
Co potrafi najnowszy, najlepszy, najbardziej zaawansowany i – nie będę ukrywał – najładniejszy ekspres do kawy marki Philips, czyli Philips 8000 LatteGo Pro? O tym za chwilę. Zacznijmy od tego… czego nie potrafi.
Philips 8000 LatteGo Pro ma jedną wielką zaletę, o której nikt wam nie powie.

Jedna rzecz, której nie potrafi LatteGo Pro (EP8757/20), to… zająć nam dużo czasu przy czyszczeniu i konserwacji. Tak, wiem, jak idziemy do sklepu, to raczej patrzymy na to, ile kaw mamy do wyboru, jak ten ekspres wygląda i ile ma dodatkowych funkcji, ale niekoniecznie powinny być to jedyne kryteria. W końcu potem ten ekspres trzeba regularnie czyścić, żeby wyglądał i pracował tak, jak trzeba.
I LatteGo Pro dostaje u mnie po kilku tygodniach medal za to, jak mało trzeba przy nim robić, żeby wyglądał i pracował świetnie. Przede wszystkim – adekwatnie w ogóle nie chlapie, czy to przy robieniu kawy, mleka, czy na przykład anulowaniu całego procesu. choćby płukanie jest tutaj bezbolesne.

Po drugie – gdy już trzeba coś umyć, to jest to banalnie proste i jeszcze w razie czego w menu mamy instrukcję. I tak na przykład karafki do mleka składają się tutaj z zaledwie dwóch elementów, bez żadnych zakamarków czy dodatkowych rurek. Możemy je myć w zmywarce, ale na dobrą sprawę w 10 sekund umyjemy je w zlewie i będą jak nowe.

I żeby było jeszcze lepiej, to zminimalizowano tutaj liczbę części, które można zgubić albo trzeba gdzieś trzymać. Przykładowo karafki montujemy bezpośrednio do obudowy, bez demontowania czegokolwiek. Niby drobna rzecz, ale jednak zdecydowanie cieszy, szczególnie jeżeli ktoś już kiedyś część akcesoriów od ekspresu zgubił.
I to wszystko jest świetną wiadomością, bo…
… Philips 8000 LatteGo Pro wygląda po prostu świetnie.
Całość jest kompaktowa i wykończona tak, iż spokojnie może stanąć nie tylko w kuchni, ale i w eleganckim salonie, i jak najbardziej będzie tam pasować.

Mój ulubiony detal to bez dwóch zdań ten drewnopodobny element, który naprawdę robi robotę. Świetne jest też oświetlenie nastrojowe, które automatycznie włącza się, kiedy zaczynamy robić kawę.

I co przy tym wszystkim najważniejsze – jest nie tylko ładnie, ale i przez cały czas użytecznie. Dostęp do zbiornika z wodą, ceramicznego młynka czy tacki jest absolutnie bezproblemowy.
W dodatku całość obsługuje się absurdalnie wręcz łatwo.
Philips LatteGo Pro – jak się to obsługuje?
Na dobrą sprawę nie potrzebujemy choćby instrukcji, zresztą instrukcja sama sugeruje, iż nie jest potrzebna. Pokazuje bowiem, jak złożyć ekspres, co zajmie nam jakieś 3 minuty, a potem każe po prostu zrobić sobie kawę.

I… dokładnie tak wygląda obsługa Philips 8000 LatteGo Pro. Do dyspozycji mamy dwa przyciski i ekran dotykowy. Co przyjemne, ten ekran jest świetnej jakości, możliwe nawet, iż jest to jeden z najlepszych ekranów w ekspresach, jakie widziałem. Ma świetną rozdzielczość, bardzo dobrze reaguje na dotyk, a całość sprawia wrażenie korzystania raczej ze telefona, a nie ze sprzętu AGD.
I jeżeli umiemy korzystać ze telefona, poradzimy sobie z obsługą Philips 8000 LatteGo Pro. Te dwa przyciski poza ekranem służą tylko do włączania i wyłączania ekspresu, a także do automatycznego doboru ustawień, jeżeli na przykład wsypaliśmy nowe ziarna. Wystarczy przeklikać się przez kilka ekranów, odpowiedzieć na kilka pytań i ekspres sam dopasuje tryb pracy do naszych ziaren. Oczywiście możemy też manualnie zarządzać poziomem zmielenia kawy – do wyboru jest aż 12 poziomów.

To tyle, cała reszta sprowadza się do tego, żeby wybrać na ekranie, jaką kawę chcemy, podstawić szklankę i wcisnąć przycisk.
Philips LatteGo Pro – jakie kawy można zrobić?

Szczęśliwie nie jesteśmy ograniczeni do jednej „po prostu kawy”. Już na starcie w menu musimy wybrać, czy chcemy kawę czarną, czy może mleczną, czy ta kawa mleczna ma być na zimno, czy na gorąco, czy może chcemy w ogóle zasmakować w domowym zaciszu cold brew.

Lista opcji jest naprawdę długa, bo napojów do wyboru jest około 50, ale na tym wcale się nie kończy. Dla większości z nich możemy ustawić samodzielnie nie tylko objętość czy proporcje, ale też intensywność czy temperaturę i w razie czego dorzucić jeszcze bonusowego shota. Philips LatteGo Pro ma zresztą nowy blok zaparzający, który pozwoli na jeszcze precyzyjniejsze dopasowanie kawy do naszego gustu – samych poziomów doboru intensywności jest teraz aż 7.
Jeśli jakaś taka kombinacja wybitnie przypadnie nam do gustu, możemy jednym kliknięciem taką konfigurację zapisać i potem mieć ją w zasięgu jednego kliknięcia.

I gdyby ktoś pytał, zapisać można aż 8 profil użytkowników, więc absolutnie każdy w domu będzie mógł zapisać coś dla siebie, bez wpraszania się na czyjś listę.
Każdy, i tutaj nie mam wątpliwości, znajdzie zresztą coś dla siebie na liście napojów i dostanie… po prostu dobrą, gorącą (o ile wybierze gorącą) kawę ze świeżo zmielonych ziaren. Takie oczywistości jak espresso czy zwykła czarna kawa wychodzą z LatteGo Pro naprawdę dobrze i soczyście, aczkolwiek to, co spodobało mi się chyba najbardziej, to to, jak dobrze ten ekspres spienia mleko.

Nie ma większego znaczenia, czy chcemy kawę mleczną na zimno, czy na gorąco, czy może chcemy samą przepyszną mleczną piankę. Po prostu wybieramy karafkę do zimnych albo ciepłych napojów, wybieramy pozycję z menu, klikamy i już. Zresztą sam w ostatnich tygodniach bardzo często szedłem do tego ekspresu nie tyle po kawę, co właśnie po taką piankę, a potem jak zostałem z tą pianką zauważony, to musiałem wrócić i zrobić drugą.

Przy korzystaniu z tego ekspresu zwrócicie pewnie uwagę na jeszcze jedną rzecz. Jest on zaskakująco wręcz cichy. adekwatnie każdy element procesu parzenia kawy jest cichszy, niż moglibyśmy się spodziewać. Tak, nie jest to sprzęt zupełnie bezgłośny, ale zrobienie na przykład rano kawy nie obudzi raczej całego bloku. Ba, ten dźwięk ma taką częstotliwość, iż mi na przykład w ogóle nie przeszkadzał.
Philips LatteGo Pro – aplikacja
A gdyby tego było mało, wcale nie musimy być w tym samym pomieszczeniu, żeby zrobić sobie kawę. Do tego ekspresu można podłączyć aplikację HomeID, z poziomu której możemy nie tylko zarządzać wybranymi ustawieniami czy poszukać kawowych inspiracji, ale też możemy całkowicie zdalnie przygotować sobie kawę.

Oczywiście wcześniej musimy zadbać o to, żeby w zbiorniku była woda, żeby był zapas ziarna, i żeby we właściwym miejscu była ustawiona szklanka, ale poza tym tak – wystarczy jedno kliknięcie.
Ja sam zresztą często tak właśnie korzystałem z tego ekspresu. Zostawiałem pustą szklankę, szedłem do domowego biura do pracy i kiedy już wiedziałem, iż zaraz będę schodzić – po prostu klikałem w aplikacji i wiedziałem, iż na dole będzie na mnie czekać moja ulubiona kawa.
Philips 8000 LatteGo Pro – czy warto?

Wprawdzie mamy dopiero początek 2026 roku, ale chyba już mogę zaryzykować stwierdzenie, iż Philips LatteGo Pro będzie prawdopodobnie jednym z moich ulubionych ekspresów w tym roku.
Wygląda świetnie, nie kosztuje fortuny, robi naprawdę dobrą kawę, świetną piankę, a do tego banalnie prosto utrzymuje się go w czystości. Gdyby tego było mało, zajmuje kilka miejsca i pracuje zaskakująco cicho.
Oczywiście, Philips LatteGo Pro ma swoje ograniczenia, z których większość widać już na pierwszy rzut oka. Przykładowo raczej nie zrobimy sobie w nim dwóch mlecznych kaw jednocześnie, bo i jak.
Z drugiej strony, biorąc pod uwagę cenę i rozmiar – raczej nikt nie będzie narzekał. Raczej ucieszy się po prostu z tego, iż ma świetnie wyglądający, adekwatnie bezobsługowy ekspres, który przygotuje bardzo dobrą kawę po jednym kliknięciu.










