
Apple najwyraźniej znów się przekonał się, iż fizyki nie da się zagadać marketingiem. Oierwszy składany iPhone znowu utknął na inżynieryjnych mieliznach.
O składanym iPhonie mówi się od 2017 r., ale dopiero ostatnie miesiące przyniosły sygnały, iż Apple faktycznie zbliża się do finalizacji projektu. Według źródeł Nikkei Asia urządzenie miało zadebiutować jesienią, równolegle z iPhone’em 18. Apple podobno planował nadać mu wysoki priorytet podczas wrześniowej konferencji – głównie dlatego, iż dostępność niektórych komponentów (np. pamięci) w tym roku ma być ograniczona, więc firma chciała mocno wyeksponować modele premium. Tyle iż rzeczywistość okazała się mniej elastyczna niż składany ekran.
Problemy zaczęły się na etapie testów produkcyjnych
Według informacji do których dotarło Nikkei Apple natrafił na „więcej problemów, niż się spodziewano”. Kłopoty pojawiły się podczas tzw. production verification test – czwartego z sześciu etapów, które każdy nowy produkt musi przejść zanim trafi do masowej produkcji. To moment, w którym prototypy są już bardzo blisko finalnej formy, a testy mają potwierdzić, iż linie produkcyjne są w stanie wytwarzać urządzenie w sposób powtarzalny i bez wad.
Źródła mówią wprost: obecne rozwiązania nie wystarczają, by „całkowicie rozwiązać wyzwania inżynieryjne”. Apple i dostawcy pracują pod presją czasu, ale potrzebują więcej tygodni – a może miesięcy.
Samsung, który wprowadził pierwszego Folda w 2019 r., potrzebował kilku generacji, by dopracować konstrukcję do poziomu akceptowalnego dla masowego odbiorcy. Apple – jak to Apple – nie może pozwolić sobie na podobne wpadki. Firma musi dostarczyć produkt, który nie tylko będzie działał, ale będzie działał idealnie.
Nikkei podaje, iż dostawcy zostali już poinformowani o opóźnieniach
Apple miał wstępnie planować produkcję 7-8 mln sztuk w pierwszej partii, co stanowiłoby mniej niż 10 proc. całej rocznej produkcji iPhone’ów. To rozsądna liczba jak na debiut nowej kategorii, ale tylko pod warunkiem, iż urządzenie faktycznie trafi na rynek. Czy 2027 r. to realny termin?
Jeśli problemy dotyczą zawiasu lub ekranu – a wszystko na to wskazuje – Apple może potrzebować znacznie więcej czasu. Firma nie wypuści urządzenia, które po pół roku zacznie wykazywać oznaki zużycia. Historia z pierwszym Galaxy Foldem, który trafiał do recenzentów z wadliwą folią ochronną to lekcja, której Apple nie zamierza powtarzać.
W praktyce oznacza to, iż 2027 r. staje się coraz bardziej prawdopodobnym scenariuszem. Zwłaszcza iż Apple nie ma presji, by być pierwszym – ma presję, by być najlepszym.








