
Odejście Tima Cooka ze stanowiska prezesa i mianowanie nowego CEO w osobie Johna Ternusa to najważniejsza, ale nie jedyna zmiana w największej technologicznej spółce świata. Wiemy kto teraz będzie zajmował się iPhone’ami i Macami. Prawdziwy mistrz.
Kiedy Apple ogłasza zmianę na stanowisku dyrektora generalnego to media całego świata skupiają się na tym, kto zasiada w fotelu szefa. Awans Johna Ternusa na CEO, z Timem Cookiem przesuwającym się na pozycję executive chairman to oczywiście wiadomość pierwszej kategorii. Ale jeżeli pytacie, która zmiana w tej samej reorganizacji może mieć realnie większy wpływ na produkty, które trzymacie w rękach – odpowiedź brzmi: mianowanie Johny’ego Srouji’ego na stanowisko Chief Hardware Officer, czyli dyrektora ds. sprzętu.
To nie jest awans bez znaczenia, ani żaden formalizm, który nas – zwykłych użytkowników iPhone’ów i Maców – w teorii nie powinien obchodzić. To bowiem decyzja, która skupia bezprecedensową kontrolę nad sprzętem Apple’a w rękach jednego człowieka – inżyniera, który przez ostatnie szesnaście lat w ciszy budował chipową potęgę firmy z Cupertino.
Z Hajfy do centrum Silicon Valley
Johny Srouji urodził się w Hajfie, w rodzinie arabskich chrześcijan. Studiował informatykę na Technionie – Izraelskim Instytucie Technologicznym – zdobywając zarówno licencjat, jak i tytuł magistra. Po studiach trafił do Intela, gdzie spędził ponad piętnaście lat, pracując nad architekturą procesorów w izraelskich laboratoriach firmy. Później pracował też w IBM.
Do Apple’a przyszedł w momencie, gdy firma stała przed fundamentalnym problemem. Pierwszy iPhone był złożony w dużej mierze z gotowych, dostępnych na rynku komponentów – w tym z układu Samsunga, zaprojektowanego pierwotnie do odtwarzaczy DVD. Steve Jobs doszedł do wniosku, iż taka sytuacja jest niemożliwa do utrzymania w dłuższej perspektywie. Żeby produkować naprawdę wyjątkowe urządzenia Apple musiało kontrolować własny krzem. To Srouji miał tę wizję wcielić w życie.
Jego pierwsze zadanie było konkretne: zaprojektować A4 – pierwszy autorski układ scalony Apple’a. Srouji błyskawicznie rozbudował zespół: przejął zaledwie czterdziestoosobową grupę inżynierów i w ciągu roku zwiększył ją do stu pięćdziesięciu osób. Kluczowym ruchem było przejęcie firmy P.A. Semi – startupu z Doliny Krzemowej specjalizującego się w procesorach o niskim poborze mocy. To ta akwizycja dała Apple intelektualny fundament do zbudowania własnej architektury chipów.
iPhone 4 z układem Apple A4Każdy iPhone, każdy iPad, każdy Mac
To, co Srouji zbudował przez kolejną dekadę i pół, jest jednym z największych osiągnięć inżynieryjnych w historii konsumenckiej elektroniki – choć przeciętny użytkownik choćby może nie zdawać sobie z tego sprawy. Każdy układ serii A, który zasilał iPhone’y i iPady od 2010 r., był produktem jego zespołu. Każda generacja przynosiła skoki wydajności, które przez lata trapiły i frustrowały konkurencję – Qualcomm, MediaTek i innych dostawców mobilnych procesorów po prostu nie mogli nadążyć.
Srouji zawsze był oszczędny w słowach, niechętnie się publicznie wypowiadał. Rzadko udzielał wywiadów, jeszcze rzadziej pojawiał się na scenach Apple’owych keynote’ów. Ale kiedy już się pojawiał – jak podczas WWDC 2020 – miał do ogłoszenia coś naprawdę przełomowego. To właśnie on stanął przed kamerami i powiedział, iż Apple kończy z Intelem i od tej chwili Maki będą korzystać z własnych układów.
MacBook z układem M1Decyzja o przejściu na Apple Silicon była, jak sam Srouji przyznał w przemówieniu, zakładem bez asekuracji: „Postawiliśmy na jedną kartę, wraz z ogromnym wysiłkiem po stronie oprogramowania”. Nie było planu B. Nie było opcji wycofania się do Intela na pół roku, gdyby coś poszło nie tak. Chip M1 – oparty na 5-nanometrowym procesie technologicznym TSMC, z zunifikowaną pamięcią RAM i zintegrowanymi silnikiem neuronowym – okazał się w 2020 r. rewolucją, której branża nie widziała od lat. MacBooki Air nagle stawały się szybsze niż potężne desktopy z Intelem i działały na jednym ładowaniu przez cały dzień roboczy.
Po M1 przyszły M1 Pro, M1 Max i M1 Ultra – ten ostatni łącząc dwa układy M1 Max przy pomocy własnej technologii łączenia chipów. Następnie M2, M3 i ich warianty Pro, Max i Ultra, z każdą generacją przesuwając granice możliwości komputerów osobistych. Seria M sprawiła, iż Apple stało się tym, czym Jobs zawsze chciał je widzieć: firmą definiującą standardy branży, a nie gonią za innymi.
Trzy centra R&D i 2500 inżynierów w Izraelu
Jednym z mniej nagłaśnianych dokonań Srouji’ego jest zbudowanie globalnej infrastruktury badawczo-rozwojowej Apple’a w Izraelu. Kiedy dołączał do firmy to lokalne operacje dopiero raczkowały. Kiedy awansował na Chief Hardware Officer to Apple zatrudniało w Izraelu około 2500 inżynierów rozmieszczonych w trzech centrach R&D: w Herclijji, Hajfie i Jerozolimie. W Herclijji Pituach firma buduje 32-piętrową wieżę o powierzchni 45 tys. metrów kwadratowych.
Te centra to nie zaplecze pomocnicze – to rdzeń strategii chipowej Apple’a. Według Srouji’ego, izraelskie zespoły były bezpośrednio zaangażowane w produkcję układów z serii M, chipów Apple Watch, kompaktowych modułów Flash i technologii głębokości kamer w Face ID. „Te chipy zostały zbudowane tutaj, w Izraelu, we współpracy z innymi zespołami na całym świecie” – mówił Srouji w rozmowie z izraelską gazetą Globes.
Ta osobista inwestycja Srouji’ego w izraelskie operacje Apple’a czyniła go kimś więcej niż zwykłym menedżerem – był rzecznikiem regionu w najwyższych strukturach firmy i motorem kolejnych akwizycji izraelskich startupów. Kiedy na początku bieżącego roku Apple przejął izraelski startup Q.ai – twórcę technologii analizującej mikroruchy skóry twarzy w celu rozpoznawania „cichej mowy” – za kwotę szacowaną na około 2 mld dol. (co czyni tę transakcję drugą co do wielkości w historii Apple’a) to właśnie Srouji ogłosił tę akwizycję i wyraził entuzjazm wobec połączenia obrazowania z uczeniem maszynowym.
Modem, który zajął sześć lat i miliardy dolarów
Zanim Srouji wspiął się na szczyt był też obecny przy jednym z najtrudniejszych i najdłużej opóźnionych projektów w nowoczesnej historii Apple’a: własnym modemie komórkowym. Apple zaczął prace nad własnym chipem modemowym po przejęciu za 1 mld dol. działu modemów telefonicznych Intela w 2019 r. Cel był jasny – uniezależnienie się od Qualcomma i stopniowe wypychanie go z ekosystemu iPhone’a.
Modem C1, który zadebiutował w iPhone’ie 16E na początku ubiegłego roku, był, według słów samego Srouji’ego „najbardziej złożoną technologią, jaką kiedykolwiek Apple zbudowało”. Składa się z bazowego modemu wytwarzanego w procesie 4 nm i transceivera w procesie 7 nm. Przetestowano go z 180 operatorami w 55 krajach. Nie jest to jeszcze modem dorównujący możliwościami Qualcommowi – brak mu obsługi milimetrowego pasma 5G – ale Srouji od razu zaznaczył, iż C1 to tylko punkt startowy: „C1 jest początkiem, i będziemy ulepszać tę technologię z każdą generacją, żeby stała się platformą, która pozwoli nam prawdziwie różnicować technologię dla naszych produktów”.
iPhone 16eQualcomm sam przyznał, iż spodziewa się, iż jego udział w dostawach modemów do iPhone’ów spadnie do około 20 proc. do końca bieżącego roku. To jest bezpośredni skutek wieloletnich wysiłków Srouji’ego i jego zespołu. Praca ta trwała długo, kosztowała fortunę i napotkała wiele technicznych przeszkód – ale efekt jest w tej chwili częścią każdego nowego iPhone’a i będzie się dalej rozwijał.
Intel dwukrotnie próbował go zwerbować
Gdyby potrzeba jeszcze dowodu na to, jak bardzo Srouji jest ceniony w branży poza Apple’em – wystarczy wspomnieć Intela. Kiedy Brian Krzanich odszedł ze stanowiska CEO Intela w 2018 r. to zarząd firmy rozglądał się za następcą. Srouji znalazł się na krótkiej liście kandydatów. gwałtownie dał do zrozumienia, iż nigdzie się nie wybiera – był wtedy w środku prac nad Apple Silicon, co ważyło więcej niż jakikolwiek inny argument.
Historia się powtórzyła, gdy w 2024 r. Intel znów potrzebował szefa po odejściu Patricka Gelsingera. Srouji po raz kolejny pojawił się w medialnych spekulacjach jako jeden z potencjalnych kandydatów. I ponownie wybrał Apple’a. jeżeli ktoś zastanawiał się, czy firmie z Cupertino grozi utrata jednego z kluczowych talentów – odpowiedź brzmi: Tim Cook ponoć walczył o zatrzymanie Srouji’ego na wszelkie sposoby, łącznie z możliwością mianowania go przyszłym CTO. Zamiast tego Srouji dostał coś więcej – tytuł Chief Hardware Officer i kontrolę nad całym działem sprzętowym.
Nowa struktura: pięć filarów, jeden szef
Mianowanie Srouji’ego na Chief Hardware Officer to nie tylko zmiana tytułu. To fundamentalna reorganizacja struktury Apple’a. Do tej pory istniały dwa oddzielne działy: Hardware Technologies (prowadzony przez Srouji’ego, odpowiedzialny za chipy i technologie komponentów) oraz Hardware Engineering (prowadzony przez Ternusa, odpowiedzialny za projektowanie gotowych produktów – iPhone’ów, Maców, iPadów itd.). Teraz oba połączyły się w jedną organizację pod wodzą Srouji’ego.
W wewnętrznym liście do pracowników Srouji zapowiedział, iż nowa, powiększona o tysiące ludzi organizacja będzie zorganizowana wokół pięciu obszarów: hardware engineering, silicon, advanced technologies, platform architecture oraz program management. Działem Hardware Engineering kieruje Tom Marieb – weteran Intela, który dołączył do Apple’a w 2019 r.. Silicon team jest w rękach Sri Santhanama. Za platform architecture odpowiada Tim Millet, za advanced technologies – Zongjian Chen, a program management to domena Donny’ego Norhduesa.
Srouji nie ukrywa, iż wierzy w synergię wynikającą z tego połączenia: „Jestem podekscytowany możliwością zespolenia tych zespołów, dalszego ich integrowania i pomagania nam w innowacjach na jeszcze większą skalę niż już to robimy”.
Filozofia człowieka, który buduje platformy, nie produkty
Srouji nigdy nie mówi o konkretnych produktach. Mówi o platformach. Jego ulubione pojęcie to „we build a platform for generations” – budujemy platformę na pokolenia. Chip A4 był platformą. Układy serii A były platformą dla iPhone’ów przez ponad dekadę. M1 był platformą dla nowych Maców. C1 jest platformą dla przyszłości modemów. Ta filozofia – inwestowania w technologię, która dojrzewa z każdą iteracją – jest spójna przez całą jego karierę.
Analitycy branżowi od lat podkreślają, iż pod wodzą Srouji’ego Apple stał się, tu cytat, „juggernautem półprzewodnikowym”. Aart de Geus, CEO firmy Synopsys (dostarczającej Apple narzędzia do projektowania chipów), wspominał, iż w każdym spotkaniu ze Sroujim ten nieustannie naciskał na dalsze ulepszenia: „Są zainteresowani tylko najlepszym”.
Prywatnie Srouji jest znany jako entuzjasta motoryzacji – z zamiłowaniem do niemieckiej inżynierii, szybkich aut. „Fast and furious” – tak opisał swoje preferencje motoryzacyjne i jednocześnie to, czego oczekuje od chipów. Mówi płynnie po arabsku, hebrajsku i po francusku. Jest uważany za osobę bardzo lojalną wobec swoich ludzi i wymagającą w kwestiach technicznych.
Co to oznacza dla przyszłości produktów Apple’a?
Teraz, gdy Srouji kontroluje zarówno chipy, jak i gotowe urządzenia, jego decyzje będą miały bezpośrednie przełożenie na to, co trafi na sklepowe półki. Kilka obszarów szczególnie warto obserwować.
- Przez wiele lat Apple polegał na zewnętrznej infrastrukturze obliczeniowej – przede wszystkim na Nvidii i Google’u – dla potrzeb AI działającego w chmurze. Teraz to się zmienia. Według analityka Ming-Chi Kuo Apple planuje uruchomić masową produkcję własnych chipów AI przeznaczonych dla serwerów w drugiej połowie roku, a pierwsze własne centra danych mają zacząć działać w przyszłym. Srouji sam już wcześniej mówił publicznie, iż generatywna AI ma „ogromny potencjał” w przyspieszeniu samego procesu projektowania chipów. To wyjątkowo istotne: AI, która pomaga projektować chipy do AI może zbudować kolejną przewagę trudną do dogonienia przez konkurencję.
- C1 to dopiero początek. Apple pracuje już nad następną generacją własnego modemu – nieoficjalnie nazywaną C2 – który ma usunąć niedostatki w stosunku do produktu Qualcomma, w tym ewentualnie wprowadzić obsługę millimeter wave 5G. Przy pełnej kontroli zarówno nad chipem SoC, jak i modemem Apple może projektować urządzenia z jeszcze ściślejszą integracją i jeszcze lepszą efektywnością energetyczną – co przekłada się wprost na żywotność baterii.
- Bloomberg podaje, iż Apple opracowuje chipy dla inteligentnych okularów – urządzeń, które ma rywalizować z okularami Mety opartymi na Ray-Banach. Projekt czipa dla okularów, pod nazwą kodową N401, bazuje na architekturze niskoenergetycznej zbliżonej do tej stosowanej w Apple Watch. To logiczne zadanie dla Srouji’ego, który od lat mówi o projektowaniu sprzętu zasilającego „całą gamę produktów Apple’a”. Podział na chipy do komputerów, telefony i urządzenia ubieralne coraz bardziej się zaciera.
- Roadmapa chipów do Maców jest ambitna. Znany pod nazwą kodową „Komodo” układ M6 ma pojawić się jeszcze w tym roku, a M7 (nazwa kodowa „Borneo”) – w przyszłym. Długoterminowe plany wskazują na konfiguracje z ekstremalnie dużymi rdzeniami – choćby 256 CPU i 640 GPU w najbardziej rozbudowanych wersjach. Dla porównania: obecny M3 Ultra ma 32 rdzenie CPU i 80 GPU. jeżeli te plany się ziszczą to Apple weszłoby głębiej na terytorium profesjonalnych stacji roboczych i serwerów, gdzie dotąd dominowały Nvidia i AMD.
- Być może najważniejsza ze zmian jest właśnie ta organizacyjna: wcześniej zespół od chipów i zespół od produktów funkcjonowały jako dwa oddzielne silosy. Teraz są jednym. To oznacza, iż decyzja o tym, jakie możliwości ma mieć następny iPhone lub Mac może być podejmowana jednocześnie z decyzją o tym, jak zaprojektować chip, który te możliwości obsłuży. Znikają tarcia organizacyjne. Srouji, jako człowiek, który przez lata balansował między inżynierią a wymaganiami produktowymi, wydaje się idealnie skrojony do tej roli.
Architekt z dostępem do całej budowli
Johny Srouji przez szesnaście lat był kimś, kto buduje fundament – precyzyjnie, cierpliwie, bez rozgłosu. Apple Silicon, układy serii A, C1, R&D w Izraelu, układy serii M – to wszystko projekty, które nie pojawiały się z dnia na dzień. Powstawały przez lata inwestycji, akwizycji i inżynierskiej mozolnej pracy.
Teraz, jako Chief Hardware Officer, ten sam człowiek będzie decydował nie tylko o tym, jakie chipy trają do urządzeń – ale też o tym, jak te urządzenia są projektowane, budowane i testowane. To jest, używając jego własnego języka, nowa platforma. I sądząc po tym, jak każda poprzednia platforma zbudowana przez Srouji’ego zadziałała – warto będzie obserwować, co z niej wyrośnie.








