
Czy można wydać 500 mln dol. i jednocześnie mało kto zwróci na to uwagę? Czy wielka firma może przejąć mniejszą i nie zepsuć w korporacyjnym stylu jej produktów? Wygląda na to, iż na jedno i drugie pytanie można odpowiedzieć „tak”.
Tą „małą” firmą jest mój bezdyskusyjnie ulubiony producent kejsów i akcesoriów do telefonów, czyli Quad Lock. Już lata temu, po długich poszukiwaniach, trafiło właśnie na nich i… zostało tak do tej pory. Gdybym przejrzał zakurzone szuflady i kartony, prawdopodobnie znalazłbym co najmniej po jednym etui właśnie tej marki do każdego telefonu, który miałem przez ostatnie lata.
Tą dużą – tutaj już cudzysłów będzie zbędny – firmą jest Thule. Thule, które trochę ponad rok temu ogłosiło najpierw, iż zamierza przejąć Quad Locka w całości i jeszcze przed końcem roku potwierdziło, iż przejęcie zostało dokonane.
Cała transakcja opiewała na 500 mln dolarów australijskich, co na naszą walutę przekłada się na kwotę ok. 1,2 mld zł.
Nie odbiło się to wprawdzie jakimś porażającym echem – a przynajmniej do mnie ono nie dotarło – ale pojawiły się dwa pytania. Po pierwsze – czy marka Quad Lock zostanie na rynku i po drugie – co dalej ze świetnymi produktami i całym tym ekosystemem. W końcu wielkie firmy nie zawsze są w stanie sprawnie zachować ducha przejmowanych przedsiębiorstw.
Tyle dobrze, iż niedawno miałem okazję sprawdzić, co tam u Quad Locka, zadać kilka pytań i przy okazji zacząć testy całej gamy mniej lub bardziej nowych produktów. Więc kilka odpowiedzi już mam.
Czy Quad Lock zostanie z nami na dobre?

Z tego, co udało mi się dowiedzieć podczas ostatniej edycji THEX – raczej nie ma się o co martwić. Marka Quad Lock jest na tyle rozpoznawalna i ma na tyle dobrą opinię, iż jej zakopywanie nikomu by się nie opłacało. choćby pytania o to, czy na produktach może się pojawić z czasem tu i tam logo Thule były były traktowane z lekkim dystansem. Nic nie jest pewnie wykluczone, ale póki co nic takiego też się nie dzieje.
Można zresztą zerknąć na stronę Thule, żeby zobaczyć, iż o jakimś nachalnym rebrandingu – a minęło już przecież sporo czasu – nie ma raczej mowy. Owszem, zakładka z pokrowcami i uchwytami jest elegancko wciśnięta gdzieś między bagażniki i boxy, ale jednocześnie choćby w opisie produktu jest niemal zawsze „Quad Lock” – i to na pierwszym miejscu.
I w drugą stronę – na stronie Quad Locka trudno znaleźć jakieś porażające nawiązania do Thule. Może choćby byłbym bliższy stwierdzeniu, iż marka ma coś wspólnego z McLarenem.
W skrócie: na razie będzie jak było – i dobrze.
Czy można liczyć na nowe sprzęty?

Tak, zresztą cały czas pojawiają się na rynku – uwzględniając edycje specjalne poszczególnych produktów i zupełnie nowe sprzęty – jak np. nowy uchwyt samochodowy, nowe głowice i ładowarki czy oczywiście nowe etui dla nowych modeli telefonów. Oraz prawdopodobnie eksploracja wszystkich możliwych pomysłów dotyczących tego, gdzie można zamontować etui Quad Locka. Według niektórych idealnym miejscem na to jest butelka z wodą i muszę przyznać – im dłużej z niej korzystam w warunkach domowo-siłowniowych, tym bardziej doceniam ten pomysł.

Patrząc jednak na to, iż w ofercie pojawiają się też „poważniejsze” sprzęty, jak mocowania motocyklowe, nowe adaptery i podobne – można być raczej spokojnym, iż na butelkach z mocowaniem na telefon się nie skończy.
Z drugiej strony – pozostaje pytanie, jak wiele swobody pozostało Quad Lockowi po przejęciu i jak wiele z produktów, które do tej pory albo w najbliższym czasie zadebiutują, to jeszcze kontynuacja działań „starego” Quad Locka.

Szczęśliwie nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek miało się tutaj popsuć, więc osoby, które do tej pory ufały Quad Lockowi, raczej mogą robić to dalej. Zresztą, w ramach ciekawostki, przy stoisku Quad Locka można było zobaczyć sporo osób, które… już miały telefon zapakowany właśnie w etui tej marki i prawdopodobnie – podobnie jak ja – po prostu kupiły go wcześniej z własnej woli.
Sam zresztą podejrzewam, iż na obecnym zestawie moja przygoda z Quad Lockiem się nie skończy.
Powody są dwa. Po pierwsze – sprawdził się przez lata w praktyce i to w przypadku sprzętów kupowanych przeze mnie „normalnie”, a nie jakichś egzemplarzy testowych.
Po drugie – to jest po prostu zbyt wygodne, żeby z tego zrezygnować. W tej chwili mam jedno etui na telefon, które przyczepiam do uchwytu na trenażerze, potem w tym samym etui montuje je do uchwytu w samochodzie, przy komputerze montuję telefon – dalej w tym samym etui – do bezprzewodowej ładowarki-stojaka, a po pracy mogę sobie pójść na siłownię i wygodnie zamontować telefon… na butelce na wodę.
Tak, sam nie sądziłem, iż ta ostatnia opcja przypadnie mi do gustu, ale jak widać – tak właśnie się stało. A biorąc pod uwagę modułowość sprzętów od Quad Locka i to, iż można sobie budować te uchwyty prawie jak z puzzli, dobierając pasujące nam elementy – podejrzewam, iż to jeszcze nie koniec ciekawych rozwiązań.









