Renkus-Heinz: systemy nagłośnieniowe z technologią kierowania wiązki. Karl Brunvoll i Michał Popławski, Renkus-Heinz

4 godzin temu

Jak podają źródła, pierwsze systemy rozgłoszeniowe, których zadaniem była transmisja komunikatów, pojawiły się na rynku już na początku XX wieku. Wykorzystywane były one m.in. do transmisji przemówień głów państw, w trakcie rozgrywek sportowych, zawodów żeglarskich, do komunikacji wewnątrz budynków, a niedługo zaczęły pojawiać się również na lotniskach czy dworcach kolejowych.
Przez kilka dekad dominowała bardzo prosta architektura: mikrofon, mikser, wzmacniacz, najbardziej skuteczne w tym czasie głośniki tubowe, zasilane głównie przy pomocy linii 70/100 V. Początkowo jednak, skupiano się nie tyle na czytelności komunikatów, co na odpowiednio dużej mocy, a sam system nagłośnieniowy nie tylko miał oferować możliwie najwyższą jakość, ale przede wszystkim musiał przebić się przez szum i hałas.
Kolejne dekady przyniosły liczne zmiany w systemach public adress. Najpierw wzmacniacze lampowe zostały wyparte przez konstrukcje tranzystorowe, pojawiły się cyfrowe procesory DSP, następnie matryce cyfrowe umożliwiające bardziej elastyczne tworzenie stref nagłośnieniowych, aż do ostatniego aktu tej rewolucji, w ramach którego konwencjonalne systemy zostały zastąpione nowoczesną, inteligentną infrastrukturą audio.
Bardzo istotną rolę w tym rozwoju odegrała firma Renkus-Heinz będąca niewątpliwie jednym z liderów producentów systemów nagłośnieniowych do instalacji stałych wykorzystujących sterowanie wiązki – koncepcję sięgającą lat 60., które dopiero za sprawą rozwoju DSP i wzmacniaczy mogły stać się praktycznym i użytecznym narzędziem, które gwałtownie zmieniło podejście do projektowania, uruchamiania i konfiguracji systemów, przede wszystkim w obiektach o wymagającej akustyce.
Zapraszamy do rozmowy z przedstawicielami firmy Renkus-Heinz, których zapytaliśmy o początki produkcji, najważniejsze technologie, największe wdrożenia oraz rolę systemów wyposażonych w sterowanie wiązką dzisiaj.

Założona prawie 50 lat temu firma Renkus-Heinz jest jednym z pionierów technologii sterowania wiązką w profesjonalnych rozwiązaniach audio. Chociaż sama koncepcja sterowania wiązką sięga lat 60., to jednak producent zaczął stosować ją nieco ponad 20 lat temu i tak narodził się model ICONYX, stworzony nie tylko z myślą o kierunkowości, ale także naturalnym brzmieniu.
Renkus-Heinz nie tylko produkuje głośniki, ale od początku swojej działalności rozwija własne technologie akustyczne, przetworniki, tuby i algorytmy DSP. I właśnie to połączenie wieloletnich prac badawczo-rozwojowych z koncentracją na trudnych akustycznie obiektach sprawiło, iż marka jest dziś postrzegana za jednego z liderów technologii cyfrowego sterowania wiązką.
Z całą pewnością jednym z kluczowych wynalazków, które umożliwiły zbudowanie zaawansowanych kolumn głośnikowych z bardzo kompaktowymi obudowami, był również opatentowany przez Ralpha Heinza przetwornik CoEntrant, pozwalający na uzyskanie pełnopasmowego dźwięku z małej konstrukcji.
Technologia Beam Steering to rozwiązanie, które umożliwia elektroniczne kierowanie wiązki dźwięku bez konieczności fizycznej zmiany położenia kolumny. Opracowane przez producenta DSP steruje fazą, opóźnieniem i charakterystyką częstotliwościową poszczególnych przetworników, dzięki czemu użytkownik może skierować energię akustyczną dokładnie tam, gdzie ma dotrzeć dźwięk, a więc w obszar, gdzie znajduje się publiczność. Co więcej, jedna kolumna jest w stanie wygenerować więcej niż jedną wiązkę, a każda z nich może zostać skierowana dokładnie tam, gdzie jest to potrzebne.
Ewolucją samego kierowania wiązką jest stworzone przez producenta rozwiązanie o nazwie Beam Shaping. Pozwala ono na sterowanie poszczególnymi przetwornikami kolumny głośnikowej, w taki sposób, aby w nagłaśnianym pomieszczeniu można było uzyskać określony kształt i rozkład energii akustycznej. Jesteśmy w stanie nie tylko skierować dźwięk w górę czy dół, ale system może także tak ukształtować wiązkę, aby najlepiej odpowiadała geometrii widowni – np. obejmowała zarówno pierwszy, jak i ostatni rząd, równocześnie ograniczając odbicia do sufitu, balkonów czy ścian znajdujących się za widownią.
Przez wiele lat technologia cyfrowego kierowania wiązki była uznawana za bardzo skuteczną, ale równocześnie wymagającą dużej wiedzy na etapie używania oraz mnóstwa czasu potrzebnego na etapie projektowym. Producent postanowił stawić czoła tej opinii i wprowadził technologię OmniBeam, która automatyzuje dużą część obliczeń koniecznych do przeprowadzenia na etapie projektowym i uruchomieniowym. W praktyce wystarczy określić, gdzie znajduje się głośnik i gdzie słuchacze, nacisnąć przycisk „Snap to Audience”, a algorytmy automatycznie stworzą optymalne pokrycie, wygenerują odpowiednie ustawienia filtrów FIR i prześlą je do DSP wszystkich głośników. Dzięki temu, Beam Steering nie jest już tylko zarezerwowany dla obiektów z najtrudniejszą akustyką, o skomplikowanej architekturze wnętrz czy długim czasie pogłosu. Głośniki wyposażone w tę technologię mogą teraz być instalowane wszędzie tam, gdzie estetyka, precyzyjne pokrycie, szybka konfiguracja i ograniczenie liczby głośników mają najważniejsze znaczenie.
Jakie w praktyce korzyści przynosi technologia kierowania wiązki, rozwijana i stosowana przez firmę Renkus-Heinz?
Zapewnia zdecydowanie lepszą zrozumiałość mowy, szczególnie w trudnych pod względem akustyki miejscach, o dużym czasie pogłosu. Przynosi zdecydowane ograniczenie nieporządanych odbić od wszystkich elementów architektonicznych znajdujących się w sali. Zapewnia bardziej równomierne pokrycie, przy równoczesnym ograniczeniu liczby fizycznych głośników, co z kolei przekłada się na zdecydowanie mniejszą ingerencję w architekturę wnętrza czy konstrukcję – to mnóstwo zalet szczególnie w projektach realizowanych w historycznych, zabytkowych obiektach.
Dzisiaj w portfolio Renkus-Heinz znajdziemy m.in. flagową serię aktywnych kolumn z cyfrowym sterowaniem wiązką ICONYX Gen5, przeznaczoną do kościołów, sal konferencyjnych, teatrów, muzeów, dworców kolejowych czy lotnisk. Aktywny system line array IC Live X jest przeznaczony do hal widowiskowych, dużych instalacji i sal koncertowych, z Beam Steeringiem i możliwością łączenia modułów w większe klastry. Ponadto, producent ma w ofercie kompaktowe, aktywne kolumny z serii Iconyx Compact, wyposażone w tę samą technologię, przeznaczone do mniejszych sal konferencyjnych, muzeów czy przestrzeni komercyjnych, pasywne kolumny z serii UBX z technologią Passive UniBeam, które dzięki specjalnej konstrukcji akustycznej oraz układów pasywnych zwrotnic, umożliwiają uformowanie oraz skierowanie wiązki w dół. Renkus-Heinz był także jednym z pierwszych producentów, którzy wyposażyli w technologię cyfrowego sterowania wiązką konstrukcje line array.
Jednak początkowo działalność producenta wcale nie była związana z głośnikami z technologią cyfrowego sterowania wiązką. Ba! Nie była ona w ogóle związana z samymi kolumnami… A wszystko zaczęło się w latach 70. w słonecznej Kalifornii, gdzie do dzisiaj marka projektuje, rozwija się i – co najważniejsze – produkuje swoje rozwiązania!

Łukasz Kornafel, „AVIntegracje”: Jak wyglądały początki działalności firmy Renkus-Heinz i jakie były pierwsze rozwiązania oferowane przez markę?
Karl Brunvoll, Renkus-Heinz:
Zaczynaliśmy od produkcji przetworników. Dostarczaliśmy branży wysokiej jakości przetworniki wysokotonowe i tuby. W tamtym okresie to był podstawowy cel naszej działalności. Wielu producentów, którzy później, na przestrzeni lat, stali się naszymi konkurentami, używało produkowanych przez nas komponentów w swoich zestawach głośnikowych.
Wykorzystaliśmy nowe materiały, które pozwoliły nam budować lżejsze drivery wysokotonowe, mogące równocześnie zapewnić szersze pasmo przenoszenia. Z czasem jednak doszliśmy do wniosku, iż skoro możemy umieszczać te przetworniki we własnych obudowach, to będzie to lepsze z biznesowego punktu widzenia. I tak zaczęliśmy montować produkowane przez nas przetworniki w „drewnianych skrzynkach”. To niesamowite, ile można policzyć za drewno (śmiech).
I właśnie tak weszliśmy w produkcję kompletnych, wysokiej jakości systemów głośnikowych. Był to okres, gdy systemy głośnikowe, sterowane przy pomocy procesora, stawały się coraz bardziej popularne. John Meyer wprowadził już wcześniej rodzaj kontrolera umożliwiającego maksymalizację wydajności zestawu głośnikowego. Rozwiązanie to początkowo służyło przede wszystkim ochronie głośników, ale można było również zmienić ustawienia korekcji czy uzyskać lepszą kontrolę nad zwrotnicą – a to było kluczowe. Postanowiliśmy w naszych urządzeniach wprowadzić podobne rozwiązanie i tak weszliśmy w obszar tzw. „systemów smart”, a więc konstrukcji, którymi zarządza procesor głośnikowy.
Co ciekawe, system Hill Audio, złożony z ponad 120 modułów M4, który pracował w 1984 roku w trakcie słynnej produkcji Live Aid, już wykorzystywał nasze drivery i tuby. W niektórych materiałach archiwalnych można również zobaczyć, wyprodukowane przez nas rozwiązania, zastosowane w monitorach pracujących na scenie w trakcie festiwalu.
Stało się tak dlatego, iż dostarczyliśmy nasze drivery firmie Hill Audio, której system pracował wcześniej, m.in. w trakcie trasy koncertowej Back in Black zespołu AC/DC. System ten znajdował się akurat w Anglii i uznano, iż skoro tam stoi, można go wykorzystać podczas Live Aid!
Ciekawostką może też być to, iż przód głośników został w trakcie tej produkcji zasłonięty materiałową siatką z logo Live Aid. Ponieważ logo przedsięwzięcia namalowano farbą emulsyjną, materiał stracił swoją transparentność akustyczną. Mimo wszystko jednak, rozkręcone do maksimum przetworniki wysokotonowe Renkus-Heinz, ułatwiły przebicie się dźwięku i zapewnienie odpowiedniej czytelności dla publiczności znajdującej się na stadionie.

Jak wkroczyliście na rynek instalacyjny?
Początkowo chcieliśmy działać głównie na rynku muzycznym i touringowym. Jednak z biegiem czasu odkryliśmy, iż sensowniej będzie skupić się bardziej na rynku instalacyjnym. Mieliśmy dostęp do technologii, która mogła otworzyć przed nami nowe możliwości.
Rynek touringowy natomiast był bardzo niestabilny. Wszystko zależało od tego, w jakiej kondycji, w danym momencie, była światowa gospodarka oraz sukcesu konkretnej trasy koncertowej.
Równocześnie, im więcej realizowaliśmy projektów instalacyjnych, tym ważniejsze stawało się dla nas budowanie rozwiązań dopasowanych do klienta. Mogliśmy zaoferować dowolny kolor obudowy, dowolny kąt propagacji tuby i właśnie to stało się ogromnym atutem Renkus-Heinz na rynku instalacyjnym.
Rynek touringowy nie przywiązywał do tego aż takiej wagi. Tam wystarczyła standardowa obudowa. Natomiast nasze możliwości oferowania szerokiej gamy wariantów, w tym produktów odpornych na działanie warunków atmosferycznych, sprawiły, iż staliśmy się bardziej atrakcyjni dla rynku instalacyjnego.
Profesjonalne systemy głośnikowe wysokiej klasy zaczęły trafiać również na stadiony i na inne duże obiekty. Rosły też wymagania przestrzeni publicznych czy rynku kościelnego, same małe głośniki do mowy już nie wystarczały. gwałtownie zauważyliśmy również, iż konkurencja w tym obszarze, w tamtym czasie, była znacznie mniejsza.
Kamieniem milowym w naszym rozwoju było wejście w Beam Steering. I to właśnie ta technologia w największym stopniu zdefiniowała rozwój naszej marki w ostatnich 10–15 latach.
Co więcej, naszą siłą była nie tylko możliwość obsługi Beam Steeringu, ale także stosowania tej technologii przy zachowaniu wysokiej jakości brzmienia.
Początkowo branża głośnikowa rozwijała się powoli. przez cały czas działanie systemów nagłośnieniowych w głównej mierze polegało po prostu na fizycznym poruszaniu cząsteczkami powietrza. Dlatego cała technologia, kryjąca się za głośnikami, była mocno mechaniczna. Jednak niedługo rozwój systemów audio bardzo przyspieszył i po wejściu w Beam Steering sytuacja zmieniła się diametralnie, ponieważ sporo innowacji przeniosło się do domeny cyfrowej.
Dla nas jako producenta kompletnych głośników było to ogromnym wyzwaniem. Mimo to udało nam się utrzymać pozycję lidera. Myślę, iż sprzedajemy więcej produktów z technologią sterowania wiązką, niż jakikolwiek inny producent na świecie, realizując ogromne projekty na całym globie.
Podsumowując, zaczynaliśmy od komponentów elektroakustycznych, potem zamknęliśmy je w obudowach, następnie weszliśmy w touring, później skoncentrowaliśmy się na instalacjach stałych. w tej chwili działamy głównie na tym właśnie rynku, ale rozwijamy się także w sektorze teatralnym, obiektów sakralnych, w których liczy się najwyższej jakości dźwięk, a także stadionów i instalacji wymagających znacznie wyższej jakości audio niż kiedyś.

Przewaga rozwiązań, z technologią kierowania wiązki od Renkus-Heinz, nie wynika wyłącznie z pracującego w nich algorytmu. Bardzo istotna jest również elektronika i architektura wejściowa systemu. Kolumny producenta posiadają wejścia analogowe – Dante oraz AES67, dzięki temu projektanci mogą tworzyć redundantne ścieżki sygnałowe i korzystać z sygnału sterującego. Nie chodzi więc tylko o sam algorytm, ale o cały zestaw funkcji.

Czy można powiedzieć, iż od samego początku w DNA firmy było dążenie do zapewnienia możliwie najlepszej jakości dźwięku? I iż właśnie dlatego zdecydowaliście się integrować elektronikę, procesory i cały processing bezpośrednio w zestawach głośnikowych?
Tak, to zdecydowanie było naszą główną siłą napędową. Chcieliśmy produkować wysokiej jakości drivery, których chcieliby używać najlepsi producenci zestawów głośnikowych tamtych czasów!
Doszliśmy do wniosku, iż dla małego producenta łatwiej jest koncentrować się na segmencie premium niż próbować stać się masowym dostawcą. Nasza działalność rozpoczęła się w Kalifornii i gdybyśmy chcieli konkurować z innymi wielkimi markami, wytwarzającymi swoje produkty na masową skalę, produkcja w Kalifornii byłaby praktycznie niemożliwa. Dlatego postawiliśmy na jakość. Chcieliśmy tworzyć najwyższej jakości produkty.
Bardzo ważna była dla nas również elastyczność – możliwość dostarczenia klientowi dokładnie tego, czego potrzebował. Cała nasza metodologia produkcji była temu podporządkowana.
Odpowiadając na twoje pytanie – tak, naszym celem była najwyższa jakość audio. Ale nie była to wyłącznie kwestia filozofii – to tak naprawdę była konieczność. Nie mogliśmy konkurować z masową produkcją, więc zrezygnowaliśmy z tego kierunku. Musieliśmy działać w innej lidze i trafiać do bardziej wymagających klientów, którym rzeczywiście zależało na jakości dźwięku.
Byliśmy napędzani pasją, pasją tworzenia lepiej brzmiących produktów przy wykorzystaniu najnowszych, dostępnych technologii.

Wiele firm, działających na rynku, przez lata równolegle tworzyło zarówno rozwiązania aktywne, jak i pasywne. Czy w waszym wypadku instalacja wzmacniaczy w obudowach była po prostu łatwiejszym sposobem tworzenia kompletnych produktów, czy dawała też konkretne korzyści z punktu widzenia jakości brzmienia?
W systemie nagłośnieniowym widzisz głośniki. jeżeli dźwięk jest zły, zakładasz, iż winne są głośniki. Tymczasem, przed nimi znajdują się wzmacniacze, DSP i cała elektronika.
Kiedy zaczynaliśmy, wszystko było analogowe. Gdy na rynku pojawiły się pierwsze procesory DSP byliśmy wręcz zszokowani degradacją dźwięku, którą wprowadzały. Nasze zestawy głośnikowe zaczęły brzmieć dużo gorzej. Brakowało headroomu, transparentności – początki cyfrowego audio były trudne.
Byliśmy jedną z pierwszych firm, które umieściły analogowy wzmacniacz bezpośrednio w zestawie głośnikowym. Była w tamtym czasie jeszcze jedna firma, która robiła coś podobnego, prawdopodobnie doszli do tych samych wniosków co my.
Nam głównie chodziło o to, aby mieć pełną kontrolę nad jakością brzmienia. Zdarzało się, iż klient kupował nasze drogie zestawy głośnikowe, ale podłączał do nich tani wzmacniacz i cały system przestawał działać zgodnie z założeniami, a efekt końcowy był po prostu, delikatnie rzecz ujmując, rozczarowujący.
Dlatego zaczęliśmy integrować nie tylko wzmacniacze, ale właśnie również processing bezpośrednio w obudowach. W tamtym czasie przez cały czas były to rozwiązania analogowe, ale pozwalały nam dostarczać, kompletne, całościowe rozwiązanie typu plug-and-play, zgodne ze specyfikacją i mieć kontrolę nad jakością całego toru audio.
Jednocześnie istnieją zastosowania, w których aktywne zestawy głośnikowe nie mają sensu i znacznie lepiej sprawdzą się zewnętrzne racki ze wzmacniaczami. Dlatego przez lata współpracowaliśmy z różnymi dostawcami wzmacniaczy, mogąc zaoferować kompletne urządzenia pod marką Renkus-Heinz.

A jak przebiegało wdrażanie technologii Beam Steering, właśnie z punktu widzenia elektroniki pracującej w obudowach zestawów głośnikowych?
Technologia Beam Steering istnieje tak naprawdę na rynku od lat 50., ale wtedy pojedynczy wzmacniacz kosztował setki dolarów. Dziś mówimy o wzmacniaczach kosztujących kilka czy kilkanaście dolarów.
W modelu, wykorzystującym tę technologię, każdy przetwornik potrzebuje własnego wzmacniacza oraz własnego DSP. I właśnie głównym powodem, dla którego Beam Steering nie rozwinął się wcześniej, były koszty.
Obecnie, koszty wzmacniaczy i DSP są na tyle niskie, iż cyfrowe sterowanie wiązką można realizować w wysokiej jakości, a sama technologia również wciąż się poprawia.
W modelu IC32 znajdują się 32 drivery szerokopasmowe z potrójnym tweeterem, zasilane osobnym kanałem wzmacniacza oraz DSP. To naprawdę ogromne osiągnięcie technologiczne.
Cieszy mnie bardzo, iż branża zaczyna rozumieć potencjał Beam Steeringu. W przyszłości z pewnością będziemy widzieć coraz więcej produktów wykorzystujących tę technologię na rynku. To właśnie jest przyszłość głośników, kształtowanie każdej wiązki tak, aby trafiała ona dokładnie w obszar publiczności, a nie w ściany, balkony czy strefy, które znajdują się poza obszarem nagłośnienia.

Firma Renkus-Heinz jest dziś znana przede wszystkim z rozwiązań aktywnych, ale czy rozwiązania pasywne przez cały czas są obecne w portfolio?
Oczywiście, przez cały czas oferujemy zarówno rozwiązania pasywne, jak i aktywne. Nie planujemy rezygnować z modeli pasywnych, chociaż, być może będziemy musieli nieco zrewidować naszą ofertę i zmienić podejście do ich sprzedaży.
Konkurencja w segmencie klasycznych zestawów point source, a więc głośników, w których pracuje 12-calowy woofer plus driver kompresyjny jest ogromna. Każdy kraj ma przynajmniej kilku producentów takich rozwiązań. Z drugiej jednak strony, wiele instalacji, w których bierzemy udział, przez cały czas wymaga tradycyjnych zestawów point source.

Michał Popławski, Renkus-Heinz: Decyzja o tworzeniu rozwiązań aktywnych wynikała z ogromnej złożoności technologii Beam Steeringu, a także samej liczby kanałów. Zaczęliśmy również uczestniczyć w bardzo dużych i złożonych projektach. Przykładem jest sanktuarium w Fatimie. To ogromna przestrzeń, znajdująca się pod gołym niebem, gdzie w trakcie wydarzeń religijnych pojawiają się setki tysięcy osób.
Nasza technologia pozwala tworzyć bardzo duże systemy rozproszone. Fizycznie są to tylko kolumny, ale rozmieszczone daleko od siebie. Wyobraźmy sobie teraz klasyczny system pasywny. Wraz z głośnikami musiałyby zostać zainstalowane racki, wypełnione od podłogi do sufitu wzmacniaczami oraz kilometry kabli głośnikowych. W naszym rozwiązaniu wzmacniacz znajduje się bardzo blisko przetwornika, dzięki czemu zachowujemy jakość analogowego toru audio i upraszczamy całą instalację.
Przykładem jest również projekt w Mekce. To prawdopodobnie największy system AV na świecie! Zostały tam zainstalowane tysiące kolumnowych zestawów głośnikowych, pracujące w jednej sieci i monitorowane centralnie. Dzięki temu, osoby zarządzające systemem, są w stanie monitorować stan pracy wszystkich urządzeń i natychmiast reagować na ewentualne problemy.
Podobnie działa lotnisko w Stambule. Mamy tam ponad 350 aktywnych kolumn Dante, pracujących w jednej sieci. Gdyby był to system pasywny, instalacja byłaby znacznie bardziej skomplikowana. Trzeba byłoby znaleźć miejsce dla wszystkich wzmacniaczy i poprowadzić ogromne ilości okablowania.
Nasza technologia znacząco upraszcza realizację takich projektów, instalację urządzeń oraz późniejszy serwis i utrzymanie systemu.

Od wielu lat na rynku królują dwa rodzaje zestawów głośnikowych, są to konstrukcje line array i point source. W waszej ofercie znajdziemy dzisiaj przede wszystkim modele kolumnowe. Jakie są główne zalety tych modeli w porównaniu do klasycznych zestawów point source czy line array?
To zabawne, bo nasza agencja marketingowa wymyśliła hasło: „Renkus-Heinz ahead of the curve”. Gra słów odnosi się zarówno do „wyprzedzania trendów”, jak i do zakrzywionych gron, zestawów line array. Takie zakrzywione grona mają swoje zalety, ich główną funkcją jest zapewnienie pokrycia od pierwszego do ostatniego rzędu. Samo zakrzywienie nie daje jednak wiele więcej niż tylko kontrolę pokrycia. Wymaga to dużej liczby modułów i podwieszania ich wysoko, tak aby nie przeszkadzały scenie i nie zakłócały widoku. Często nie jest to również optymalne rozwiązanie z punktu widzenia całego systemu.
Przewagą Beam Steeringu, a będąc bardziej precyzyjnym dzisiaj już Beam Shapingu – jest możliwość zaawansowanej kierunkowości dźwięku, wieszając wciąż – w standardowy sposób – zestawy głośnikowe. Dzięki temu, możemy stworzyć charakterystykę pokrycia zapewniającą bardziej równomierny poziom dźwięku we wszystkich miejscach widowni.
Czy osiągnęliśmy już idealne narzędzia? Wiele zależy od obiektu, ale jesteśmy bardzo blisko i zdecydowanie bliżej niż wiele klasycznych rozwiązań line array. Właśnie nasz nowy system IC Live X stanowi realną alternatywę dla tego typu konstrukcji.

Co w istocie daje możliwość kształtowania wiązki?
Beam Shaping daje integratorom systemów znacznie większą elastyczność. Każdy pojedynczy driver w kolumnie ma szeroką charakterystykę pionową. jeżeli choćby wyłączylibyśmy wszystkie przetworniki poza jednym, przez cały czas bylibyśmy w stanie uzyskać dźwięk praktycznie w każdym miejscu nagłaśnianej przestrzeni. Kiedy jednak połączymy wiele driverów i zaczniemy nimi sterować, możemy kształtować wiązkę. To natomiast przynosi nam dużo większą swobodę montażu. Energia akustyczna może być kierowana dokładnie tam, gdzie jest potrzebna, a interferencje między przetwornikami są wykorzystywane do formowania konkretnego kształtu.
To ogromna korzyść dla architektów. Przykładowo w obiektach z dużymi ekranami LED klasyczny line array często wymaga konkretnej pozycji montażowej, aby pokryć balkon czy antresolę, co prowadzi do konfliktu między akustyką a estetyką. Kształtowanie wiązki pozwala zamontować kolumny zgodnie z potrzebami przy dolnej lub górnej krawędzi ekranu, przez cały czas zapewniając optymalne pokrycie całej widowni.
W największym uproszczeniu, cała operacja polega na dostarczeniu mojego głosu do twojego ucha ułamek sekundy przed reakcją pomieszczenia. To trochę jak reflektor dźwięku. jeżeli dźwięk dotrze bezpośrednio do słuchacza, bez niepożądanych odbić to jest to nasz sukces. Dotyczy to nie tylko mowy, ale również muzyki. jeżeli na końcu mocno pogłosowego kościoła słyszysz każdą nutę kontrabasu, to znów jest to nasz sukces.
Co jednak najważniejsze, wszystkie te produkty są bezużyteczne, jeżeli nie wiesz, jak je stosować. Nie można ich po prostu podłączyć i oczekiwać idealnego efektu.
Beam Steering zmienił branżę, ponieważ wymaga wiedzy na każdym poziomie – od projektanta, aż po wykonawcę instalacji. To zmieniło sposób działania dystrybutorów. Dawniej współpracowaliśmy z firmami, które po prostu „przerzucały pudełka” – kupowały sprzęt od producenta i sprzedawały go dalej. w tej chwili nasi dystrybutorzy są zorientowani projektowo. Klienci przychodzą do nich po rozwiązanie, a nie po sam produkt.
I właśnie to jest fascynujące w tej technologii – stworzyła zupełnie nową grupę specjalistów audio.

Dzisiaj w portfolio Renkus-Heinz znajdziemy m.in. flagową serię aktywnych kolumn z cyfrowym sterowaniem wiązką ICONYX Gen5, przeznaczoną do kościołów, sal konferencyjnych, teatrów, muzeów, dworców kolejowych czy lotnisk.

Kilka razy wspomnieliście o ewolucji z Beam Steeringu w kierunku Beam Shapingu. Sądzę, iż dla firmy tak mocno technologicznej, jak Renkus-Heinz nie jest to tylko slogan marketingowy, ale stoi za tym coś znacznie ważniejszego. Czy moglibyście, proszę, wyjaśnić z czego wynika ta zmiana nazewnictwa? Jestem przekonany, iż wiąże się ona również ze zmianą podejścia do projektowania systemów nagłośnieniowych.
Michał Popławski, Renkus-Heinz:
Oczywiście, już wyjaśniam o co chodzi. Technologia Beam Steering jest obecna w naszym portfolio już od 2004 roku. Początkowo technologia działała w taki sposób, iż algorytm tworzył wiązkę o stałym kącie propagacji. Przykładowo 5 stopni: 2,5 stopnia w górę i 2,5 stopnia w dół albo 10 stopni: 5 stopni w górę i 5 w dół.
Mieliśmy więc wiązkę o określonym kącie propagacji i naszym dążeniem było to, aby taki charakter był zachowany dla możliwie szerokiego zakresu częstotliwości – co samo w sobie stanowiło wyzwanie i mogłoby być tematem osobnej rozmowy. Następnie taką wiązkę można było kierować w górę lub w dół, ale przez cały czas była ona symetryczna. To właśnie nazywaliśmy Beam Steeringiem.
Z czasem jednak zrozumieliśmy, iż pojedyncza wiązka nie jest w stanie pokryć całego obiektu. Jedna wiązka mogła docierać na tył sali, ale potrzebowaliśmy równocześnie pokrycia środkowej części i przodu.
Opracowaliśmy więc matematyczną metodę dodawania wielu wiązek. Teraz jesteśmy w stanie również wygenerować drugą wiązkę, np. o kącie 10 stopni, pokrywającą środkową część sali, a następnie kolejną szerszą, około 20-stopniową, pokrywającą przód.
W efekcie otrzymaliśmy trzy niezależne wiązki: dla tylnej części, środkowej części i przedniej części widowni. To przez cały czas było rozwiązanie Beam Steering, ale już asymetryczne – ponieważ więcej energii musiało trafiać dalej, a mniej bliżej. Następnie zaczęliśmy rozwijać nowe algorytmy, aby uprościć cały proces.
Kiedy zaczynałem pracę z Beam Steeringiem w innej firmie, miałem wrażenie, iż do konfiguracji potrzebny jest doktorat. Opcji było ogromnie dużo: można było ustawiać górnoprzepustowe filtry dla poszczególnych wiązek, regulować ich poziomy itd. Proces był bardzo skomplikowany.
Dlatego zaczęliśmy zastanawiać się, jak uprościć to rozwiązanie. Opracowaliśmy algorytm UniBeam, a następnie OmniBeam. I właśnie OmniBeam jest tym, co dziś nazywamy Beam Shapingiem. Kolumna pozostaje zamontowana pionowo i płasko. Użytkownik określa jedynie, gdzie znajduje się początek i koniec obszaru widowni, a algorytm automatycznie oblicza kształt wiązki wymagany do pokrycia zadanej geometrii widowni.
To właśnie jest Beam Forming, nie pojedyncza stała wiązka, ale unikalna wiązka, dopasowana do konkretnego obszaru słuchaczy. jeżeli pojawiają się kolejne poziomy widowni, każda dodatkowa wiązka również jest indywidualnie dopasowywana do konkretnej strefy.

Na rynku znajdziemy firmy oferujące własne algorytmy Beam Steeringu. Czy możecie powiedzieć, jakie są główne zalety produktów Renkus-Heinz w porównaniu z innymi, podobnymi rozwiązaniami dostępnymi na rynku?
To, co przed chwilą opisałem, jest dla nas mocno unikalne, ponieważ zaczynamy od geometrii widowni, a dopiero później algorytm wylicza odpowiedni kształt wiązki i wymagane pokrycie.
Wielu konkurentów przez cały czas korzysta z klasycznego Beam Steeringu, czyli długiej, stałej wiązki kierowanej w określone miejsce.
Naszą przewagą jest również sposób realizacji wielu wiązek jednocześnie. Część konkurencji przypisuje różne fragmenty matrycy do różnych wiązek. Przykładowo – jedna wiązka tworzona jest przez dolną część kolumny, a druga przez górną.
Opracowaliśmy rozwiązanie polegające na matematycznym nakładaniu wiązek na siebie (superimpoising). To tak, jakby dwa zestawy głośnikowe działały jednocześnie w tym samym obszarze. I to właśnie stanowi prawdziwą przewagę naszej technologii.
Ale przewaga nie wynika wyłącznie z samego algorytmu. Bardzo istotna jest również elektronika i architektura wejściowa systemu. Posiadamy wejścia analogowe, Dante oraz AES67. Możemy tworzyć redundantne ścieżki sygnałowe i korzystać z sygnału sterującego. Nie chodzi więc tylko o sam algorytm, ale o cały zestaw funkcji.
Nasze rozwiązania są wyjątkowe także pod względem jakości reprodukcji muzyki. Wielu konkurentów kieruje swoje produkty głównie do transmisji mowy i w takich zastosowaniach sprawdzają się dobrze. My poszliśmy krok dalej. Nasze systemy zapewniają wysokiej jakości reprodukcję muzyki – od niskich częstotliwości po najwyższe pasmo.
W przypadku Beam Steeringu niezwykle istotny jest również odstęp pomiędzy przetwornikami. Im bliżej siebie są umieszczone, tym większa jest precyzja w zakresie wysokich częstotliwości.
Przykładem są nasze systemy iconyx z potrójnymi tweeterami oraz IC Live X wykorzystujący małe drivery kompresyjne. Opracowaliśmy specjalny falowód, który sprawia, iż wyjścia akustyczne przetworników znajdują się bliżej siebie niż w typowych rozwiązaniach łączących wiele przetworników.
Karlo Brunvoll, Renkus-Heinz: Warto dodać jeszcze jedną rzecz. jeżeli mamy prosty kościół i potrzebujemy wyłącznie reprodukcji mowy, konkurencja jest ogromna i wiele firm radzi sobie z tym bardzo dobrze. Jednak im wyższe są wymagania dotyczące jakości audio, czego najlepszym przykładem może być chociażby siedziba ONZ, gdzie zastosowano system Iconyx, wtedy wyraźnie widać, iż odróżniamy się od konkurencji.
To oczywiście oznacza, iż nasze rozwiązania są droższe, ale oferujemy najwyższej jakości produkt z możliwością sterowania wiązki, jaki można kupić. I właśnie to nas wyróżnia. My po prostu niezwykle wysoko ustawiliśmy poprzeczkę pod względem jakości reprodukcji audio.
Łatwo jest rozwiązać problem, który nie istnieje. My znaleźliśmy problem, który rzeczywiście istnieje – a następnie opracowaliśmy technologię i sposób, które ten problem rozwiązują!

Czy dla waszych klientów istotne jest również to, iż rozwiązania oferowane przez Renkus-Hainz są odporne na warunki atmosferyczne?
Tak, to bardzo istotna cecha. Mieliśmy sytuacje, w których przegrywaliśmy projekty outdoorowe z konkurencją, ponieważ byliśmy drożsi. Jednak po pewnym czasie klient wracał i zamawiał nasze rozwiązania, gdyż konkurencyjny produkt nie zapewniał oczekiwanej odporności na deszcz, śnieg czy mróz.
Mamy głośniki pracujące od 10 do 20 lat w różnych warunkach atmosferycznych i przez cały czas działają one bezproblemowo! Oczywiście, wszystko zależy od klimatu, warunków i sposobu eksploatacji.

Macie imponujące portfolio i jestem przekonany, iż jesteście w stanie obsłużyć praktycznie każdy typ instalacji AV na świecie i odpowiedzieć metodologicznie na wiele problemów akustycznych. Które obszary rynku czy też rynki wertykalne są dla Renkus-Heinz najważniejsze? Jakie miejsca lub konkretne scenariusze zastosowania dzisiaj najbardziej kojarzą się z marką Renkus-Heinz?Karl Brunvoll, Renkus-Heinz: Historycznie Beam Steering rozwijał się przede wszystkim w miejscach z trudną akustyką. A kiedy myślisz o obiekcie trudnym pod względem akustyki, pierwszym miejscem, które przychodzi do głowy są, rzecz jasna, bazyliki, katedry i kościoły.
Dlatego właśnie przez cały czas realizujemy bardzo dużo instalacji w obiektach sakralnych. Myślę, iż rynek amerykański jest pod tym względem największy. W zasadzie wszędzie tam, gdzie potrzebna jest wysoka zrozumiałość mowy oraz istotna jest estetyka, nasza technologia sprawdza się bardzo dobrze.
Zrealizowaliśmy, wykorzystując naszą technologię, również projekt w ogromnej katedrze na Węgrzech. To największy taki obiekt w tej części Europy. Ale działamy również w mniejszych kościołach, które także mogą korzystać z zalet technologii kształtowania wiązki.

Michał Popławski, Renkus-Heinz: Nie wspomnieliśmy jeszcze o tym, iż oprócz technologii aktywnego kształtowania wiązki, realizowanej przez wzmacniacze wbudowane w zestawy głośnikowe, oferujemy również pasywne kolumny ze stałą wiązką.
Jest ona zaprogramowana i nie można jej zmieniać, ale przez cały czas wykorzystuje ten sam algorytm. Wiązka jest asymetryczna i zoptymalizowana pod określony typ obiektu. Właśnie w tym segmencie obserwujemy duży wzrost, szczególnie w mniejszych, bardziej budżetowych instalacjach.
Główna przewaga naszego rozwiązania polega na tym, iż wielu konkurentów tworzy asymetryczne pokrycie mechanicznie, poprzez fizyczne odchylanie części przetworników. Powoduje to konieczność stosowania bardzo głębokich obudów. My natomiast jesteśmy w stanie sterować wiązką przy znacznie płytszej obudowie o znacznie mniejszych wymiarach fizycznych.
Bardzo ważnym rynkiem są także obiekty edukacyjne – uniwersytety, uczelnie wyższe, ale również szkoły średnie. Dużo działamy również w sektorze korporacyjnym, mamy w naszym portfolio realizacje we wszelkiego rodzaju audytoriach dla ponad 100 osób. Nasza technologia przynosi liczne korzyści w szczególności tam, gdzie obecne są duże ekrany lub ściany LED.
Realizujemy także wiele projektów w atriach, dużych, otwartych korytarzach i reprezentacyjnych holach wejściowych, np. w bankach z dużymi, otwartymi przestrzeniami i ekranami wideo.
Coraz częściej działamy też w obiektach wielofunkcyjnych. Jednego dnia odbywa się tam wykład, a następnego wesele, event networkingowy albo impreza z DJ-em.
Nasza technologia jest pod tym względem bardzo elastyczna. Nie można również zapominać o sektorze transportowym, a w tym dużych projektach infrastrukturalnych, hubach przesiadkowych, terminalach, dworcach, lotniskach wymagających wysokiej jakości zrozumiałości mowy w bardzo złożonym środowisku akustycznym.

Karl Brunvoll, Renkus-Heinz: Wspomniałeś o uniwersytetach. To rzeczywiście bardzo istotny obszar. Studentów doprowadza do szału słuchanie słabej jakości nagłośnienia czy ciągłe sprzężenia. Wykładowcy natomiast często mają poczucie, iż nie ma odpowiedniej interakcji ze studentami.
Beam Shaping wszystko zmienia. Nie trzeba grać bardzo głośno, aby uzyskać wysoką zrozumiałość mowy. To zupełnie inne doświadczenie, gdy wykładowca ma wrażenie, iż mówi bezpośrednio do studentów i natychmiast otrzymuje od nich adekwatną reakcję.
Ale mamy też parlament w Hanoi, pracujemy przy kilku parlamentach na świecie, jest budynek ONZ w Nowym Jorku, Wielka Hala Ludowa w Chinach.
Przez pewien czas mieliśmy wręcz poczucie, iż „opanowaliśmy sektor polityki i jednostek rządowych”, ponieważ realizowaliśmy projekty dla największych obiektów politycznych na świecie, właśnie za sprawą technologii sterowania wiązką.

Do zarządzania wszystkimi kolumnami Renkus-Heinz z cyfrowym sterowaniem wiązką służy oprogramowanie RHAON II System Manager. RHAON II zawiera także wielokrotnie nagradzany algorytm liczenia wiązki – OmniBeam, który jest niezwykle wydajnym narzędziem, ułatwiającym pracę w różnych przestrzeniach. Oprogramowanie posiada również przycisk Snap to Audience, którego naciśnięcie tworzy optymalne pokrycie dla wcześniej zdefiniowanej przestrzeni, np. sali koncertowej, audytoryjnej czy wykładowej.

Wspomniałeś również o stadionach. Czy oznacza to, iż rozwijacie nowe produkty specjalnie z myślą o stadionach i halach sportowych? Czy przez cały czas wykorzystujecie tam konstrukcje kolumnowe?
Na stadionach przez cały czas używane są systemy point source, ale również grona, złożone z zestawów point source. Mamy system o nazwie VARIA, w którym wykorzystujemy zalety point source, jednocześnie minimalizując negatywne interferencje pomiędzy modułami.
Nie mam jednak wątpliwości, iż Beam Shaping ostatecznie trafi również na stadiony. Być może trochę wyprzedzam wydarzenia, ponieważ przez cały czas jesteśmy na etapie projektowym, ale ta technologia ma ogromny potencjał.
Jeśli można byłoby emitować cały dźwięk z jednego punktu, a następnie kierować go w różne miejsca stadionu, uzyskałoby się jeszcze lepszą zrozumiałość i klarowność!

Czyli możemy spodziewać się w przyszłości jakichś nowych produktów?
Karl Brunvoll, Renkus-Heinz:
Nie, nowego nic! Wszystko, co można było wynaleźć, zostało już wynalezione (śmiech). Masz dobre poczucie humoru, widzę to! Ale tak mówiąc poważnie, pojawi się trochę nowych produktów!
Wasze rozwiązania są w znacznym stopniu również napędzane oprogramowaniem, które odgrywa kluczową rolę zarówno podczas projektowania systemu, jak i późniejszego utrzymania oraz serwisowania instalacji.

Karl Brunvoll, Renkus-Heinz: Tak, mamy własne oprogramowanie o nazwie RHAON. w tej chwili z niecierpliwością oczekujemy premiery RHAON 3, który rozwiąże wiele problemów, da użytkownikom nowe możliwości i zapewni sposobność udoskonalenia wydajności naszych systemów.
Kiedy patrzymy dziś na pierwszą wersję RHAON-a, zastanawiamy się: „jak to w ogóle mogło działać?” (śmiech). Ale przede wszystkim dzisiaj patrzymy w przyszłość. Prawdopodobnie dzień po premierze RHAON 3 zaczniemy myśleć o RHAON 4. To jednocześnie przerażające i ekscytujące – rozwój systemu postępuje bardzo szybko.
Tak naprawdę nie chodzi wyłącznie o samo oprogramowanie, ale w istocie o cały workflow, który lepiej pozwoli skonfigurować system. Jak upewnić się, iż po roku przez cały czas będziemy rozmieli konfigurację instalacji? Jak monitorować stan pracy i reagować na błędy? Nasze systemy to w istocie połączenie hardware’u, firmware’u i software’u. Nasze programowanie pozwala bardzo gwałtownie konfigurować systemy, a nowa wersja RHAON wprowadzi wiele usprawnień w architekturze naszej pracy.
Przykładowo będzie można sterować wiązkami w całym systemie jednocześnie. Wcześniej trzeba było konfigurować każdy element osobno albo kopiować ustawienia pomiędzy urządzeniami. Teraz, dzięki nowemu systemowi, będziemy mogli sterować całym systemem w ujednolicony sposób.

Michał Popławski, Renkus-Heinz: RHAON pomoże nam również lepiej monitorować stan pracy systemu, status zasilaczy, obecność sygnału wejściowego itd. Ponadto, rozwijamy API, umożliwiające tworzenie pluginów. Już dzisiaj mamy pluginy dla Q-SYS, Crestron i Symetrix, a w tej chwili pracujemy nad integracją z platformą Biamp. Dzięki temu, cały workflow może stać się częścią większego ekosystemu AV.
Integrator lub użytkownik końcowy może mieć cały monitoring na jednej stronie, na której wszystko jest oznaczone na zielono, a równocześnie nasze systemy są integralną częścią tego środowiska. To jest dla nas bardzo ważne. o ile chodzi o raportowanie są dwa podejścia do prezentacji danych systemowych.
Jedno polega na tym, iż wzmacniacz posiada własny serwer i zapisuje logi bezpośrednio w urządzeniu, a użytkownik uzyskuje dostęp przez przeglądarkę internetową. My podeszliśmy do tego trochę inaczej, głównie ze względu na ogromną ilość elektroniki znajdującej się w naszych kolumnach.
W naszym przypadku software musi działać na komputerze PC, a teraz również na Macu i wtedy logi są zapisywane przez aplikację. Dzięki temu, można sprawdzić, kiedy system został uruchomiony, kiedy wszedł w clipping, czy utracono sygnał wejściowy itd. Pozwala to później analizować zdarzenia i diagnozować problemy.

Czy widzicie potencjał dla AI albo uczenia maszynowego w waszych produktach? Czy takie technologie mogłyby jeszcze bardziej uprościć projektowanie i wdrażanie systemów nagłośnieniowych?
Tak, osobiście widzę tutaj ogromny potencjał, którego jeszcze w pełni nie wykorzystaliśmy. Machine learning mógłby pomagać w podejmowaniu adekwatnych decyzji projektowych. Wyobrażam sobie system, który analizuje bazę danych projektów, typ obiektu, zastosowanie, ograniczenia techniczne i na tej podstawie pomaga dobrać odpowiedni produkt. To mogłoby wspierać zarówno projektantów systemów, jak i użytkowników końcowych. Eksplorujemy już pewne możliwości, ale to przez cały czas odległa perspektywa. Nie sądzę, żeby coś pojawiło się jeszcze w tym roku.

Czy waszym zdaniem możliwe jest, aby AI analizowało przestrzeń, wykonywało pomiary i automatycznie tworzyło konfiguracje systemu?
Karl Brunvoll, Renkus-Heinz:
Do pewnego stopnia już wykonaliśmy krok w tym kierunku. Przeszliśmy od klasycznego Beam Steeringu, gdzie wszystko ustawiano manualnie, do OmniBeam, gdzie użytkownik podaje jedynie początek i koniec obszaru widowni, a system wykonuje resztę pracy automatycznie. To nie pozostało sztuczna inteligencja, ale funkcjonalnie jest to krok w tym kierunku. Tak jak powiedział Michał – prędzej czy później będzie to możliwe.
Ale wtedy potrzebne będą mikrofony pomiarowe, różne czujniki, a wszystko, co fizyczne, jest trudniejsze do obsługi przez AI. Dochodzi też kwestia regulacji prawnych – co można nagrywać, a czego nie. Można byłoby umieścić mikrofon albo kamerę w głośniku, aby analizować pomieszczenie, ale pojawiają się kwestie prywatności i legislacji. A biurokraci bardzo lubią zajmować się takimi tematami, więc musimy być tego świadomi.
Moim marzeniem jest sytuacja, w której instalator wchodzi do obiektu z kamerą połączoną z software’em, skanuje pomieszczenie, a system automatycznie odtwarza geometrię i wymiary obiektu. Następnie wybiera się model głośników, wskazuje miejsca montażu i cała reszta dzieje się automatycznie. To byłoby spełnienie marzeń.
Część tej technologii już istnieje. Można zrobić zdjęcie pomieszczenia, a system przekształci je do modelu używanego przez oprogramowanie projektowe.

Pasywne kolumny z serii UBX z technologią Passive UniBeam, które dzięki specjalnej konstrukcji akustycznej oraz układów pasywnych zwrotnic, umożliwiają uformowanie oraz skierowanie wiązki w dół.

Jaka z punktu widzenia firmy Renkus-Heinz jest rola lokalnego dystrybutora? W Polsce rozwiązania Renkus-Heinz dystrybuuje dzisiaj firma Aplauz. Jakie korzyści daje zarówno klientom, jak i wam jako producentowi posiadanie lokalnego dystrybutora?
Michał Popławski, Renkus-Heinz:
Idealny partner dla nas, a więc w ogólnym rozumieniu dystrybutor, to dzisiaj pojęcie trochę mylące. Historycznie dystrybutor oznaczał firmę posiadającą magazyn, zapasy sprzętu i po prostu zajmował się sprzedażą produktów.
Ale w naszej branży i przy tego typu produktach mówimy raczej o partnerach z wartością dodaną czy też dystrybutorach z wartością dodaną. W istocie oznacza to, iż są oni lokalnym rozszerzeniem naszej firmy. Oczywiście, reprezentują również inne marki, ale jednocześnie są przedłużeniem naszego zespołu, rozumieją wszystkie nasze unikalne cechy i przewagi technologiczne.

Rola lokalnego producenta obejmuje trzy główne obszary:

– pomoc przy projektowaniu systemów,

– organizację spotkań demonstracyjnych, odsłuchów i prezentacji,

– wsparcie posprzedażowe.

Demo jest szczególnie ważne, ponieważ kiedy klient usłyszy działanie technologii w praktyce, korzyści stają się bardzo oczywiste. Na końcu pozostaje jeszcze kwestia serwisu – elektronika czasami ulega awariom i wtedy lokalny partner może gwałtownie pomóc klientowi przywrócić system do działania. Dla małych, rodzinnych firm, takich jak my, lokalni dystrybutorzy są również znakomitą metodą skalowania działalności. Nie bylibyśmy w stanie rozwijać się globalnie bez partnerów. Najwięksi producenci działają czasem inaczej, mają własne lokalne zespoły odpowiedzialne za rozwój biznesu, ale sprzedaż i tak często przechodzi przez dystrybutora.
Dystrybutorzy zapewniają również wsparcie finansowe i relacje biznesowe z integratorami systemów. Mogą oferować klientom warunki płatności typu 30 lub 45 dni, czego my – ze względu na skalę działalności – nie bylibyśmy w stanie robić samodzielnie.

Karl Brunvoll, Renkus-Heinz: W istocie żadna instalacja, ani żaden system nie będzie lepszy niż sam dobór adekwatnej technologii do konkretnego projektu. My mamy technologie, które doskonale sprawdzają się w bardzo wielu zastosowaniach, ale jednocześnie rozumiemy, iż dystrybutorzy muszą reprezentować również inne marki, aby pokrywać inne potrzeby rynku.
I właśnie tutaj Aplauz znakomicie wpisuje się w rolę naszego zaufanego partnera na polskim rynku. Klienci ufają im i pracującym tam specjalistom, iż wybiorą adekwatne rozwiązanie dla konkretnej aplikacji.
Podsumowując – potrzebujemy lokalnych przedstawicieli, takich jak Aplauz, ludzi, którzy wiedzą, jak dobrać odpowiednią technologię do konkretnego projektu. Dlatego im ufamy. Oczywiście chcielibyśmy, żeby sprzedawali wyłącznie głośniki Renkus-Heinz, ale rozumiemy, iż rynek tak nie działa (śmiech).
Przez lata budujemy bardzo stabilne relacje z naszymi dystrybutorami i rzadko je zmieniamy. Wspieramy ich zarówno w dobrych, jak i trudnych momentach, ponieważ traktujemy ich jako inwestycję w Renkus-Heinz i jako coś, co robią również dla własnego rozwoju.

Które technologie Renkus-Heinz będą – waszym zdaniem – napędzać cały rynek audio w najbliższych miesiącach i latach?
To bardzo dobre pytanie. Renkus-Heinz jest firmą napędzaną przez inżynierię – nie ma co do tego wątpliwości. Zdarza się, iż mamy pomysł, wprowadzamy go na rynek, a potem okazuje się, że… może jednak nie był aż tak dobry, jak sądziliśmy!
Ale to, co zmienia się dziś zarówno w Renkus-Heinz, jak i u wielu innych producentów, to fakt, iż zaczęliśmy dużo uważniej słuchać rynku. Czego rynek od nas oczekuje? Jak postrzega naszą markę? Jakie są nasze mocne i słabe strony?
To właśnie napędza w tej chwili rozwój nowych produktów i mam nadzieję, iż w przyszłości będzie miało jeszcze większe znaczenie. To bywa frustrujące, ale jednocześnie ekscytujące. Są pewne przeszkody, ale są też możliwości. Klucz polega na tym, aby odpowiednio to wszystko połączyć i znaleźć adekwatne szanse rozwoju.

Michał Popławski, Renkus-Heinz: Bardzo często najważniejszy jest również sam język. Ja mówię po polsku, angielsku i trochę po niemiecku, ale aby uzyskać dostęp do lokalnych możliwości biznesowych, trzeba rozumieć lokalny rynek. A język bardzo w tym pomaga.
Drugim elementem są relacje. Nasza branża opiera się na ludzkich relacjach. Rozmawiałem z wieloma producentami o marketingu i wszystko ostatecznie sprowadza się do pracy u podstaw – do spotkań ludzi z ludźmi.
Dystrybutorzy mają zarówno możliwość, jak i interes w budowaniu takich relacji. I to bardzo nam pomaga. jeżeli dostrzegają wartość naszej technologii, a naszym zadaniem jest odpowiednio ją pokazać, wtedy pojawiają się sukcesy.

rozmawiał: Łukasz Kornafel, „AVIntegracje”
zdjęcia: Łukasz Kornafel, „AVIntegracje”
Renkus-Heinz

Idź do oryginalnego materiału