Ten Garmin ma to, czego zabrakło innym. Dawno się tak nie bawiłem

konto.spidersweb.pl 8 godzin temu

Przykro mi, Fenixie, ale jest w monstrualnej gamie Garmina jeden zegarek, który jest od ciebie dużo, dużo fajniejszy. To Garmin Instict w wersji, którą miałem ostatnio okazję przez dłuższy czas nosić na nadgarstku.

Określenie „fajniejszy” jest przy tym kluczowe. Nie, nowy Instinct nie jest najlepszym zegarkiem Garmina, nie jest zegarkiem, który zaoferuje najwięcej, nie jest też zegarkiem szokującym stosunkiem możliwości do ceny.

Ale jeżeli chodzi o to, jak dobrze bawiłem się podczas testów i jaki zegarek pewnie wybrałbym jako kolejny dla siebie, to ten wariant Instincta zajmuje absolutnie pierwsze miejsce.

O jaki wariant Garmina Instinct w ogóle chodzi?

Garmin Instinct Crossover AMOLED. I od razu warto rozłożyć tę nazwę na części pierwsze – może z wyjątkiem nazwy producenta – natychmiast powie nam to adekwatnie wszystko o zegarku.

Po pierwsze – Instinct. Czyli zegarek próbujący być tak trochę Fenixem, ale bez całego Fenixowego prestiżu, ciężaru, rozmiarów i materiałów. Mamy więc świetnie wyglądającą – szczególnie w tym wariancie kolorystycznym – ramkę z polimeru wzmacnianego włóknem szklanym i stali nierdzewnej. Mamy obudowę wykonaną z tworzywa również wzmacnianego włóknem szklanym. Mamy szkło szafirowe na ekranie, silikonowy pasek, komplet fizycznych przycisków, outdoorowo wyglądającą obudowę i ekran 1,2″ (390×390 pikseli). Do kompletu mamy jeszcze 67 g masy i wymiary 46,6 x 46,6 x 15,1 mm.

W skrócie – wygląda bardzo podróżniczo, ale jednocześnie nie jest taką busolą jak największe Fenixy. I choćby na moich – nie tak w końcu drobnych – rękach Instinct Crossover AMOLED prezentował się bardziej proporcjonalnie niż mój prywatny Fenix 51.

Części „AMOLED” raczej tłumaczyć nie trzeba.

Bo ani nie jest to nowość w zegarkach Garmina, ani też nie ma co tęsknić za MIP-ami. Owszem, można trochę popłakać za tym, jak starsze Instincty mogły się pochwalić „podwójnym” ekranem, co może i nie miało sensu, ale było fajne, ale spokojnie.

W tym zegarku też jest coś fajnego.

Tym fajnym i mniej oczywistym czymś jest to, co kryje się pod hasłem „Crossover”.

Niektórzy mogą pewnie pamiętać, iż Crossover w serii Instinct już był i choćby 3 lata temu miałem okazję go testować. Eksperyment z tamtego okresu polegał na połączeniu ekranu – niezbyt pięknego – z fizycznymi wskazówkami.

Pomysł był wprawdzie niszowy, ale świetny – tyle tylko, iż wykonanie pozostawiało trochę do życzenia. Albo raczej wybrane podzespoły, jak chociażby kwadratowawy ekran o niskiej rozdzielczości, który jakoś niespecjalnie przypadł mi do gustu.

Instinct + Crossover + AMOLED = to jest to

Potwierdzeniem tego, iż powodem całej tej mojej względnej niechęci do starszego Instincta Crossover był ekran, są dwa fakty:

a) już adekwatnie o istnieniu tamtego Crossovera zapomniałem;

b) dawno się tak dobrze nie bawiłem podczas testów nowego Crossovera AMOLED i jest to bezdyskusyjnie jeden z moich ulubionych zegarków na rynku.

Dodanie porządnego, ładnego, jasnego i kolorowego ekranu AMOLED wypełniającego całą tarczę zegara, zmieniło tutaj wszystko. Obecny Garmin Instinct Crossover AMOLED w końcu sprawia wrażenie produktu, który od początku do końca jest taki, jaki miał być, a nie jest efektem „spróbujmy czegoś innego z klocków, które już mamy”.

Co jest najlepszego w Instinct Crossover?

Dwie rzeczy.

Po pierwsze – to jest zegarek, z którego z wyłączonym trybem Always-on korzysta się fantastycznie. Nie jestem przesadnym fanem klasycznych zegarków, ale widok fizycznych wskazówek na wyłączonym ekranie – wskazujących oczywiście prawidłowo godzinę – był czymś, co cieszyło mnie niezmiernie i niezmiennie.

Sprawiło to zresztą, iż był to jeden z pierwszych zegarków, które miałem u siebie na testach przez dłuższy czas i jednocześnie ani razu nie pomyślałem o tym, żeby aktywować zawsze włączony wyświetlacz. Wręcz przeciwnie – cieszyło mnie, iż na co dzień ekran jest po prostu czarną taflą, bez wybudzania go mogę sprawdzić godzinę, a jeżeli chcę faktycznie oglądać podświetlony ekran – po prostu podnoszę rękę.

Plusy? Po pierwsze – realne dwa tygodnie na długim ładowaniu. Po drugie – choćby wtedy, kiedy nie chcemy albo nie możemy wybudzić zegarka, możemy zerknąć na godzinę. Na przykład w nocy.

I tutaj do gry wchodzi druga najlepsza rzecz w Instinct Crossover AMOLED:

Ten zegarek jest naprawdę dopracowany.

Oczywiście mniejszą czy większą liczbę błędów – które z czasem może znikną – da się znaleźć. Momentami też widać, iż UI nie było raczej projektowane z myślą o języku polskim.

W Crossoverze AMOLED jest jednak tyle drobniejszych i mnie-drobniejszych smaczków związanych z tymi wskazówkami, iż po kilku tygodniach nie przestawałem się do tego zegarka uśmiechać.

Wskazówki świecące w ciemności? Proszę bardzo. Wskazówki rysujące wykres np. dziennej liczby kroków? Tak. Wskazówki ustawiające się do pozycji „poziomej”, żeby nie przeszkadzać w wyświetlaniu treści? Oczywiście. Podświetlenie pod wskazówkami, żeby wydawały się „pełne”? Na miejscu. Do tego jeszcze subtelny i obcy w innych zegarkach Garmina dźwięk silniczka wskazówek.

Takich drobiazgów jest w Crossoverze AMOLED pełno i wszystkie cieszą do tego stopnia, iż można czasem zapomnieć, iż Instinct Crossover AMOLED wcale nie jest najlepszym zegarkiem w ofercie Garmina. Za to mogę stwierdzić – po tylu latach testowania zegarków tej marki – iż jest to absolutnie najbardziej żywy sprzęt w całej gamie.

A jaki poza tym jest Garmin Instinct Crossover AMOLED?

Momentami świetny, momentami trochę mniej.

Jeśli chodzi o główne wady, to są dwie. Po pierwsze – brakuje mu map. Tak, oferuje jako tako prowadzenie w wersji „bez podkładku”, ale prawdziwych map tutaj nie zainstalujemy. Co w zegarku za – katalogowe – 2600 zł trochę boli, do tego w zegarku z tak ładnym ekranem i tak outdoorowym wyglądem. Nie żeby to była gigantyczna wada, ale przyznaję – gdybym rezygnował ze swojego Fenixa, chciałbym te mapy jednak mieć.

Drugą sprawą jest cena, zresztą już wspomniana. Tak, jak na Garmina to jeszcze nie jest koniec świata, ale choćby w ofercie tego producenta można już znaleźć – często po wyraźnych przecenach – zegarki oferuje ciut więcej za tyle samo albo choćby mniej. Aczkolwiek przyznaję, iż akurat przy Crossoverze ewentualną dopłatę w pełni rozumiem – kupujemy coś, co jest fajne i inne, niekoniecznie coś, co się najbardziej opłaca.

Tym bardziej, iż jeżeli wybieramy to fajne i przeżyjemy bez map – nie ma na co narzekać. Garmin Inctinct Crossover AMOLED ma na pokładzie praiwe wszystko – od Garmin Pay, przez dwuzakresowy GPS, latarkę, aż po niemal wszystkie czujniki i funkcje analityczne, które oferuje Garmin. Albo „które oferuje Garmin i z których faktycznie korzysta większość ludzi”.

Co prowadzi nas do mało zaskakującego wniosku w przypadku serii Instinct.

Garmin Instinct Crossover AMOLED – czy warto?

Odpowiedź na to pytanie jest adekwatnie zawsze taka sama w przypadku serii Instinct, sięgając choćby pierwszej generacji. Tak, warto kupić Instincta, jeżeli czujecie, iż to jest zegarek, który się wam podoba i sprawi wam radość. W przypadku Crossovera AMOLED ta odpowiedź pozostało bardziej na miejscu, szczególnie biorąc pod uwagę cenę na tle choćby innych modeli Garmina. W końcu taniej można kupić chociażby Epixa Pro, kilka modeli Forerunnerów czy może poczekać na dobrą okazję i kupić za to Fenixa.

Tyle tylko, iż o ile Epixy, Fenixy i Forerunnery mogą próbować dążyć do jako takiej perfekcji czy zaspokojenia naszej potrzeby posiadania wszystkich funkcji smart- i sportzegarka, tak Crossover AMOLED daje nam coś innego – czystą przyjemność z tego, iż to ładnie wygląda, żyje i ktoś się nad tym trochę napracował.

Czy jest to najlepszy zegarek Garmina? Nie. Czy jest to najbardziej opłacalny zegarek Garmina? Również nie, zresztą 2600 zł za Instincta to coś, co trochę przeczy pomysłowi z początków tej serii.

Ale czy Garmin Instinct Crossover AMOLED jest najfajniejszym zegarkiem Garmina, jaki kiedykolwiek testowałem?

I to jak.

Garmin Instinct Crossover AMOLED – zalety:

  • wskazówki + AMOLED to kombinacja wspaniała,
  • masa przyjemności z korzystania z zegarka, który jest trochę inny niż wszystkie inne,
  • Garmin naprawdę postarał się, żeby ta hybryda była dopracowana,
  • wskazówki świecą w ciemności,
  • latarka
  • oprogramowanie to po prostu Garmin i to taki z wyższej półki, jeżeli chodzi o listę możliwości,
  • dwuzakresowy GPS i większość czujników, jakich pragniecie;
  • świetnie sprawdza się z wyłączonym trybem always on ekranu i wytrzyma tak do dwóch tygodni;

Garmin Instinct Crossover AMOLED – wady

  • brak map,
  • 2600 zł to naprawdę sporo jak za jakiegokolwiek Instincta – choć ten jest wyjątkowy,
  • sprzęt… raczej niszowy.
Idź do oryginalnego materiału