
Monstrualnej wielkości fundamenty wylano już pod budowę drugiej największej farmy wiatrowej w Polsce. Same maszty wiatraków będą miały ponad 130 m wysokości. Nowa farma wiatrowa powstaje w miejscowości Miejska Górka w Wielkopolsce.
Miejska Górka nie będzie zwykłą farmą wiatrową. Jej docelowa moc wyniesie 190,8 MW, co przełoży się na zasilenie choćby 200 tys. gospodarstw domowych. To oznacza, iż jedna inwestycja jest w stanie pokryć zapotrzebowanie energetyczne miasta wielkości Lublina czy Białegostoku. W skali Grupy Tauron to największa budowana farma wiatrowa, a w skali kraju druga co do wielkości.
Każda z 53 turbin dostarczanych przez firmę Nordex ma moc 3,6 MW i będzie osadzona na wieży o wysokości 134 m. Oddanie inwestycji do użytku zaplanowano na 2027 rok.
Tauron wybrał gminę Miejska Górka nieprzypadkowo. Region charakteryzuje się korzystnymi warunkami wietrznymi i płaskim ukształtowaniem terenu, co ułatwia zarówno budowę, jak i późniejszą eksploatację farmy. Dzięki temu produkcja energii będzie stabilna i przewidywalna.
Elektrownia zostanie przyłączona do sieci przesyłowej PSE w stacji Leszno-Gronowo (220 kV), co zagwarantuje sprawne dostarczanie energii do krajowego systemu.
Budowa gigantycznej infrastruktury
Stawianie turbin to tylko część całej operacji. Aby farma mogła działać, powstaje rozbudowana infrastruktura towarzysząca. Na potrzeby inwestycji Tauron przygotowuje ponad 490 tysięcy m2 placów montażowych i dróg wewnętrznych, a pod ziemią układane jest ponad 120 kkm linii średniego napięcia.

Do tego dochodzi 45 km linii wysokiego napięcia oraz dwie nowoczesne stacje elektroenergetyczne: GPO Miejska Górka 110/33 kV i STR Miejska Górka 220/110 kV.
To ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Szacuje się, iż na teren budowy dotrze około 690 transportów ponadgabarytowych. Każdy z nich musi być dokładnie zaplanowany i skoordynowany z lokalnymi służbami, by bezpiecznie dowieźć gigantyczne elementy turbin.
Więcej na Spider’s Web:
Trudna droga do czystego powietrza
Choć farma wiatrowa w Miejskiej Górce ma potencjał, by zasilać setki tysięcy gospodarstw domowych, w Polsce temat wiatraków wciąż budzi emocje. Energia wiatrowa to jedno z najczystszych i najtańszych źródeł prądu: turbiny nie emitują dwutlenku węgla i nie wymagają importu paliw kopalnych, co ma ogromne znaczenie w dobie kryzysu energetycznego i walki ze zmianami klimatu.
Mimo to część opinii publicznej wciąż podchodzi do wiatraków z rezerwą, obawiając się wpływu na krajobraz, zdrowie czy lokalne ekosystemy.
Polityka również nie ułatwia rozwoju sektora. Dobrym przykładem jest niedawne weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec tzw. „ustawy wiatrakowej”, która miała poluzować restrykcyjne przepisy dotyczące minimalnej odległości turbin od zabudowań.
Dla zwolenników zielonej transformacji to duży krok wstecz, bo bez nowych regulacji rozwój energetyki wiatrowej na lądzie będzie znacznie spowolniony. Paradoks polega na tym, iż choć Polska potrzebuje taniej i czystej energii jak nigdy wcześniej, polityczne spory często hamują inwestycje, które mogłyby obniżyć rachunki za prąd i zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne kraju.