
Jest sprzęt, który sprawi, iż każdego dnia będziecie mogli się czuć tak, jak podczas wakacji nad morzem, znajomi zaczną was jakoś podejrzanie częściej odwiedzać, a wasze dzieci będą z niecierpliwością pytały, kiedy znowu przygotujecie ich ulubiony przysmak. I wreszcie – to jest maszyna, która najbardziej zachwyci was każdego lata. Ten sprzęt to SM026 SlushieMaster od 4Swiss.
Po tym wstępie wypada odpowiedzieć bardziej precyzyjnie na pytanie, czym adekwatnie jest SM026 SlushieMaster, ale ta odpowiedź nie będzie aż taka łatwa, bo urządzenie potrafi naprawdę bardzo, bardzo dużo.
Co potrafi 4Swiss SM026 SlushieMaster?

W dużym skrócie – to jest sprzęt, który potrafi przygotować nam adekwatnie wszystko to, co zimne, orzeźwiające i mniej lub bardziej płynne. Lody, koktajle mleczne, slushy, mrożony sok, frappe czy drinki – to wszystko zrobicie w tym jednym urządzeniu.
Do tego w wersji, która nie wymaga ani wysiłku, ani czasu, ani niepotrzebnych składników i jeszcze mamy pełną kontrolę nad tym, co wlewamy do środka i co dostajemy na końcu.

Jeśli spojrzycie na zdjęcia i na to, jak wygląda ta maszyna podczas pracy, to pewnie skojarzycie, iż coś takiego mogliście już widzieć na urlopie albo w jakichś restauracjach czy barach. I pewnie jeżeli zamówiliście jakiś napój z takiej maszyny, to do dziś chodzi za wami chęć, żeby jeszcze raz coś takiego wypić.

Dobra informacja jest taka – tak, to jest dokładnie taka maszyna, tylko w wersji domowej.
Aczkolwiek „domowy” jest tutaj głównie rozmiar. Jakościowo czy wydajnościowo dostajemy tutaj sprzęt prawie iż pro. Nie ma więc znaczenia, czy chcemy przygotować coś dla siebie, coś na romantyczny wieczór dla dwójki osób, coś dla całej rodziny czy samodzielnie napędzamy pełnowymiarową domówkę – SlushieMaster podoła w każdym z tych przypadków, co miałem już okazję niejednokrotnie przetestować.

Ale, zanim przejdziemy do sprawdzenia, co można tutaj przygotować i jak to smakuje i wychodzi, można zadać jedno ważne pytanie. Czy jest sens, żeby kupować taką maszynę na własność, skoro można sobie pójść gdzieś do knajpki i też zamówić slushy czy coś innego z wymienionej wcześniej listy?
I powody – które widzę po korzystaniu z tego sprzętu – są co najmniej trzy. Po pierwsze – nie zawsze chce się wychodzić z domu. Na dobrą sprawę nie jestem choćby pewny, gdzie w mojej okolicy można takie slushie dostać. A jeździć co chwilę nad morze to pewnie nie każdemu się chce.

Po drugie – jeżeli mamy taką maszynę, to mamy absolutnie pełną kontrolę nad tym, co wlewamy do środka i co dostajemy. Żadnych syropów, żadnego nadmiarowego dosładzania, żadnych niekoniecznie pewnych gotowców. Możemy sobie sami przygotować świeży sok, potem wlać go do środka i być pewnym, iż nasz mrożony sok będzie faktycznie mrożonym sokiem – dokładnie tym, który lubimy też w wersji nie-zmrożonej.
Do tego możemy regulować temperaturę mrożenia i tym samym zmieniać to, jak na przykład gęste będzie nasze slushy albo koktajl. A potem zapamiętać sobie nasze ulubione ustawienie i polecać znajomym.

Po trzecie – choć to już raczej w zestawieniu z np. blenderami – nie musimy się tutaj bawić w kostki lodu. Gdzie zaleta? Bo każda kostka to trochę wody, a trochę wody razy masa kostek to już rozcieńczanie tego, co ma być głównym składnikiem tego, co chcemy faktycznie wypić. A raczej naszym planem nigdy nie jest picie np. rozcieńczonego mrożonego soku czy koktajlu.
Teraz można w końcu odpowiedzieć na pytania: co faktycznie można w tym urządzeniu zrobić, ile to trwa, czy to jest trudne i jak to smakuje.

Na start – do wyboru mamy 7 gotowych programów. Ósmy przycisk, widoczny po lewej w dolnym rzędzie menu, to przycisk od płukania urządzenia. Jak działa? Po skończonej pracy po prostu włączamy ten tryb, nalewamy wody i… patrzymy, jak urządzenie samo się czyści.

Na końcu po prostu zlewamy wodę z urządzenia do jakiegoś pojemnika i proszę – maszyna jest gotowa na przygotowanie innego smakołyku. A kiedy przyjdzie pora na większe czyszczenie – większość elementów maszyny można zdemontować i jak najbardziej umyć w zmywarce.
Miało być jednak o tym, co mi najbardziej smakowało i bez czego po tygodniach ze Slushie Master bardzo by mi brakowało.
Pierwszy z moich faworytów to po prostu mrożony sok.

Absolutnie przepiękne jest to, jak prosto można go zrobić – po prostu nalewamy wybrany sok albo soki, wybieramy adekwatną opcję i klikamy start. jeżeli chcemy, możemy zmienić temperaturę albo zdać się na domyślne ustawienia. Potem zostaje nam odczekać od 15 do 35 minut, w zależności od tego, ile tego soku chcemy przygotować.
I tutaj ważna informacja – większość tych przepisów, o ile nie robimy ich na bardzo dużo porcji, będzie gotowa w jakiś kwadrans albo chwilkę dłużej, czyli czekania nie będzie jakoś przesadnie dużo. Sam zresztą regularnie korzystam ze SlushieMastera np. podczas śniadania – on przygotowuje mi mrożony sok, ja robię sobie kanapki.

Co równie istotne – SlushieMaster może pracować bez przerwy przez 12 godzin, utrzymując temperaturę i strukturę tego, co stworzył. Więc jeżeli mamy jakąś dłuższą imprezę, to nie trzeba się martwić o to, co zrobić z tym całym naprodukowanym napojem czy drinkiem – bez przerwy będzie idealnie gotowy do podania.

O mrożonym soku mogę powiedzieć jedno – to jest taki mrożony sok, jakiego pewnie nigdzie sobie nie kupicie w postaci gotowca. Głównie dlatego, iż sami dobieramy, co i ile czego chcemy w środku i dostaniemy dokładnie ten sam smak, co przy normalnym soku, tylko przepięknie zmrożony i orzeźwiający.

Przyznam się zresztą, iż ten sok zasmakował mi tak bardzo, iż na jakiś czas zabrałem sobie tę maszynę z kuchni do biura, właśnie po to, żeby mieć do tego mrożonego soku cały czas dostęp.
Niezbyt odległe, drugie miejsce zajął u mnie koktajl waniliowy.

Zrobić go niemal równie łatwo, bo nalewamy mleka, śmietanki, cukru i wanilii, a potem… tak, zgadliście, naciskamy przycisk i czekamy. W tym przypadku 20 minut i dostajemy po tym czasie 2-3 porcje przepysznego, zimnego koktajlu.

I tak, to naprawdę wymagało nalania po prostu kilku składników, a potem kliknięcia przycisku. I nie ma znaczenia, czy robimy to na 2-3 porcje, czy chcemy ich zrobić 6, 8 albo więcej – to zawsze jest takie proste.
Trzecie miejsce na mojej liście zajął tzw. slush z jednego składnika

Czyli – w moim przypadku – słodki, gazowany napój, ale podany w zmrożonej, jeszcze bardziej orzeźwiającej niż standardowa wersja. I ponownie – cała robota to wybranie odpowiedniego napoju, wlanie go do środka i kliknięcie jednego przycisku.
I po kwadransie dostajemy cudowne, zimne slushy – i to bez wychodzenia z domu. Przyznaję się, po każdym powrocie z wypadu na rower to jest pierwsza rzecz, którą sobie przygotowuję.
I wreszcie moje miejsce czwarte, czyli lody.

I tak, zgadliście, cała robota po naszej stronie to dodanie mleka, jogurtu i cukru do maszyny, a potem wybranie programu „lody” i odczekanie chwilę.
Co najlepsze – sami decydujemy o niemal wszystkim, w tym o tym, w dużym zakresie o tym, ile w tym będzie cukru (choć maszyna wymaga minimalnej dawki, żeby przygotować produkt). Czyli jeżeli nie chcemy siebie albo naszych dzieci faszerować nie wiadomo jaką dawką cukru ze sklepowych lodów, to tutaj bez żadnego wysiłku przygotujemy własne, z dokładnie taką dawką cukru, jaką uznamy za stosowne.

A to z kolei sprawi, iż tych lodów będziemy mogli… po prostu zjeść więcej, bo są po prostu przepyszne. Delikatne, kremowe, w sumie takie, jak lubię najbardziej. I dokładnie takie, jakie chciałbym jeść podczas nadchodzącego lata.
Żeby było milej, to na tych czterech przepisach i programach wcale się nie kończy.

Jest jeszcze chociażby całe bogactwo wspomnianych wcześniej drinków, a kawosze będą mogli przygotować sobie frappe na różne sposoby. Uniwersalność tego urządzenia jest więc kosmiczna – nie ma znaczenia, czy organizujemy sobie „dorosłą” imprezę, urodziny dla dziecka i jego znajomych, czy po prostu mamy ochotę przygotować coś orzeźwiającego dla jednej albo dwóch osób. SlushieMaster potrafi to wszystko, a do tego może tego zrobi naprawdę dużo i potem przez 12 godzin utrzymać to w stanie pełnej gotowości do spożycia.
Zresztą choćby jeszcze przed zakupem warto zerknąć do e-booka z gotowymi przepisami. Ostrzegam – jeżeli do tej pory się wahaliście, czy SlushieMaster to jest coś dla was, to po zajrzeniu do tego e-booka raczej nie będziecie mieć najmniejszych wątpliwości. Zresztą sam korzystałem z tego podręcznika i każdy kolejny przepis był nie tylko banalnie łatwy w przygotowaniu, ale też idealnie trafiony smakowo.
Więc zamiast odpowiadać na standardowe pytanie „czy warto”, tym razem po prostu napiszę jedno – będziecie tego lata marzyć o SlushieMasterze i o tym, co potrafi przygotować. A kiedy lato minie, gwarantuję, iż i tak nie schowacie go do szafki, tylko będzie wam służył przez cały rok.
Co ważne – teraz możecie kupić SlushieMaster o 300 zł taniej, korzystając z kodu SPIDERS. Czyli nie dość, iż będziecie mieć sprzęt idealny na nadchodzące lato, to jeszcze oszczędzicie bez wysiłku na zapas składników, do testowania wszystkich pyszności, jakie SM026 potrafi przygotować.













