Spektakularne zorze polarne obserwowane nad Polską to nie tylko estetyczne widowisko, ale przede wszystkim sygnał alarmowy dla operatorów infrastruktury krytycznej. Historia pokazuje, iż gwałtowna pogoda kosmiczna potrafi generować miliardowe straty, paraliżując systemy energetyczne i satelitarne, co w szczycie aktywności słonecznej stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo globalnej sieci.
Obecne zjawiska na polskim niebie, nasilone zwłaszcza minionej nocy, przypominają o realnym zagrożeniu, jakie niesie ze sobą gwiazda naszego układu planetarnego. To nie są teoretyczne rozważania, ale konkretne straty finansowe, czego dowodem jest incydent z lutego 2022 roku, gdy SpaceX straciło 40 satelitów Starlink przez wywołany burzą wzrost gęstości atmosfery i oporu aerodynamicznego. Koszt tej jednej operacji oszacowano na ponad 50 mln dolarów, a to zaledwie wierzchołek góry lodowej w porównaniu do historycznego blackoutu w Quebecu z marca 1989 roku. Wówczas indukowane prądy geomagnetyczne (GIC) w ciągu 90 sekund pozbawiły prądu 6 milionów ludzi, generując wielomilionowe straty bezpośrednie i uszkadzając transformatory w elektrowniach jądrowych.
Problem wykracza daleko poza energetykę, uderzając w precyzyjne technologie, od których zależy nowoczesna gospodarka. Rolnictwo precyzyjne, opierające się na systemach GPS/RTK o dokładności do 2-3 cm, w trakcie burz geomagnetycznych notuje błędy rzędu choćby 50 metrów, co wymusza kosztowne przestoje autonomicznych maszyn w szczycie sezonu. Jeszcze groźniejszy scenariusz kreśli raport Lloyd’s of London, szacujący koszty potężnej burzy klasy Carringtona na 2,6 biliona dolarów w samych USA, oraz badania Sangeethy Abdu Jyothi, która ostrzega przed „internetową apokalipsą”. Choć światłowody są odporne, rozmieszczone na dnie oceanów wzmacniacze sygnału (repeaters) mogą ulec masowym awariom, odcinając łączność międzykontynentalną na wiele miesięcy.
Dla branży IT, a w szczególności sektora data center, te zjawiska rodzą pytania o procedury bezpieczeństwa i odporność systemów zasilania. Kluczowym zagrożeniem dla serwerowni nie jest sam brak prądu, ale gwałtowne skoki napięcia i zniekształcenia harmoniczne wywołane przez GIC, które mogą trwale uszkodzić wrażliwe systemy UPS oraz elektronikę sterującą. W obliczu alertów NOAA klasy G5 polscy operatorzy powinni zweryfikować, czy ich obiekty są w stanie efektywnie przejść w tryb pracy wyspowej (island mode), odcinając się od niestabilnej sieci energetycznej, zanim fala uderzeniowa ze Słońca zamieni kosztowną infrastrukturę w bezużyteczny złom.

2 godzin temu















