Recenzja: Smartwatch Xiaomi Watch 5 – lekki i elegancki

2 godzin temu
Zdjęcie: Recenzja: Smartwatch Xiaomi Watch 5 – lekki i elegancki


Xiaomi niedawno wypuściło w świat kolejny smartwatch, noszący nazwę Watch 5. Oto moje wrażenia z użytkowania go przez ostatnie tygodnie,

Smartwatche to niezwykle przydatne urządzenia, wobec czego nie powinno dziwić, iż wiele firm – między innymi Xiaomi – ma je w swojej ofercie. Od kilku lat korzystałem z Samsung Galaxy Watch 46mm SM-R800. Przyznam szczerze, iż bardzo korzystnie wpłynął on na moją wygodę codziennego życia i nie wyobrażam sobie już funkcjonowania bez takiego sprzętu. Niestety mam wrażenie, iż ostatnio zaczął szwankować, w związku z czym rozglądałem się za alternatywą. Szczęśliwie pomocną dłoń wyciągnęło Xiaomi, które zaproponowało między innymi możliwość przetestowania zegarka Watch 5. Oprócz niego sprawdziłem dla Was też telefon POCO X8 Pro, którego recenzję znajdziecie oczywiście we właściwym artykule na portalu. To jednak nie on jest bohaterem niniejszej recenzji, wobec czego przejdźmy do zegarka.

Odpakowanie i pierwsze wrażenia

W tym miesiącu dotarł do mnie smartwatch Xiaomi Watch 5. Byłem bardzo ciekaw tego modelu, toteż czym prędzej wziąłem się za odpakowanie przesyłki. Zobaczyłem w niej między innymi podłużny biały pakunek. Skrywał on oczywiście opisywanego smartwatcha od Xiaomi. Wizualizacja była dość prosta i z początku nie wywoła we mnie efektu „wow”. To, co zobaczyłem wyglądało bowiem, co tu dużo mówić, trochę nazbyt prosto, wręcz ascetycznie. Celowo nie używam słowa „tani”. Wiele można bowiem powiedzieć o recenzowanym zegarku, „taniość” na pewno się z nim nie powinna kojarzyć. Wyceniono go przecież na około 1,300 złotych. Odniosę się jeszcze do tej kwoty w dalszej części artykułu, ale najpierw zajrzyjmy do opakowania. Po podniesieniu wieka znajdziemy naturalnie smartwatcha, papierologię oraz stację do ładowania. Szkoda, iż nie pokuszono się o dodanie wymiennego paska, aczkolwiek to jedynie luźna myśl i nie traktuję tego braku jako wadę testowanego sprzętu. Włączmy więc zegarek i zobaczmy, co można z nim zrobić.

Uruchomienie i konfiguracja

Na boku Xiaomi Watch 5 znajdziemy dwa przyciski. Górny służy też jako pokrętło i odpowiada za wywoływanie listy wszystkich zainstalowanych aplikacji. Warto zaznaczyć, iż dwukrotne naciśnięcie wywołuje listę 5 ostatnio otwieranych programów znajdujących się w pamięci zegarka, co w miarę użytkowania go i regularnego sprawdzania aktywności ruchowej okazało się bardzo dobrym, wygodnym rozwiązaniem. Dolny przycisk natomiast włącza przypisaną do niego przez nas szybką listę – ja przypisałem sobie tam spis preferowanych ćwiczeń.

Jako fan hokeja nie mogłem też oczywiście nie dodać sobie na listę właśnie takiego treningu, ale bądźmy uczciwi – bardziej dla zabawy, niż żeby faktycznie to wykonywać. Zwłaszcza, iż choćby nigdy nie miałem łyżew na nogach Więcej na temat mojego użytkowania zegarka jeszcze napiszę, a na razie odłożę te dygresje na bok.

Bluetooth czy nie Bluetooth?

Pozwolę sobie teraz zaznaczyć jedną bardzo istotną rzecz. Mianowicie – absolutnie nie parujcie zegarka poprzez systemowe Bluetooth Waszego telefona. jeżeli tak zrobicie, to zegarek niby będzie połączony, ale praktycznie nie będziecie mogli z niego w pełni korzystać. Zamiast tego pobierzcie ze sklepu darmową aplikację o nazwie Mi Fitness. Następnie włączcie ją, zalogujcie się na konto Xiaomi i dopiero z jej poziomu dodajcie smartwatcha. Od razu rekomenduję pozostanie jeszcze w tej aplikacji. Możecie bowiem wybrać z jej poziomu, kiedy chcecie dostawać powiadomienia na smartwatcha. Macie do wyboru powiadamianie na ekranie smartwatcha wyłącznie kiedy zegarek jest na Waszym nadgarstku lub zawsze. Przydaje się też opcja odhaczenia konkretnych aplikacji, które mają lub nie dostęp do powiadomień na zegarku oraz automatyczne synchronizowanie ustawień powiadomień z telefonem.

Mi Fitness to dość rozbudowana aplikacja i zdecydowanie warto poświęcić jej trochę czasu. Zwłaszcza, iż jest rozbudowana, ale nie przytłaczająca. Opcje, które możemy dostosować są sensownie pogrupowane, co znacząco wpływa na swobodę i poczucie rozumienia systemu czy programu. Za aplikację Xiaomi należą się ogromne brawa. Mi Fitness jest w moim przekonaniu dużo bardziej przystępne niż Wearable od Samsunga. W Samsungowej propozycji nierzadko musiałem błądzić po dostępnych zakładkach w poszukiwaniu interesującej mnie funkcji. Xiaomi natomiast stworzyło bardzo intuicyjny program, który jest jedną z wielu zalet zegarka.

Nowy poziom codzienności ze smartwatchem Xiaomi Wach 5

Swoje przedstawienie codzienności ze smartwatchem Xiaomi Watch 5 rozpocznę od nakreślenia pewnej sytuacji. Mianowicie od ponad dwóch miesięcy sukcesywnie zrzucam wagę, wobec czego bardzo istotne jest dla mnie liczenie aktywności fizycznej. Podstawą jest oczywiście zliczanie kroków i na tym polu Watch 5 jest idealne. Ani razu, jak wynikło z moich obserwacji, nie pomylił się ani o jeden krok. W pracy, średnio co 3 dni, robię około 20,000 kroków i zegarek dzielnie zliczał te wartości. Byłem też ciekaw, ile policzy mi pięter. W ciągu 24 godzin wchodzę minimum na 50. Mój poprzedni zegarek, Samsung R800, ma ostatnio tendencję do nadliczania – i to ogromnego. Fizycznie zliczyłem na przykład około 60 – 70 pięter, a R800 twierdził, iż wszedłem na ~150 pięter. Chciałem porównać to z Xiaomi Watchem 5, aczkolwiek nie byłem w stanie. Ten zegarek po prostu nie zlicza pięter. choćby kiedy wybrałem manualnie TreningWchodzenie po schodach.

Szczerze? Wolę jednak, żeby nie pokazywał pięter zamiast wystrzeliwania liczby w kosmos.. Ogromną zaletą recenzowanego dziś smartwatcha jest też możliwość ustawienia metronomu, powiadomień, czy celu – czasowego lub kalorycznego – treningu. W moim odczuciu jest to niemal idealny zegarek dla osób o bardzo aktywnym trybie życia. Fajnym dodatkiem jest śledzenie naszych dziennych celów kroków, czasu aktywności i kalorii i przyznawanie nam na tej podstawie wirtualnych „odznak”. Jasne, nie jest to jakaś istota funkcja i coś, dla czego kupowałoby się smartwatcha. jeżeli jednak ktoś potrzebuje dodatkowej motywacji, to może ją znaleźć w zegarku Xiaomi Watch 5. Nie omieszkałem też porównać mierzonych liczb spalonych kcal przez oba te zegarki. Niżej znajdziecie filmy i zrzuty ekranu, które pokazują odczyty według obu modeli.

Jak widzicie, Xiaomi Watch 5 zarówno w przypadku Smash Drums na Meta Quest 3, jak i PowerBeats VR ma tendencję do wskazywania niższego wyniku niż Samsung Galaxy Watch R800. Biorąc jednak pod uwagę moje parametry (wzrost oraz wagę), Xiaomi jest zdecydowanie bliższe prawdy i to na tym zegarku polegałem. Odczyty pulsu są natomiast porównywalne w przypadku każdego z tych dwóch modeli.

Nie samym fitnessem człowiek żyje

Zdaję sobie sprawę, iż nie każdy czytelnik naszego portalu musi preferować dbanie o zdrowie z wykorzystaniem smartwatcha. Jednak choćby jeżeli Was to nie interesuje, to sam zegarek powinien Was zaintrygować. Już tłumaczę dlaczego. Przede wszystkim muszę wspomnieć o moim zdaniem jednej z jego największych zalet. Mało tego – to w moim przekonaniu coś, co może być jego główną, choć za mało promowaną funkcją. Mam na myśli inteligentną pobudkę. Tłumaczę, na czym to polega. Ustawiamy sobie w zegarku godzinę, o której chcemy się obudzić. Jako iż ogromne znaczenie mają fazy snu, to często może nam wydawać się, iż powinniśmy być wypoczęci, a wstajemy po długim śnie zmęczeni. Jest tak, jeżeli budzik wyrwie nas nagle z głębokiego snu REM. Xiaomi przychodzi tu z fantastyczną odpowiedzią. Inteligentny budzik śledzi nasze tętno do 10 minut przed ustawioną godziną i budzi nas, kiedy puls jest na niskim, spokojnym poziomie. Efekt? Budzimy się łagodnie, bez nagłego szoku. Dla mnie jest to opcja, którą bez wahania wskazuję jako największą zaletę tego zegarka.

Jest to przydatne zwłaszcza w moim systemie funkcjonowania, kiedy nie mam standardowych pobudek o konkretnych godzinach każdego dnia. Z pewnością docenią to osoby pracujące w systemie zmianowym i uważam, iż bez wahania powinny sięgnąć po ten zegarek.

Dodajmy do tego jeszcze możliwość instalowania wielu aplikacji ze Sklepu Play. Oczywiście nie wrzucimy wszystkich programów, ale jeżeli mają dedykowane wersje smartwatchowe, to nie ma przeszkód. I tak na przykład po zainstalowaniu na zegarku aplikacji Allegro mogłem z poziomu zegarka sprawdzać status moich przesyłek bez sięgania po telefon. Natomiast Spotify umożliwiło mi przeglądanie całych playlist, stron wykonawców i zarządzanie odtwarzaną muzyką korzystając wyłącznie z ekranu zegarka. Mało tego – możemy choćby pobierać muzykę ze Spotify na zegarek z poziomu dedykowanej aplikacji. Poza tym producent zamieścił między innymi stoper, kompas, timer (ustawianie go na 18 minut między tercjami meczów Montreal Canadiens okazało się bardzo przydatne. Go Habs Go!), czy dostęp do kalendarza, a choćby do mapy i nawigacji. Na wyświetlaczu zegarka możemy przesuwać palcem po mapie i korzystać ze wskazywania drogi do celu.

Nie mogło też zabraknąć obsługi Gemini, również głosowo. Ponadto proste gesty są w stanie np. włączyć i zatrzymać trening. Zapewniam Was, iż znajdziecie mnóstwo zastosowań dla tego zegarka i przyznaję szczerze, iż ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego. Zwłaszcza, iż ma, delikatnie mówiąc, bardzo przyzwoitą baterię, która wytrzymuje lekko ponad 4 dni. Co więcej, kiedy jest na wyczerpaniu – na przykład przy 10% – możemy włączyć tryb oszczędzania energii, który w niewielkim stopniu ogranicza funkcjonalność smartwatcha, a wydłuża jego czas pracy do około 1,5 doby. Tak, przy 10%! Natomiast pełne naładowanie zegarka zajmuje zaledwie 1,5 godziny. Nie mogło też zabraknąć opcji płatności zbliżeniowej zegarkiem poprzez NFC.

Tak naprawdę Xiaomi Watch 5 to prawdziwy kombajn w kompaktowej formie. Mimo dość dużej tarczy (1,54 cala w rozdzielczości 480×480 pikseli) razem z paskiem waży około 70 gramów. Aby zobrazować odczucia z jego noszenia, powiem tak. Zdarzało się, iż musiałem dotknąć nadgarstka, żeby sprawdzić czy w ogóle mam na nim smartwatcha. Na ekranie widać też długie powiadomienia, co jest oczywiście sporą zaletą.

Podobnie jak wytrzymałość Xiaomi Watch 5. Przez tygodnie, przez które z niego korzystałem nie zauważyłem też ani jednej mikroryski na zegarku. Oczywiście nie drapałem po nim nożem czy gwoździem, ale pozwala to mieć nadzieję na wytrzymałą konstrukcję. Xiaomi zdecydowało się na zastosowanie w tym zegarku koperty ze stali nierdzewnej 316L, a więc nie powinniście się obawiać o pogarszającą się stronę wizualną w miarę upływu lat.

Dla równowagi – zauważalne wady

Jak widzicie, jestem oczarowany tym zegarkiem i jest on w moich oczach naprawdę rewelacyjnym sprzętem. Jak jednak nie ma róży bez kolców, tak również ten smartwatch ma pewne wady. Nie jest ich moim zdaniem wiele, ale są i warto o nich wspomnieć. Najbardziej uciążliwa wiąże się z ładowarką. Sama stacja jest lekka, aczkolwiek nie to jest jej największym problemem. Gorzej, iż osadzony w niej kabel znajduje się w stacji na stałe. Nie możemy go wyjąć, a w więc w przypadku przerwania go czy uszkodzenia – a kabel sprawia wrażenie bardzo podatnego na zużycie – trzeba kupić całą nową stację. Zdecydowanie wolałbym postawienie na stację z portem na standardowy kabel USB C i żałuję, iż Xiaomi podjęło inną decyzję. Muszę też wspomnieć, iż stacja nie jest niestety całkowicie magnetyczna i postawiono na klasyczne piny. Co prawda dość silny magnes dociągnie zegarek na stację, ale najpierw musimy w nią wycelować pinami smartwatcha. Nie zdecydowano się na ładowanie indukcyjne. Szkoda.

Zegarek nie wspiera też częstotliwości Wi-Fi wyższej niż 2.4 GHz, a podczas prób odpowiadania na wiadomości (SMS-owe oraz na Messengerze) teoretycznie mogłem wpisać albo podyktować odpowiedź zegarkowi, ale praktycznie nie trafiała ona do odbiorcy. To jednak w moim przekonaniu zaledwie drobne mankamenty, które nie przekreślają i tak świetnego wrażenia całościowego. Nie ma natomiast problemów z prowadzeniem rozmów telefonicznych przez zegarek. Zbiera on nasz głos bardzo dobrze, więc na przykład podczas pracy z zajętymi rękoma jest to świetne rozwiązanie. Podoba mi się też wyświetlanie długich wiadomości na ekranie – czy to z klienta mailowego, czy mediów społecznościowych – ale nie pokażą się niestety obrazki. Kto wie, może będzie to rozwiązane w jakiejś aktualizacji systemowej? Czas pokaże, ale póki co oceniam stan zegarka na dzień recenzowania.

Mi Fitness i personalizacja zegarka

Należy jeszcze, zbliżając się do końca tej (dość długiej) recenzji, napisać nieco na temat wspomnianej wcześniej aplikacji Mi Fitness oraz możliwości personalizacyjnych wiążących się z zegarkiem. Przede wszystkim wiele opcji możemy zmienić zarówno z poziomu smartwatcha, jak i aplikacji. W mojej ocenie ten drugi sposób jest na ogół wygodniejszy, choć ostateczną decyzję pozostawiam Was. Wpłyniemy więc między innymi na to, jakie widżety i w jakiej kolejności widzimy po przesuwaniu po ekranie zegarka w prawo i lewo. Ja ustawiłem sobie między innymi pogodę, kalorie, kroki, ćwiczenia i tętno. Zegarek może Wam służyć też jako centrum sterowania aparatem podłączonego telefonu, kompas, kalendarz, a choćby latarka. W przypadku tej ostatniej funkcji, obsługuje ona trzy tryby. W pierwszym świeci stale białym światłem, w drugim miga tą barwą, a w ostatnim podświetla ekran na czerwono. Mam nadzieję, iż się to nikomu nie przyda, ale w razie czego bez wątpienia takie oświetlenie jest w stanie ułatwić wezwanie pomocy.

Możemy też oczywiście ustawić wiele różnego rodzaju tarcz – od animowanych po cyfrowe, na analogowych kończąc. Tarcze znajdziecie w Sklepie Play (zegarek działa wyłącznie z telefonami pod kontrolą systemu Android w wersji co najmniej 8.0) – zarówno płatne, jak i darmowe. Na tarczy personalizacja się nie kończy. Można również bez problemu wymienić pasek na inny. Ważne, aby był to standardowy pasek o szerokości wynoszącej 22 mm.

Podsumowanie

Xiaomi Watch 5 to w mojej ocenie niemal perfekcyjny smartwatch, który jest pozbawiony istotnych wad. Mógłby co prawda korzystać z innej ładowarki i wspierać ładowanie indukcyjne, ale tak naprawdę są to drobnostki, o których gwałtownie się zapomina. To adekwatnie uniwersalny sprzęt, który przyda się zarówno fanom ćwiczeń, jak i zwykłym użytkownikom, pragnącym otrzymywać gwałtownie powiadomienia i odczytywać je bez sięgania po telefon. Niezaprzeczalnie największą zaletą jest w moim przekonaniu inteligentny budzik, który diametralnie poprawia jakość snu. Choćby z tego powodu bez wahania warto sięgnąć po Xiaomi Watch 5.

Jestem oczarowany tym sprzętem i z czystym sumieniem polecam go każdemu. Zwłaszcza, jeżeli chcecie ładować zegarek średnio zaledwie raz na tydzień (a możliwe jest ładowanie jeszcze rzadziej jeżeli włączycie oszczędzenie baterii). Ostatecznie z największą przyjemnością wystawiam temu zegarkowi oba nasze odznaczenia – zarówno za jakość, jak i cenę. Biorąc pod uwagę możliwości zapewniane przez Xiaomi Watch 5, jego cena jest bez dwóch zdań godna zapłacenia. Szczerze polecam ten model i uważam go za najlepszy smartwatch, z jakiego miałem przyjemność korzystać.

Niżej znajdziecie dane techniczne:

Smartwatch do zrecenzowania dostarczyła firma Xiaomi.
Idź do oryginalnego materiału