Wearables tygodnia #232 (co nowego?)

2 godzin temu
Zobacz też poprzedni: wearables tygodnia #231 – Pixel Watch 5 (foto: Google)

Mamy wtorek, a to dzień dla wearables. Mam dla was kolejne wieści z działu ubieralnej elektroniki. Nie tylko smart zegarków, trackerów fitness, czy inteligentnych okularów, ale też wielu innych noszonych czujników. Przeważają oczywiście te wymienione, ale prawie w każdym tygodniu udaje mi się znaleźć coś wychodzącego poza typowe rozwiązania. Urządzenia wearables stanowią już sporą grupę urządzeń, więc należy im się adekwatna uwaga. Załączam też przekierowanie do poprzedniego zestawienia.

ICYMI w wearables:

W każdym nowym przeglądzie znajdziecie informacje o najciekawszych premierach, zapowiedziach, ale też przeciekach na temat nadchodzących gadżetów. To już ponad 200-te zestawienie wearables tygodnia! Zapraszam też do poprzednich przeglądów, wiele z nich mimo upływu czasu jest wciąż aktualnych.


Kilka wstępnych ciekawostek z segmentu wearables:

  • w przyszłym roku Samsung może powalczyć w segmencie nausznych słuchawek (pierwszy model od bardzo dawna miałby być bezpośrednim rywalem dla Apple AirPods Max i Sony WH-1000XM6)
  • Garmin może szykować się do prezentacji swojego smart pierścienia (w bazach z certyfikacjami pojawił się model CIRQA Smart Ring, czyli obrączka należałaby do rodziny wearables bez ekranu – ja niedawny tracker na rękę)
  • do sieci wyciekł filmik demonstrujący słuchawki AirPods Ultra z kamerkami, ale Bloomberg przekonuje, iż model z Siri AI potrzebuje jeszcze czasu w dopracowanie, więc zadebiutuje raczej dopiero w 2027 roku
  • Apple Watch Series 12 może przywrócić ceramiczne koperty (po siedmiu latach od rezygnacji z tego materiału)
  • 2% – o tyle spadła sprzedaż naręcznych trackerów i smart zegarków w Q2 2026 | wg Omdia
  • 6% – o tyle wzrosła sprzedaż samej kategorii smartwatchy w Q2 2026 | wg Omdia
  • 46% – tak duże udziały w sprzedaży smart zegarków miało w W2 2026 Apple | wg Omdia

Global #wearable shipments fell 2% in 2Q26, revealing a consumer shift toward advanced sports models and screenless trackers, per Omdia research. #Smartwatches bucked the trend with 6% growth. Read here: pic.twitter.com/GQtwI3G8Qj

— Omdia (@OmdiaHQ) August 13, 2026

Co nowego zobaczył świat wearables w minionym tygodniu?

  • [testy] Nothing Ear (3a) i CMF Clip Pro – pierwszy kontakt z Nothing X
  • [słuchawki tygodnia] Sennheiser Momentum True Wireless 5
  • [budżetowe TWS] CMF Buds Neo ze Smart Dial (Indie)
  • [zapowiedź] Huawei szykuje globalne Watch GT 7 i Watch D3
  • [smartwatche] Redmi Watch 6 Active i Watch 6 Lite (Chiny)
  • [smart okulary] RayNeo iO Smart Glasses i GT/GT Max

1. [testy] Nothing Ear (3a) i CMF Clip Pro – pierwszy kontakt z Nothing X

Każde słuchawki grające bezprzewodowo potrzebują na telefonie odpowiedniej aplikacji. Służy nie tylko do ich kalibracji, ale też stabilnego połączenia oraz aktualizacji z poprawkami i nowymi funkcjami. Pierwszy kontakt z oboma nowymi modelami od Nothing ułatwia wspólna apka Nothing X. Dokładnie ta sama, którą już testowałem przy okazji nausznych Headphone (1). Wgrałem ją na swojego iPhone’a, natomiast na telefonie Nothing w ramach nakładki Nothing OS była już dostępna natywnie. Jak się pewnie domyślacie, sparowanie Nothing Ear (3a) i CMF Clip Pro było znacznie szybsze z Nothing Phone (3) – podobnie jak ma to miejsce w przypadku AirPodów w tandemie z iPhone’ami.

W przypadku telefona Nothing nie miałem najdrobniejszych problemów. Ear (3a) i Clip Pro wykryło od razu po otwarciu etui słuchawek. Natywna integracja z systemem operacyjnym to zawsze przewaga. Z iPhonem było nieco więcej zabawy, ale nie winię tu Nothing. To raczej Apple utrudniało łącznie, bo wywaliło mi też komunikację z wcześniej użytkowanymi Jabrami. Pomógł restart telefonu i reinstalacja aplikacji. Takie przypadki przy analizach słuchawek TWS z wieloma źródłami w pierwszym kontakcie zawsze zajmują nieco więcej czasu. jeżeli planujecie używać jednych słuchawek z dwoma telefonami to od razu polecam uruchomienie multiparowania w Nothing X w obu telefonach. Dzięki temu przełączanie między jednostkami jest natychmiastowe.

Nothing X dla Ear (3a) i Clip Pro mają nieco inne zakresy funkcji za racji innych specyfikacji obu słuchawek. Parowanie z ze telefonem Nothing było oczywiście szybsze z racji natywnej integracji z nakładką Nothing OS. Nothing Ear (3a) do aktywacji Bluetooth w trybie pierwszego połączenia ma specjalny przycisk wewnątrz etui (i fajny wskaźnik sygnalizujący działania, który nawiązuje estetyką ich filozofii w ramach designu). CMF z kolei do parowania wykorzystuje nowy Smart Dial, czyli pokrętełko z funkcjami przycisku. Ten moduł pojawi się też w nadchodzących słuchawkach CMF Buds Neo. Niby ta sama marka, a dwa interesujące podejścia do konstrukcji i estetyki. Nothing przez cały czas stawia na transparentność obudowy. CMF na odmienność.

Przy pierwszym użytku słuchawki warto sobie spersonalizować. Tu zależnie od modelu Nothing proponuje różne zakresy:

CMF Clip Pro są modelami otwartymi, więc zakres ustawień jest nieco inny. Wzmocnienie basów ma dwa poziomy, a w ramach rozmów można uruchomić tryb redukcji wycieku dźwięku (by zmaksymalizować poczucie prywatności). Tę opcję można ustawić np. wyłącznie dla rozmów telefonicznych. Inteligentne pokrętło etui jest domyślnie wyłączone, więc jemu również warto od razu przypisać akcje (w ramach obrotu, i naciśnięć – od jednego do aż potrójnego, a także przytrzymania). Każdej z obu słuchawek można dostosować nawigację pod swoje potrzeby. Korektor dźwięku w formacie open-ear jest podstawowe. Nothing proponuje sześć presetów: pop, rock, elektroniczna, wzmacnianie wokalu, klasyczna i standardowy. W ustawieniach jest też tryb przestrzenny i małych opóźnień.

Nothing Ear (3a) z racji dokanałowego formatu mają znacznie więcej możliwości regulacji. Aplikacja Nothing X jest bardziej rozbudowana. Przede wszystkim możemy pobawić się poziomem redukcji szumów (ANC), bo mamy zamknięcie przed otoczeniem. Producent oferuje regulację od niskiej, przez średnią, aż po wysoką + tryb adaptacyjny. Nie zabraknie opcji transparentnego użytkowania, czyli z opcją wpuszczania hałasów z zewnątrz. Podobnie jak w CMF, tu również jest tryb przestrzenny i tryb małych opóźnień. Z wyróżników podkreśliłbym obecność krótkich nagrań, ale do tego konieczne jest zalogowanie się na konto Nothing. Audio Snapshot („Migawka audio”) przetestuję w kolejnych fazach analizy Ear (3a). Przyciski kontrolne też można sobie dopasować, więc nie musimy uczyć się defaultowych opcji, tylko dostosować je pod siebie. Największą różnicą w ramach kontroli słuchawek względem odmiany otwartej jest znacznie szerszy zakres EQ. Nothing proponuje prosty, zaawansowany, a także bibliotekę profili, które trafiają do apki w postaci presetów. Chętnie zapoznam się z tymi dostrojeniami, gdy będę oceniał poziom dopasowania jakości. W zasobach zaawansowanego korektora mamy osiem kanałów, które możemy sobie suwakami precyzyjnie zmieniać (pasma, ich szerokości, a choćby ich zapis pod różne gatunki muzyczne).


2. [słuchawki tygodnia] Sennheiser Momentum True Wireless 5

Sennheiser MOMENTUM True Wireless 5 (foto: Sennheiser)

Od lutego przyszłego roku na terenie Unii Europejskiej obowiązywać będą nowe regulacje związane z łatwością wymiany baterii w mobilnych urządzeniach. Powoli widać już wpływ nowych zasad, które zmusiły marki do przeprojektowania konstrukcji elektroniki. Sennheiser przedstawił piątą generację swoich słuchawek TWS, w której w szybki sposób wymienimy akumulatorek. Momentum True Wireless 5 to chyba pierwsze tego typu słuchawki na rynku. B&O też oferował wymianę baterii, ale nie samodzielną. EDIT: ChatGPT podpowiedział mi, iż Fairbuds od Fairphone mają też opcję wymiany baterii.

Co nowego w Sennheiser Momentum True Wireless 5? Premierę najnowszej propozycję przygotowano na wrzesień. Kosztujące 1290 zł odmiany otrzymały aż pięć odmian kolorystycznych (Graphite, Cream, Copper, Denim oraz Lavender) i jeszcze mniejszą budowę. Budowa uwzględniła miniaturowe śrubeczki, które ułatwiają dostęp do wnętrza słuchawek w ramach wymiany baterii. Choć słuchawki TWS nie muszą się stosować do nowych regulacji w UE („prawa do naprawy”), to Sennheiser chce pokazać, iż łatwa naprawialność w ramach ogniwa jest w segmencie możliwa. Zwykłym śrubokrętem (choć znacznie mniejszym) można też rozkręcić etui, by wymienić akumulator. Warto dopisać, iż mimo otwieranej konstrukcji, słuchawki nie tracą na szczelności. Są zgodne z normą IP54.

Jak wyglądają parametry nowej generacji słuchawek Momentum? Modele oferują dynamiczne przetworniki TrueReponse z 7 mm w autorskiej architekturze. Poprawie ma ulec komfort noszenia słuchawek. Zdaje się, iż zapasowe bateryjki będą w zestawie, ale muszę to jeszcze zweryfikować. Sennheiser wydłużył czas pracy swoich TWS do aż 12h (i 40h wraz z etui). Ładowanie też jest szybkie, bo proponuje godzinę działania już po 8 minutach ładowania. Cieszy obecność indukcyjnego ładowania w technologii Qi. Bluetooth 6.0 ze Snapdragon Sound i aptX Lossless i aptX Adaptive ma oferować wyższą jakość dźwięku. Kilka mikrofonów ma być zaangażowanych do hybrydowego ANC i redukcji hałasów podczas rozmów (ze wsparciem przewodnictwa kostnego i algorytmów AI). Jest też 8-kanałowe EQ i Spatial Audio ze śledzeniem ruchu głowy.

  • Plusy: wysoka jakość dźwięku (lossless), hybrydowe ANC, długi czas pracy
  • Minusy: w tej chwili nie widzę (za wadę można uznać wysoką cenę)

3. [budżetowe TWS] CMF Buds Neo ze Smart Dial (Indie)

Jestem w trakcie testów dwóch świeżych modeli słuchawek od Nothing, tymczasem na rynek zmierzają kolejne. Londyńska marka zapowiada premierę modelu Buds Neo, które pojawią się pod brandem CMF (przystępniejszych cenowo urządzeń). 20 sierpnia odbyła się prezentacja nowych True Wireless Stereo w ciekawym designie. Model ten proponuje format dokanałowy i klasyczny dla swej kategorii kształty. Propozycja zadebiutowała na terenie Indii, gdzie kosztuje tylko 2000 rupii, czyli niecałe 80 zł (w bezpośrednim przewalutowaniu, czyli bez naszych ceł i podatków).

CMF Buds Neo to budżetowo, ale optymalnie wyposażone słuchawki klasy TWS. W specyfikacjach dostrzegłem obecność sporych przetworników dynamicznych 12,4 mm, aktywną redukcję szumów i aż 52 godziny pracy wraz z energią etui, które wyposażono w pokrętełko Smart Dial (jak we właśnie przeze mnie testowanych odmianach oper-ear CMF Clip Pro). Wspomniany element służy do sterowania i kontroli słuchawek w wygodniejszy sposób, choć wymagający wyjęcia transporterka z kieszeni. ANC raczej podstawowe, bo jedynie do 35 dB. Jest też wyciszanie dla rozmów z ENC (environmental noise cancellation).

W Buds Neo znajdziemy też korektor EQ, statyczne spatial audio, łączność Bluetooth 6.0 z szybkim parowaniem Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair, a także połączenie z dwoma źródłami jednocześnie. Słuchawki mają działać do 8h na jednym ładowaniu i 30h wraz z etui, ale są to dane przy aktywnym ANC. Bez aktywnego tłumienia wyniki podskoczą odpowiednio do 11h i 52h. Jak zwykle nietypowo wygląda paleta kolorystyczna elektroniki CMF.

  • Plusy: atrakcyjna wycena przy zachowaniu najważniejszych standardów
  • Minusy: raczej niezbyt efektywne ANC

4. [zapowiedź] Huawei szykuje globalne Watch GT 7 i Watch D3

Niedawno Huawei przedstawiło zegarki serii Watch GT 7, a teraz zwiastuje wrześniową demonstracje ich globalnego wydania. 3 września w Monachium odbędzie się prezentacja duetu Huawei Watch GT 7 i GT 7 Pro, ale też dwóch innych wearables. Chiński giganta zamierza pokazać też możliwości smartwatcha do monitorowania zdrowia w postaci trzeciej generacji Watch D, a także nowe słuchawki klasy TWS w modelu FreeBuds Neo. Marka już teraz zapowiada interesujące promocje związane z premierami tychże modeli – będą dostępne również w Polsce. O GT 7 wiadomo już wszystko, bo debiutował w Chinach. O Huawei Watch D3 i słuchawkach jeszcze nic. W Polsce Huawei proponuje kupon Early Bird, który uprawni do odebrania słuchawek FreeBuds SE 3 przy zakupie zegarka Huawei Watch GT 7.

Huawei Watch GT 7 Pro (foto: huawei.com)

Co nowego od Huawei Watch GT 7? Przypomnę szybko, czym dysponują nowe zegarki chińskiej marki. W topowym wydaniu marka proponuje tytanową kopertę, ekran AMOLED z 3000 nitów jasności szczytowej i szafirowym szkiełkiem. Jak zwykle z atrakcyjnym systemem analizy aktywności i zdrowia. Tym razem producent zaoferuje smartwatch też w jaśniejszej obudowie (nie tylko czarnej). Srebrna koperta ma czarny lub zielony bezel. Do tego przeprojektowane (wygodniejsze) paski ze spójnymi tarczkami. Szczelność ta sama, czyli z 5 ATM (do 40 m zanurzenia). Wyświetlacz ma aż 1,47 cala średnicy i 466 x 466 pikseli. Jest też komplet czujników (SpO2, EKG, temperatury skóry itd.). Czas pracy określono na 12 dni przy większym obciążeniu i aż 21 dni przy tym lżejszym. W trybie Always On Display jest krócej, ale siedem dni przez cały czas robi wrażenie. Podobnie jak poprzednio, na pokładzie jest chip NFC do mobilnych płatności, moduł GPS oraz najnowszy Bluetooth 6. Wśród nowości jest tryb narciarski. Pro Ski zbiera informacje o przyspieszeniach, wyświetla też trasy zjazdowe. Usprawniono również wcześniejsze funkcje TruSense oraz specjalistyczne, m.in. kolarskie, grę w golfa, czy bieganie. Wciąż do dyspozycji są funkcje dla nurków, trening bezdechu itd. W przyszłym tygodniu pojawi się już pewnie pełny cennik.

  • Plusy: ulepszenia oprogramowania, nowe opcje kolorystyczne
  • Minusy: wciąż ograniczenia związane z zewnętrznymi aplikacjami

5. [smartwatche] Redmi Watch 6 Active i Watch 6 Lite (Chiny)

Globalne wydanie bazowego Redmi Watch 6 NFC z usługami płatności tap-to-pay jest na rynku już gdzieś od trzech miesięcy. W Chinach zaprezentowano nową, bardziej sportową odmianę tej serii smart zegarków. Wariant Active utrzymał przystępną cenę i chyba jeszcze więcej opcji fitness. W cenie 199 zł raczej nie oczekiwałbym cudów w ramach analiz aktywności, ale pakiet funkcji wygląda nieźle. Sam gadżet też. Jest oferowany w trzech odmianach kolorystycznych koperty: czarnej, srebrnej i różowym. Ten ostatni na załączonym obrazku.

Redmi Active Watch 6 Active (foto: Xiaomi)

Co nowego w Redmi Watch 6 Active? W tej wersji koperta jest nieco bardziej kanciasta i nie widzę obrotowej koronki (tylko jeden przycisk). Normalne wydanie kosztuje ok. 425 zł, więc te o 125 zł tańsze musi mieć bardziej ograniczone parametry. Wciąż jest jednak smartwatchem. Active wyposażono w ekran AMOLED 1,85″, czyli mniejszy panel (bazowy model ma 2,07″). Największymi brakami są GPS i NFC, które na nadgarstku warto mieć (szczególnie, iż w Polsce działa system Xiaomi Pay). Nieobecność tego pierwszego przeczy trochę nazwie urządzenia. GPS jest w Watch 6 Lite. Ja bym zmienił tym odmianom nazwy. Active powinien mieć GPS, a Lite pasuje do najtańszego wyposażenia. Redmi zastosowało bardzo dziwnej i mylące nazewnictwo.

Redmi Watch 6 Active oferuje łączność Bluetooth 5.3 i BLE, 1200 nitów szczytowej jasności ekranu, kompatybilność z iOS i Androidami, optyczny czujnik pomiarów (z SpO2) i kopertę ze szczelnością IP68. Jest też tryb Always On Display (AOD), natomiast bez niego i przy oszczędnym użytkowaniu czas pracy zegarka może dojść do aż 18 dni. Nie lubię tych przeliczeń. Wolę dane na temat normalnej pracy codziennej. Tu wearable ma działać przez ok. sześć dni (z AOD). To optymalnie. Warto jeszcze zauważyć obecność głośniczka z trybem Bluetooth Calling, analizy snu, stresu, a także funkcje relaksacji i oddechu. Samych opcji sportowych jest ponad 140, ale większość z nich jest bardzo ogólna.

  • Plusy: niska cena, ekran AMOLED, długi czas pracy
  • Minusy: brak modułu NFC i GPS (ten drugi totalnie nie pasuje do proponowanej nazwy)

6. [smart okulary] RayNeo iO Smart Glasses i GT/GT Max

RayNeo to marka należąca do TCL. Ich headsety i okulary trafiały na mój blog wiele razy. Raz, iż produkty mają interesujące specyfikacje, a dwa – producent stara się sukcesywnie poprawiać im specyfikacje, a także ogólną kompaktowość. Dwie najnowsze propozycje to iO Smart Glasses (pod produktywność z AI) i GT Max (pod multimedia). Segment okularów dopiero się kształtuje, więc różne odmiany pod odmienne przeznaczenie naprawdę ma sens. Kiedyś pewnie miniaturyzacja pozwoli pomieścić wszystkie rozwiązania w jednej, smuklejszej ramce. Na razie poszczególne funkcje jest budowane w ramach docierania do różnych grup klienckich.

RayNeo GT Max i iO (foto: prnewswire.com)

Dwie najświeższe jednostki marki starają się zaoferować atrakcyjne pakiet funkcji przy możliwie smukłej budowie. Oczywiście rozwiązania w elektronice wymagają pewnych kompromisów, więc przez cały czas „okulary” mają swoje specyficzne rozmiary, ale ich design można uznać za kompaktowy. Spróbuję przedstawić w tym przeglądzie najciekawsze z rozwiązań, które trafiły do obu odmian.

RayNeo iO Smart Glasses – te okulary są lżejsze (33 gramy) i smuklejsze. Posiadają ekrany mono (zielone) z Firefly Nano Engine i transparentnym wyświetlaniem, które widzi tylko sam użytkownik. Panel z 1300 nitów jasności ma wystarczyć do wykorzystania w ramach powiadomień i telepromtera, a także tłumaczeń na żywo. Poczwórny mikrofon ma i czujniki przewodnictwa kostnego mają odpowiednio współpracować z asystentem AI. Marka proponuje pakiet funkcji z Ambient AI Life Log, czyli przetwarzanie informacji przez modele Sztucznej Inteligencji. Integracja objęła Gemini 3.1 Flash Lite jako model defaultowy, a także opcję skorzystania z ChatGPT, Claude czy DeepSeek. Polecenia wydajemy głosowo, ale jest też Smart Crown do nawigacji. Ciekawe, iż nie ma tu żadnego głośniczka, więc odpowiedzi docierają przed oczy w formie tekstu. Czas pracy określono na choćby dwa dni użytkowania na jednym ładowaniu.

RayNeo GT i GT Max – ten duet skrojono już bardziej pod multimedia. Specyfikacje okularów są solidniejsze, bo headsety oferują więcej możliwości pod kątem obrazu. Kolorowe wyświetlacze microOLED i poczwórne głośniczki z Bang & Olufsen brzmią przekonująco. Modele odróżnia poziom symulacji ekranu. Bazowy imituje panel 231″ (z 46° pola widzenia), a seria GT: 227, 267 i choćby 307″ (z szerszym 59°). Z uwagi na „cięższe” wyposażenie zwiększyła się też masa urządzeń – 78 i 68 gramów.

Hardware bazuje na śledzeniu z 3DoF, więc mamy kilka opcji użytkowania treści. Od Follow Node (ekran w polu widzenia), Pinned Mode (a’la wirtualny monitor) i Steady Mode (przy bardziej dynamicznym użytkowaniu, czyli w ruchu). Ekrany pozwalają oglądać filmy i grać w gry z Dolby Vision. Okulary można podłączyć do telefona, laptopa i innego źródła przez USB-C, ale też modułu Pocket TV Pro z własnym zasilaniem (to taki mini komputerek w ramach „mózgu” z usługami Google TV). Ma działać przez 5,5 godziny licząc streaming. Modele tej serii to rywale dla One Pro od Xreal.

  • Plusy: dwie odmiany smart okularów do różnych celów
  • Minusy: nie podano jeszcze wyceny nowych modeli (pojawią się pewnie na targach IFA)

Kącik ostatnich (najważniejszych) treści z sekcji wearables

Poniżej niemały już kącik moich ostatnich publikacji powiązanych z sekcją wearables. Będę tu załączał materiały, którym poświęciłem niedawno trochę więcej czasu: zestawienia, porównania, poradniki i różnego rodzaju pomoce tematyczne. Wszystkie związane z ubieralną elektroniką.


[Moje ostatnie testy]: zegarek Google Pixel Watch 4

Staram się obcować z obiema największymi platformami telefonów i zegarków, co wymusza na mnie noszenie na nadgarstku różnych modeli smartwatchy. W obrębie Wear OS (we współpracy z Androidami) korzystam aktualnie z Pixel Watcha czwartej generacji. W ostatnim materiale z testami tego modelu możecie poczytać o moich wrażeniach zbieranych prze ponad dwa miesiące (z cotygodniowymi aktualizacjami dot. poszczególnych możliwości naręcznego urządzenia. Sprawdziłem wearable w prawie wszystkich najważniejszych obszarach, a kolejne dalej badam. Ciekawi oceny i werdyktu? Zapraszam do lektury:

Sprawdź mój test zegarka Pixel Watch 4


[Moje ostatnie testy]: słuchawki Nothing Headphone (1)

Marka Nothing rozpoczynała swoją rynkową egzystencję od słuchawek klasy True Wireless Stereo. Dziś oferta londyńskiej marki oferuje też wiele innych mobilnych urządzeń w spójnej, odważnej stylistyce. Jednym z nowszych produktów w portfolio firmy są pierwsze wokółuszne słuchawki. Model Nothing Headphone (1) testuję już wiele tygodni – głównie analizując brzmienie słuchając cięższej muzyki. Słuchawki uznaję za debiut 2025 roku w sekcji nausznych odmian. Gadżet zwrócił uwagę, nie tylko efektownym designem, ale też stosunkiem możliwości do ceny. Przygotowałem trochę komentarza o tej elektronice. Zapraszam do lektury.

Sprawdź mój test słuchawek Nothing Headphone (1)


Najciekawsze smartwatche na 2026 rok (zestawienie modeli)

Tag Heuer Connected Calibre E5 (foto: tagheuer.com)

Koniec roku to najlepszy moment na podsumowanie najciekawszych smartwatchy na kolejny rok. Większość producentów przedstawiła już swoje flagowe zegarki na 2026 rok, więc przygotowałem ich zestawienie. Segment inteligentnych zegarków ma już ponad dekadę i ugruntowanych przedstawicieli, którzy współtworzą listę konkurencji już od wielu lat. Przyjrzałem się jednostkom na nowy sezon. W najbliższym czasie z aktualizacją propozycji o kolejne modele.

Zdecydowana większość propozycji pokrywa się z listami z poprzednich lat. Każdy z modeli przeszedł swój upgrade. Na liście chciałem pokazać, w czym poszczególne modele się wyróżniają i czym chcą przyciągnąć uwagę klientów. Oferty smart zegarków są zbliżone, ale w kluczowych obszarach się różnią. Zapraszam do szybkiego przeglądu. Jak zwykle zaproponowałem modele z różnych sekcji, a więc smartwatche ogólne, sportowe, czy te stricte do monitorowania zdrowia.

Sprawdź: najciekawsze smartwatche na 2026 rok


Inteligentne okulary (przegląd rynku)

Spectacles 5 (foto: Snap Inc.)

Smart okulary są rozwijane już od dawna (dość powiedzieć, iż ponad dekadę temu debiutowały Google Glass). Przyglądam się rozwojowi tego segmentu od dawna, co pewnie widać m.in. po sekcji z ubieralnymi gadżetami. W 2025 roku dział inteligentnych modeli mocno przyspieszy. Tak przynajmniej wnioskuję po licznych premierach na targach CES, ale też wsparciu modelami AI, dzięki którym choćby proste ramki mogą zyskać wiele przydatnych funkcji. Pod koniec zeszłego roku Google zapowiedziało rozwój platformy Android XR, a nowe funkcje zyskują propozycje od Meta. Jak w tej chwili wygląda segment smart okularów? Przejrzałem większość ostatnich modeli, a także najnowszych zapowiedzi. Zapraszam na zestawienie najciekawszych propozycji. Od prostszych odmian z dostępem do cyfrowego asystenta, przez projekty eksperymentalne, aż po urządzenia bardziej zaawansowane (z pełnym AR).

Przeczytaj: najnowsze zestawienie smart okularów (2025)


Najciekawsze smart pierścienie na rynku

Oura Ring 3 (foto: Oura)

Po zeszłotygodniowym zestawieniu najciekawszych składanych flip-phone’ów teraz zbudowałem listę najciekawszych inteligentnych pierścieni. W 2024 swoje aspiracje w tym segmencie zgłasza Samsung, więc kategoria na pewno mocno przyspieszy. Do przeglądu najlepszych smart ringów zbierałem się już od ponad roku, ale ten rok wydaje się dać branży kopa. Ledwie się zaczął, a na dwóch największych targach (styczniowych CES i lutowych MWC) zadebiutowało kilka interesujących propozycji. Zebrałem w zestawieniu najciekawsze. Mam nadzieję artykuł jeszcze zaktualizować. Niech się dzieje! Ta część wearables może niebawem przyciągnąć uwagę wielu klientów, zwłaszcza amatorów biżuterii.

Czytaj więcej: najciekawsze smart pierścienie (2024)


Sprawdź, o czym piszę w dziale wearables

Na koniec (choć powinno być na wstępie) króciutko, od kiedy w ogóle ogarniam rynek ubieralnej elektroniki? Mogę śmiało napisać, iż praktycznie od jej samego początku. Nie liczę dawnych lat, gdy noszona elektronika docierała na rynek w sposób okazjonalny. Mam tu na myśli początki drugiej dekady obecnego wieku, czyli rok 2012, gdy plany crowdfundingowe mieli twórcy e-papierowego Pebble. To właśnie ten gadżet uważam za pierwszy gadżet wearable, za pomocą którego ruszył cały segment. Do dziś analizuję i obserwuję dział z ubieralnymi urządzeniami, czego efektem są m.in. przeglądy tygodnia. Zapraszam do krótkiego materiału na temat mojej pracy (i mojego wkładu w popularyzację branży).

Czytaj więcej: mój dział wearables


Idź do oryginalnego materiału