
Microsoft wydał na świat nową generację myszki komputerowej. Wyróżnia się tym, iż potrafi wibrować. To jednak nie pierwszy na rynku stukający pod nadgarstkiem gryzoń.
Świat akcesoriów komputerowych nie rozwija się tak dynamicznie jak rynek telefonów czy komputerów. Myszki i klawiatury od lat bazują na sprawdzonych schematach, oferując jedynie drobne udoskonalenia w sensorach czy wzornictwie. Microsoft postanowił jednak przełamać tę rutynę. Zainspirował się Logitechem i stworzył wibrującego gryzonia.
Microsoft Surface Mouse zawibruje pod dłonią
Microsoft ogłosił, iż w następnym miesiącu wprowadzi do sprzedaży drugą generację Surface Mouse. To na pierwszy rzut oka myszka komputerowa jak każda inna, ale z jedną zasadniczą różnicą. Propozycja oferuje dotykowe sprzężenie zwrotne.
Wewnątrz umieszczono silniczek wibracyjny aktywujący się podczas przy konkretnych akcjach. Jak podkreśla Brett Ostrum, wiceprezes ds. korporacyjnych Surface Devices, rozwiązanie ma być „subtelne z założenia, ale zauważalne w ciągu kilku sekund”.

System reakcji dotykowych zintegrowano z większością codziennych operacji w Windows 11 – od klikania i przeciągania po wyrównanie okien w oprogramowaniu. Oznacza to, iż oprócz zwykłego klikania myszką będziemy czuli również wibracje podczas korzystania z aplikacji, takich jak PowerPoint, Affinity, Concepts czy Filmora.
Microsoft dodał obsługę haptycznego sprzężenia zwrotnego do Windowsa 11 już na początku roku, ale dotychczas tylko kilka urządzeń na rynku było je w stanie obsłużyć. Nowa myszka ma być dostępna 13 października w cenie 80 dol. (ok. 310 zł).
Konkurencja potrafi to samo, ale jest droższa
W ubiegłym roku Logitech wprowadził na rynek MX Mastera 4, czyli topowego gryzonia do pracy o ergonomicznym kształcie. Tam również zastosowano subtelne wibracje objawiające się w momencie korzystania z gestów czy nawigacji przy krawędziach oraz w pakiecie Office.
Propozycja Microsoftu sprawia jednak wrażenie głębiej zintegrowanej z systemem, a przy tym wyceniono ją znacznie rozsądniej. Za Logitech MX Master trzeba bowiem zapłacić blisko 500 zł.







