Xiaomi przyzwyczaiło nas do jednego schematu – flagowce dostają wszystko, co najlepsze, a seria „T” wypełnia lukę dla tych, którzy szukają wysokiej wydajności w nieco bardziej rozsądnej cenie. Wygląda jednak na to, iż nadchodzące modele Xiaomi 17T trochę z tym schematem zerwą.
Najnowsze doniesienia od sprawdzonych insiderów sugerują, iż nadchodząca seria nie będzie tylko „bezpieczną aktualizacją”. Chiński gigant szykuje urządzenia, które pod względem czasu pracy na jednym ładowaniu mogą zawstydzić niemal całą rynkową konkurencję. jeżeli plotki o pojemnościach akumulatorów się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia z nowym standardem w segmencie premium-średniaków, gdzie lęk przed rozładowanym telefonem w połowie dnia odejdzie w niepamięć.
Dimensity pod maską i Leica w obiektywie. Co wiemy o specyfikacji Xiaomi 17T?
Według informacji udostępnionych przez znanego leakera Digital Chat Station, Xiaomi pracuje nad dwoma modelami, które mają zadebiutować w drugim kwartale roku. Choć oficjalne nazwy jeszcze nie padły, wszystko wskazuje na to, iż mowa o Xiaomi 17T oraz jego mocniejszym bracie z dopiskiem Pro.
Podstawowy Xiaomi 17T ma zostać wyposażony w płaski ekran o przekątnej 6,59” i rozdzielczości 1,5K. To świetna wiadomość dla osób, które nie przepadają za zakrzywionymi krawędziami wyświetlacza. Sercem urządzenia ma być procesor MediaTek Dimensity 8500, ale to nie on budzi największe emocje. Prawdziwą gwiazdą jest akumulator o pojemności około 7000 mAh, co gwarantować będzie długi czas pracy na jednym ładowaniu.
Czytaj też: Apple Watch powoduje oparzenia? Niepokojąca historia użytkownika i miesiące walki z serwisem
Z kolei Xiaomi 17T Pro celuje jeszcze wyżej. Tutaj mamy spodziewać się niemal flagowego układu MediaTek Dimensity 9500, który zapewni zapas mocy na lata. Wersja Pro ma również zaoferować bardziej zaawansowany zestaw fotograficzny. Choć oba modele skorzystają z magii inżynierów Leica, to tylko wariant Pro otrzyma obiektyw peryskopowy, pozwalający na znacznie większy zoom optyczny bez utraty jakości.
Czytaj też: Spider-Man zmienia telefon. Xperia idzie w odstawkę
Mówiąc o aparatach, przecieki sugerują potrójny układ z tyłu:
- Główny sensor: 50 Mpix (prawdopodobnie różniący się rozmiarem matrycy między modelami),
- Teleobiektyw: 50 Mpix (w wersji Pro jako peryskop),
- Ultraszerokokątny: 12 Mpix. Dopełnieniem całości ma być 32-megapikselowa kamerka do selfie, co powinno zadowolić fanów portretów i wideorozmów. Całość oczywiście będzie pracować pod kontrolą najnowszej odsłony HyperOS, zoptymalizowanej pod kątem efektywności energetycznej.
Jeśli chodzi o premierę, to wszystko wskazuje, iż na oficjalną prezentację nie będziemy musieli długo czekać. Raporty sugerują, iż urządzenia mogą pojawić się na pierwszych rynkach (prawdopodobnie w Indiach) już w ciągu najbliższych dwóch, trzech miesięcy. Przewidywana cena za podstawowy model ma oscylować w okolicach 55 000 rupii indyjskich, co w przeliczeniu daje około 2200 złotych. Oczywiście w Europie musimy doliczyć podatki, ale cena wciąż zapowiada się bardzo konkurencyjnie, biorąc pod uwagę specyfikację „na sterydach”.
Źródło: Gizmochina







