
Samsung może być zmuszony do kolejnych podwyżek cen telefonów. Obecna sytuacja z drogą pamięcią nie odpuszcza i nic nie wskazuje na poprawę choćby w następnym roku.
Od ponad pół roku doświadczamy kryzysu na rynku pamięci, który wynika z wysokiego zapotrzebowania na moduły dla sprzętu do sztucznej inteligencji. Producenci RAM-u i pamięci flash liczą pieniądze, a kieszenie klientów sprzętu konsumenckiego płaczą. Wystarczy tylko spojrzeć na premierę ostatnich Galaxy S26, które są droższe niż Galaxy S25. W przypadku serii Galaxy S27 sytuacja może się powtórzyć.
Samsung Galaxy S27 droższy niż Galaxy S26. Winna pamięć
Efekty kryzysu były widoczne już na początku roku wraz z serią Galaxy S26. Choć Galaxy S26 Ultra w bazowej wersji 12/256 GB kosztował niemal tyle samo, co zeszłoroczny S25 Ultra, to tańsze modele Galaxy S26 i S26+ podrożały odpowiednio o 300–600 zł w swoich podstawowych wariantach.
Z nowych doniesień wynika, iż jeżeli sytuacja na rynku pamięci się nie poprawi, Samsung będzie zmuszony do podwyżki cen całej serii Galaxy S27. Dotyczy to także najlepszego modelu Galaxy S27 Ultra, który ma otrzymać kilka większych zmian pod kątem możliwości fotograficznych i nie tylko.
Warto zauważyć, iż Galaxy S26 Ultra w wyższych wersjach pojemnościowych również podrożał o około 500 zł. Nie znamy dokładnych kosztów, jakie ponosi producent, jednak z raportów wynika, iż giganci tacy jak Apple płacą za moduły pamięci choćby 400 proc. ceny pierwotnej (w porównaniu do okresu sprzed kryzysu).
Podwyżki są na tyle wysokie, iż są przerzucane bezpośrednio na klienta, który musi płacić wyższe ceny detaliczne. Na szczęście istnieją promocje, dzięki którym kupno telefonu w rozsądnej cenie wciąż jest możliwe – wystarczy tylko trochę poczekać od momentu premiery. W ciągu dwóch miesięcy od debiutu Galaxy S26 zdążył stanieć o 600 zł (do poziomu poniżej 3900 zł), z kolei wersję z dopiskiem Ultra można już kupić poniżej 6000 zł (zamiast początkowych 6499 zł).
Nie tylko Samsung. Inni też mają problemy z drogimi pamięciami
W związku z kryzysem cała branża sprzętu konsumenckiego miewa problemy z cenami swoich produktów. Wystarczy spojrzeć na Nintendo – największy producent konsol przenośnych również ogłosił nadchodzące podwyżki Switcha 2 na całym świecie, także w Europie.
Sytuacja z największym konkurentem Samsunga – Apple – w tej chwili pozostaje niejasna. Z niektórych raportów wynika, iż seria iPhone 18 Pro podrożeje, ponieważ producent zastosuje „agresywną politykę cenową”. Inne źródła sugerują natomiast pozostanie przy dotychczasowych cenach. Czas pokaże, który scenariusz się sprawdzi.








