
Polska armia dostanie nowe systemy obserwacyjne TacFLIR. To sprzęt do rozpoznania celów w dzień i w nocy dla wozów rozpoznawczych.
Zamówiony właśnie przez WB Electronics system TacFLIR 280-HDEP to zestaw obserwacyjny dla wozów rozpoznawczych, który ma dać załogom dużo lepszy obraz pola walki: w świetle dziennym, po zmroku i przy użyciu termowizji. Kontrakt jest wart ponad 35 mln dol., a producent podkreśla, iż chodzi nie tylko o samą optykę, ale też o identyfikację celów, przetwarzanie obrazu i wsparcie rozpoznania w ruchu.
To zestaw do szukania, śledzenia i rozpoznawania celów
Teledyne TacFLIR 280-HDEP to wielospektralny system obserwacyjny średniego zasięgu. Oznacza to połączenie kilku kanałów obserwacji w jednym sensorze: obrazu dziennego, termowizyjnego i zaawansowanego przetwarzania wideo. Taki zestaw nie służy wyłącznie do patrzenia. Jego rolą jest wykrycie obiektu, utrzymanie go w obserwacji, a następnie pomoc w odpowiedzi na najważniejsze pytanie na polu walki: co dokładnie widzi załoga i czy jest to cel, który trzeba zgłosić, śledzić albo przekazać dalej do rażenia.
Kluczowe są tu dwa elementy. Pierwszy z nich to termowizja, czyli zdolność postrzegania świata nie przez pryzmat światła, ale promieniowania cieplnego. Dzięki temu maszyna staje się całkowicie obojętna na zapadający zmrok – działa bezbłędnie w środku nocy, bezlitośnie demaskując obiekty, które przed okiem zwykłej kamery z łatwością by się ukryły.
Drugi, być może jeszcze ważniejszy filar, to AiTR (Aided Target Recognition), czyli algorytmiczne wspomaganie rozpoznawania celów. Musimy tu jednak odłożyć na półkę hollywoodzkie wizje w pełni autonomicznych terminatorów, które same decydują o strzale. AiTR to raczej superwydajny, cyfrowy asystent. Jego zadaniem jest przeanalizowanie obrazu, błyskawiczne wyłowienie z niego podejrzanego obiektu i sklasyfikowanie go, zanim mózg żywego operatora w ogóle zorientuje się, iż ma przed sobą cel.
Otwarta architektura pozwala na wgrywanie dodatkowych algorytmów od zewnętrznych firm. Oznacza to, iż z biegiem lat ten sprzęt będzie można płynnie aktualizować i dozbrajać w coraz to nowsze, cyfrowe zmysły.
Wszystko wskazuje na to, iż trafi to do artyleryjskich wozów rozpoznawczych
Oficjalny komunikat mówi ogólnie o wozach rozpoznawczych, ale branżowe informacje wskazują, iż chodzi o AWR. Nie mówimy tu więc o sprzęcie oderwanym od większego programu, tylko o elemencie związanym z modułami ogniowymi Rak. AWR mają działać jako oczy i uszy pododdziałów artyleryjskich: wyszukiwać cele, obserwować teren, wspierać kierowanie ogniem i pomagać w ocenie sytuacji na froncie.
Głowice TacFLIR 280-HDEP są częścią pokładowego zestawu obserwacyjno-rozpoznawczego na AWR zbudowanym na podwoziu Rosomaka 8×8. W tym samym pakiecie mają znaleźć się również radary rozpoznania walki SR Hawk o zasięgu około 45 km, a oba czujniki mają pracować na maszcie wysuwanym do wysokości 4 m. Taka konfiguracja pokazuje, iż nowy sprzęt nie ma być samotnym gadżetem, ale częścią rozbudowanego systemu zbierania danych o polu walki.
Oczy stają się ważniejsze niż pięści
W realiach nowoczesnego pola walki goła siła ognia to zdecydowanie za mało. Najdoskonalszy moździerz, potężna armatohaubica czy wyrzutnia rakiet są ślepe i bezużyteczne, jeżeli wojsko nie wie, gdzie uderzyć, jak błyskawicznie potwierdzić cel i przekazać koordynaty dalej.
Właśnie dlatego to zaawansowane rozpoznanie staje się dziś absolutnie najcenniejszą walutą wojny. Sensor, który potrafi wyłowić i zidentyfikować wroga o ułamek sekundy szybciej, drastycznie skraca drogę od zauważenia zagrożenia do pociągnięcia za spust. Na współczesnym froncie ta krótka chwila to dosłownie granica między przetrwaniem a zniszczeniem własnego oddziału.
Ten gwałtowny zwrot widać już zresztą w twardych, rynkowych liczbach. Producent nie bez satysfakcji podkreśla, iż to już trzeci ogłoszony w 2026 r. kontrakt na integrację jego technologii w europejskich wozach opancerzonych. Wcześniej głośno było o instalacji słynnych nano-dronów Black Hornet 4 na szwajcarskich transporterach Piranha 8×8 oraz o dostawach nowoczesnej termowizji i radarów dla bułgarskich Strykerów.
Łączna wartość tych trzech europejskich umów przebiła barierę 85 milionów dolarów. Armie na Starym Kontynencie wreszcie zrozumiały, iż muszą masowo pompować pieniądze nie tylko w stalowe efektory, ale przede wszystkim w cyfrowe sensory i sieciowe układy nerwowe.
Polska dokłada kolejny klocek do wojny sensorów
Grupa WB od lat rozwija systemy dowodzenia, rozpoznania, bezzałogowce i integrację wojskowych platform, a sama grupa opisuje swoje kompetencje jako obejmujące m.in. C4ISR, systemy bezzałogowe i modernizację pojazdów wojskowych. Dołożenie do tego amerykańskich głowic obserwacyjnych wysokiej klasy nie wygląda więc na przypadkowy zakup, tylko na próbę zbudowania spójnego łańcucha: od wykrycia i identyfikacji celu po przekazanie danych dalej w sieci dowodzenia.
Warto też pamiętać, iż AWR są jednym z brakujących, ale bardzo ważnych elementów modułów ogniowych Rak. Agencja Uzbrojenia zamówiła 30 takich pojazdów we wrześniu 2022 r. za 1,59 mld zł, a dostawy mają zakończyć się do końca 2026 r. jeżeli właśnie do tej platformy trafi TacFLIR, to nie będzie to kosmetyczne ulepszenie. To będzie wzmocnienie zdolności rozpoznawczych całego systemu, który ma nie tylko strzelać, ale przede wszystkim szybciej widzieć, rozumieć i reagować.

















