Wiem, czego brakuje mi w kuchni. To wcale nie sprzęt do gotowania

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Kuchnia pęcznieje od gadżetów, ale jednego urządzenia w niej brakuje. A kiedyś był podstawą.

To kuchnia jest dziś miejscem, do którego trafiają najbardziej ekscytujące sprzęty. Budzą emocje, stają się symbolem statusu i prestiżu. Przychodzi moda i nagle każdy piecze w air fryerze albo bąbluje wodę w nowoczesnym saturatorze. choćby na polski rynek wchodzą sprzęty, w których można gotować smaczną i zdrową karmę dla zwierząt. Co będzie hitem lata? Nowoczesna, designerska maszyna do lodów? Co zastąpi air fryera, będzie nową mikrofalówką, pogromcą Thermomiksa?

Na te pytania odpowiedzi nie znam.

Wiem natomiast, czego mi w kuchni brakuje

Radia.

Teoretycznie nie jest potrzebne. Moje mieszkanie jest nieduże, więc kiedy gotuję albo szykuję kawę, mogę włączyć sprzęt grający z sąsiedniego pokoju. Nie przedziela nas żadna ściana ani choćby drzwi, więc słyszałbym wszystko doskonale.

I tak też bardzo często robię. Głównie wtedy, kiedy wiem, iż w kuchni spędzę nieco więcej czasu, więc zdążę przesłuchać płytę lub dwie. jeżeli nie mam ochoty na muzykę, odpalam coś na telewizorze. Nie muszę widzieć obrazu, mogę przysłuchiwać się dyskusji o ostatniej kolejce ekstraklasy.

Gdy przychodzę na chwilę, by zaparzyć kawę lub przygotować kanapkę, uruchamiam YouTube na telefonie. Przez telefonowy głośnik leci ten sam program, który mógłbym odpalić na telewizorze. Ponieważ wiem, iż włączam go tylko na chwilę, nie przywiązuje do niego większej uwagi. Po prostu ma mi coś brzęczeć.

Taką samą rolę spełniało radio w kuchni

Było u mojej babci, było u nas w domu. Mam wrażenie, iż dawniej było to całkiem standardowe wyposażenie miejsc do gotowania. Prosty sprzęt, niezbyt dobrej jakości, który można postawić byle gdzie, na parapecie albo blacie. Nie chodziło przecież o wsłuchiwanie się w bogactwo dźwięków, a zwykłe towarzystwo pozwalające umilić czas niezbędny na obranie ziemniaków i szatkowanie cebuli.

O tym, iż radio samo w sobie jest reliktem przeszłości, świadczą chociażby badania z 2023 r. Wynikało z nich, iż posiadane radia przenośnego (niewbudowanego) deklarowało 39,6 proc. gospodarstw. Najczęściej były to te, w których „lider jest w wieku 65 lat i więcej”.

Wpisuję w wyszukiwarkę hasło „radio do kuchni”. Wyskakują nieduże urządzenia, które przypominają sprzęty rodem z PRL-u. Obowiązkowym elementem jest duża gałka służąca do ustawiania poziomu głośności albo wyszukiwania fal radiowych. Niemal wszystkie wyglądają jak wariacja na temat klasycznej, małej czarnej Unitry. Samym wyglądem sprawiają wrażenie, iż to rozwiązanie dla gospodarstw, w których „lider jest w wieku 65 lat i więcej”.

Ma to swój urok, ale mnie spodobałoby się coś bardziej pomiędzy – z duchem retro, ale jednak nie aż tak wprost zdradzającego wiek użytkownika, jak telefon z dużymi przyciskami dla seniora. Być może i takie sprzęty istnieją, ale to nie przypadek, iż musiałbym ich poszukać, zaś w pierwszym rzędzie stoją właśnie takie, o których wspomniałem. Niepotrzebny jest dopisek vintage, by zrozumieć zamysł projektantów i producentów.

Niewykluczone, iż to jeszcze segment, który czeka na odkrycie i przypomnienie

Odświeżenia i dopasowania do współczesnych standardów doczekały się już discmany, a choćby walkmany, więc w kolejce na odrestaurowanie są kuchenne radia?

Mam wrażenie, iż przemawia za mną tęsknota za samą ideą radia. Nie chcę powiedzieć, iż to martwa technologia. Wręcz przeciwnie, są przecież stacje, które mają się więcej niż dobrze. Wspierają ich wierni słuchacze, a listy przebojów czy rankingi budzą takie same emocje i spory co kilkanaście lat temu.

Nie umiem znaleźć czasu dla radia

Jak już słucham muzyki czy to w domu, czy na spacerze, to tej, którą sam chcę dla siebie wybrać. Paradoksalnie brakuje mi momentu, w którym zapoznaję się z propozycjami prowadzących, ich autorskimi wyborami. Podświadomie czuję, iż kuchnia to ostatnie miejsce, gdzie to może się zdarzyć. Wchodzę, włączam, słucham, nagle z zaskoczeniem odkrywam coś dla siebie. Wciągam się w jakąś audycję, chcę nie zgadzać się z dzwoniącą osobą.

Naprawdę za tym tęsknię. Kiedyś testowałem radio pozwalające w prosty sposób odszukać internetowe stacje z całego świata. Równie dobrze mogę robić to na telefonie czy komputerze, ale… to nie to samo. Włączałem więc losową stację i słuchałem tego, czego słucha się tysiące kilometrów ode mnie. Potem radio wróciło do producenta, a ja… no właśnie, nie poszedłem za ciosem.

Może więc czas na powrót do radia w kuchni?

BuyboxFast

Ilustracja wygenerowana przy pomocy SI.

Idź do oryginalnego materiału