Windows z nową przeglądarką. Dziwną, bo wszystko ma jak trzeba

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Orion nadciąga na komputery osobiste inne niż Mac i iPad. I to może być jedna z najciekawszych premier przeglądarkowych od lat.

Rynek przeglądarek niby jest nudny, niby zabetonowany, niby nic się nie dzieje – a jednak co jakiś czas pojawia się projekt, który potrafi wywołać poruszenie wśród osób, które naprawdę interesują się technologią. Tak było z Helium, tak było z Brave’em, tak było z Arc. Teraz na horyzoncie pojawia się Orion. Przeglądarka, która dotąd była ciekawostką dla użytkowników Apple’a, właśnie szykuje się do wejścia na Windowsa. I to nie jako kolejny klon Chromium, tylko jako coś znacznie bardziej nietypowego.

Orion powstał jako alternatywa dla Safari na iPhone’ach, iPadach i Makach

Orion na macOS

Bazuje na WebKit – tym samym silniku, który Apple narzuca wszystkim przeglądarkom na swoich mobilnych platformach. Mimo tego Orion zdołał zbudować sobie reputację narzędzia szybszego, lżejszego i bardziej elastycznego niż Safari. Użytkownicy chwalą go za niższe zużycie pamięci, agresywne blokowanie trackerów i reklam oraz za to, iż nie próbuje być „kombajnem AI”, tylko przeglądarką z krwi i kości.

Największym wyróżnikiem Oriona jest jednak coś innego: kompatybilność z rozszerzeniami Chrome, Firefoksa i Safari. Nie wszystkimi, ale tysiącami – w tym z przygotowanym zestawem dodatków takich jak 1Password, iCloud Passwords czy Microsoft SSO. To rzadkość w świecie WebKitowych przeglądarek.

Do tej pory Orion był ciekawostką dla osób siedzących w ekosystemie Apple’a. Ale to się zmienia.

Orion na Windowsie: natywny, lekki i… z dwoma silnikami renderowania?

Według informacji, które twórcy Oriona przekazują testerom, prace nad wersją Windowsową idą pełną parą. Przeglądarka ma być natywną aplikacją Windows 11, zbudowaną na C# i WinUI 3 (frontend) oraz C++ (backend i core). To nie jest Electron, to nie jest Chromium z doklejonym interfejsem – to aplikacja pisana od zera pod Windowsa.

Orion (w wersji beta, jeszcze nie ma produkcyjnej) na Linuxa

Orion na Windowsie potrafi już tworzyć i zarządzać wieloma WebKitowymi webview, które stanowią podstawę interfejsu kart. Działa historia, zakładki, profile, ciemny motyw, kompaktowy tryb kart inspirowany Safari, a część bardziej zaawansowanych funkcji – jak menedżer haseł, synchronizacja między platformami czy pełne wsparcie dla rozszerzeń – jest w trakcie implementacji.

Najciekawszy punkt? Orion dla Windows ma obsługiwać dwa silniki renderowania: WebKit i Blink. To absolutny ewenement. jeżeli twórcy faktycznie doprowadzą to do stanu używalności to Orion stanie się jedną z najbardziej elastycznych przeglądarek na rynku. Na razie nie wiadomo, czy to funkcja eksperymentalna, czy docelowa – ale sama zapowiedź robi wrażenie.

Kiedy premiera? Oficjalnie: „soon”. Nieoficjalnie: przed końcem roku

Twórcy Oriona wysyłają regularne aktualizacje do osób zapisanych na listę mailingową. W marcu, kwietniu i sierpniu pojawiły się kolejne raporty z postępów. Nie ma jeszcze kodu do pobrania, ale prace są na tyle zaawansowane, iż można zakładać pojawienie się bety przed końcem 2026 roku.

To nie jest projekt wielkiej korporacji. Orion powstaje w małym zespole powiązanym z Kagi – niezależną, płatną wyszukiwarką, która również celuje w prywatność i minimalizm. Przeglądarka nie jest open source, ale ma bardzo „niekorporacyjny” charakter, co dla wielu użytkowników jest wręcz zaletą.

Orion brzmi jak powiew normalności

W ostatnich miesiącach rynek przeglądarek zaczął przypominać wyścig zbrojeń. Każdy chce mieć własnego asystenta AI, własne generowanie treści, własne „inteligentne karty”. Arc, Opera, Chrome, Edge – wszyscy próbują wcisnąć AI w każdy zakamarek interfejsu.

Orion idzie w przeciwną stronę. Twórcy deklarują, iż nie chcą pakować do przeglądarki funkcji, które nie są przeglądarkowe. Zero chatbotów, zero generowania tekstów, zero „magicznych” paneli. Tylko szybkie renderowanie, prywatność i rozszerzenia.

Orion może stać się jedną z najciekawszych premier przeglądarkowych ostatnich lat. A my – jako użytkownicy – wreszcie dostaniemy coś, co nie próbuje być wszystkim naraz, tylko po prostu dobrą przeglądarką.

Chętnie przetestuję, gdy tylko pojawi się beta.

Idź do oryginalnego materiału