Woda butelkowana pod lupą. Nowe dane nie pozastawiają złudzeń

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Woda butelkowana od lat sprzedawana jest jako czystsza i bezpieczniejsza alternatywa dla kranówki. Najnowsze badanie pokazuje, iż obraz jest o wiele bardziej złożony.

Naukowcy prześwietlili 10 popularnych marek, mierząc dziesiątki związków powstających podczas dezynfekcji wody. W butelkach faktycznie jest ich mniej niż w badanej wodzie z kranu, ale żadna próbka nie była całkowicie wolna od chemicznych produktów ubocznych.

Dlaczego w wodzie w ogóle pojawia się chemia?

Zanim woda trafi do kranu lub butelki, musi zostać oczyszczona. Chodzi o zabicie bakterii, wirusów i pasożytów, które mogą wywoływać groźne choroby. Do dezynfekcji używa się m.in. chloru, chloraminy, dwutlenku chloru czy ozonu. Problem w tym, iż te środki reagują z naturalną materią organiczną obecną w wodzie, a także z jonami bromu i jodu. Skutkiem ubocznym są tzw. produkty uboczne dezynfekcji, w uproszczeniu DBP.

Część z nich, np. trihalometany i kwasy halooctowe, jest regulowana przez przepisy, ponieważ badania sugerują ich potencjalną rakotwórczość oraz działanie genotoksyczne, czyli uszkadzające materiał genetyczny. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska ustala dla nich dopuszczalne stężenia w wodzie pitnej, a podobne limity obowiązują też w Unii Europejskiej.

Co dokładnie sprawdzili naukowcy?

Zespół z University of South Carolina postanowił wyjść poza listę związków objętych normami. Zamiast skupiać się wyłącznie na kilku klasycznych trihalometanach i kwasach halooctowych, zmierzył w wodzie aż 64 różne produkty uboczne dezynfekcji – zarówno regulowane, jak i takie, które na razie formalnie nie mają limitów.

Do badań wybrano 10 popularnych marek wody butelkowanej dostępnych na rynku amerykańskim. Były wśród nich zarówno wody powstające z oczyszczonej wody wodociągowej, jak i wody źródlane oraz głębinowe. Dla każdej marki pobrano próbki z dwóch różnych partii produkcyjnych, oddzielonych w czasie o około pół roku, żeby sprawdzić, czy wyniki są stabilne.

Jako punkt odniesienia posłużyła chloraminowana woda z kranu, czyli woda dezynfekowana mieszaniną chloru z amoniakiem. Naukowcy oznaczyli nie tylko stężenia poszczególnych związków, ale także tzw. całkowity halogen organiczny, który daje ogólny obraz ilości związków zawierających chlor, brom i jod. Dodatkowo obliczyli toksyczność całkowitą próbek, wykorzystując wskaźnik TIC-Tox oparty na danych z badań komórkowych.

Woda butelkowana kontra kranówka: mniej związków, ale nie zero

Wynik pierwszego porównania wydaje się prosty: w badanych wodach butelkowanych było istotnie mniej produktów ubocznych dezynfekcji niż w próbce wody z kranu. Łączne stężenie DBP w wodach butelkowanych wahało się od 0,01 do 22,4 mikrograma na litr, przy średniej około 2,6 mikrograma na litr. W wodzie z kranu ten sam zestaw związków sięgnął 47,3 mikrograma na litr, a literatura naukowa przytaczana przez autorów podaje średnią dla innych wodociągów rzędu 52,2 mikrograma na litr.

Różnica widoczna była także w liczbie wykrytych związków. W przeciętnej wodzie butelkowanej znajdowano zaledwie 3 różne DBP, podczas gdy w badanej kranówce naliczono ich aż 37. Najmniejsze wartości notowano w wodach opisywanych jako źródlane lub głębinowe – średnio około 0,6 mikrograma na litr. Wody oczyszczone z kranówki miały nieco więcej związków, ale różnica nie była statystycznie istotna.

Autorzy podkreślają jednak, iż wyniki trzeba traktować bardzo ostrożnie. Dla kilku marek różnice między partiami były istotne statystycznie – w jednej serii produktu stężenia DBP były wyższe, w innej niższe. To oznacza, iż choćby w ramach jednej marki skład chemiczny może się dość mocno zmieniać.

Nowe, nieuregulowane związki w butelkach

Najciekawszą częścią badania okazał się przegląd związków, których dotąd w wodach butelkowanych niemal nie szukano. Naukowcy znaleźli ślady tzw. nitryli haloacetonowych, haloacetamidów i nitrometanów halogenowanych.

Po raz pierwszy w wodzie butelkowanej zidentyfikowano np. dibromoacetonitryl. To związek, o którym z badań laboratoryjnych wiadomo, iż jest bardzo cytotoksyczny – uszkadza komórki – oraz genotoksyczny i rakotwórczy. W dwóch markach jego stężenie sięgnęło 0,1-0,2 mikrograma na litr.

Zaskakujący był też przypadek jednej z wód z ujęcia głębinowego dezynfekowana wyłącznie promieniowaniem UV. W teorii taki proces nie powinien generować produktów ubocznych typowych dla chlorowania. Mimo to w próbkach wykryto tam kilka kwasów halooctowych oraz chloroform, a także znaczący poziom bromku. Naukowcy sugerują, iż w którymś momencie obróbki musiał pojawić się środek chlorowy lub woda miała wcześniej kontakt z systemem dezynfekcji opartym na chlorze.

Co z tego wynika dla konsumentów?

Czy z nowych danych płynie prosty wniosek: woda butelkowana jest bezpieczna, kranówka nie? Naukowcy wyraźnie przed takim uproszczeniem ostrzegają. Po pierwsze, do porównania użyto tylko jednej próbki wody wodociągowej z konkretnego miejsca. W innych miastach technologia uzdatniania i jakość wody surowej mogą być zupełnie inne, co będzie przekładało się na skład chemiczny.

Pamiętajmy także, iż choć stężenia DBP w wodzie butelkowanej były niższe, wszystkie badane produkty zawierały przynajmniej śladowe ilości takich związków. Woda w butelce nie jest więc sterylnym, idealnie czystym płynem, tylko produktem przetworzonym, w którym zachodzą realne reakcje chemiczne. Autorzy podkreślają, iż wybór między kranówką a wodą butelkowaną powinien uwzględniać także inne czynniki: lokalną jakość wody wodociągowej, stan instalacji w budynku, kwestie środowiskowe związane z plastikiem i transportem, a także koszty.

Nowe dane nie oznaczają więc, iż powinniśmy w panice wyrzucić wszystkie butelki z wodą ani zakręcić kurek w kranie. Pokazują jednak, iż za prostymi hasłami reklamowymi kryje się skomplikowana chemia, a pojęcie czystej wody jest bardziej umowne, niż nam się wydaje.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Pixabay / Pexels

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału