
Latem unikam ekranów, ale jesienią nadrabiam filmowo-serialowe zaległości oraz gry, najczęściej przy użyciu projektora. Sprawdzam, czy w tym roku Hisense M2 Pro również będzie dawał radę.
Zmiana czasu to ten moment w roku, gdy przechodzę w inny tryb. Wiosną i latem staram się spędzać czas poza domem, gdy to możliwe, a jak już wrócę i jest po zmroku, to często jedyne, o czym myślę, to o przygotowaniu się na kolejny dzień, posłuchaniu podcastu i pójściu spać. Jesienią to się zmienia. Skoro i tak w chwili, gdy kończę pracę, za oknem jest już ciemno, to biorę się za nadrabianie tych wszystkich gier, filmów i seriali, które w wakacje mi umknęły.
Na szafce RTV stoi u mnie oczywiście telewizor, ale w tym samym pokoju mam… kilka razy od niego większy kawał białej ściany! I właśnie tutaj do gry wchodzą projektory. Pamiętam zaś, iż Hisense M2 Pro niezwykle przypadł mi do gustu, gdy go testowałem, a jako iż dobrze go wspominam i nadszedł teraz czas na mój jesienny maraton nadrabiania zaległości, sprawdziłem, jak dziś wypada jego specyfikacja po uwzględnieniu aktualnej, niższej niż na premierę ceny.

Jaki jest Hisense M2 Pro kosztujący dziś mniej niż 4000 zł?
Przede wszystkim: niewielki! Topowe sprzęty z tej kategorii przyzwyczaiły nas do tego, iż są ciężkie niczym paczka cegieł, a do tego zajmują masę miejsca. Hisense M2 Pro mierzy z kolei jedynie 23 cm x 19 cm x 22 cm. Łatwiutko ustawia się go w domu, a po wrzuceniu w etui podróżne zmieści się do walizki. Nie trzeba martwić się tym, iż na wczasach telewizora nie będzie wcale lub będzie starszy od lodówki z mema (tej pracującej dłużej niż minęło od rozpadu Czechosłowacji).
Urządzenie sprawdzi się oczywiście nie tylko w hotelu, ale i w plenerze. Podczas wypadu nad jezioro możemy rozwiesić wieczorową porą prześcieradło na trzepaku, okolicznej szopie albo po prostu na ścianie naszej chałupy, dociągnąć gdzie trzeba przedłużacz, a potem puścić film lub zakolejkować playlistę ulubionych teledysków, aby przygrywały nam, gdy w tle skwierczą pieczone na ognisku kiełbaski. Sam najczęściej korzystam jednak z projektorów po wakacjach, w domu.
W przypadku Hisense M2 Pro mamy do czynienia ze sprzętem kompaktowym, którego nie trzeba na stałe zawieszać pod sufitem. Taki projektor można nie tylko stawiać naprzeciwko ściany, ale i łatwo przenieść do innego pomieszczenia, w tym np. do sypialni, by przyozdobić sufit grafiką nocnego nieba pełnego gwiazd. Sprawdzi się również w garażu albo rowerowni, bo podczas naprawiania usterki wyświetli w tle mecz, a w pokoju dziecka wprowadzi uroczy, bajkowy klimat.

Hisense M2 Pro – specyfikacja
Mimo niewielkich gabarytów sprzęt sprawuje się super, gdyż generuje obraz o jasności 1300 ANSI lumenów. Odpowiada za to potrójny laser RGB w technologii MCL38 z 28 chipami, co jest świetną wiadomością, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę sprzętu. Generuje naprawdę soczysty obraz, który pokrywa 110 proc. przestrzeni kolorów BT.2020 (delta E na poziomie ~0.9). Jego żywotność szacowana jest zaś na… 25 tys. godzin. Daje to 17 lat oglądania wideo każdego dnia po cztery godziny.
Rozdzielczość, jak oczywiście na sprzęt tej klasy przystało, to 4K (3840 na 2160 pikseli), a sprzęt docenią kinomani. Hisense M2 Pro zapewnia obsługę takich technologii jak Dolby Vision, HDR10, HDR10+ oraz HLG. Niezależnie, czy podepniemy do niego konsolę, czy też urządzamy wieczorek filmowy, obraz będzie jak żyleta – a za dźwięk odpowiadają wbudowane głośniki 2x 10 W. Producent chwali się też technologią ograniczania emisji światła niebieskiego.
A jak duży obraz generuje Hisense M2 Pro?
Zaczynamy solidnie, bo od 65 cali z odległości jedynie 1,4 m, a to tyle, co ma mój TV. jeżeli urządzenie ustawimy zaś 2,2 m od ściany, to obraz będzie miał 100 cali, a jeżeli stanie ono dwukrotnie dalej, czyli w odległości 4,4 metra, to dojdziemy do maksymalnej przekątnej, czyli 200 cali. Do tego nie musimy celować idealnie, bo wielkość da się regulować zmienną ogniskową (1.0-1.3:1) i to bez ucinania pikseli i spadku ostrości, jak w wielu innych projektorach.


Nie trzeba też się martwić o to, iż Hisense M2 Pro zgłupieje po przestawieniu go z miejsca na miejsce. Algorytmy same dobierają parametry pracy tak, aby obraz rzucany na ścianę, prześcieradło (czy też np. specjalny ekran, jeżeli w takowy się wyposażymy), nie był geometrycznie zniekształcony. Mamy tutaj opcję korekty trapezowej oraz funkcję ustawiania odpowiedniej ostrości – nie musimy kręcić w nieskończoność pokrętłem za każdym razem, gdy sprzęt postawimy w nowym miejscu.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone projektorom Hisense:
- „Kino w domu” nabiera nowego znaczenia. Oto Hisense L9Q
- Widziałem projektor, który wymknął się limitom jasności. I te 300 cali
- Hisense C3 – recenzja projektora laserowego 4K. Kiedy „mini” nie znaczy „mało”
Oprogramowanie to przy tym duża zaleta Hisense M2 Pro
W sprzętach gorszej klasy często pojawiają się problemy z softem, bo np. nie ma certyfikacji dla popularnych usług VOD. Powoduje to konieczność podpinania zewnętrznego źródła obrazu np. przez porty HDMI lub USB. W przypadku projektora M2 Pro takiej potrzeby nie ma. Na urządzeniu zainstalowany został system operacyjny VIDAA, czyli dokładnie ta sama platforma Smart TV, jaką znajdziemy na telewizorach produkowanych przez Hisense’a.
VIDAA pozwala użytkownikowi uruchamiać natywnie aplikacje do popularnych serwisów VOD, w tym Netfliksa, gdzie dostępne są już nowe odcinki animacji „Cyberpunk: Edgerunners” przygotowanej we współpracy z polskim CD Projekt RED, a w SkyShowtime pojawił się już nowy sezon „Tulsa King” z Sylvestrem Stallone’em w roli głównej. Aż się prosi, aby obejrzeć te oraz inne hity ostatnich miesięcy nie na telewizorze, tylko na całej ścianie.








