Dziesięć tysięcy zgonów. Mroczna strona ostatniej fali upałów

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

„W końcu przyjemnie grzeje” – problem w tym, iż temperatury stanowią śmiertelne zagrożenie.

Oczywiście widzę różnicę pomiędzy wyrażaniem własnych odczuć – „lubię jak jest ciepło” – a bagatelizowaniem nowej normalności, jaką zaczynają być upalne dni także w Polsce. Obserwując dyskusje czasami można odnieść wrażenie, iż łatwo pominąć konsekwencje fal gorąca, skupiając się wyłącznie na własnych przyjemnościach. Jest też druga strona medalu – śmiertelnie niebezpieczna.

Według danych EuroMOMO czerwcowa fala upałów wpłynęła na ponad 10 tys. nadmiarowych zgonów. Przeszło 9 tys. przypadków dotyczyło osób po 65. roku życia.

Trudno wytłumaczyć tę wysoką nadmierną śmiertelność czymś innym niż ekstremalnymi upałami – powiedział Lasse Vestergaard, lekarz z duńskiego Instytutu Statens Serum, cytowany przez PAP.

Jak stwierdził lekarz, wystąpienie takiego nadmiaru zgonów o tej porze roku jest niezwykłe.

„Upał może doprowadzić do wystąpienia udaru słonecznego lub cieplnego, który jest stanem zagrażającym zdrowiu, a choćby życiu” – przestrzegało podczas czerwcowej fali upałów Ministerstwo Zdrowia.

Seniorzy podczas upałów nie powinni wychodzić z domu. o ile jest to niezbędne, to koniecznie z nakryciem głowy. Osoby starsze zwykle przyjmują większe ilości leków. Podczas upałów, gdy organizm się odwadnia, ich stężenie w organizmie może się zwiększyć choćby do zagrażającego życiu. W związku z tym, powinny one bardzo uważnie monitorować swoje samopoczucie, a przede wszystkim stosować się do zaleceń związanych z postępowaniem podczas upałów.

Niemieccy naukowcy z Instytutu Roberta Kocha w rozmowie z Deutsche Welle podkreślali, iż do śmierci dochodzi z połączenia czynników – upałów i poprzednich chorób. Dlatego „upał rzadko jest rejestrowany jako jednoznaczna przyczyna zgonu, co uniemożliwia zebranie dokładnych danych”. Sami Niemcy szacowali, iż tylko w tym roku z powodu upałów w kraju zmarło ponad 5 tys. osób, z czego ponad 4300 w ostatnim tygodniu czerwca.

Szacunki się różnią, i jak widać bardzo wyraźnie, bo trudno jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną zgonu. Jednak próby oszacowania skali są potrzebne i wiele mówią o zagrożeniu. Już kilka lat temu Polski Instytut Ekonomiczny alarmował, iż upalne dni są przyczyną nadmiarowej śmierci osób starszych. „Podczas każdej ogólnopolskiej fali upału w 10 największych miastach Polski umiera średnio więcej o 153 osoby w wieku 60+ niż gdyby fala upału nie wystąpiła” – zaznaczano w raporcie.

Fale upałów tylko w latach 2010-2019 miały doprowadzić do śmierci ok. 6 tys. osób w Polsce

Według przyjętego modelu osoba w wieku powyżej 85 r.ż. jest dziesięciokrotnie bardziej narażona na śmierć w wyniku fali upału niż osoba między 60. a 65. rokiem życia. Zaznaczano jednak, iż nie w każdym mieście ryzyko jest takie samo i śmiertelność spowodowana falami upałów jest pozytywnie skorelowana z wielkością miasta. W większych miejscowościach wysoka temperatura bardziej daje w kość – tworzą się wyspy ciepła, swoje dokłada transport czy brak zieleni.

Brak poprawy jakości życia w miastach, przyczyni się do podwojenia przeciętnej liczby zgonów związanych z falami upałów w ciągu 50 lat. Korzystając ze scenariuszy wzrostu temperatur z modeli klimatycznych IPCC pozyskaliśmy prognozy liczby dni upalnych w analizowanych miastach dla następnych dziesięcioleci. W scenariuszu business as usual spodziewamy się podwojenia przeciętnej rocznej liczby zgonów w ciągu 40 lat – zaznaczali autorzy raportu.

Czy jednak zbliżamy się do znaczącej poprawy jakości życia w miastach? Można mieć wątpliwości. Wiele rzeczy rzeczywiście się zmienia, ale właśnie czerwcowa fala upałów pokazała, jak bardzo jesteśmy wciąż niegotowi.

Jak mantrę powtarzano: „zostań w domu, jeżeli nie musisz”. Sęk w tym, iż nie każdy może sobie na taki komfort pozwolić. A choćby jeśli, to przecież wcale nie oznacza, iż własne cztery ściany są bezpieczną przestrzenią. Nierzadko wręcz przeciwnie, w nagrzanych mieszkaniach nie sposób wytrzymać, a choćby noc nie przynosi ulgi. Nie każdego stać na klimatyzację, nie każdy ma możliwości, aby ją zamontować.

Dlatego coraz częstszym pomysłem są tzw. miejsca chłodu. To klimatyzowane, ogólnodostępne przestrzenie, głównie miejsca publiczne, jak biblioteki czy urzędy, które zaczynają pełnić dodatkową funkcję – dając schronienie przed gorącem.

Tylko do miejsca chłodu trzeba też dotrzeć, a nie jest to łatwe. Ulice nie dają cienia, przejście choćby krótkiego dystansu stanowi wyzwanie. Nie każdy może się do tych trudnych warunków przyzwyczaić. Wielu zwyczajnie nie zdąży.

Najgorsze jest to, iż to wcale nie jest niespodzianką

O tym, iż upał będzie stanowił śmiertelne zagrożenie, wiedziano od dawna. Dane, które teraz się ujawnia, są jak spełniona najgorsza przepowiednia. Są, a na pewno powinny być wyrzutem sumienia. Możemy tylko zastanawiać się, czy chociaż części osób nie udałoby się uratować, gdyby podjęto realne działania przygotowujące nas upalne, piekielne dni.

To mogłyby być też małe rzeczy, jak otoczone zielenią przystanki, które nie wystawiają pasażerów prosto na słońce, do smażenia. To zaskakujące, jak wiele takich wiat ciągle stoi, jakbyśmy celowo lekceważyli ewentualne konsekwencje. Można powiedzieć, iż to kropla w morzu potrzeb, ale właśnie takie przykłady pokazują skalę niegotowości.

To igranie z losem – jedni przywykną, jakoś przetrwają, część choćby znajdzie plusy. Inni po prostu umrą, bo upały wpłyną na ich zdrowie. Czy to nie straszne, iż tak łatwo przyszło nam to zaakceptować? Kto może, niech sobie radzi – montuje klimę, wyjeżdża na wieś. Kto nie może, niech liczy na łut szczęścia.

Tymczasem według prognoz na zachodzie kraju temperatura zbliży się do 30 st. C. już w okolicach czwartku, by przekroczyć barierę w piątek. Powyżej 30 st. C. ma być też w centrum w weekend. Temperatura spadnie we wtorek, ale nie będzie to wielkie ochłodzenie: od 20 do 24 st. C. Jeszcze kilka lat temu taka pogoda byłaby powodem do euforii i oznaką bardzo ciepłego lipca. A teraz to wyczekiwane ochłodzenie.

Idź do oryginalnego materiału