IPhone 17 Pro przetrwał kosmiczną próbę. To nowy rekord Guinnessa

3 godzin temu

Producent akcesoriów RhinoShield postanowił sprawdzić, jak wytrzymałe są jego nowe pokrowce AirX. Zamiast rzucać telefonem o podłogę w biurze, firma wysłała iPhone 17 Pro na granicę kosmosu i zrzuciła go na ziemię. Urządzenie przeżyło upadek z wysokości ponad 30 kilometrów.

Smartfon poleciał w kosmos. Wrócił i wylądował w dziczy

Założyciel firmy Eric Wang uznał, iż standardowe testy są zbyt nudne. Zamiast zrzucać sprzęt z kilku metrów, poprosił o pomoc brytyjską firmę Sent Into Space. Telefon zapakowano w etui z serii AirX, podczepiono pod balon meteorologiczny i wysłano w stratosferę. Urządzenie wzniosło się na wysokość dokładnie 30 607 metrów. To ponad trzy razy wyżej, niż latają samoloty pasażerskie i ponad trzy razy wyżej niż szczyt Mount Everestu.

Kosmiczny test telefona. | Źródło: Guinness World Records

Na tej wysokości balon pękł, a telefon zaczął spadać. Wytyczne Księgi Rekordów Guinnessa były bezwzględne: zero spadochronów, zero systemów grzewczych i zero kontenerów ochronnych. Etui musiało uderzyć bezpośrednio w ziemię jako pierwsze. Sprzęt leciał w dół przez około 25 minut. Po drodze musiał znieść temperaturę sięgającą minus 60 stopni Celsjusza oraz ogromne zmiany ciśnienia. Opór powietrza zadziałał jak hamulec, więc maksymalna prędkość spadania wyniosła od 48 do 160 km/h.

Sprzęt wylądował na terenie strefy zastrzeżonej Esrange Space Center koło szwedzkiej Kiruny. To bezludna dzicz o powierzchni ponad 5 tysięcy kilometrów kwadratowych. Akcja poszukiwawcza trwała ponad 5 godzin. Na pokład helikoptera mogły wejść tylko cztery osoby: dwóch inżynierów z nadajnikiem GPS i dwóch kamerzystów. GPS pomógł zawęzić obszar do 2 kilometrów. Zespół w końcu odnalazł telefon 24 czerwca 2026 roku.

Poszukiwania iPhone 17 Pro trwały ponad 5 godzin. | Źródło: Guinness World Records

iPhone 17 Pro choćby tego nie odczuł

Efekt tej szalonej akcji zaskoczył samych sędziów Guinnessa. telefon nie miał na sobie ani jednej rysy. Po wyciągnięciu z trawy działał bez zarzutu. Zgromadzeni na miejscu przedstawiciele oficjalnie potwierdzili rekord w kategorii najwyższego upadku telefonu w etui na naturalny teren. Z urządzenia dało się dzwonić, robić zdjęcia i normalnie z niego korzystać.

Samo etui RhinoShield AirX też jest ciekawe. Powstało w całości z jednego materiału, co oznacza, iż w 100 procentach nadaje się do recyklingu. Projektanci wzorowali się na poduszkach powietrznych z aut i amortyzacji w butach sportowych. Przed wylotem testowali je w mroźniach i komorach ciśnieniowych. Wcześniej ich najtrudniejszym sprawdzianem był zrzut z 6. piętra biurowca, czyli z około 23 metrów. Stratosfera powiększyła ten dystans ponad tysiąckrotnie.

Nie był to pierwszy raz, gdy iPhone przetrwał koszmarny upadek. W 2024 roku pewien telefon wypadł z samolotu Alaska Airlines z wysokości prawie 5 kilometrów i również ocalał. Tamto zdarzenie było jednak czystym przypatkiem. RhinoShield zrobiło z tego kontrolowaną misję, żeby udowodnić, iż ekologiczny plastik nie musi być delikatny.

Źródło: Guinness World Records, Dexerto / Zdj. otwierające: Guinness World Records

AppleciekawostkiiPhone 17test wytrzymałości
Idź do oryginalnego materiału