Pod koniec minionego roku Wojciech testował dla Was astronomicznie drogie, ale i szalenie efektowne słuchawki gamingowe SteelSeries Arctis Nova Elite. Teraz w moje ręce trafiły łudząco podobne, ale przy tym tańsze o tysiaka SteelSeries Arctis Nova Pro Omni. Czy producentowi udało się zachować maksimum zalet droższego modelu i wyzbyć jedynie zbędnych, windujących cenę fajerwerków? Sprawdziłem to.
Co w opakowaniu?
W pudełku ze SteelSeries Arctis Nova Pro Omni znalazłem słuchawki, stację GameHub z wyświetlaczem, dwa wymienne akumulatory, dwa przewody USB-C do USB-A, gąbeczkę na mikrofon oraz dokumentację.
Szkoda, iż producent nie dorzucił przewodu jack 3,5 mm. Przy sprzęcie z tej półki cenowej taki dodatek powinien być oczywistością, choćby jeżeli większość użytkowników i tak będzie korzystała głównie z łączności bezprzewodowej.
SteelSeries Arctis Nova Pro Omni są tańsze, choć przez cały czas drogie (i plastikowe)
Zacznę od rzeczy, której przy tej cenie nie da się zignorować. SteelSeries Arctis Nova Pro Omni są słuchawkami w dużej mierze plastikowymi. Nie jest to tani, trzeszczący plastik z budżetowego zestawu za 299 złotych, ale mimo wszystko tworzywo sztuczne. Biorąc do ręki sprzęt z tej półki cenowej, trudno nie oczekiwać choćby odrobiny metalu. Aluminium pokryta jest wierzchnia część pałąka i… to w zasadzie tyle. To właśnie ta cecha – oprócz brzmienia – w największej mierze odróżnia ten model od droższego SteelSeries Arctis Nova Elite.
Nie chcę przez to powiedzieć, iż konstrukcja jest zła. Wręcz przeciwnie, spasowanie elementów jest doskonałe, słuchawki wyglądają nowocześnie, a stylistyka jest bardzo udana. SteelSeries uniknął festynu RGB i agresywnego gamingowego wzornictwa. Arctis Nova Pro Omni wyglądają raczej jak nowoczesne słuchawki lifestyle’owe, które przypadkiem świetnie nadają się do grania. Chowany mikrofon dodatkowo pomaga, bo po jego wsunięciu zestaw wygląda bardziej jak słuchawki audiofilskie.
Plastikowa konstrukcja ma zasadniczą zaletę. Słuchawki są lekkie, wygodne i po chwili naprawdę można zapomnieć, iż ma się je na głowie. Pałąk z charakterystyczną opaską dobrze rozkłada masę urządzenia na głowie, a miękkie pady przyjemnie otaczają uszy. Nacisk jest wyczuwalny, zwłaszcza na początku, choć w niewielkim stopniu. Nie odebrałem go jako przesadnie męczącego. To raczej ten typ docisku, który ma zapewnić dobre uszczelnienie – model ten świetnie tłumi pasywnie odgłosy otoczenia.
Latem w SteelSeries Arctis Nova Pro Omni może zrobić się gorąco
Przy dłuższych sesjach czuć, iż mamy do czynienia z nausznikami z ekoskóry. Izolują lepiej niż materiałowe pady, ale po godzinie lub dwóch potrafi zrobić się cieplej. Nie jest to poziom dyskomfortu, który kazałby mi natychmiast zdjąć słuchawki, ale osoby wrażliwe na grzanie uszu powinny mieć to z tyłu głowy.
Na lewej muszli znalazły się najważniejsze elementy sterujące: przycisk zasilania, przełącznik wyciszenia mikrofonu, pokrętło głośności, złącze 3,5 mm oraz wysuwany mikrofon. Na prawej stronie umieszczono przycisk Bluetooth. Wszystko jest rozmieszczone w logiczny sposób, łatwe do wyczucia pod palcem i nie wymaga studiowania instrukcji. Szkoda tylko, iż zabrakło czujnika zdjęcia słuchawek z głowy. W sprzęcie tej klasy automatyczne pauzowanie lub usypianie po odłożeniu zestawu powinno być standardem.
GameHub to gadżet, który robi różnicę
SteelSeries Arctis Nova Pro Omni to nie tylko headset z mikrofonem, a cały system audio do grania, pracy i codziennego korzystania z kilku urządzeń naraz. Najważniejszym elementem tego systemu jest stacja bazowa GameHub.
GameHub ma ekran OLED, duże pokrętło głośności, pełniące funkcję przycisku, przycisk dotykowy, slot do ładowania wymiennego akumulatora oraz zestaw złączy, który pozwala potraktować ją jak centrum dowodzenia dźwiękiem. Można doń podłączyć komputer, konsolę, jeszcze jedną konsolę, telefon przez Bluetooth 5.3, a do tego jeszcze jedno urządzenie przez wyjście liniowe.
GameHub pozwala wygodnie przełączać źródła, regulować poziomy głośności, ładować zapasowy akumulator i zmieniać ustawienia bez wchodzenia do aplikacji SteelSeries GG. Arctis Nova Pro Omni są kompatybilne z komputerami, konsolami PlayStation, Xboxem, Switchem, telefonami i wieloma innymi urządzeniami.
OmniPlay robi robotę
OmniPlay to system korzystania z kilku źródeł dźwięku jednocześnie. Możesz grać na konsoli, rozmawiać na Discordzie zainstalowanym na komputerze i jednocześnie mieć telefon podłączony przez Bluetooth. Możesz słuchać muzyki z jednego urządzenia, grać na drugim i przez cały czas słyszeć powiadomienia ze telefona. Możliwości jest mnóstwo.
Jeżeli masz wyłącznie komputer, Arctis Nova Pro Omni mogą wydawać się przerostem formy nad treścią. o ile jednak na biurku stoją PC, PS5, Xbox albo Switch, a do tego dochodzi telefon, z którego regularnie korzystasz, idea stojąca za OmniPlay zaczyna mieć sens.
Łączność 2,4 GHz działa znakomicie. Opóźnienia są w praktyce pomijalne, więc do grania jest to podstawowy i najlepszy tryb pracy. Dźwięk nie rozjeżdża się z obrazem, nie miałem poczucia żadnego laga, a zasięg spokojnie wystarcza do normalnego poruszania się po mieszkaniu.
Bluetooth 5.3 z obsługą LC3 i LC3+ również działa bez zarzutu. Jasne, nie ma tu kodeków LDAC czy aptX Adaptive, ale w codziennym użyciu ten zestaw sprawdza się po prostu dobrze. Szczególnie cieszy obsługa nowocześniejszych kodeków Bluetooth LE Audio, bo to krok w stronę niższych opóźnień. Szkoda tylko, iż urządzeń kompatybilnych z LC3+ przez cały czas na rynku jest jak na lekarstwo.
Złącze 3,5 mm to raczej ciekawostka w przypadku tego headsetu, ale dobrze, iż jest. Po kablu słuchawki działają pasywnie, bez pełni funkcji, ANC i korekcji dźwięku. Dobrze, iż taka opcja istnieje, ale nie po to kupuje się ten sprzęt.
System wymiennych akumulatorów to doskonały pomysł
Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, którą SteelSeries robi lepiej od większości konkurentów, byłby to system z wymiennymi akumulatorami. Podobne rozwiązanie wykorzystuje w tej chwili testowana przeze mnie myszka Glorious i… co tu dużo mówić, spisuje się równie znakomicie. W pudełku ze słuchawkami SteelSeries dostajemy dwa akumulatory. Gdy jeden pracuje w słuchawkach, drugi ładuje się w GameHubie. Gdy pierwszy się rozładuje, wystarczy szybka podmiana i można grać dalej. Genialne.
Czas pracy na pojedynczym akumulatorze jest bardzo dobry. Producent mówi o około 30 godzinach i choćby jeżeli realny wynik będzie zależał od głośności, ANC, trybu łączności bezprzewodowej oraz sposobu używania, to przez cały czas mówimy o zapasie wystarczającym na bardzo długo. Przy normalnym korzystaniu bateria przestaje być czymś, o czym trzeba myśleć. Słuchawki wytrzymują cały intensywny dzień „dudnienia” na głowie.
Gdyby jakimś cudem udało Ci się rozładować oba akumulatory, masz tu także szybkie ładowanie. Kilkanaście minut wystarczy, żeby odzyskać kilka godzin działania.
Aplikacja SteelSeries daje duże możliwości, ale przez cały czas nie idealna
SteelSeries GG i moduł Sonar to jedne z najbardziej rozbudowanych narzędzi do obsługi gamingowego audio. Można tu ustawić korektor, osobne profile, przestrzenność, mikrofon, redukcję szumów, poziomy kanałów i całą masę innych parametrów. Dla osób lubiących grzebać w ustawieniach to mały raj.
Jednocześnie rozumiem, iż część użytkowników może poczuć się przytłoczona. Sonar potrafi tworzyć kilka wirtualnych urządzeń audio, pozwala rozdzielać dźwięk gry, czatu, multimediów i mikrofonu, a do tego oferuje mnóstwo suwaków oraz profili. Gdy wszystko działa, jest świetnie. Gdy ktoś chce po prostu włączyć słuchawki i grać, może początkowo złapać się za głowę.
Na szczęście wiele rzeczy da się ustawić także z poziomu GameHuba, a aplikacja mobilna Arctis jest bardzo przydatna szczególnie dla graczy konsolowych. Możliwość zmiany profilu dźwięku z telefonu podczas grania na konsoli to rzecz, której w wielu zestawach przez cały czas brakuje. Profile przygotowane pod konkretne gry też mają sens, choć jak zawsze z takimi presetami, nie każdy będzie pasował każdemu.
Największy zgrzyt? Brak języka polskiego. W tanim sprzęcie można byłoby machnąć na to ręką, ale przy tak drogiej konstrukcji i tak rozbudowanym oprogramowaniu lokalizacja powinna być oczywistością.
ANC jest, ale było dla mnie rozczarowujące
SteelSeries Arctis Nova Pro Omni mają aktywną redukcję hałasu i dobrze, iż ta funkcja tu trafiła. Słuchawki z tej półki cenowej powinny oferować coś więcej niż tylko pasywną izolację. Problem w tym, iż skuteczność ANC nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jakiego oczekiwałbym po sprzęcie za takie pieniądze. Daleko tu do poziomu oferowanego przez pchełki Apple AirPods Pro 3 lub ulubione propozycje nauszne dla melomanów.
Nie jest jednak tak źle, jak mogą to sugerować moje słowa. ANC pomaga wyciszyć jednostajny szum komputera, wentylatory, klimatyzację lub część dźwięków z otoczenia, które mogą irytować graczy. W typowym domowym scenariuszu, czyli podczas grania przy biurku, faktycznie pozwala łatwiej odciąć się od rozpraszaczy. Nie jest to po prostu poziom znany z najlepszych słuchawek.
Tryb transparentny wypada nieźle. Przydaje się podczas rozmów, gdy nie chce się mówić z poczuciem zatkanych uszu, albo wtedy, gdy trzeba zachować kontakt z otoczeniem. To nie jest funkcja, która zmienia życie gracza, ale dobrze, iż producent o niej nie zapomniał.
Brzmienie jest czyste, szczegółowe i nastawione na granie
SteelSeries Arctis Nova Pro Omni brzmią bardzo dobrze, ale nie nazwałbym ich słuchawkami uniwersalnymi. Ich charakter wyraźnie pokazuje, iż priorytetem było granie, czytelność detali i kontrola, a nie miękkie, muzykalne, ocieplone brzmienie.
W grach sprawdzają się znakomicie. Separacja efektów jest bardzo dobra, lokalizacja źródeł dźwięku wypada pewnie, a kroki, przeładowania, wystrzały i drobne sygnały środowiskowe są łatwe do wychwycenia. W strzelankach ma to realne znaczenie, bo słuchawki nie zalewają wszystkiego basem i nie dudnią. Bas jest obecny, ale raczej kontrolowany niż przesadzony. Eksplozje, silniki i dynamiczne efekty mają odpowiedni ciężar, jednak Arctis Nova Pro Omni nie próbują udawać subwoofera na głowie. Dla mnie to plus, bo dzięki temu dźwięk nie robi się mulisty. Osoby lubiące mocniejsze uderzenie mogą łatwo podbić dół pasma w korektorze.
Średnica jest czysta i czytelna. Dialogi, komunikacja głosowa, podcasty i materiały wideo brzmią klarownie. Wokalom nie brakuje wyrazistości, choć domyślne strojenie potrafi czasem zabrzmieć trochę zbyt technicznie i chłodno. To nie jest dźwięk ciepły, miękki i relaksujący, tylko raczej precyzyjny, uporządkowany i nastawiony na przejrzystość.
Najwięcej zastrzeżeń mam do góry pasma. Detali jest dużo, ale przy niektórych nagraniach i grach pojawiają się sybilanty. Głoski „s”, „sz” czy ostre efekty dźwiękowe potrafią wyjść przed szereg i po dłuższym czasie lekko męczyć. Nie jest to katastrofa, ale w tej cenie oczekiwałbym bardziej dopracowanego strojenia.
Scena jak na zamknięty headset gamingowy jest dobra. Nie jest ogromna i nie daje wrażenia otwartych słuchawek audiofilskich, ale ma wystarczającą szerokość oraz głębię, żeby łatwo śledzić ruch przeciwników i orientować się w przestrzeni.
Dobra wiadomość jest taka, iż korektor naprawdę dużo zmienia. SteelSeries daje narzędzia, żeby brzmienie dopasować pod siebie, ale szkoda, iż część użytkowników będzie musiała to zrobić od razu po wyjęciu sprzętu z pudełka.
Mikrofon pozytywnie zaskakuje
Mikrofon ClearCast Pro to jedna z mocniejszych stron Arctis Nova Pro Omni. Jest chowany, wygodny i po wsunięciu w muszlę nie przeszkadza w codziennym używaniu słuchawek. Dodatkowo jego schowanie wycisza mikrofon, co jest prostym, ale bardzo praktycznym rozwiązaniem.
Jakość głosu jest bardzo dobra jak na gamingowy zestaw bezprzewodowy. Nie zastąpi porządnego mikrofonu biurkowego, ale do Discorda, rozmów ze znajomymi, wideokonferencji czy grania online w zupełności wystarcza. Głos jest czytelny, wyraźny i dobrze przebija się przez hałas tła.
Najważniejsze jest to, iż mikrofon działa dobrze nie tylko na PC. Redukcja szumów nie jest wyłącznie zależna od aplikacji na komputerze, więc skorzystają z niej też gracze konsolowi. To spora przewaga nad wieloma zestawami, które pełnię możliwości pokazują dopiero po podłączeniu do Windowsa.
Na plus działa też redukcja szumów oparta na AI. Potrafi skutecznie ograniczyć klikanie klawiatury, szum wentylatorów czy inne dźwięki z otoczenia. Trzeba tylko uważać z jej intensywnością, bo przy mocniejszych ustawieniach głos może stać się mniej naturalny i lekko cyfrowy.
SteelSeries Arctis Nova Pro Omni – czy warto?
SteelSeries Arctis Nova Pro Omni to jedne z najbardziej funkcjonalnych słuchawek gamingowych, jakie można dziś kupić. Są wygodne, świetnie obsługują wiele źródeł dźwięku, mają praktyczny moduł GameHub, znakomity system wymiennych akumulatorów, szeroką kompatybilność i bardzo dobry mikrofon. Do grania na kilku platformach sprawdzają się znakomicie.
Nie są jednak pozbawione wad. Plastikowa konstrukcja przy tej cenie boli, ANC nie zachwyca, fabryczne strojenie nie jest idealne, a brak czujnika zdjęcia z głowy wywołuje uniesienie brwi. SteelSeries w tym wypadku każe sobie płacić za wygodę, elastyczność i święty spokój.
Mając jedną konsolę lub komputer raczej bym ich nie kupił. Dla osób grających na PC, konsolach, korzystających często z telefonu i Discorda jednocześnie, Arctis Nova Pro Omni mogą być jednak ciekawym wyborem. Pod względem wszechstronności wypadają jak mało który gamingowy headset.
Mocne strony:
- kompatybilność z PC, konsolami i telefonami
- przyjemne, wszechstronne brzmienie
- jednoczesne połączenie z czterema (!) źródłami dźwięku
- łączność 2,4 GHz z nieodczuwalnymi opóźnieniami
- łączność Bluetooth z kodekami LC3 i LC3+
- o ich obecności na głowie łatwo zapomnieć
- praktyczna stacja GameHub z pokrętłem głośności i ładowarką akumulatorów
- długi czas działania na pojedynczym akumulatorze
- świetny system wymiennych akumulatorów – jeden zawsze gotowy do pracy
- ANC jest i działa, choć…
Słabe strony:
- …skuteczność ANC niektórych rozczaruje
- w całości plastikowa konstrukcja
- brak czujnika zdjęcia z głowy
- aplikacja SteelSeries przez cały czas bez języka polskiego
- wysoka cena

4 godzin temu







