Kupiłem Beats Studio Buds+ bo potrzebowałem słuchawek, które ograją Androida i systemy Apple. Mam już inne słuchawki tej firmy, więc wybór był oczywisty. Kilka rzeczy w przypadku tych Beatsów to dla mnie coś zupełnie nowego i Ty też powinieneś o nich wiedzieć.
Od kilku lat korzystam ze słuchawek Apple. W domu mam AirPods oraz AirPods Pro. Mam też Beats Solo Pro, które strasznie gwałtownie znikły z rynku oraz tanie i świetne Beats Flex. Chciałem słuchawek TWS, które lepiej poradzą sobie z Androidem. Słyszałem, iż nowe Beats Strudio Buds+ to potrafią. Na dodatek mają piękną przeźroczystą obudowę. To już drugi tekst z moją relacją. Wcześniej opisałem pierwsze wrażenia, które znajdziecie pod tym linkiem. Zdradzą Wam one podstawowe funkcje i kilka ciekawostek.
Unboxing Beats Studio Buds+
W pudełku, jak zawsze w przypadku Beats, znalazło się wszystko, co potrzeba. Mały zmyślnie poskładany kartonik otwiera się dzięki zrywki. W środku jest kartonowa foremka, która utrzymuje wszystkie dodatki razem. [caption id="attachment_200318" align="aligncenter" width="1980"]

Jakość wykonania i wygoda
Beats Stuio Buds+ trochę kosztują. Kwota 949 zł pozwala sądzić, iż otrzymamy sprzęt wykonany z dobrych materiałów, odpowiednio spasowany i taki, którego będzie można używać przez długi czas. Faktycznie tak jest.


Rozmiary:
- Wysokość: 2,55 cm (etui), 1,5 cm (słuchawka)
- Długość: 7,2 cm (etui), 2,05 cm (słuchawka)
- Szerokość: 5,1 cm (etui), 1,85 cm (słuchawka)
- Masa: 49 g (etui), 5 g (słuchawka), 59 g (łącznie)
Jakość dźwięku, rozmów, ANC i trybu ambient
Kiedyś wszyscy wiedzieli, iż Beatsy najpierw dobrze wyglądają, a dopiero później grają (i to znacznie gorzej od konkurencji). W 2014 roku przyszło Apple, kupiło Beats i zrobiło porządki. Od tamtego czasu jest dobrze a ostatnimi czasy choćby bardzo dobrze. Zapomnijmy więc na chwilę o przeszłości firmy, zamknijmy oczy i posłuchajmy, jak jest naprawdę.
Jakość dźwięku
Beats Studio Buds+ to konstrukcja, która opiera się na poprzedniku, z nazwą bez plusa. Poprzedni model stał się hitem i to mimo tego, iż zadebiutował w dość wysokiej cenie. Szybkie obniżki w marketach RTV i internetowych sklepach, ostatecznie pozwoliły ocenić sprzęt jako całkiem niezły. Nie idealny, ale całkiem niezły. Chwalono w miarę przyzwoity dźwięk, baterię i funkcje. W przypadku nowych Beatsów wszystko jest tu lepsze. https://www.youtube.com/embed/UKgTMw4-3hA&t=45s Nowe Beats Studio Buds+ to kolejne słuchawki na rynku, w przypadku których ze specyfikacji nie dowiesz się nic o zniekształceniach harmonicznych czy paśmie przenoszenia. To jasny przekaz, iż nie powinny ich kupować osoby z audiofilskiego grona, które potrzebują analitycznych TWSów. Te słuchawki to element lifestylowy, które dopełnia nasze cyfrowe życie. https://www.youtube.com/embed/2tI5ibyBnjg Zasadniczo testy porównujące wykresy dla konkretnego spektrum dźwięku nie mają tu sensu, zwłaszcza iż dla większości potencjalnych klientów, będą one po prostu niezrozumiałe. przez cały czas można jednak w prostych słowach opisać to co się słyszy. Testowane Beatsy mają nowy i lepszy procesor dźwięku oraz inną budowę membrany przetwornika. Mają też nowe, potrójne i większe otwory wentylacyjne, które pozwalają należycie wybrzmiewać temu co produkuje przetwornik.

ANC i tryb Ambient
Słuchawki Beats Studio Buds+ dobrze izolują dźwięk już w pasywny sposób. To ułatwia sprawę w przypadku ANC i trochę utrudnia w przypadku trybu ambient. ANC jest znacznie lepsze niż u poprzednika. Widać tutaj pracę, którą włożono w to by słuchawki aktywnie tłumiły hałas. Widać jednak znaczącą różnicę między AirPods Pro 2, a choćby delikatną między model AirPods Pro. ANC prawidłowo wycisza dźwięki ulicznego ruchu, prac budowlanych, kosiarki sąsiada oraz domowych sprzętów jak odkurzacz. W komunikacji miejskiej można zapomnieć o całym zwariowanym świecie. Dzięki fizycznie 3-krotnie większym mikrofonom firma chwali się tu 1.6 -krotnie lepszą skutecznością oraz aż 2-krotnie lepszą skutecznością w trybie ambient.
Rozmowy
Nowe Beatsy nie mają adaptacyjnych trybów, które usuwają hałas podczas rozmowy tak, by rozmówca ich nie słyszał wcale. Mają za to 3-krotnie większe mikrofony od swojego poprzednika. Obsługują również algorytm Voice Targetingu, który wykrywa głos, odfiltrowuje go od szumu i hałasu oraz wzmacnia tak, by był krystalicznie czysty. W praktyce głos jest bardzo dobrze słyszalny przez rozmówcę, choćby do tego stopnia, iż nie zauważono różnicy, czy rozmawiam z domu przez iPhona, czy z ulicy przez słuchawki. choćby duży szum uliczny czy hałas nie stwarzał tu znaczącego problemy.Współpraca z iOS i Androidem
Nowe Beatsy to kolejny już model, który doskonale dogaduje się z urządzeniami z Androidem. W przypadku poprzednika, wersji bez plusa było to zasługą chipa od firmy Mediatek. Teraz jest on zmieniony i w sumie, nikt nie wspomina o jego pochodzeniu. Dopóki ktoś nie rozbierze słuchawek, będzie to więc tajemnicą.Współpraca z iOS
Brak chipów W1, U1, H1 czy H2, jak w najnowszych AirPodsach Pro 2 wiąże się z pewnymi cięciami w funkcjonalności. Wymienić trzeba tu gorszą pracę ANC i trybu Ambient, brak wsparcia dla wykrywania ruchu głowy przy Spatial Audio, brak szybkiego przełączania się między urządzeniami Apple (multipoint pozwalał być połączony z kilkoma urządzeniami) oraz gorsze wsparcie dla usługi Find My (urządzenie podaje lokalizację tylko, gdy jest włączone). [caption id="attachment_202383" align="aligncenter" width="1980"]
- Łączenie w parę jednym dotknięciem – łatwe i szybkie parowanie z urządzeniami na koncie iCloud
- Obsługa asystenta głosowego Siri – powiedz „Hej, Siri”, aby aktywować asystenta głosowego
- Znajdź – funkcja pozwala zlokalizować na mapie zgubione słuchawki na podstawie ostatniego otrzymanego sygnału o ich położeniu
- Bezprzewodowe uaktualnienia oprogramowania – automatyczne aktualizowanie systemu i dodawanie nowych funkcji
Współpraca z Androidem
Rozszerzona obsługa urządzeń z Androidem to przewaga Beatsów nad AirPodsami. Dodatkowo Apple przygotowało dla słuchawek aplikację na Androida, która daje dostęp do dodatkowych funkcji. [gallery columns="5" link="file" ids="202404,202403,202402,202401,202400,202398,202397,202394,202393,202392"] Rozszerzona obsługa urządzeń Android- Szybkie parowanie Google – błyskawiczne parowanie urządzeń jednym dotknięciem oraz automatyczne parowanie ze wszystkimi urządzeniami Android i Chrome zapisanymi na koncie Gmail
- Przełączanie dźwięku – płynne przełączanie dźwięku między Androidem, Chromebookiem oraz innymi zgodnymi urządzeniami
- Znajdź moje urządzenie – łatwe odnajdywanie słuchawek dzięki opcji Google Znajdź moje urządzenie
Czas pracy
Czas pracy słuchawek według producenta to 9 godzin. Etui wydłuży ten czas o dodatkowe 27 godzin. Jak łatwo więc policzyć razem daje to aż 36 godzin czasu pracy i nie jest to najlepszym wynikiem na rynku, ale na pewno stawia słuchawki w czołówce stawki. Czasy te mierzone są przez producenta przy 50% głośności i wyłączonych trybach ANC i ambient.
Wrażenia końcowe
Jestem z dala od tego, by chwalić te słuchawki tylko dlatego, bo kupiłem je za własne pieniądze. Zacznę więc od tego co mi się nie podoba. Niepodobna mi się, iż za cenę aż 949 zł, dostajemy sprzęt, który nie wspiera wszystkich funkcji, które przygotowało Apple dla AirPods. Niestety to nie przeoczenie a wypadkowa podjętych decyzji. Słuchawki Beats Studio Buds+ korzystają z własnego chipa, który lepiej obsługuje system Android, ale przez to nie wspiera śledzenia głowy w Spatial Audio, szybkiego przełączania się między urządzeniami, udostępniania muzyki na drugą parę słuchawek, czy ogranicza funkcję Find My. Najłatwiej więc opisać te słuchawki, potoczną frazą — coś za coś — kosztem obsługi Androida pozbawiono nas kilku funkcji ze świata Apple. Są też inne rzeczy, których brakuje to ładowanie bezprzewodowe oraz wykrywania umieszczenia w uszach. To fajna funkcja, która w AirPods Pro zatrzymuje muzykę po wyjęciu z ucha i wznawia ją po włożeniu słuchawek z powrotem.