
Czeski przewoźnik złożył wnioski o cztery nowe trasy z Polski. Najciekawsza prowadzi z Warszawy przez Austrię prosto w alpejskie kurorty.
Wieczorem wsiadasz do pociągu w Warszawie. Nocą mijasz Czechy i Wiedeń, rano przejeżdżasz przez Salzburg, Zell am See i Kitzbühel, a w południe wysiadasz w Sankt Anton am Arlberg. Taki plan złożył właśnie RegioJet. Czeski przewoźnik chce od grudnia 2027 r. uruchomić z Polski cztery międzynarodowe połączenia, a trasa w sam środek austriackich Alp zdecydowanie wyróżnia się z całego pakietu.
Z Warszawy prosto do alpejskich kurortów
RegioJet złożył do Urzędu Transportu Kolejowego dokumenty dotyczące czterech tras: Warszawa – Sankt Anton am Arlberg, Katowice – Rijeka, Warszawa – Praga oraz Przemyśl – Wiedeń. Wszystkie miałyby kursować codziennie od 12 grudnia 2027 r. aż do 11 grudnia 2032 r. Najbardziej turystyczna jest zdecydowanie pierwsza z nich.
Pociąg miałby wyjeżdżać z Warszawy Wschodniej o 19:35, zatrzymać się m.in. na Centralnym i Zachodnim, a następnie przez CMK ruszyć na południe. W Polsce przewidziano postoje m.in. w Opocznie, Włoszczowie, Zawierciu, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Katowicach, Tychach, Pszczynie i Chybiu. Potem zaczyna się już adekwatna część wycieczki.
Skład pojedzie przez Bohumin, Ostrawę i Brzecław, następnie Wiedeń, Linz i Salzburg. Dalej trasa zamienia się adekwatnie w listę miejsc znanych z folderów biur narciarskich: Bischofshofen, Zell am See, Saalfelden, Fieberbrunn, Kitzbühel, Wörgl, Innsbruck, Ötztal i Landeck. Na końcu czeka Sankt Anton am Arlberg.
Planowany przyjazd: 12:00 następnego dnia. Łączny czas przejazdu z Warszawy wyniósłby 16 godz. i 25 min. Powrót zaplanowano na 16:20, a Warszawa miałaby pojawić się za oknem o 8:55 następnego dnia.
Siadasz wieczorem, ale nie wiadomo, czy się położysz
Taki rozkład aż prosi się o wagon sypialny albo przynajmniej kuszetkę. Na razie nie ma jednak podstaw, żeby obiecywać pasażerom hotel na kołach. W dokumentach przewoźnik deklaruje klasyczne składy wagonowe prowadzone lokomotywami Alstom Traxx lub Siemens Vectron. Pociągi miałyby liczyć 12 wagonów. W dostępnych informacjach pojawiają się typy Amz, ABmz i Bmz, czyli przede wszystkim wagony do podróży na siedząco.
Nie przedstawiono na razie finalnego zestawienia z wagonem sypialnym czy kuszetką. Do startu zostało jednak ponad 15 miesięcy i szczegóły zestawienia mogą się jeszcze zmienić. Sam pomysł jest zresztą logiczny. Przy 16-godzinnej podróży dużą część czasu pociąg pochłania nocą, a pasażer nie traci całego dnia na dojazd.
Druga mocna propozycja zaczyna się w Katowicach. Pociąg do chorwackiej Rijeki miałby odjeżdżać o 14:50, a nad Adriatykiem pojawiać się o 7:00 rano. Po drodze skład zatrzymywałby się m.in. w Wiedniu, Grazu, Mariborze, Zagrzebiu i Karlovacu. Podróż miałaby potrwać 16 godz. i 10 min. I tutaj RegioJet wszedłby bezpośrednio na teren, który PKP Intercity już zdążyło zagospodarować.
Adriatic Express ponownie wozi w tym roku pasażerów z Polski do Rijeki, a dodatkowo dostał grupę wagonów jadących do słoweńskiego Kopru. Różnica jest istotna. Polski pociąg pozostaje ofertą sezonową, podczas gdy RegioJet deklaruje codzienne kursowanie przez cały rok. Do Rijeki chce też jechać inną trasą – przez Zagrzeb, podczas gdy Adriatic Express przejeżdża przez Lublanę i Postojną. jeżeli oba połączenia rzeczywiście pojawią się jednocześnie, Chorwacja może stać się jedną z ciekawszych aren kolejowej konkurencji w Polsce.
Przemyśl dostanie szybszy Wiedeń
Pozostałe dwa wnioski są mniej wakacyjne, ale również interesujące. RegioJet chce utrzymać bezpośrednie połączenie Warszawy z Pragą. Według przedstawionego projektu pociąg miałby wyjeżdżać z Warszawy około 10:00 i docierać do Pragi o 18:19. Czwarta trasa połączyłaby Przemyśl z Wiedniem.
Pociąg zatrzymywałby się w Rzeszowie, Krakowie, Ostrawie, Přerovie i Brzecławiu, a cała podróż miałaby zająć około 7 godz. i 35 min. Wyjazd z Przemyśla zaplanowano na 10:20, przyjazd do Wiednia na 17:55. To również nie jest całkowicie nowy kierunek w planach Czechów. RegioJet już wcześniej uzyskiwał zgody dotyczące połączeń Polski z Austrią.
Na razie nie ma jednak żadnego pociągu do Sankt Anton, żadnej sprzedaży biletów i żadnej gwarancji, iż 12 grudnia 2027 r. o 19:35 na peronie w Warszawie rzeczywiście pojawi się żółty skład. RegioJet złożył wnioski o otwarty dostęp. Pozytywna decyzja UTK daje przewoźnikowi prawo do wykonywania połączenia, ale nie nakazuje mu tego robić. Później trzeba jeszcze otrzymać odpowiednią trasę od zarządcy infrastruktury, a tu problemem może być choćby przepustowość linii.
W przypadku RegioJet ostrożność jest szczególnie wskazana. Przypomnijmy, iż przewoźnik wiosną wycofał się z krajowych połączeń w Polsce, a później zdążył jeszcze złożyć wnioski o powrót na krajowe trasy i ponownie się z nich wycofać.
Co więcej, RegioJet już kilka lat temu dostał od UTK otwarty dostęp dla pociągów z Warszawy przez Austrię aż do Landeck-Zams, a więc miejscowości leżącej na w tej chwili proponowanej trasie do Sankt Anton. Pociąg ostatecznie nie zaczął regularnie kursować.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: RegioJet








