Realme P4 Power wbija w fotel. Ma 10 000 mAh i nie jest cegłą

konto.spidersweb.pl 5 godzin temu

Realme P4 Power oferuje baterię o pojemności 10 000 mAh w obudowie smukłego telefona. Sprawdzam, czy ten importowany model jest wart zachodu.

realme P4 Power to telefon, który zmienił u mnie podejście do czasu pracy – bo oferuje wolność, o jakiej użytkownicy flagowców mogą tylko pomarzyć. To urządzenie pełne kontrastów, gdzie bezkonkurencyjna bateria spotyka się z brutalnymi oszczędnościami w innych sektorach. Sprawdziłem, jak ten energetyczny potwór sprawdza się w codziennym życiu i czy rekordowa bateria jest warta kompromisów.

Zacznę od wiadomości, która dla wielu jest kluczowa, czyli faktu, iż ten model nie trafi do oficjalnej dystrybucji w Polsce. Możesz go sprowadzić na własną rękę, co dla entuzjastów nie jest przeszkodą, ale wiąże się z brakiem lokalnej gwarancji i wsparcia serwisowego.

Bateryjny majstersztyk bez cegły w kieszeni

Największym osiągnięciem realme przy modelu P4 Power nie jest wcale sama pojemność 10 001 mAh, ale fakt, iż udało się ją zamknąć w urządzeniu, które wygląda i leży w dłoni jak normalny telefon.

To triumf technologii krzemowo-węglowej Titan Battery nad starym litowo-jonowym standardem. Kiedy czytasz specyfikację, spodziewasz się urządzenia grubego na dwa centymetry, przypominającego terminal płatniczy.

Tymczasem P4 Power waży 219 gramów i ma 9,08 mm grubości. To wynik, który zawstydza konkurencję. Telefon jest lżejszy od wielu topowych modeli, takich jak iPhone Pro Max czy Galaxy Ultra, oferując przy tym dwukrotnie większy zapas energii.

Odpowiedź na pytanie, jak to zrobiono, jest prosta, choć dla niektórych bolesna: wszechobecny plastik. Producent nazywa to szumnie ArmorShell, chwali się certyfikatami militarnymi i odpornością na upadki. W praktyce oznacza to, iż ramka i plecki to tworzywo sztuczne.

W tej półce cenowej, która w Polsce wynosiłaby pewnie między 1500 a 2000 zł, to zrozumiały wybór. Ma on swoje zalety, ponieważ plastik jest lżejszy i lepiej znosi upadki niż kruche szkło. Jednak w dotyku czuć, iż nie jest to produkt premium.

Przezroczysta sekcja przy aparacie o nazwie TransView wygląda intrygująco na renderach, ale w rzeczywistości gwałtownie zbiera odciski palców i traci swój urok. Certyfikat IP69 oznaczający odporność na mycie ciśnieniowe to jednak potężny atut, który realnie podnosi wartość użytkową tego woła roboczego. Ot, realme stworzyło idealny telefon dla osób pracujących fizycznie bez tej całej otoczki rugged phone, czy cegły-telefonu.

BuyboxFast

Ergonomia i zakrzywiony ekran

Wiele się mówi o powrocie do płaskich ekranów, ale w przypadku tak dużego ogniwa zastosowanie wyświetlacza HyperGlow 4D Curve+ było koniecznością, a nie kaprysem. Zakrzywione krawędzie sprawiają, iż telefon optycznie wydaje się smuklejszy, a co ważniejsze, znacznie pewniej leży w dłoni. Przy grubości ponad 9 mm płaskie krawędzie wrzynałyby się w dłoń, czyniąc obsługę udręką.

Tutaj obudowa jest obła, a palec gładko ześlizguje się z krawędzi przy gestach wstecz. W połączeniu z zaskakująco niską wagą sprawia to, iż P4 Power obsługuje się komfortowo choćby jedną ręką, co przy baterii 10 000 mAh wydaje się łamać prawa fizyki. Trzeba jednak pamiętać, iż zakrzywiony ekran jest trudniejszy do zabezpieczenia szkłem hartowanym, więc folia będzie tu jedynym rozsądnym wyborem.

Bateria zmieniająca nawyki

To jest jedyny i najważniejszy powód, dla którego kupuje się ten telefon. Bateria Titan zmienia zasady gry i psychikę użytkownika. Przez tydzień testów próbowałem rozładować go w jeden dzień typowego, a choćby intensywnego użytkowania, ale nie udało się.

Scenariusze, które zwykle drenują energię do zera:

  • Biuro w pociągu: 4 godziny pracy jako hotspot 5G dla laptopa. W typowym telefonie bateria topnieje w oczach, a modem 5G rozgrzewa obudowę do czerwoności. Tutaj telefon pozostał chłodny dzięki dużej komorze parowej 4613 mm², a ubytek energii był symboliczny.
  • Nawigacja non-stop: trasa przez pół Polski na włączonym ekranie z Yanosikiem i Google Maps przy maksymalnej jasności. Dojeżdżasz na miejsce i wciąż masz ponad 60 procent baterii, gotowej na wieczorne zwiedzanie.
  • Maraton serialowy: deklarowane ponad 30 godzin wideo to nie marketing. To realna możliwość obejrzenia kilku sezonów serialu bez szukania gniazdka.

Dzięki 80W Ultra Charging uzupełnienie energii do 50 procent zajmuje około 40-45 minut. Biorąc pod uwagę pojemność, to świetny wynik, choć naładowanie do pełna trwa dłużej niż we flagowcach z małymi bateriami. Funkcja 27W Reverse Charging zmienia z kolei telefon w najlepszy powerbank w okolicy. To nie jest powolne ładowanie zwrotne 5W znane z innych modeli, bo tutaj realnie i gwałtownie naładujesz telefon znajomego, stając się bohaterem wyjazdu.

Wydajność i ekran w praktyce

Sercem urządzenia jest MediaTek Dimensity 7400 Ultra. Bądźmy szczerzy, to układ ze średniej półki, który istnieje tu tylko w jednym celu: aby nie zużywać prądu. Jego wydajność, z wynikiem w AnTuTu oscylującym wokół miliona punktów, jest w zupełności wystarczająca do płynnej pracy systemu i obsługi aplikacji, ale nie ma mowy o zapasie mocy na lata.

To procesor wybrany z pragmatyzmu. W cenie około 1500-2000 zł jest adekwatny, ale widać, iż realme musiało ciąć koszty. Pamięć RAM jest szybka, ale zarządzanie nią jest agresywne, ponieważ system lubi ubijać aplikacje w tle, byle tylko utrzymać te statystyki czasu pracy. W grach takich jak PUBG czy Genshin Impact pograsz, ale nie licz na najwyższe detale przy stałych 60 klatkach przez godzinę. To procesor do pracy, nawigacji i mediów, a nie do e-sportu.

Ekran oferuje odświeżanie 144 Hz i szczytową jasność 6500 nitów. Brzmi jak specyfikacja flagowca, ale diabeł tkwi w szczegółach. Te 6500 nitów to wartość punktowa, osiągalna tylko w specyficznych warunkach HDR. W typowy słoneczny dzień jasność maksymalna jest wysoka i pozwala na komfortową obsługę, co docenią kurierzy czy pracownicy terenowi, ale nie różni się drastycznie od tego, co oferują inne dobre średniaki.

Odświeżanie 144 Hz zapewnia dużą płynność, ale większość aplikacji i tak ogranicza się do 60 lub 120 Hz. To bardzo solidny panel OLED, ale parametry na papierze są nieco napompowane względem rzeczywistych odczuć.

Aparat i głośniki, czyli koszty cięć

Jeśli zastanawiasz się, gdzie realme zaoszczędziło pieniądze, spójrz na wyspę aparatów. Główna jednostka 50 MP (Sony IMX882) z OIS to sensor, który wcześniej mogliśmy znaleźć w innych modelach marki. W dzień jest dobrze, bo zdjęcia są ostre, szczegółowe i mają ładną, żywą kolorystykę, typową dla marki. Jednak rozmiar matrycy 1/1.95 cala jest fizycznym ograniczeniem.

oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388640
oplus_8388640
oplus_8388640
oplus_8388640
oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388608
oplus_8388608

Po zmroku, mimo jasnej przysłony f/1.8, widać szumy i utratę detali. OIS pomaga, ale fizyki nie oszuka, gdyż mała matryca zbiera mało światła. Gorzej jest z szerokim kątem 8 MP. To typowy zapchajdziura, montowany tylko po to, by w specyfikacji widniało więcej oczek.

Niska rozdzielczość, słaba dynamika tonalna i rozmyte krawędzie sprawiają, iż nadaje się on tylko do zdjęć w idealnym oświetleniu. jeżeli priorytetem są dla ciebie zdjęcia, ten telefon cię rozczaruje. To aparat dokumentacyjny do zrobienia zdjęcia licznika czy usterki, a nie… artystyczny.

Głośniki z systemem 400 proc. UltraBoom mają jedno zadanie: być słyszalne. I wywiązują się z niego znakomicie. Dzwonek usłyszysz na ruchliwej ulicy, w hałaśliwym warsztacie czy podczas wichury. Jest to jednak okupione jakością.

Powyżej 70-80 procent głośności dźwięk staje się płaski, metaliczny i pozbawiony basu. To funkcja czysto użytkowa, nastawiona na przebicie się przez hałas otoczenia, co idealnie wpisuje się w roboczy charakter telefonu. Słuchanie muzyki na dłuższą metę męczy, ale nie do tego ten system został stworzony.

Czy warto sprowadzać realme P4 Power?

realme P4 Power to urządzenie, które w swojej niszy nie ma konkurencji. Oferuje czas pracy znany z topornych telefonów typu rugged, zamknięty w obudowie smukłego, nowoczesnego telefona.

Zalety:

  • Bezkonkurencyjna bateria: zapominasz o ładowaniu na dni.
  • Genialna konstrukcja: 219 g przy tej baterii to inżynieryjne mistrzostwo.
  • Ergonomia: zakrzywiony ekran poprawia chwyt i komfort obsługi.
  • Odporność: certyfikat IP69 i solidna budowa ArmorShell (mimo iż plastikowa).
  • Funkcjonalność: szybkie ładowanie zwrotne (prawdziwy powerbank).

Wady (czyli kompromisy średniej półki):

  • Aparat: przeciętny sensor główny i słaby szeroki kąt.
  • Obudowa: plastikowa, podatna na zarysowania, zbierająca odciski palców.
  • Audio: bardzo głośne, ale o niskiej kulturze brzmienia.
  • Dostępność: brak oficjalnej dystrybucji i gwarancji w Polsce.

Wady te są w pełni zrozumiałe, gdy spojrzymy na ten telefon przez pryzmat jego przewidywanej ceny w okolicach 1500-2000 zł. W tej kwocie otrzymujemy kompletne, wyspecjalizowane narzędzie, które dowiezie energię tam, gdzie inne telefony dawno padną. Podzespoły są dobrane tak, by nie przeszkadzać baterii, a nie po to, by błyszczeć w benchmarkach. Dla osób ceniących niezależność od gniazdka import tego modelu może być najlepszą decyzją zakupową roku.

Specyfikacja techniczna realme P4 Power 5G:

  • Procesor: MediaTek Dimensity 7400 Ultra 5G (4nm) – efektywny, ale nie flagowy.
  • Bateria: 10 001 mAh, Titan Battery, żywotność 4 lata (>80%) – absolutny top.
  • Ładowanie: 80W Ultra Charging (50% w 36 min), 27W Reverse Charging – jest okej.
  • Ekran: 144 Hz HyperGlow 4D Curve+, szczytowo 6500 nitów – świetny do pracy w słońcu.
  • Aparat tył: 50 MP Sony IMX882 (f/1.8, OIS) + 8 MP Szeroki kąt – zestaw… podstawowy.
  • Aparat przód: 16 MP AI Selfie – wystarczający do wideo rozmów.
  • Wymiary: 9,08 mm grubości, 219 g wagi – zaskakująco poręczny.
  • Odporność: IP69, IP68, IP66, ArmorShell, Gorilla Glass – odporny na wodę i pył.
  • Audio: Głośniki stereo z 400% UltraBoom – głośne, informacyjne.
  • System: realme UI 7.0 (Android), Flux Engine
Idź do oryginalnego materiału