcowe wyniki. I motywujące podcasty pewnie też!
Konstrukcja i dopasowanie – lekkość, która działa
Kluczowy element AeroClipów to sposób mocowania. Słuchawki zakłada się na zewnętrzną krawędź ucha, w jego najcieńszym miejscu, a komora akustyczna naturalnie układa się w muszli, tuż przy wejściu do kanału słuchowego. Bez wciskania, bez uszczelniania całości.
Szutroza Kwileń
Ultra Duch PuszczyW pudełku znajdują się dwa dodatkowe gumowe adaptery, które skracają dystans między komorami- drobiazg, ale to działa. Przy większych uszach poprawiają stabilność i dają poczucie lepszego trzymania, choćby podczas biegania. I to jest moment, w którym AeroClip naprawdę zaskakują: nie ruszają się. Ani na asfalcie, ani na szutrze, ani przy intensywnym ruchu głowy.
Osobiście eksperymentowałem też z ich przesuwaniem w pionie, umieszczając niżej – by uzyskać mocniejsze basy. Tak, efekt uzyskałem, ale… wyżej jest po prostu wygodniej je nosić. Tak zostały zrobione.
Do tego dochodzi odporność IPX4- pot, zachlapania, lekki deszcz nie robią na nich wrażenia. To sprzęt ewidentnie projektowany z myślą o aktywnych. Ale nie z myślą o nurkowaniu.
Szutroza KwileńParowanie i codzienna obsługa
Pierwsze parowanie jest banalnie proste: wyjmujesz słuchawki z etui, usuwasz zabezpieczenia i… gotowe. AeroClip automatycznie pojawiają się w ustawieniach Bluetooth.
Duży plus za Multipoint, czyli możliwość jednoczesnego połączenia np. z telefonem i systemem audio w samochodzie. Rozmowa w aucie, szybkie wyjście na trening z telefonem i słuchawkami i wszystko działa bez manualnego przełączania. Aktywacja multipointu odbywa się z poziomu etui i trwa kilka sekund.
Jest jednak niuans związany z parowaniem – jeżeli rozłączy się je przypadkowo, np. zmieniając appki, trzeba z powrotem włożyć je do opakowania, by się ponownie połączyły. Na rowerze to nie zawsze wygodne, szczególnie gdy opakowanie zakopane jest pod ciuchami gdzieś po kieszeniach.
I uwaga – „klipsy” słuchawek nie wchodzą w kolizję z okularami, jak i paskam kasku. A to nie jest takie oczywiste, tu problematyczne bywają szczególnie modele z pałąkiem z tyłu.
Ultra Duch SanuBrzmienie i rozmowy – tu jest największe zaskoczenie
Otwarte słuchawki z definicji nie oferują aktywnej redukcji hałasu- i AeroClip niczego tu nie udają. Ale to, jak brzmią, jest naprawdę imponujące jak na tę konstrukcję.
Dźwięk jest czysty, dynamiczny i – co najważniejsze – zaskakująco mało „ucieka” na zewnątrz. To jeden z największych plusów tego modelu.
Rozmowy? Bardzo mocna strona. Cztery są mikrofony wspierane algorytmami AI (napisałbym coś o nanobotach, bo to równie abstrakcyjne, ale to nieprawda)- samemu się słyszy świetnie, bez narzekań ze strony rozmówców.
Do tego dochodzi aplikacja Soundcore (iOS / Android), gdzie można wybrać jeden z gotowych profili dźwięku albo stworzyć własny. Jest tu wszystko, czego potrzeba: tryb z podbitym basem, taki do podcastów, a choćby podbicia głośności – kiedy jest to potrzebne (wspominałem o mocno wiejącym wietrze?).
Szuter Master Polanica-ZdrójSterowanie – a raczej jego brak
Jeśli jest coś, do czego mamy poważne zastrzeżenia, to sterowanie dotykowe. Teoretycznie dotyka się dowolnego miejsca na zewnętrznej części pierścienia. W praktyce… trudno trafić tak, by uzyskać efekt. Justyna po prostu sterowania dotykowego nie używała.
Da się z tym żyć, ale to element, który Soundcore powinien dopracować w kolejnej generacji.
Ultra Duch PuszczyCzas pracy i cena
8 godzin na jednym ładowaniu i 24 godziny z etui to bardzo solidny wynik. Bez problemu wystarcza na cały dzień – albo noc. Etui jest lekkie (32 g), ładowane przez USB-C i nie zajmuje miejsca w kieszeni.
8 h brzmi solidnie, jeżeli weźmie się pod uwagę zwykły trening albo wyścig – a te rzadko przekraczają kilka godzin. Wyścigi ultra potrafią jednak trwać kilka dni bez przerwy. Co wtedy? I tu mamy kropkę nad i – kilkanaście minut w opakowaniu wystarcza, by się podładowały i znów działały kilka godzin. Do kolejnego przystanku, na siku czy hot doga z Orlenu. I znów podładowanie – można tak (niemal!) bez końca. A na postoju na sen ładujemy etui, godzina wystarcza by było pełne w 100%.
A teraz najważniejsze: cena. Przy kwocie nie więcej niż 499 zl – a trafiają się promocje na poziomie 400 zł – AeroClip oferują znakomity stosunek jakości do ceny.

Podsumowanie – otwarte słuchawki, które przekonują sceptyka
Soundcore AeroClip to jeden z tych produktów, które nie próbują rewolucjonizować rynku na siłę- po prostu rozwiązują realne problemy otwartych słuchawek. Są lekkie, wygodne, stabilne, brzmią lepiej, niż można by się spodziewać.
Sterowanie dotykowe nie działa, słychać też to co wokół – i o to przecież chodzi – ale w zamian dostajesz komfort, bezpieczeństwo i dźwięk wysokiej jakości, a nie brzęczenie. jeżeli do tej pory słuchawki tego typu były dla Ciebie mniejszym złem AeroClip mogą te przekonania zmienić.
Tekst: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski, Ultra Duch Sanu, Szutroza








