
Apartament za 4843 zł za noc, niedziałająca klimatyzacja i żółtawa woda w wannie. Relacja Książula wywołała burzę wokół hotelu. I słusznie.
Prawie 5 tys. zł za noc, widok na morze i obietnica luksusu – brzmi jak idealny, spokojny urlop nad Bałtykiem. Jak pokazała jednak relacja Książula, pobyt w nowym Hotelu Gołębiewski w Pobierowie wyglądał w jego przypadku zupełnie inaczej.
W apartamencie było ponad 30 st. C, klimatyzacja nie działała jak powinna, z kranu leciała żółtawa woda z osadem, a kontakt z obsługą okazał się trudniejszy, niż można by się spodziewać po takiej klasy obiekcie. I tak historia jednego noclegu gwałtownie zamieniła się w szerszą opowieść o tym, jak wygląda luksusowy wypoczynek nad polskim morzem.
Za taką cenę klient nie kupuje tylko łóżka
Książulo zapłacił za apartament 4843 zł za noc dla 3 osób, ze śniadaniem i kolacją. To kwota, przy której trudno mówić o zwykłym noclegu. W takiej cenie klient nie płaci wyłącznie za metraż, widok i dostęp do hotelowych atrakcji. Płaci za obietnicę, iż nie będzie musiał walczyć z podstawami: temperaturą w pokoju, wodą w kranie i możliwością dodzwonienia się do obsługi.
Według relacji youtubera apartament na początku zrobił dobre wrażenie. Było świeżo, ładnie, czysto, a wnętrze dawało poczucie wyższego standardu. Problem pojawił się chwilę później, gdy temperatura w pokoju zaczęła rosnąć mimo ustawionej klimatyzacji. Termometr miał pokazywać najpierw 27,8 st. C, później ponad 30 st. C, a w najgorszym momencie choćby powyżej 31-32 st. C.
Przy zwykłym pensjonacie taka sytuacja byłaby oczywiście irytująca, ale przy apartamencie za prawie 5 tys. zł za noc jest niedopuszczalna. Im więcej płacisz, tym mniej masz cierpliwości do tłumaczeń, iż coś jeszcze się dociera.
Klimatyzacja poległa w najgorszym możliwym momencie
Najbardziej wymowny w tej historii jest chyba problem z klimatyzacją. Hotel nad morzem może mieć aquapark, restauracje, strefę wellness, piękne widoki i długą listę atrakcji, ale w upalny dzień to wszystko schodzi na dalszy plan, jeżeli w pokoju nie da się normalnie spać.
Książulo i jego ekipa mieli zgłaszać problem obsłudze, ale według relacji przez dłuższy czas nikt nie przychodził. Po 40 min od telefonu sytuacja miała pozostawać bez zmian, po godzinie temperatura przez cały czas była wysoka. Gdy w końcu pojawił się pracownik techniczny, problem nie zniknął. Youtuber podsumował później, iż po naprawie temperatura przez cały czas rosła.
Drugi problem był jeszcze bardziej obrazowy. Kiedy ekipa próbowała ochłodzić się po swojemu, zamówiła jedzenie i lód do pokoju. Później pojawił się pomysł, żeby wykorzystać wannę. Tyle iż po odkręceniu kranu do wanny miała zacząć lecieć żółtawa, a miejscami choćby zielonkawa woda z widocznym osadem.
Nowy gigant nad Bałtykiem miał być wizytówką możliwości
Cała sprawa byłaby mniej głośna, gdyby nie dotyczyła obiektu, o którym od miesięcy mówi się jak o jednym z największych hotelowych wydarzeń sezonu. Gołębiewski w Pobierowie to inwestycja, która od dawna budziła emocje. Ponad 180 tys. m kw. powierzchni, docelowo ponad 1,2 tys. pokoi, ogromny park wodny, restauracje, własne zejście na plażę i model wypoczynku wszystko w jednym.
Pisaliśmy o tym w tekście: Noc w „polskim Dubaju” kosztuje więcej niż wakacje za granicą. Zapłacisz?, gdy ruszyły rezerwacje i okazało się, iż ceny potrafią dojść do poziomu, który dla wielu osób brzmi wprost niedorzecznie. Pokój dwuosobowy za ponad 1,6 tys. zł za noc i apartament za blisko 5 tys. zł w okresie od początku ustawiały poprzeczkę bardzo wysoko. jeżeli komunikujesz luksus i bierzesz luksusowe pieniądze, nie możesz zachowywać się jak obiekt w fazie testów. Gość nie kupuje udziału w rozruchu technicznym. Kupuje pobyt.
Soft opening nie jest tu wytłumaczeniem
Hotel wystartował wcześniej niż pierwotnie zapowiadano, w formule soft openingu. Duże obiekty rzeczywiście bardzo często uruchamia się etapami. Najpierw działa część pokoi, sprawdza się procedury, doszkala obsługę, wychwytuje usterki i stopniowo otwiera kolejne przestrzenie. W hotelarstwie to normalna praktyka.
Tyle iż gość nie zawsze odróżnia soft opening od pełnego otwarcia, zwłaszcza jeżeli płaci pełnowymiarową cenę. A choćby jeżeli odróżnia, to nie oznacza, iż ma zaakceptować 32 st. C w pokoju albo problem z wodą. Jesteśmy nowi może tłumaczyć drobne potknięcia organizacyjne, ale nie unieważnia podstawowych oczekiwań.
To zresztą nie pierwszy kryzys wokół startu pobierowskiego giganta. Pisaliśmy już w tekście: Walczyli o miejsca na otwarcie polskiego Dubaju. Hotel nagle zmienił plany, iż wcześniejsze udostępnienie pobytów wywołało rozczarowanie części osób, które rezerwowały termin późniejszy, przekonane, iż będą wśród pierwszych gości.
Hotel przeprosił, ale internet już zrobił swoje
Po nagraniu głos zabrali przedstawiciele hotelu. W oświadczeniu przekazanym mediom podkreślili, iż ubolewają nad tym, iż pobyt Książula i jego ekipy nie spełnił oczekiwań. Zapewnili też, iż testy klimatyzacji przeprowadzone przed udostępnieniem pokoi gościom nie wykazały nieprawidłowości, a po zgłoszeniu problemu zespół techniczny podjął działania. Hotel miał też zwrócić się do dostawcy z prośbą o wyjaśnienie, co mogło pójść nie tak, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. To normalna, sensowna reakcja w takiej sytuacji. Tyle iż w internecie liczy się obraz, emocja i prosty przekaz.
Pamiętajmy, iż Książulo nie jest anonimowym gościem, który zostawia jedną opinię w serwisie rezerwacyjnym. To twórca, który od dawna pokazuje widzom, jak naprawdę wyglądają popularne, drogie i modne miejsca. Gdy jedzie do tak głośnego obiektu jak Gołębiewski w Pobierowie, jego materiał z miejsca staje się publicznym sprawdzianem standardu.
Dla hoteli to nowa rzeczywistość. Dawniej niezadowolony gość pisał reklamację, zostawiał opinię albo opowiadał znajomym. Dziś niezadowolony gość z dużymi zasięgami może w kilka godzin przebić się do ogólnopolskich mediów. I nie musi mówić nic specjalnie skomplikowanego. Wystarczy pokazać termometr, wannę i rozmowę z obsługą.
Jeżeli hotel chce grać w lidze prestiżu, musi być gotowy na to, iż ktoś sprawdzi nie tylko marmury, sushi i widok z balkonu, ale też rzeczy najprostsze. Klimatyzacja działa albo nie działa. Woda jest czysta albo nie jest. Recepcja odbiera albo nie odbiera. Gość śpi wygodnie albo ucieka przed nocą.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Hotel Gołębiewski Pobierowo / KSIĄŻULO, YT















