Ostatnie dni spędziłam, przemierzając ulice futurystycznego Shenzhen oraz bogatego w historię Chengdu, czyli dwóch zupełnie różnych miast w Chinach. W tym czasie miałam okazję zagłębić się nieco w chińskiej kulturze, spróbować lokalnych przysmaków, zobaczyć na własne oczy słynne pandy, ale co najważniejsze – własnoręcznie sprawdzić możliwości fotograficzne najnowszego flagowca od OPPO – OPPO Find X9 Ultra, który dopiero co miał swoją premierę właśnie w Chengdu, a który przynajmniej na papierze zwłaszcza w temacie fotografii obiecuje naprawdę sporo.
Czy OPPO Find X9 Ultra robi jednak wrażenie też w praktyce? Czy można nim zastąpić aparat z prawdziwego zdarzenia? W tym artykule postanowiłam przedstawić Wam fotograficzną relację prosto z Państwa Środka, która zawiera odpowiedzi na te pytania i pokazuje, co potrafi ta bestia. Zapraszam do lektury.
Nowy model od OPPO w dłoni
OPPO Find X9 Ultra, w tej pomarańczowej wersji kolorystycznej, trafił w moje ręce jeszcze na lotnisku w Warszawie i zaczęłam z niego korzystać już przy okazji przesiadki w Pekinie, ale na dobre zaczęłam szaleć z nim dopiero w Shenzhen – pierwszym pełnoprawnym przystanku podczas podróży, w którą zabrał mnie producent. Na marginesie zaskoczyło mnie to, jak nowoczesne i czyste jest to miasto, choć ma swoje minusy, na czele ze skuterami elektrycznymi pędzonymi bezgłośnie po… chodnikach (choć to nie tylko jego przypadłość). Ja tu jednak nie o tym. Wróćmy do meritum.
To co od razu zwróciło moją uwagę to to, iż choć najnowszy telefon od OPPO jest urządzeniem dość masywnym, z dużą wyspą aparatu, to świetnie go wyważono. Pod wyspą mogłam wygodnie oprzeć palec, a całość nie paliła się do tego, by wypaść z rąk. Pewny grip jest zapewniany przez płaskie ramki, choć z odpowiednio zaokrąglonymi krawędziami. Komfortowo trzyma się go, robiąc zdjęcia zarówno w poziomie, jak i w pionie.
Dokładniej kwestie zarówno samego designu, jak i specyfikacji, wydajności oraz systemu omówię jednak później, w pełnoprawnej recenzji. Tutaj zamierzam skupić się na możliwościach fotograficznych telefonu. Za te odpowiadają łącznie cztery jednostki z tyłu oraz pojedyncza z przodu.
Mamy tu 200-megapiskelową matrycę ze światłem f/1,8 i w rozmiarze 1/1,12” (ekwiwalent 23 mm), 200-megapiskelową matrycę f/2,2 w rozmiarze 1/1,28” i z peryskopowym teleobiektywem zapewniającym zoop optyczny 3x (ekwiwalent 70 mm), 50-megapikselową matrycę f/3,5 w rozmiarze 1/2,75” z teleobiektywem zapewniającym zoom optyczny 10x (ekwiwalent 230 mm) oraz 50-megapikselową matrycę z obiektywem ultraszerokokątnym (f/2,0, 1/1,95”, ekwiwalent 14 mm) z tyłu, a także 50-megapiskelową matrycę z przodu. Każda ma autofokusa z detekcją fazy, a pierwsze trzy dysponują optyczną stabilizacją obrazu.
OPPO Find X9 Ultra na ulicach Shenzhen
Już w Shenzhen, gdzie miałam okazję sfotografować między innymi tętniącą życiem okolicę tamtejszej zatoki, niejeden cud architektury i siedzibę OPPO, zauważyłam, iż ujęcia z OPPO Find X9 Ultra są bardzo powtarzalne, niezależnie od tego, którego aparatu aktualnie używam. Ten telefon robi po prostu świetne zdjęcia każdym z dostępnych obiektywów, zarówno w pełnym słońcu, jak i w trudnych, nocnych warunkach oświetleniowych. Obrazy są ostre, a kolory nasycone, ale przy tym nie odbiegające mocno od tych rzeczywistych.
Zdjęcia z aparatów ultraszerokokątnych często bywają dużo ciemniejsze i dużo mniej szczegółowe o d fotografii z pozostałych obiektywów, a tutaj tej zależności nie zauważyłam. Ponadto dwa zdjęcia wykonane tu po sobie tą samą jednostką, a choćby w pewnym odstępie czasowym, ale w identycznych warunkach, z reguły wyglądają praktycznie tak samo, a to można docenić.
Nawet bez telekonwertera, o którym więcej powiem za chwilę, OPPO Find X9 Ultra to świetny sprzęt do fotografowania odległych obiektów. Trzeba sięgnąć po naprawdę duże cyfrowe zbliżenie – za dnia większe niż 50-krotne – by stwierdzić, iż tu AI już zakrzywia rzeczywistość.
Chengdu i bliskie spotkanie z naturą
Po krótkim pobycie w Shenzhen udałam się w końcu do Chengdu, które było moją główną siedzibą podczas tego wypadu. To miasto zgoła inne, bo znacznie starsze. Jego estetyka odpowiada mi znacznie mniej, bo za dużo tu szarości i betonu, ale tamtejsze tętniące życiem ulice i uliczki miały swój urok. Poza tym muszę przyznać, iż to miejsce bardzo fotogeniczne.
Tutaj miałam nieco więcej czasu, by sprawdzić, jak OPPO radzi sobie z obiektami znajdującymi się w ruchu i po zmroku. No, myślę, iż jeżeli macie dzieci czy zwierzęta, będziecie zadowoleni, bo nie miałam większego problemu z tym, by uchwycić w kadrze pędzący jednoślad, nie gubiąc ostrości. Wszędzie tam, gdzie warunki utrudniały zadanie – na przykład liście w pierwszym planie przez które ostrość skakała, albo niedostateczna ilość światła – włączałam tryb AI Livephoto. W nim aparat zapisuje sporo klatek sprzed kliknięcia spustu migawki i po nim, a potem pozwala wybrać w edytorze najlepsze obrazy. Dzięki niemu wykonałam sporo świetnych zdjęć. Alternatywnie można wykonywać zdjęcia seryjnie, przytrzymując spustu. To też robi robotę, bo migawka jest bardzo szybka. Fotografowany obiekt musiał pędzić naprawdę szybko, by na zdjęciu pojawiło się tak zwane mydło.
Ozdobione neonami budynki Chengdu i wypełnione ludźmi ulice moim zdaniem wypadły na fotografiach bardzo dobrze. Przede wszystkim cieszy mnie to, iż telefon nie prześwietla nieba. Poza tym algorytmy OPPO skutecznie pozbywają się ze zdjęć szumu, ale jednocześnie nie odbierają im charakteru. Dopiero przy większym zbliżeniu można dostrzec rozmycie na krawędziach czy przesadnie wygładzone powierzchnię. Ale na dobrą sprawę, aby zobaczyć te niedoskonałości, trzeba otworzyć zdjęcia na większym ekranie, na przykład komputera.
Wspomniany wcześniej telekonwerter miałam okazję przetestować, odwiedzając lokalny ośrodek ratowania pandy wielkiej. To idealne miejsce, by sprawdzić możliwości dodatkowego zoomu, bo te urocze „misie”, podobnie jak mniejsze pandy czerwone, które również tam mieszkają, nie mają zwyczaju pozowania tuż przed obiektywem. Cóż, bez takiego akcesorium nie byłabym w stanie uchwycić równie pięknych zdjęć.
Przyznam, iż raczej nie jest to dodatek dla mnie, bo choć mocowanie go do telefonu trwa chwilę, to nie jest to praktyczne rozwiązanie do użytkowania na co dzień, ale akurat tam nie zdejmowałam go z aparatu, aż do momentu opuszczenia parku. Oczywiście nie będzie to jednak rozwiązanie obowiązkowe, bo telefon będzie można kupić zarówno w zestawie z telekonwerterem, jak i bez niego. Poza tym zestawów wraz z nim ma trafić do polskich sklepów dość mało.
Już na popołudniowej herbatce, która towarzyszyła widowisku, jakim było chińskie przedstawienie w charakterystycznych kostiumach, telekonwerter mi się nie przydał, bo siedziałam dosyć blisko sceny. Ponownie sięgnęłam jednak po wszystkie pozostałe sensory i dobrze, bo było co fotografować – choćby ogień.
Poniżej zostawiam Wam jeszcze pozostałą porcję zdjęć, które wykonałam z użyciem OPPO Find X9 Ultra w Chinach, jeszcze przed jego premierą. Kolejnymi fotografiami prawdopodobnie podzielę się z Wami w przyszłych materiałach.
Werdykt: Czy OPPO Find X9 Ultra to nowy król fotografii mobilnej?
Powiem tak – nie mam pewności czy OPPO Find X9 Ultra jest najlepszym fotosmartfonem na rynku, ale jestem przekonana, iż plasuje się w absolutnej czołówce. Myślę, iż powyższa galeria pozwoli Wam ocenić, czy zdjęcia z tego telefonu się Wam podobają, czy też nie – a to jest najważniejsze. Oczywiście wybrałam do niej przede wszystkim najlepsze zdjęcia, jakie zrobiłam, ale musicie wiedzieć, iż zdjęć gorszych od tych widocznych tutaj zrobiłam naprawdę mało, a złych jeszcze mniej. Poza tym obrazy usunięte przeze mnie z urządzenia to przede wszystkim te, które źle wykadrowałam, albo poruszyłam nocą – gdy albo przemieszczałam się zbyt szybko, albo machałam ręką zbyt gwałtownie, by optyczna stabilizacja i algorytmy mogły to skompensować.
Ja z tego, co ten telefon oferuje w aspekcie fotograficznym, jestem bardzo zadowolona, zarówno pod względem kolorystyki, rozpiętości tonalnej, jak i szczegółowości obrazów, a także funkcjonalności aplikacji aparatu. Zaimplementowany tu zestaw sensorów i obiektywów jest kompletny i przemyślany, a AI ingeruje w ostateczny wygląd obrazów z wyczuciem. To powiedziawszy, chętnie porównam go z tym, z czym mamy do czynienia w Vivo X300 Ultra, który oferuje nieco inne parametry i do pewnych spraw podchodzi inaczej.
Telekonwerter, który będzie można kupić w zestawie ze telefonem za dodatkowe pieniądze, to rzecz jasna akcesorium dla świadomych użytkowników – zajawkowiczów, którzy lubią bawić się różnymi fotograficznymi rozwiązaniami. Pozwala on znacznie poszerzyć zasięg optyki tego telefonu i wywołuje efekt wow na ulicy, natomiast po pierwsze swoje waży, a po drugie uniemożliwia korzystanie z pozostałych obiektywów. Poza tym nadaje się według mnie wyłącznie do fotografowania, a do nagrywania wideo już nie, a przynajmniej z ręki.
Moją opinię na temat aparatów OPPO Find X9 Ultra już znacie, a jeżeli chodzi o pełną recenzję telefonu, to z pewnością podzielę się nią później. Zatem nie pozostaje Wam nic innego, by śledzić instalki.pl na social mediach lub regularnie zaglądać na tę stronę, by jej nie przegapić. Polska premiera tego telefonu już wkrótce, zatem niebawem poznacie jego polskie ceny.
Źródło: mat. własny

7 godzin temu







