Studniówki 2026: media regionalne znów grają zdjęciami nastolatek

2 godzin temu

Studniówki co roku wracają na łamy mediów regionalnych. Coraz częściej nie jako relacja z wydarzenia, ale galeria zdjęć dobranych tak, by wzbudzać emocje i generować zasięgi. Problem w tym, iż paliwem tych publikacji bardzo często stają się zdjęcia nastoletnich dziewczyn.

Zdjęcia ze studniówek nie są problemem. Jest nim sposób prezentacji

W teorii to zwykła relacja z lokalnego wydarzenia. W praktyce – format, który od lat działa w mediach społecznościowych niemal bezbłędnie. Wystarczy odpowiednio dobrana galeria i kilka zdjęć wrzuconych na Facebooka, by uruchomić lawinę reakcji. Problem w tym, iż twarzami tych publikacji bardzo często stają się nastoletnie dziewczyny, a pierwsze skrzypce gra ich fizjonomia.

Grafika: zrzut ekranu z Facebooka

Na stronę – przeważnie mediów regionalnych – trafia obszerna galeria. Na Facebooka wrzucane są tylko konkretne zdjęcia – te pierwsze to niemal wyłącznie fotografie dziewczyn. Przede wszystkim takich, które mają odważniejsze kreacje, głębokie dekolty lub mocny makijaż. Opis jest neutralny, ale to miniatura „robi robotę”. To nie przypadek. To świadoma selekcja, której celem jest jedno: reakcje. Dobro fotografowanych schodzi na drugi plan.

Reakcje, komentarze i algorytm, który wszystko widzi

Facebook premiuje zaangażowanie. Polubienia, serduszka, ale też komentarze – choćby te najgorsze. A galerie studniówkowe generują ich mnóstwo. Niestety, duża część tych komentarzy to seksualizowanie wyglądu młodych dziewczyn, sugestywne uwagi, czy też „żarty”, które nigdy nie powinny paść pod zdjęciem nieletniej osoby. Porównania, oceny, rankingi najładniejszych – pod galeriami znaleźć można w zasadzie wszystko, co najgorsze.

To te najłagodniejsze komentarze. Innych z oczywistych względów nie opublikujemy. | Grafika: zrzut ekranu z Facebooka

Co robią redakcje? Najczęściej nic. Komentarze wiszą godzinami, czasem dniami. Nierzadko nie są moderowane. Bo każdy kolejny wpis to kolejny sygnał dla algorytmu: treść się klika. Administratorzy nielicznych fanpage’y decydują się wyłączyć sekcję komentarzy – przeważnie post factum, gdy zasięg urośnie do satysfakcjonującego poziomu.

Rzadki przypadek wyłączenia sekcji komentarzy – w związku z komentarzami, a jakże. | Grafika: zrzut ekranu z Facebooka

„Przecież rodzice wyrazili zgodę”

To argument, który powraca regularnie. Tyle iż zgoda na publikację zdjęcia nie jest zgodą na publiczny lincz w komentarzach ani na wykorzystywanie wizerunku do generowania kontrowersji. Rodzice i uczniowie zgadzają się na relację ze studniówki, ale niekoniecznie na to, aby ich córka stała się twarzą viralowego posta lub bycie obiektem wulgarnej dyskusji w social mediach.

Grafika: zrzut ekranu z Facebooka

Różnica między dokumentowaniem wydarzenia a żerowaniem na emocjach jest bardzo wyraźna. I coraz trudniej udawać, iż jej nie ma. Trzeba pamiętać o tym, iż problemem nie są dziewczyny, ani ich kreacje. Studniówka to bal, a nie szkolny apel. Problemem jest to, jak dorośli ludzie i redakcje zarządzają tym wizerunkiem.

Gdy stawką są zasięgi, granice bardzo gwałtownie się przesuwają

Najbardziej przykre jest to, iż ten temat nie jest nowy. Co roku w czasie studniówek wracają te same galerie, te same miniatury, te same komentarze i to samo oburzenie, które po kilku dniach cichnie. prawdopodobnie jest zbyt mało interesujące i… cóż – medialne – aby zajęli się nim politycy.

Może więc warto w końcu zadać pytanie nie maturzystom, nie rodzicom, ale redakcjom: czy kilka tysięcy reakcji naprawdę jest warte tego, by wystawiać młodych ludzi – często nieletnich – na publiczne ocenianie?

Kolejny kraj zablokuje dzieciom social media. Teraz czas na Polskę

Źródło: Instalki.pl

polskaprawo
Idź do oryginalnego materiału