Wszystko drożeje, a iPhone nie. O co tu chodzi?

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Apple w tym roku, wraz z serią iPhone 18, ma zastosować agresywną strategię cenową. Wcale to jednak nie oznacza, iż telefony Apple’a będą droższe. Wręcz przeciwnie.

Nie jest tajemnicą, iż ze względu na globalny kryzys na rynku pamięci sprzęt elektroniczny drożeje. Dotyczy to nie tylko modułów RAM do komputerów osobistych, ale też telefonów. Pierwsi producenci, tacy jak Samsung, postanowili już wcześniej przenieść wzrosty cen komponentów na klientów. Apple jednak tego nie zrobiło i najwyraźniej nie zamierza.

iPhone 18 Pro bez podwyżki cen mimo kryzysu na rynku pamięci

Według najnowszych doniesień analityka Jeffa Pu, Apple w tym roku – przy okazji premiery iPhone’ów 18 Pro oraz 18 Pro Max, które zadebiutują we wrześniu – ma zastosować „agresywną strategię cenową”. Zrobi to, aby osiągnąć możliwie najlepsze wyniki sprzedaży. Co to adekwatnie oznacza? Że Apple może wykorzystać kryzys na rynku na własną korzyść.

W momencie, w którym wszyscy konkurencyjni producenci telefonów z Androidem – choćby ci najwięksi – mają problem z utrzymaniem dotychczasowych cen, Apple postanowi ich nie zmieniać. Jest choćby szansa, iż firma może pokusić się o drobne obniżki, tak aby jeszcze bardziej zwiększyć opłacalność swoich urządzeń.

This is a much bigger deal than people think.

Memory, storage and chip costs are all rising because of AI and Android brands are already increasing prices across their lineups.

But Apple can afford to absorb these costs better than almost anyone else thanks to their vertical… https://t.co/CRJQabMax9

— Shishir (@ShishirShelke1) May 13, 2026

Tym sposobem gigant z Cupertino sprawi, iż jego modele będą charakteryzować się jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym) stosunkiem ceny do możliwości na rynku. Wcześniejsze przewidywania Jeffa Pu zakładały, iż ceny pozostaną niezmienione lub będą nieco wyższe. Sytuacja na rynku sprzętu elektronicznego zmienia się jednak dynamicznie i Apple wydaje się wykorzystywać obecne realia w najlepszy możliwy sposób.

Wystarczy spojrzeć na premierę MacBooka Neo, który choćby w dobie kryzysu pamięci został wyceniony na rekordowo niskim jak na Apple’a poziomie 2999 zł za bazową wersję 8/256 GB. Dzięki temu firma stworzyła jeden z najbardziej pożądanych laptopów na świecie, a aby nadążyć za ogromnym zapotrzebowaniem, została zmuszona do zwiększenia produkcji czipów A18 Pro.

Dla przypomnienia dodam, iż zeszłoroczne iPhone’y 17 Pro startowały od 5799 zł za mniejszą wersję oraz 6299 zł za wariant z dopiskiem Pro Max w wydaniu 256 GB. Pozostawienie tych cen (lub ich nieznaczne zmniejszenie) może być dla Apple’a kluczowe. Wtedy jeszcze więcej klientów zdecyduje się na iPhone’a zamiast na telefon z Androidem.

Apple z najdroższej firmy stało się najbardziej opłacalnym producentem

Jeszcze kilka lat temu sprzęty Apple’a kojarzyły się głównie z prestiżem i wysokimi cenami. Dziś, gdy podstawowy model iPhone’a 17e można kupić za 2999 zł, a najrozsądniejsza wersja iPhone 17 kosztuje 3999 zł, gigant może realnie konkurować z firmami produkującymi telefony z Androidem, które dawniej uważano za tańsze. Prawda jest taka, iż dziś bazowe flagowce z Androidem często kosztują więcej niż iPhone’y.

Jeśli Apple „przyjmie na klatę” wyższe ceny pamięci i utrzyma dotychczasowy cennik, tym sposobem przyciągnie do siebie rzeszę nowych osób. To niesamowite, iż Apple stało się producentem, który potrafi zachęcić klientów tak konkurencyjnymi cenami.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału