
Wprowadzając system kaucyjny, nie przewidzieliśmy jednej rzeczy. Teraz, jak już idę wrzucać puszki i butelki do maszyny, żeby odzyskać kaucję, muszę zakładać kalosze.
Jak tylko ogłoszono, iż pojawi się u nas system kaucyjny, byłem zadowolony, iż nasz kraj będzie wreszcie nowoczesny w kontekście ekologii. Od dawna zazdrościłem naszym zachodnim sąsiadom, iż już lata temu wpadli na pomysł, jak pozbyć się plastikowych butelek z przestrzeni publicznej. Niestety tuż po wdrożeniu podobnego rozwiązania w Polsce jestem rozczarowany implementacją.
A czemu? Bo dało się wdrożyć system kaucyjny lepiej. Maszyny, do których wrzucamy śmieci, powinny być zlokalizowane przy altankach albo zsypach, bo miejsce śmieci jest na śmietniku, a nie w supermarkecie, gdzie kupujemy jedzenie! Dokładanie dodatkowej roboty obsłudze oraz samym klientom to prosty sposób na to, by zniechęcić nas wszystkich do proekologicznej postawy.
System kaucyjny w praktyce (nie) działa
Nowe zasady nie powinny utrudniać życia ludziom, którzy śmieci już i tak wcześniej segregowali, wrzucając puszki i butelki do odpowiedniego pojemnika. W praktyce natomiast te nowe przepisy wymuszają na nas dodatkowe, upierdliwe czynności polegające na noszeniu śmieci na zakupy. I owszem, wykonujemy je tłumnie, bo inaczej będziemy w plecy 50 gr na każdym opakowaniu.
Apologeci systemu kaucyjnego otrąbili sukces, ale mnie tam wkurza, iż systemem kaucyjnym objęte zostały puszki, które trzeba oddawać w całości, bez zgniatania. Do tej pory można było je gnieść w domu i wynosić ich wór raz na miesiąc – teraz muszę biegać z nimi znacznie częściej, by w śmieciach składowanych w domu nie utonąć. Brakowało tylko, żeby do wyrzucania śmieci niezbędna była apka.
Przed wyjściem z siatką butelek i puszek warto ubrać kalosze.
Jak już dotrę do maszyny, która akurat działa (niestety w praktyce są niezwykle awaryjne i trudne w naprawie; jeden sklep po sąsiedzku czeka na serwis już drugi miesiąc…), to pojawia się kolejny problemy – i to nie ten związany z kolejkami do kaucjomatów, o czym pisał mój redakcyjny kolega Rafał Gdak. Aby zwrócić puszki i butelki i odzyskać kaucję, muszę najpierw stanąć w obrzydliwej kałuży.
Spodziewam się, iż przestrzeń pod maszyną do zwrotu opakowań objętych kaucją może wyglądać podobnie w innych lokalizacjach. Mnie przy okolicznym kaucjomacie, do którego wrzucane są butelki oraz puszki, zwykle wita kolorowa breja powstała ze zmieszanych resztek coli i piwa, bo niezgniecione puszki, przynoszone w siatce, często się przewracają i wylewają się z nich resztki płynów.
I tak szczerze mówiąc, to choćby nie mam współobywatelom tego za złe.
Maszyny skonstruowany są tak, iż te lepkie płyny wyciekają i na sam butelkomat czy tam puszkomat, do którego trzeba wkładać opakowania w poziomie, i bezpośrednio na podłogę sklepu. Nie dziwi mnie jednak, iż mało kto poświęca czas na przepłukanie opakowania (co marnowałoby przecież niepotrzebnie wodę…) za które musiał zapłacić kaucję i które musi teraz odnosić w całości do sklepu.
Najsmutniejsze jest to, iż bogatsi obywatele, którzy śmieci nie segregowali, i tak nie będą tego robić – stać ich na to, by kaucja przepadła. Z kolei mniej zamożne osoby, które o ekologię i tak dbały, dostały nowe obowiązki. No i nie zapominajmy, iż system kaucyjny objął puszki, chociaż te pozostawione na mieście rychło trafiały do skupów, ale już nie małpki, które są realnym problemem.
Czuję się robiony w balona niczym nabywca płyty DVD, bo trudno jest pozbyć mi się myśli, iż system kaucyjny zaprojektowano tak, by do zwrotu opakowań nas zniechęcać. Skoro ktoś ma ekonomiczny interes w tym, aby puszki i butelki lądowały w śmietnikach, bo kaucja trafia do jego skarbca, to trudno oczekiwać, iż maszyny będą pojawiały się tam, gdzie powinny i będą działać bez zakłóceń.
Mimo to nie chcę, aby system kaucyjny został wyłączony, a przecież i takie pomysły już się pojawiają. Szkoda jedynie, iż przed jego wdrożeniem na szeroką skalę, jego twórcy nie przemyśleli kilku spraw, bo teraz pomyłki, jakie zaszły podczas implementacji, odkręcać będziemy pewnie latami (i to zakładając, rzecz jasna bardzo optymistycznie, iż to się w ogóle wydarzy).
Czytaj inne nasze teksty poświęcone systemowi kaucyjnemu:
Tymczasem na lotniskach i w pociągach butelkomatów nie ma, restauracje lecą w bambuko, a na domiar złego pojawiły się głosy, iż w zamian za to, iż poświęcamy czas, by odnosić opakowania do sklepów, wzrosną nam opłaty za wywózkę pozostałych śmieci; firmom zajmujące się odpadkami trudniej teraz amortyzować koszty. No z której strony by na to nie spojrzeć i jak się nie obrócić, pupa z tyłu.















