Wispr Flow: dyktujesz, ono pisze. Ale co jeszcze widzi?

2 tygodni temu

www.czarnaowca.it

Klawiatura to wąskie gardło. Piszemy średnio 40–50 słów na minutę, a mówimy ponad 150. Wispr Flow obiecuje, iż tę różnicę zamieni w realną przewagę: mówisz naturalnie, a w dowolnym polu tekstowym – w mailu, Slacku, terminalu czy okienku Claude Code – pojawia się gotowy, dopieszczony tekst. Bez „yyy”, bez literówek, z interpunkcją i formatowaniem.

Brzmi jak magia? Trochę tak. Ale jak to zwykle bywa z magią chmurową, to ma ona swoją cenę, i nie chodzi tylko o abonament.

Zanim przejdziemy do konkretów: na samym końcu tego wpisu znajdziecie gotową, długą notatkę podyktowaną w całości przez Wispr Flow bez ani jednej mojej poprawki. To najlepszy test sposobu działania tego narzędzia: sami ocenicie, jak radzi sobie z polszczyzną, żargonem technicznym i formatowaniem.

Czym jest Wispr Flow?

Wispr Flow to aplikacja do dyktowania wspierana przez AI, działająca systemowo na macOS, Windows, iOS i Androidzie. Nie jest to kolejny „notatnik głosowy” ani wtyczka do jednej aplikacji – Flow wpisuje tekst wszędzie tam, gdzie stoi kursor. Gmail, Slack, Notion, terminal, edytor kodu, czat z agentem AI – jeżeli da się tam pisać, da się tam dyktować.

Kluczowa różnica względem klasycznego speech-to-text: Flow nie transkrybuje słowo w słowo tego, co powiedziałeś, tylko pisze to, co chciałeś powiedzieć. Wypełniacze („eee”, „no więc”), powtórzenia i autokorekty w locie („spotkajmy się o 17… a nie, czekaj, o 18″) są automatycznie czyszczone – w tekście ląduje po prostu „Spotkajmy się o 18″. Do tego dochodzi automatyczna interpunkcja, akapity, listy numerowane i dopasowanie stylu do aplikacji (formalnie w mailu, luźno na czacie).

Producent chwali się prędkością ok. 220 słów na minutę, czyli mniej więcej 4x szybciej niż pisanie na klawiaturze. Z mojego doświadczenia przy dłuższych formach ta proporcja faktycznie się broni.

Obok dyktowania Wispr rozwija też Notetaker, czyli asystenta notatek ze spotkań (transkrypcja, rozpoznawanie mówców, podsumowania), na razie tylko na macOS. Co ciekawe, bez bota dołączającego do spotkania, nagrywanie dzieje się lokalnie na Twoim urządzeniu, więc działa z każdym komunikatorem i choćby na spotkaniach na żywo.

Jak Flow przetwarza tekst

I tu zaczyna się część, która dla czytelników tego bloga jest najważniejsza. Pipeline wygląda mniej więcej tak:

  1. Trzymasz skrót klawiszowy i mówisz – audio jest strumieniowane (szyfrowane w tranzycie) na serwery Wispr.
  2. W chmurze działa rozpoznawanie mowy plus warstwa LLM, która czyści, formatuje i przepisuje transkrypt na „intencję”.
  3. Gotowy tekst wraca na Twoje urządzenie i jest wstawiany w aktywne pole tekstowe. Kopia historii dyktowań (transkrypty, opcjonalnie audio) trzymana jest lokalnie na urządzeniu.

Trzy rzeczy warto podkreślić:

Nie ma trybu offline. Wispr wprost pisze w FAQ, iż transkrypcja zawsze odbywa się w chmurze – dla szybkości i jakości. Zero audio przetwarzanego lokalnie, zero pracy bez internetu. To decyzja architektoniczna, nie tymczasowe ograniczenie.

W grze są zewnętrzni dostawcy modeli. Wispr deklaruje, iż większość przetwarzania działa na ich infrastrukturze, ale część zapytań trafia do „zweryfikowanych dostawców zewnętrznych” objętych umowami zero-data-retention. Z zewnętrznych analiz ich dokumentacji wynika, iż w łańcuchu pojawiają się m.in. infrastruktura Baseten do inferencji, modele OpenAI, Anthropic i Cerebras do obróbki tekstu oraz AWS (region us-east-1) jako storage. Innymi słowy: Twoje dyktowanie może przejść przez kilka podmiotów, zanim wróci jako tekst.

Context Awareness czyta zawartość aktywnej aplikacji. Żeby poprawnie zapisać „Ceph”, „Talos” czy nazwisko klienta z ticketa, Flow – jeżeli mu na to pozwolisz – wysyła razem z audio fragment tekstu z aktywnego okna. To realnie podnosi trafność (nazwy zmiennych, ścieżki plików, żargon), ale oznacza, iż do chmury wychodzi nie tylko to, co mówisz, ale także to, co masz na ekranie.

Do tego dochodzi mechanizm uczenia się słownika (nazwy własne i żargon dodawane automatycznie lub manualnie), snippety rozwijane głosem oraz obsługa ponad 100 języków – w tym polskiego. Praktyczna rada: zamiast autodetekcji lepiej ustawić na sztywno język, w którym akurat mówisz; przełącznik jest jednym kliknięciem w pasku Flow.

Bezpieczeństwo informacji, czyli słoń w pokoju

Narzędzie, które z definicji „widzi” wszystko, co piszesz, i opcjonalnie czyta zawartość Twojego ekranu, to z perspektywy bezpieczeństwa informacji keylogger as a service – tyle iż dobrowolny i z ładnym UI. To nie jest zarzut, to opis architektury. I trzeba ją oceniać właśnie tak, jak ocenialibyśmy każdego vendora chmurowego z dostępem do treści.

Incydent, o którym trzeba wiedzieć

Pod koniec 2025 roku użytkownik monitorujący ruch sieciowy odkrył, iż aplikacja w ramach Context Awareness wysyłała na serwery zrzuty ekranu aktywnych okien – bez jasnego wcześniejszego poinformowania o tym użytkowników. Pierwszą reakcją firmy było… zbanowanie konta osoby, która to nagłośniła. Dopiero po fali krytyki CTO Sahaj Garg publicznie przeprosił, polityka prywatności została przepisana, a firma wprowadziła realne zmiany: wykorzystanie danych do trenowania modeli stało się opcją opt-in, pojawił się Privacy Mode i opcja zero data retention.

Sytuacja dziś jest istotnie lepsza niż wtedy, ale ten epizod mówi dużo o refleksie firmy pod presją. Wyciągajcie wnioski sami.

Certyfikaty – z gwiazdką

Strona marketingowa Wispr chwali się SOC 2 Type II, ISO 27001 i zgodnością z HIPAA. Diabeł tkwi w szczegółach: pierwotny audyt SOC 2 wykonany przez Delve (startup automatyzujący compliance przy pomocy AI) został na początku 2026 publicznie zakwestionowany jako niewystarczający dowód działania kontroli. Firma przeszła re-audyt u A-LIGN – jednego z uznanych audytorów – i według ich własnego wpisu inżynieryjnego z marca 2026: SOC 2 Type I jest zaliczony czysto, natomiast SOC 2 Type II i ISO 27001 były wtedy dopiero „w toku”. jeżeli robicie vendor assessment, żądajcie aktualnego raportu z Trust Center, a nie badge’a ze strony głównej. Warto też pamiętać, iż SOC 2 i ISO są formalnie dostępne dla planów Enterprise.

Domyślne ustawienia mają znaczenie

Na planach indywidualnych Privacy Mode jest domyślnie wyłączony — czyli bez świadomej zmiany ustawień Wasze dyktowania mogą być wykorzystywane do ulepszania modeli. Pełne zero data retention wymaga dwóch ruchów: włączenia Privacy Mode i wyłączenia Private Cloud Sync. Dopiero wtedy – według deklaracji Wispr – audio i transkrypty żyją tylko w pamięci RAM na czas requestu i nie są nigdzie zapisywane. Słowo klucz: „według deklaracji”. Tego typu obietnic nie da się zweryfikować z zewnątrz; kupujecie zaufanie do vendora, nie gwarancję architektoniczną.

Kontekst europejski

Przetwarzanie odbywa się w USA, a DPA i lista subprocesorów są dostępne pod NDA dla klientów Enterprise. Dla firm z UE oznacza to klasyczną układankę RODO z transferem danych do państwa trzeciego. Osobny temat to tajemnice zawodowe (prawnicy, medycy, ale też NDA z klientami w IT) – dyktowanie treści objętych taką tajemnicą przez chmurowy pipeline z kilkoma subprocesorami to decyzja, którą trzeba podjąć świadomie, a najlepiej skonsultować z działem prawnym. o ile Wasza organizacja podlega pod NIS2/KSC, Wispr Flow zainstalowany „na dziko” przez pracownika to podręcznikowy przykład shadow IT, który wypłynie przy pierwszym audycie software’u.

Minimalny zestaw higieny

Jeśli chcecie używać Flow z głową: włączcie Privacy Mode i wyłączcie Private Cloud Sync od razu po instalacji, przemyślcie wyłączenie Context Awareness (albo przynajmniej odbierzcie aplikacji uprawnienie do nagrywania ekranu i zostawcie tylko mikrofon plus accessibility), nie dyktujcie sekretów, haseł i danych klientów, a w firmie – używajcie wyłącznie planu Enterprise z centralnie wymuszonym Privacy Mode, SSO i audit logami. Alternatywnie: nie używajcie wcale do wrażliwych treści i trzymajcie Flow do blogów, promptów i prywatnych notatek.

Co ma naprawdę fajnego

Żeby nie było, iż tylko straszę – Flow robi kilka rzeczy lepiej niż cokolwiek innego na rynku:

  • Jakość „czyszczenia” wypowiedzi. Możesz gadać chaotycznie, zawracać w pół zdania, poprawiać się – a dostajesz tekst, który wygląda, jakbyś go napisał na spokojnie. To jest ta różnica klasy względem zwykłej transkrypcji.
  • Działa dosłownie wszędzie i na wszystkim. Jeden workflow na Macu, Windowsie i dwóch systemach mobilnych, bez pluginów. Słownik i snippety synchronizują się między urządzeniami.
  • Słownik i kontekst. Po kilku dniach Flow przestaje kaleczyć „Kubernetes”, „Talos” czy nazwy Waszych projektów. Dla ludzi żyjących żargonem to game changer.
  • Tryb szeptu. Da się dyktować bardzo cicho – open space i pociąg przestają być wymówką.
  • Idealny kompan dla agentów AI. Dyktowanie długich, precyzyjnych promptów do Claude Code czy Cursora głosem, z prędkością mówienia, to prawdopodobnie najlepszy use case tego narzędzia w 2026 roku. Vibe coding bez zdzierania klawiatury.

Ile to kosztuje

PlanCenaCo dostajesz
Free$02 000 słów/tydzień na desktopie, 1 000/tydzień na iPhone, bez limitu na Androidzie; Notetaker (Mac) z tygodniowym limitem spotkań
Pro$12/mies. rocznie lub $15/mies. miesięcznieBez limitu dyktowania, więcej spotkań w Notetakerze, dostęp do mocniejszych modeli, wcześniejszy dostęp do nowości
Enterprisewycena indywidualnaSSO/SAML, SCIM, audit logi, MDM, wymuszony Privacy Mode/ZDR na całą organizację, SOC 2/ISO 27001, BAA (HIPAA)

W przeliczeniu Pro to okolice 45–55 zł netto miesięcznie, zależnie od kursu dolara. Jest 14-dniowy trial Pro bez karty, studenci i nauczyciele z mailem edukacyjnym dostają narzędzie za darmo. Plan darmowy jest na tyle sensowny, iż spokojnie wystarczy do przetestowania, czy dyktowanie w ogóle „wejdzie” Wam w krew – limit 2 000 słów tygodniowo kończy się jednak szybciej, niż myślicie.

Na jakim etapie jest produkt i firma?

Wispr powstał w 2021 roku w San Francisco i (ciekawostka) zaczynał jako firma hardware’owa budująca interfejs do „cichego mówienia”. Pivot na software okazał się strzałem w dziesiątkę. Flow zadebiutował w 2024 na Macu, potem doszły Windows, iOS i (po liście oczekujących liczącej setki tysięcy osób) Android.

Finansowo to już nie garażowy startup: $30M Series A od Menlo Ventures w czerwcu 2025, $25M dokładki od Notable Capital w listopadzie 2025 – łącznie $81M przy wycenie ok. $700M. W maju 2026 Bloomberg donosił o rozmowach w sprawie rundy ~$260M przy wycenie zbliżonej do $2 mld (na moment pisania – niesfinalizowane). Firma deklaruje obecność w 270 firmach z Fortune 500 i bardzo szybki wzrost, a ambicje sięgają dalej niż dyktowanie – komunikują wprost budowę „Voice OS”, systemu, w którym głos jest podstawowym interfejsem pracy z komputerem.

Produktowo: dyktowanie jest dojrzałe i stabilne na wszystkich czterech platformach. Notetaker to świeży dodatek (tylko Mac, Windows „coming soon”), a Enterprise dostanie go później. Czyli: core produkt – produkcyjny; reszta ekosystemu – w budowie. Przy tej dynamice finansowania ryzyko zniknięcia firmy jest niskie, ale ryzyko zmian polityk i cennika przy skalowaniu – jak najbardziej realne.

Po co nam takie narzędzie? Czy systemowy STT nie wystarczy?

Uczciwa odpowiedź: do krótkich wiadomości – wystarczy. Dyktowanie w Gboardzie, Win+H na Windowsie czy wbudowane dyktowanie Apple radzi sobie z „będę za 10 minut” zupełnie przyzwoicie, a nowsze wersje działają częściowo lokalnie, co jest ich ogromną zaletą prywatnościową.

Problem zaczyna się przy dłuższych formach. Systemowy STT to stenografka: zapisze każde „yyy”, każde zawahanie i każdą autopoprawkę, interpunkcję po polsku stawia losowo, a formatowania nie zna wcale. Efekt: ściana tekstu, którą i tak trzeba redagować – i cała oszczędność czasu wyparowuje. Flow gra w innej lidze, bo między transkrypcją a wstawieniem tekstu siedzi model językowy, który rozumie intencję: usuwa śmieci, łapie poprawki, dzieli na akapity, robi listy i pisze Wasz żargon poprawnie.

Realne scenariusze, w których to się spina: długie prompty i konteksty dla agentów AI (mówienie 200 słów/min do Claude Code zamiast wystukiwania 45), maile i odpowiedzi w ticketach, notatki i szkice ADR-ów, drafty wpisów blogowych, dokumentacja. Plus scenariusz, o którym rzadko się mówi: dostępność – dla osób z niepełnosprawnością czy ograniczoną sprawnością rąk takie narzędzie to nie gadżet, tylko warunek pracy.

A jeżeli architektura „wszystko przez chmurę” Was dyskwalifikuje (i macie do tego pełne prawo), istnieje trzecia droga: narzędzia z lokalnym przetwarzaniem typu superwhisper, VoiceInk czy MacWhisper na macOS, albo DIY na whisper.cpp. Audio nie opuszcza urządzenia, za to warstwa „czyszczenia” tekstu jest wyraźnie słabsza lub wymaga własnego lokalnego LLM-a. Klasyczny trade-off: wygoda kontra kontrola.

Werdykt

Wispr Flow to najlepiej dopracowane narzędzie do dyktowania, jakiego używałem – i jednocześnie usługa chmurowa, której trzeba patrzeć na ręce. Moja rekomendacja jest prosta:

Bierzcie, jeżeli piszecie dużo nieważnych-wrażliwościowo treści: blogi, prompty, notatki, maile bez danych klientów. Włączcie Privacy Mode, wyłączcie Private Cloud Sync, przemyślcie Context Awareness – i cieszcie się pisaniem z prędkością mówienia.

Odpuśćcie (albo idźcie w Enterprise z wymuszonymi politykami), jeżeli na co dzień dotykacie danych klientów, tajemnic zawodowych czy infrastruktury objętej NIS2. Żaden wzrost produktywności nie jest wart wpisu w rejestrze incydentów.

Notatka testowa – 100% Wispr Flow, 0% poprawek

Zgodnie z obietnicą ze wstępu: poniżej znajduje się notatka podyktowana w całości przez Wispr Flow, wklejona bez jakiejkolwiek redakcji. Oceńcie sami interpunkcję, podział na akapity i to, jak narzędzie poradziło sobie z polszczyzną i technicznym słownictwem.

Demo transkrypcji z podsumowaniem

Paweł Otlewski (You): W dniu dzisiejszym zacząłem testować sobie aplikację Wispr Flow, pomijając fakt, iż troszkę się boję o swoją prywatność, o swoje bezpieczeństwo informacji, bo to mimo wszystko jest jednak jakaś aplikacja, gdzie jest jakieś AI, które, no, gdzieś tam przetwarza dane. Oni niby sami mówią, iż nie przetwarzają tych danych, bo na samym początku cię pytają, czy chcesz, czy chcesz to wszystko realizować offline, ale troszkę temu nie ufam. Jednakże, ze względu na to, iż jestem ofiarą losu i ostatnimi czasy se troszkę skrzywdziłem paluszka, przyznaję się szczerze, iż pisanie przestało być Paweł Otlewski (You): jakąkolwiek formą przyjemności, ze względu na ból, ale również fakt, iż zabandażowany palec generuje bardzo dużą ilość błędów podczas pisania, gdyż klikam po kilka klawiszy jednocześnie. I mimo iż mam klawiaturę taką, która powinna mi to wszystko ułatwić, to tak czy siak jest to upierdliwe. Jednak, idąc dalej: testuję teraz aplikację i właśnie piszę tę notatkę w tej aplikacji, dyktując wszystko to, co mam na myśli, więc może to być nieładne, nieskładne, no rzeczywiście to jest w końcu system do realizacji notatek głosowych, a działa fenomenalnie. Paweł Otlewski (You): Swego czasu korzystałem z Voice Note, czy jakoś tak się ta aplikacja nazywała, zaraz sprawdzę, ona nazywała się dokładnie Voice Notes, tak, i działała naprawdę fajnie, ale notatki były do minuty, co w większości wypadków jest troszkę za małą ilością notatek. Już teraz notatki realizuję przez prawie 2 minuty i tu realizacja krótkich notatek byłaby dosyć upierdliwa, a tutaj rzeczywiście na żywo jest to wszystko transkrybowane, działa na komputerze, działa na telefonie. Paweł Otlewski (You): No, dalej pozostaje temat bezpieczeństwa, ale w takiej sytuacji nie tylko, iż pozwala fajnie przepisywać tekst, szczególnie iż modele speech-to-text działają bardzo dobrze live na urządzeniach choćby o słabej mocy, to tutaj dosyć mocno mi się pomaga. Podczas tych nagrań, w tym momencie, które realizuję, kot stwierdza, iż on też chciałby coś powiedzieć i zaczął mi jęczeć. Paweł Otlewski (You): Ech, nigdy nic z tym nie mogę pomóc. Ale kontynuując swój dziwny wywód, który zamierzam w końcu wrzucić do posta o tym jako fragment tego, co transkrybowane, dosłownie zrobię kopiuj-kopiuj to, co się dzieje, i jeżeli mi się uda, to też wyciągnę tekst. Paweł Otlewski (You): Postaram się choćby share'ować, żebyście mogli spojrzeć, jak to wyglądało na żywo, posłuchać też mojego głosu, który tutaj realizował to zadanie w ramach testów, i abyście mogli sami ocenić, czy ta transkrypcja ma jakikolwiek sens, bo posiada ten moduł podsumowania, posiada moduł jakichś moich myśli, słyszałem, iż to chodzi o jakieś manualne rzeczy, możliwość odpytania, no i co najważniejsze dla mnie, transkrypcja, żebym mógł realizować notatki, szczególnie jeżeli coś wrzucam do AI, żeby mi przetworzył. Chciałem wrzucić konkretną długą notatkę, ze względu na raz na ból palca, nie jestem w stanie Paweł Otlewski (You): za dobrze pisać, i choćby takie pisanie na klawiaturze jest dosyć rzeczą uciążliwą, więc akurat będę miał okazję te 2-3 tygodnie sobie to potestować. I tak, czytając na żywo to, co mi transkrybuje, jest to naprawdę bardzo, ale to bardzo dobrze zrobione. Realizacja tego jest na dosyć wysokim poziomie, jestem ciekaw tylko, na ile te dane będą latać na świecie, dlatego fajne rzeczy do robienia swoich notatek raczej w wersji płatnej pewnie, żeby robić coś na świat, chociaż jakikolwiek AI gdziekolwiek jest rzeczą dosyć zdradliwą. Paweł Otlewski (You): I dlatego ja się też troszkę firmom dziwię, iż nie inwestują w swoje lokalne AI, czyli może i kwestia też doświadczenia, umiejętności, wiedzy wśród ludzi, ale móc zrealizować takie AI lokalnie dla siebie w firmie, na otwartych modelach LLM czy coś podobnego, i na tym to funkcjonować. Przecież też nie trzeba jakiegoś mega sprzętu, wystarczy wydać tam, powiedzmy, do 10 000 zł i można mieć już naprawdę całkiem fajny sprzęcik, który potrafi zaoszczędzić naprawdę grubą kasę dla firmy, szczególnie w takich rzeczach. Paweł Otlewski (You): No cóż, co ja się znam, jestem tylko gościem, który uruchamia kubki, co brzmi w ogóle jakoś absurdalnie. I fajnie też, jak tak czytam, iż miejsca, w których, no wiadomo, ze względu na transkrypcję, nie ma gdzieś przecinków, on, jak już tak przejdzie troszkę dalej, on sobie też to czyta wstecz i poprawia to językowo, poprawia błędy, poprawia interpunkcję, co jest naprawdę fajne, chociaż też jest: właśnie w tym momencie było słowo "dal", potem było słowo "ej", czyli dalej, miał to na początku osobno, a potem sobie po chwili to poprawił, Paweł Otlewski (You): mimo iż to jest dalej w ramach jednej wiadomości, bez zacinania się, mówienia dalej tak, jak to szło, i już mamy 5 minut. Ciekawe, na ile mam limit tej darmowej wersji, ale wygląda to całkiem spoko. jeżeli mam być szczery, tak też przeglądałem sobie Wispr Flow pod kątem pressingu i niby jest 0 zł, nie widzę tu jakichś specjalnych... Paweł Otlewski (You): O, jest: "Opt out of model training anytime, your data stays private HIPAA-ready", więc to brzmi dosyć fajnie, szczególnie iż można podpiąć jakieś serwery MCP, w ogóle można funkcjonować z tym. I tak, jedynie co mnie interesuje, to jaki jest tutaj limit, bo niestety nigdzie nie mogę znaleźć... a, jest limit 2000 słów, znaków, no word limit, to raczej słów, tygodniowo na desktopie, 1000 na iPhonie, nielimitowane na Androidzie. Paweł Otlewski (You): jeżeli to na nielimitowane na Androidzie, to mi się choćby nie podoba, bo jestem androidowcem, więc funkcjonuję w ten sposób. Ale jeżeli to będą tylko 24 zł i będę z tego rzeczywiście korzystać, no to ten. Paweł Otlewski (You): Szkoda tylko, iż są higher limits na meetingsach, a nie ma no limit na meetingsach, ale zawsze można przecież z telefonu trochę to szukać i nagrywać. To trochę smutne. Paweł Otlewski (You): Widzę, iż tylko w wersji enterprise jest SOC 2 Type Compliance, to też trochę lipa, no bo takie inne rzeczy, te buggin controls, takie rzeczy, mało mnie interesują, muszę trochę zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Z tego, co widzę, korzystają z tego Notion w Klarnie, w Rewanie, w Grouponie, w Vercelu, w Mercure, w Microsofcie, no i jestem ciekaw, na ile to są po prostu puste znaczki, a na ile rzeczywiście to są klienci, ale może być to fajną sprawą. Paweł Otlewski (You): I co? I szczerze mówiąc, 2000 słów nie jest tak dużo, jest unlimited za 24 zł. Paweł Otlewski (You): Te 24 zł, przyznam się, iż jestem akurat w stanie opłacić, jeżeli rzeczywiście będzie to dawało mi jakąś wymierną korzyść. I tych notatek będę robił naprawdę relatywnie dużo, bo jeżeli dałoby się to jeszcze spiąć z Obsidianem, czyli moim narzędziem do trzymania notatek, które są właśnie też w wersji offline'owej i mam je spięte z własnym serwerem przy pomocy CodeGDB, bo tam trzymam sobie notatki, to wtedy będę mógł to se fajnie pospinać. Paweł Otlewski (You): A jeszcze do tego zaprzęgnę sobie jakiegoś Claude Code'a czy innego OpenCode'a i będę mógł sobie na bieżąco obrajać sobie też te notatki, żeby one wychodziły jakoś ładnie, były podsumowane, bo to często, tak jak człowiek mówi, to rzeczywiście leje wodę. To nie jest tak, iż to są rzeczy bezlimitowe i to śmiesznie wygląda, no ale jest jak jest. Paweł Otlewski (You): I rzeczywiście sobie zaraz pobiorę właśnie na telefonie Wispr Flow, bo powiem szczerze, iż jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, jak ta aplikacja fajnie robi notatki. Paweł Otlewski (You): Mamy już zaraz 9 minut, więc można naprawdę wziąć i po prostu się wypowiedzieć, można gadać, zwyczajnie rozmawiać, co jest naprawdę fantastyczną sprawą. Paweł Otlewski (You): O, teraz fajnie by było, żeby się mój system do notatek zsynchronizował. Synchronizuj teraz, chwila, była synchronizacja, 09:26, jest 12:33, no, dziękuję. Paweł Otlewski (You): Dziękuję za zawsze bieżącą synchronizację. O, no cóż, tak to troszeczkę działa. Paweł Otlewski (You): No i to chyba będzie wszystko, co miałem do powiedzenia, bo i tak przecież gadam teraz tylko po to, żeby gadać, żeby gdzieś to przeciągało się, żeby to funkcjonowało, ale w żadnym wypadku nie było gdzieś tam problemem. Paweł Otlewski (You): Serio? Nie mogę... Paweł Otlewski (You): A, źle wpisałem. Nie, nie mogę znaleźć elementów wyszukiwania, nie wiem dlaczego. Paweł Otlewski (You): Pod jaką nazwą ja sobie to zapisałem tutaj? Wispr... Paweł Otlewski (You): Wispr... O, jest, znalazłem. Paweł Otlewski (You): Uzupełnij, zapisz. Jakoś zdurniało to. Paweł Otlewski (You): No ale tak to czasem bywa, niestety, w tych systemach. Trzeba mieć niestety mimo wszystko dużą cierpliwość do realizacji tego typu zadań, tak, chcę w języku polskim. Paweł Otlewski (You): Yo, yo. No i przekazuję właśnie, tak, press and hold the flow bubble. Paweł Otlewski (You): Chciałbym teraz powiedzieć coś. W sumie spoko opcja też do gadania, do prowadzenia rozmów przez telefon. Paweł Otlewski (You): Nienawidzę głosówek. Jestem człowiekiem, który naprawdę nienawidzi głosówek, irytują mnie głosówki w każdym praktycznie aspekcie, więc bardzo bym chciał, żeby to jakoś funkcjonowało. Paweł Otlewski (You): No nic. Paweł Otlewski (You): Privacy mode. Keep running in background, okej. Paweł Otlewski (You): Allow notifications, yes. Paweł Otlewski (You): Jak będzie social media, będzie mi prościej. Gdzie będę pisał Reddit? Paweł Otlewski (You): Nie wiem, co to jest, nie wiem, co ich to interesuje. Znaczy, pewnie myślałem, iż to na jakiś ten... Paweł Otlewski (You): O, jest właśnie snippeted dictionary style. Ciekawe, ciekawe, fajnie, fajnie. Paweł Otlewski (You): No nic, to będziemy se testować. Dzięki za wysłuchanie, a raczej przeczytanie i do usłyszenia. 12 minut, tak, właśnie zakończyłem. Flow Summary Test aplikacji Wispr Flow do dyktowania notatek — działa bardzo dobrze, transkrypcja na żywo z autokorektą interpunkcji. Rozważany zakup planu za 24 zł i integracja z Obsidianem. Test Wispr Flow * Test podyktowany kontuzją palca — pisanie bolesne i błędogenne * Transkrypcja na żywo działa bardzo dobrze, poprawia interpunkcję i błędy wstecznie * Bez limitu długości pojedynczej notatki (poprzednio używany Voice Notes miał limit 1 minuty) * Obawy o prywatność mimo deklaracji HIPAA-ready i opt-out z trenowania modeli * SOC 2 tylko w wersji enterprise Plany i limity * Free: 2000 słów/tydz. desktop, 1000 iPhone, unlimited Android; paid 24 zł unlimited * Pomysł integracji: Wispr Flow → Obsidian (sync własnym serwerem) → Claude Code/OpenCode do obróbki Uwaga poboczna * Refleksja: firmy powinny inwestować w lokalne AI na otwartych LLM (sprzęt ~10 000 zł wystarczy)
Idź do oryginalnego materiału