
W lewym narożniku ringu staje aspirujący do pasa mistrzowskiego vivo x300, a w drugim uznany mistrz, czyli Samsung Galaxy S26. Który okaże się lepszy?
Zazwyczaj do takich porównań wybiera się najmocniejszych przedstawicieli rodziny, czyli w obu przypadkach mówimy o odmianach oznaczonych jako Ultra. Jednak postanowiłem przyjrzeć się podstawowym modelom flagowców. Oba telefony zapewniają wysoki poziom wykonania, czujecie, iż obcujecie z produktami premium.
Jednocześnie nie mają dużych ekranów, więc wybitnie dobrze leżą w dłoni. Zarówno Samsung Galaxy S26 z autorskim chipem Exynos 2600, jak i vivo X300 ze sprawdzonym MediaTeki Dimensity 9500, zapewniają potworną wydajność, która przyda się na lata. Obie konstrukcje korzystają z systemu napakowanego algorytmami sztucznej inteligencji.
Jednak modele różnią się w jednym aspekcie – fotograficznym. Dlatego dzisiaj przyjrzymy się zdjęciom, które można wykonać tymi modelami. Zanim jednak do tego dojdziemy kilka słów o aparatach. Samsung Galaxy S26 korzysta z dobrze znanego układu, na który składa się aparat główny 50 Mpix f/1.8, szeroki 12 Mpix f/2.2, teleobiektyw 10 Mpix f/2.4 o 3-krotnym zbliżeniu optycznym oraz przedni 12 Mpix. Niektórzy krytykują Samsunga za zachowawczość, ale producent korzysta ze sprawdzonego rozwiązania, które jest uniwersalne. A to, czego nie uda się uchwycić, przetworzy dzięki algorytmów AI.

Vivo X300 korzysta natomiast z układu, na który składa się aparat główny 200 Mpix f/1.68, szeroki 50 Mpix oraz teleobiektyw 50 Mpix z 3-krotnym zoomem optycznym, a z przodu znajdziemy kamerę do selfie 50 Mpix. Nad kwestią fotograficzną czuwała znana firma ZEISS. Obie konstrukcje korzystają z przemyślanych aplikacji aparatu, ale ta od vivo jest o ułamek sekundy szybciej gotowa do zdjęć. Samsung przez cały czas ma lekkiego shutterlaga, nie przeszkadza to zbytnio w codziennym użytkowaniu, ale jest. Oba telefony chwalą się również najlepszymi w klasie algorytmami AI do przetwarzania obrazu. Szkoda czasu w pisanie, przyjrzyjmy się zdjęciom.
Samsung Galaxy S26 vs vivo X300 – pojedynek fotograficzny
Zasada jest prosta – po lewej stronie mamy Samsunga, po prawej vivo. Robiłem zdjęcia tak jak typowy użytkownik, czyli w trybie auto. Zdjęcia zostały zmniejszone, dłuższy bok ma 2048 pikseli, ale miejscami mamy wycinki z pełnej rozdzielczości. Zaczynamy. Główny obiektyw, powiększenie x1.
















Powiększenie x2:







f



Powiększenie x3 – czyli pojedynek tele.


















A teraz wisienka na torcie – zoom x10. Tutaj do gry wchodzą już algorytmy przetwarzania i uzupełniania detali, więc zobaczmy, jak oba telefony poradziły sobie z kwestiami oprogramowania.














Obiektyw ultraszerokokątny nie jest moim ulubionym, rzadko kiedy z niego korzystam, ale podobno są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie zdjęcia z normalnym kadrem.


No i selfie:


Wnioski? Mam kilka:
- vivo x300 co do zasady lepiej dobiera ekspozycję, szczególnie widać to przy zdjęciach nocnych, co ogranicza szumy i poświaty,
- vivo ma zdecydowanie bardziej podbite kolory i saturację, przez co może się bardziej podobać. To już jednak kwestia gustu. Sam lubię takie podbicia, ale wiem, iż istnieje duża grupa ludzi, która nie chce mieć efektowych zdjęć, tylko bardziej realistyczne.
- na niektórych zdjęciach widać niedoskonałości aparatu vivo X300, w miejscu, gdzie nie widać ich w Samsungu Galaxy S26. Najbardziej widoczne jest to na zdjęciu bazi/rozwijających się liści,
- zdjęcia z Samsunga Galaxy S26 są przeważnie cieplejsze, natomiast te z vivo X300 – chłodniejsze. To również pozostaje w kwestii preferencji użytkownika.
Oba telefony prezentują wysoki poziom wykonania, działania, ale i zdjęć. Gdybym miał wybierać telefon dla siebie pod kątem fotograficzny, to z tych dwóch mój głos idzie w tym roku na vivo. Zastanawia mnie tylko jak wypada pojedynek tytanów – vivo X300 Ultra i Samsunga Galaxy S26 Ultra. Tam może się dopiero dziać.
