Zmiany w rachunkach za prąd. Taniej nie będzie, ale na pewno lepiej

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Nowe przepisy mają uporządkować rachunki za energię elektryczną. Odbiorca szybciej zobaczy, za co płaci i ile wynosi całość.

Rachunki za prąd mają w końcu przestać wyglądać jak dokument napisany dla księgowego zakładu energetycznego, a nie dla zwykłego człowieka. Prezydent podpisał ustawę deregulacyjną w energetyce, która przewiduje uproszczenie faktur dla gospodarstw domowych. Najważniejsze informacje mają trafić na pierwszą stronę: główne składowe rachunku i całkowita kwota do zapłaty. Brzmi świetnie, ale trzeba od razu ostudzić emocje. Prostszy rachunek nie oznacza automatycznie niższego rachunku.

Pierwsza strona ma w końcu powiedzieć, ile zapłacisz

Zmiana dotyczy przede wszystkim samej przejrzystości. Odbiorca energii ma dostać czytelną informację o tym, ile wynosi koszt samej energii, ile płaci za dystrybucję i jaka jest łączna kwota do zapłaty. Najważniejsze elementy mają być pokazane od razu, bez przedzierania się przez kilka stron opłat, współczynników, stawek, jednostek i skrótów, które dla większości osób są kompletnie nieintuicyjne.

Rachunek za prąd od lat był jednym z najbardziej nieprzyjaznych dokumentów w domowej papierologii. Wielu odbiorców patrzyło tylko na końcową kwotę, bo rozbicie na opłatę handlową, dystrybucyjną, mocową, OZE, kogeneracyjną czy przejściową bardziej zaciemniało obraz, niż go wyjaśniało.

Pisaliśmy już o tym w tekście: Rząd dereguluje rachunki za prąd. To rewolucja, taki będzie formularz. Zamiast zmuszać klienta do studiowania całego dokumentu, rachunek ma najpierw odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: za co płacę i ile wynosi suma.

Będzie prościej, ale niekoniecznie taniej

Bardzo łatwo pomylić czytelność z ulgą dla portfela. Ustawa nie sprawia, iż energia z dnia na dzień stanieje. Nie znosi głównych opłat, nie usuwa kosztów dystrybucji, nie kasuje opłaty mocowej i nie robi z rachunku niższej kwoty.

To raczej zmiana z kategorii: wreszcie zobaczysz problem wyraźniej. jeżeli rachunek będzie wysoki, odbiorca szybciej zauważy, czy większą część stanowi energia czynna, dystrybucja czy dodatkowe pozycje. Jednak sama przejrzystość nie obniża kosztów sieci, zakupu energii ani systemowych opłat.

Pisaliśmy na Bizblogu, iż nowe rachunki za prąd już wysłane i wystarczy jeden rzut oka, by wszystko zrozumieć. Cena samej energii to tylko fragment całej układanki. choćby jeżeli taryfa sprzedaży wygląda spokojniej, odbiorca przez cały czas płaci za infrastrukturę, dystrybucję, utrzymanie mocy w systemie i różne mechanizmy wsparcia.

Dlaczego rachunek za prąd jest taki nieczytelny?

Rachunek za energię elektryczną nie jest jedną prostą ceną za zużyte kilowatogodziny. To dokument, w którym spotyka się sprzedaż energii i jej dostarczenie do domu. Za energię odpowiada sprzedawca, za dystrybucję operator sieci. Do tego dochodzą opłaty wynikające z regulacji i kosztów systemu elektroenergetycznego.

Właśnie dlatego ktoś może zużyć mniej prądu, a i tak nie zobaczyć proporcjonalnie niższej faktury. Część opłat zależy od zużycia, część jest stała, część wynika z grupy taryfowej, a część z decyzji regulacyjnych. To właśnie przez ten miks przeciętny odbiorca często ma poczucie, iż rachunek jest czarną skrzynką.

Nowe przepisy mają tę skrzynkę choć trochę otworzyć. Nie uproszczą samego rynku energii, ale mają uprościć sposób pokazania jego skutków na fakturze. To różnica zasadnicza. System przez cały czas będzie skomplikowany. Dokument ma być mniej odstraszający.

Papier ma przestać być domyślny

Podpisana ustawa przewiduje też zmianę w korespondencji z przedsiębiorstwami energetycznymi. Podstawową formą kontaktu ma być forma elektroniczna. Jednocześnie odbiorca ma mieć możliwość pozostania przy korespondencji papierowej, jeżeli tego chce.

Energetyka jest jedną z tych branż, gdzie cyfryzacja musi uważać na wykluczenie. Dla części klientów e-faktura, aplikacja i panel klienta to oczywistość. Dla innych, zwłaszcza starszych osób, papier przez cały czas jest podstawowym sposobem kontrolowania rachunków. jeżeli zmiana zostanie przeprowadzona źle, może powstać chaos: ludzie przestaną dostawać dokumenty w formie, którą rozumieją, albo nie zauważą ważnej korespondencji.

Właśnie dlatego zostawienie papieru na życzenie odbiorcy będzie ważne. Państwo i firmy mogą pchać klientów w stronę kanałów cyfrowych, ale rachunek za prąd jest zbyt podstawową sprawą, by robić z niego test sprawności w obsłudze konta internetowego.

W tle jest też ciepłownictwo

Choć media skupiają się głównie na rachunkach za prąd, ustawa jest szersza. Obejmuje również deregulację w ciepłownictwie. Chodzi m.in. o liberalizację rozliczeń za ciepło dostarczane bezpośrednio do przemysłu, gdy jest ono używane wyłącznie na potrzeby technologiczne i nie trafia do gospodarstw domowych. W takich przypadkach przewidziano odejście od obowiązku stosowania taryfy.

Pojawia się też definicja magazynu ciepła lub chłodu oraz przepisy dotyczące kotłów elektrodowych, czyli elektrycznych. To element większej układanki związanej z elektryfikacją ciepłownictwa i odchodzeniem od wysokoemisyjnych źródeł. Brzmi technicznie, ale ma znaczenie dla przemysłu i systemów ciepłowniczych, które będą musiały inwestować w nowe źródła oraz magazynowanie energii. Dla zwykłego odbiorcy najważniejsza pozostaje jednak faktura za prąd.

To drugie podejście do tej samej zmiany

Podobne rozwiązania były już zresztą wcześniej częścią szerszej ustawy deregulacyjnej w energetyce, ale tamten pakiet został zawetowany. Teraz wrócił w bardziej uporządkowanej formie, bez najbardziej kontrowersyjnych elementów, które wcześniej wywoływały spór polityczny.

Sprawa rachunków za prąd stała się częścią debaty o cenach energii. Jedni mówią o przejrzystości, inni o deregulacji, jeszcze inni o konieczności realnego obniżenia rachunków. Prezydent przy podpisaniu ustawy przypomniał o własnym projekcie dotyczącym obniżenia kosztów energii. Rząd z kolei pracuje nad rozwiązaniami, które mają poprawiać funkcjonowanie rynku i ciepłownictwa.

Dla odbiorcy końcowego polityczna warstwa jest jednak mniej istotna niż proste pytanie: czy zapłacę mniej? Na razie odpowiedź brzmi: nie z powodu tej konkretnej ustawy. Nie warto jednak lekceważyć tej zmiany. Czytelny rachunek może być pierwszym krokiem do lepszej kontroli wydatków. jeżeli odbiorca widzi, iż problemem nie jest wyłącznie zużycie energii, ale np. opłaty stałe albo dystrybucyjne, łatwiej zrozumie, dlaczego wymiana żarówek nie zawsze daje spektakularny efekt.

Idź do oryginalnego materiału