
Susza uderza w rolnictwo, susza uderza w wodociągi, susza uderza też w zwykłą ludzką zabawę, odbierając przyjemności, które jeszcze do niedawna były normalne. Ale już przestają być. Coraz trudniej udawać, iż wszystko jest w porządku.
Pewnie każdy ma takie wspomnienie z lata. Jazda na rowerze nad rzekę. Czasami z opiekunami, czasami bez ich zgody, wymykając się po cichu albo uspokajając, iż przejażdżka będzie tylko do lasu, na krótko, zaraz wracamy. Plaża, nieodpowiedzialne wbiegnie do wody, ale też powolne oswajanie się z bardzo zimną rzeką, choćby w połowie sierpnia. Jeziora, stawy, rzeki, strumyki przepływające przez środek lasu i pola. To wszystko jeszcze doskonale pamiętamy, jeszcze jest typowym obrazem polskiego lata. Jeszcze, choć wspomnienia już się zacierają, a nowych wyrobić nie sposób, bo dookoła wszystko się zmieniło.
Właśnie zlikwidowano 50-metrową zjeżdżalnię w Dziemianach. Jak informuje Radio Gdańsk, była jedną z najdłuższych pod gołym niebem na Pomorzu. Bezpłatna atrakcja przeszła jednak do historii, bo straciła rację bytu. Jezioro Rzuno wysycha. Przy ujściu zjeżdżalni poziom wody wynosił raptem… 20 cm. Zjeżdżalnia, która przez lata kojarzyła się z dobrą zabawą, wakacyjnym szaleństwem, rozrywką w gorące dni nagle stałaby się dla nieodpowiedzialnych korzystających zagrożeniem. I dlatego trzeba ją usunąć.
– Nie jesteśmy w stanie zbliżyć wody ani wykopać basenu, ponieważ może to stwarzać niebezpieczeństwo dla kąpiących się wokół. Musieliśmy z dnia na dzień podjąć decyzję, iż należy zdemontować zjeżdżalnię – wyjaśnił Radiu Gdańsk wójt Dziemian Piotr Laska.
Rozgłośnia dodaje, iż są plany, aby wybudować nową, o nieco innej konstrukcji. Trzeba się dostosowywać do nowych czasów, wydając przy okazji niemałe pieniądze. Może i klimat się zmienia, ale potrzeby są te same. Jezioro się kurczy, więc wystarczy wybudować nową zjeżdżalnię. Zimą nie ma śniegu, ale przecież można postawić całoroczny stok pod dachem. I będzie prawie tak, jak było, choć zupełnie inaczej.
Przykład zjeżdżalni jest symboliczny, bo pokazuje, iż susza uderza w nas na wiele sposobów
Problem mają rolnicy, ale też zwykli mieszkańcy, bo nagle się okazuje, iż wody nie ma, trzeba oszczędzać i się ograniczać. Już nie można, a przynajmniej nie powinno się podlewać trawników i myć samochodów. Woda w kranie przestaje być oczywistością.
To poważne utrudnienia, więc fakt, iż nie zjedzie się wielką zjeżdżalnią do wody, może wydawać się błahostką. Ale w ten sposób susza też wkracza do zwykłego życia, które tak dobrze znamy, odbierając proste przyjemności. Przyjemności, które były symbolem lata, powracały co roku. Aż w końcu stały się niemożliwe.
Turyści odwiedzający Kazimierz Dolny nie mogli przez ostatnie tygodnie skorzystać z jednej z atrakcji, jaką była przeprawa promem. Powód był prosty – wody w Wiśle jest za mało, aby jednostki mogły kursować. Jak pisał „Kurier Lubelski”, brak promów odczuli nie tylko turyści, ale również lokalna branża turystyczna. Na początku czerwca pojawiło się alternatywne rozwiązanie. Chętnych na przedostanie się na drugi brzeg zabierała łódka. Dużo mniejsza, ale przynajmniej – da się. Choć znowu trzeba było się dostosowywać, modyfikować wspomnienia i wrażenia. To już nie jest to samo, choć przecież w teorii cel udaje się zrealizować.
Narwiański Park Narodowy pod koniec maja informował, iż w związku z bardzo niskim poziomem wody w Narwi kładka Waniewo – Śliwno oraz wypożyczalnia kajaków w Kurowie zostały zamknięte.
Panująca susza hydrologiczna uniemożliwia korzystanie z przepraw oraz wypłynięcie z przystani w Kurowie. Obecny, bardzo niski poziom wody powoduje, iż korzystanie z pływających przepraw zagraża Waszemu zdrowiu. Kładka i wypożyczalnia zostaną ponownie otwarte, gdy tylko podniesie się poziom wody i korzystanie z pływających pomostów oraz kajaków w Kurowie będzie bezpieczne – zaznaczono w komunikacie.
Sugerując się stroną parku, sytuacja się nie poprawiła i atrakcje dalej są nieczynne.
Tymczasem, jak opisuje „Kurier Poranny„, kładka jest unikatowa w skali kraju, bo „ponad kilometrowa drewniana kładka turystyczno-edukacyjna łączy dwa brzegi Narwi”, a największą atrakcją ścieżki są właśnie „pływające pomosty, które umożliwiają przeprawę przez koryta rzeczne”. A raczej: umożliwiały, bo korzystanie z nich jest coraz częściej utrudnione.
Nadal będziemy słyszeć, iż przecież „zawsze tak było” – zdarzało się, iż wody było mniej, bo nie padało. To jednak oszukiwanie samego siebie. Wakacje kilkanaście lat temu wyglądały zupełnie inaczej. Dziś jadąc nad rzekę już coraz trudniej się porządnie zmoczyć, bo wody jest śmiesznie mało. O pływaniu można zapomnieć. Podobnie jak o skorzystaniu z innych lokalnych atrakcji, które były zawsze. No właśnie, coraz częściej słowo były jest kluczowe.












![Najpiękniejszy wyścig świata i 100 lat Trójzębu. Maserati zachwyca na trasie 1000 Miglia 2026 [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/06/30__Maserati-A6-GCS_53@1000-Miglia-2026.jpg)
