
Dla rynku telefonów nadchodzą trudne czasy. Klienci są coraz bardziej wymagający, rośnie wartość sprzedaży, a mali producenci mają poważny problem z utrzymaniem się w wyścigu technologicznym. OnePlus i Realme robią fuzje, żeby walczyć z gigantami. Co to oznacza dla nas?
Nie zmieniacie już telefonów jak rękawiczek, konkurencja w poszczególnych segmentach jest mordercza. Przez nieustanne kryzysy i niepohamowaną spekulację, przepraszam – przez wzrost zapotrzebowania na moce obliczeniowe dla algorytmów sztucznej inteligencji, koszt wytworzenia telefona rośnie. W branży króluje kilku producentów: Apple, Samsung, Xiaomi, do tego dochodzi Huawei z ogromnym rynkiem w Chinach oraz koncern BBK, który ma pod swoimi skrzydłami marki Oppo, Vivo, Realme i OnePlus. Gdzieś tam coraz mocniej do zbiorowej świadomości przedostaje się Honor, ale zasadniczo rynek jest podzielony. Nowe marki nie powstają, mniejsze znikają i dochodzi do różnych zawirowań.
BBK Electronics od lat stosuje model house of brands. Z zewnątrz wygląda to jak grupa niezależnych firm, ale każdy wie, iż Oppo, OnePlus, Realme, Vivo i iQOO to rodzeństwo mieszkające w jednym domu, korzystające z tej samej łazienki i salonu. W teorii każda marka miała być odpowiedzią na inną konkurencję, ale sprzedaż telefonów spada, a utrzymywanie kilku dużych marek z własnymi centrami R&D i liniami produkcyjnymi przestaje się opłacać. Pierwsze informacje o fuzji wypłynęły w styczniu, ale wtedy zaprzeczano temu, mówiąc, iż szepty złych ludzi. Trzy miesiące później sytuacja wyklarowała się.
OnePlus i Realme łącza siły. Fuzja da paliwo
Jakiś czas temu mówiło się, iż OnePlus zniknie z niektórych rynków, głównie europejskich, inni twierdzili, iż dochodzi do ukrytej redukcji zatrudnienia, ale marka stanowczo wszystkiemu zaprzeczała.

Teraz spod samiuśkich Chin doszły nas nowe wieści. Na portalu Weibo uznany serwis Digital Chat Station (jedne z najlepszych informacji w branży) napisał, iż OnePlus i Realme oficjalnie przeszły fuzję. Połączą swoje krajowe i zagraniczne operacje w ramach zupełnie nowego tworu o nazwie centrum subproduktów, które będzie podlegać samemu Pete’owi Lau, czyli szefowi i twórcy marki OnePlus. Natomiast połączone działy marketingu będą zarządzane przez Li Bingzhong, czyli założyciela Realme. Według innych doniesień marki będą próbować ponownie wykorzystać linie produktów.
Co się za tym kryje? Być może na niektórych rynkach zostaną wskrzeszone telefony sprzed roku czy dwóch, tak żeby zapewnić obecność marek na rynkach jak najmniejszym kosztem. Tylko co z poszczególnymi markami? Eksperci są zgodni – w tym związku z rozsądku pierwsze skrzypce gra Realme, które zdobywa nowe rynki, notuje wzrosty sprzedaży, sypie premierami jak z rękawa. OnePlus stracił na znaczeniu, nie atakuje nowymi produktami i coraz trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie: po co jest nam potrzebny OnePlus? Najwidoczniej koncern BBK również próbuje znaleźć odpowiedź na to pytanie.







