
Francja ma dość czekania w kolejce po amerykańską broń. Paryż właśnie udowodnił, iż potrafi zbudować system, który wyśle HIMARS-a na emeryturę. Przynajmniej w Europie.
Francja zrobiła pierwszy krok do odbudowy zdolności, której w Europie zaczęło boleśnie brakować: dalekiego, precyzyjnego rażenia z lądu. THUNDART ma być francuską odpowiedzią na HIMARS-a, ale stawką jest coś większego niż jedna wyrzutnia. Chodzi o niezależność w najważniejszej kategorii współczesnej artylerii.
System LRU Francji, czyli zmodernizowana wersja wyrzutni wywodzącej się z amerykańskiego M270 MLRS, jest nieliczny i nieuniknienie zbliża się do końca służby. Po przekazaniu części sprzętu Ukrainie francuskie zasoby stały się jeszcze bardziej ograniczone. Paryż znalazł się więc w sytuacji, w której musi gwałtownie zdecydować: kupić gotowe rozwiązanie za granicą czy odbudować własną zdolność przemysłową.
THUNDART jest odpowiedzią MBDA i Safrana na ten problem. Pierwsze udane strzelanie nie oznacza oczywiście jeszcze, iż Francja wybrała ten system jako następcę LRU. Oznacza jednak, iż krajowy kandydat przestał być tylko prezentacją na targach i wszedł w fazę rzeczywistych prób.
150 km zasięgu ma zmienić poziom gry
THUNDART ma być rakietą ziemia-ziemia o zasięgu ok. 150 km. To stawia ją wyżej niż klasyczne pociski GMLRS używane przez HIMARS-y w ich podstawowych wersjach i w segmencie, który stał się szczególnie istotny po doświadczeniach z Ukrainy. Nie jest to jeszcze kategoria rakiet taktycznych o zasięgu kilkuset kilometrów, takich jak ATACMS czy przyszłe PrSM, ale dla artylerii szczebla operacyjnego to bardzo duży skok.
Zasięg 150 km oznacza możliwość rażenia celów daleko poza bezpośrednim zapleczem frontu. Bateria takiej artylerii mogłaby działać z większej głębokości własnego ugrupowania, pozostając trudniejsza do wykrycia i zniszczenia, a jednocześnie uderzać w miejsca ważne dla przeciwnika. To zmienia nie tylko mapę zasięgu, ale też tempo prowadzenia walki. Im dalej można razić precyzyjnie, tym trudniej przeciwnikowi bezpiecznie organizować logistykę, dowodzenie i obronę przeciwlotniczą.
Rakieta ma korzystać z naprowadzania inercyjnego i satelitarnego, a według zapowiedzi także z rozwiązań wzmacniających odporność na zakłócanie. To tak naprawdę warunek konieczny. W środowisku walki elektronicznej samo poleganie na GNSS, czyli systemach nawigacji satelitarnej, jest coraz większym ryzykiem. Przeciwnik będzie próbował zagłuszać lub fałszować sygnał. Nowoczesna amunicja musi więc zachowywać celność także wtedy, gdy satelity przestają być idealnym punktem odniesienia.
THUNDART nie jest tylko rakietą. To projekt niezależności
Najważniejsza różnica między zakupem HIMARS-a a rozwojem THUNDART-a nie leży wyłącznie w parametrach. Chodzi tak naprawdę o suwerenność. Francja chce mieć system, który może produkować, modernizować i eksportować bez uzależnienia od amerykańskich zgód oraz ograniczeń ITAR. Oznacza to większą kontrolę nad łańcuchem dostaw, integracją, rozwojem i użyciem.
To nie jest francuska fanaberia. Wojna na Ukrainie pokazała, iż zapasy precyzyjnej amunicji zużywają się szybko, a państwa, które nie mają własnej produkcji, zależą od decyzji politycznych i przemysłowych innych. W przypadku długotrwałego konfliktu choćby najlepszy system staje się problemem, jeżeli nie ma do niego rakiet, części, zgód eksportowych albo możliwości szybkiej rozbudowy produkcji.
Właśnie dlatego MBDA i Safran podkreślają, iż THUNDART ma korzystać z europejskiej bazy przemysłowej i istniejących kompetencji. MBDA wnosi doświadczenie w rakietach i systemach uderzeniowych, Roxel odpowiada za napęd, a Safran za elementy naprowadzania wywodzące się z doświadczeń przy AASM, czyli francuskim zestawie precyzyjnego uzbrojenia lotniczego. To ma skrócić drogę od demonstratora do produkcji.
Francuski HIMARS, ale nie kopia HIMARS-a
Porównanie do HIMARS-a jest naturalne, bo amerykański system stał się symbolem skutecznej artylerii rakietowej po 2022 r. Trzeba jednak tutaj uważać. THUNDART nie jest francuską kopią M142. To propozycja rodzimego systemu rażenia dalekiego zasięgu, który ma wejść w tę samą niszę operacyjną: szybki do przerzutu, precyzyjny, zdolny do strzału i natychmiastowej zmiany pozycji.
Planowana architektura ma opierać się na kołowym podwoziu 8×8, prawdopodobnie z udziałem Scanii France jako partnera mobilności. Koncepcja zakłada wyrzutnię z 2 zasobnikami po 4 rakiety, czyli łącznie 8 pocisków gotowych do odpalenia. To więcej niż typowy 6-rakietowy kontener HIMARS-a z GMLRS, choć sama liczba rakiet nie przesądza jeszcze o wartości systemu. Liczą się także czas przeładowania, integracja z dowodzeniem, odporność na kontrbateryjny ogień i dostępność amunicji.
Istotne będzie wpięcie we francuskie systemy dowodzenia artylerią, w tym w ATLAS. Bez tego choćby precyzyjna rakieta jest tylko drogim środkiem rażenia. Nowoczesna artyleria działa wtedy, gdy sensor, dowództwo i wyrzutnia tworzą jeden szybki łańcuch. Dron wykrywa cel, system przekazuje dane, dowódca zatwierdza strzał, rakieta leci, wyrzutnia zmienia pozycję. Im krótszy ten cykl, tym większa szansa, iż cel przez cały czas będzie tam, gdzie wskazał sensor.









![Ferrari SC40 z nagrodą Red Dot: Best of the Best 2026 [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/05/ferrari_sc40_ext_12_1024x768.jpg)





