Miał być nowy flagowiec, a wyszedł drogi i odgrzewany kotlet. To nie jest ani sprzęt dla graczy, ani do stacji roboczych. Zasadniczo trudno powiedzieć z czym mamy do czynienia.
AMD chciało upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – uatrakcyjnić rodzinę Ryzen 9000X3D, a zarazem odpowiedzieć na procesory Intel Arrow Lake Refresh. Zamiast tego wyszedł jeden z najmniej przekonywujących debiutów od dawna. Model Ryzen 9 9950X3D jest krytykowany w niemal wszystkich recenzjach. I Czerwoni chyba się tego spodziewali, bo wysłali go zaledwie do garstki mediów, unikających tych najbardziej renomowanych.
Korzyści są niewielkie, a temperatury i cena wysokie

Z testów wynika, iż dodatkowa pamięć cache nie przełożyła się na realny wzrost wydajności w grach. Nowy układ wypada praktycznie identycznie jak Ryzen 9 9950X3D, a w wielu scenariuszach oferuje poziom Ryzen 7 9800X3D. Co więcej, choćby platforma testowa nastawiona na maksymalne wychwycenie różnic, z kartą NVIDIA GeForce RTX 5090 i rozdzielczością 1080p, nie pokazała przewagi, która uzasadniałaby wydanie tego modelu.

Minimalnie lepiej wygląda to w zastosowaniach wielowątkowych i programach, ale także tutaj trudno mówić o przełomie. Średnie wzrosty mają sięgać zaledwie około 3-4%, więc mówimy raczej o kosmetycznym usprawnieniu. Sam pomysł mógł wydawać się sensowny, bo 64 MB dodatkowej pamięci L3 i wyższy limit PPT na poziomie 270 W sugerowały zauważalny zysk, jednak rzeczywistość okazała się znacznie mniej imponująca.

Największy problem leży jednak w wycenie. AMD chce za ten model 899 dolarów, co przy aktualnym kursie + VAT oznacza około 3999 złotych. To aż o 200 dolarów więcej niż za Ryzen 9 9950X3D. Gracze mogą dostać niemal to samo, wydając ułamek tej ceny i sięgając po Intel Core Ultra 7 270K Plus czy AMD Ryzen 7 9800X3D. Dodatkowo nie będą wtedy zmagali się z poborem mocy rzędu 250 W oraz temperaturami ponad 90°C.

2 godzin temu







