W Krakowie zakaz fajerwerków w Sylwestra. Przełomowa decyzja

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Obrońcy fajerwerków odwołują się do tradycji, tymczasem takie wystrzałowe pokazy niedługo same mogą przejść do historii i stać się tylko legendą. Na szczęście.

Sygnał do odwrotu daje Kraków. Najpierw miasto zapytało mieszkańców, co ci sądzą nt. fajerwerków. Opinia była na tyle jednoznaczna, iż Rada Miasta podjęła uchwałę zakazującą używania fajerwerków. Projekt przygotował prezydent Aleksander Miszalski, który już wcześniej proponował alternatywne formy celebrowania wydarzeń.

Uchwała, jak czytamy na stronie miasta, wprowadza zakaz odpalania fajerwerków, petard, ogni sztucznych i innych materiałów pirotechnicznych widowiskowych w okresie całorocznym na terenie Gminy Miejskiej Kraków. Jej celem jest „ochrona życia, zdrowia i spokoju mieszkańców Krakowa oraz zapewnienie bezpieczeństwa publicznego poprzez wprowadzenie zakazu odpalania materiałów pirotechnicznych widowiskowych”.

Podczas dyskusji na sesji Rady Miasta radni podkreślali, iż odpalanie materiałów pirotechnicznych, powoduje liczne uciążliwości w postaci hałasu, zanieczyszczeń powietrza oraz zagrożeń dla zdrowia i życia osób posługujących się nimi oraz osób postronnych. Wskazywano też na psychiczne traumy starszych mieszkańców, którzy przeżyli doświadczenie II wojny światowej oraz imigrantów z Ukrainy. Podkreślano też troskę o dobrostan zwierząt zarówno domowych, jak i wolno żyjących, u których hałaśliwe wybuchy i rozbłyski świetlne wywołują stres i dezorientację – słusznie argumentuje miasto.

Ten sylwester jeszcze po staremu

W Krakowie wzięto jednak pod uwagę fakt, iż niektórzy przedsiębiorcy i sami mieszkańcy mogli przygotować się do przywitania nowego roku w starym stylu, więc „na zasadzie wyjątku” wprowadzono zapis o niestosowaniu zakazu w okresie od 31 grudnia 2025 r. godz. 22.00 do 1 stycznia 2026 r. godz. 2.00.

Nie tylko w Krakowie może to być ostatni taki sylwester. Serwis iswinoujscie.pl przypomniał, iż mieszkańcy do 28 listopada mogą wyrazić swoją opinię nt. używania fajerwerków podczas miejskich wydarzeń.

Celem konsultacji jest poznanie opinii mieszkańców Świnoujścia oraz ich preferencji w tej sprawie. Wyniki konsultacji posłużą jako podstawa do opracowania rekomendacji w zakresie zasadności stosowania fajerwerków w mieście, z uwzględnieniem kwestii bezpieczeństwa, komfortu mieszkańców oraz ochrony środowiska. Na podstawie zebranych opinii władze miasta podejmą decyzje dotyczące przyszłych regulacji w tym zakresie – mogliśmy przeczytać w obwieszczeniu prezydenta miasta.

Naprawdę nie zdziwiłbym się, gdyby podobne inicjatywy powstawały w kolejnych miastach. A może choćby nie zdążą?

Niedawno informowaliśmy, iż Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków przekazało ministrowi finansów i gospodarki Andrzejowi Domańskiemu petycję „Fajerwerki? Nie, dzięki!” podpisaną przez 26 433 osoby. Sygnatariusze i sygnatariuszki apelują o wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży i używania fajerwerków w Polsce.

W petycji zauważono, iż alternatywą dla tradycyjnych pokazów pirotechnicznych są ciche i ekologiczne widowiska świetlne, takie jak pokazy dronów czy lasery, które nie powodują hałasu, nie zanieczyszczają powietrza i nie zagrażają zwierzętom ani ludziom.

Fajerwerki przejdą do historii i będą tylko wspomnieniem?

Na tradycję powołują się obrońcy fajerwerków.

Fajerwerki to część tradycji, która towarzyszyła krakowianom przez stulecia, zakorzeniona zarówno w miejskich legendach, jak i historii. Od czasów, gdy grodem Kraka władali królowie, a w podziemiach Wawelu grasował smok, Kraków znał blask ognia. W niektórych miejskich podaniach pojawia się przecież Szewczyk Dratewka, w starszych legendach zwany Skub – pomysłowy krakowski rzemieślnik, który pokonał Wawelskiego Smoka zmyślnym fortelem, napełniając go smołą i siarką. Można zatem żartobliwie uznać, iż był to pierwszy krakowski pirotechnik – argumentowało Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki.

Nie pomyślałbym, iż już tak prędko same fajerwerki mogą stać się legendą, opowieścią o dawnych czasach. Za wcześnie na świętowanie, ale widać, iż coś się zmienia. Kto wie, być może za kilka lat będziemy łapać się za głowy wspominając dawne sylwestra i poprzedzające je dni, które upływały na zatykaniu uszu. Pirotechnicy-amatorzy będą traktowani jak ich protoplasta – jak postaci z dawnych bajek. I tego sobie życzę.

Idź do oryginalnego materiału