Nothing Phone (4a) w recenzji wypadł znakomicie, ale wspomniałem w niej, iż model (4a) Pro pozostało lepszy. Czym różnią się oba telefony i który z nich warto wybrać? Postaram się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Niewielu jest producentów telefonów, którzy podobnie jak firma Nothing sprzedają urządzenia prawdziwie unikatowe. Marka ta jest dziś tym, czym kiedyś był OnePlus – niszową propozycją dla osób pragnących wyróżnić się z grona użytkowników niemal bliźniaczo podobnych telefonów. Ten stan rzeczy nie powinien dziwić, bowiem CEO Nothing Carl Pei to współzałożyciel OnePlusa, który po latach postanowił podążyć inną drogą. Z generacji na generację telefony Nothing są coraz lepsze, a Nothing Phone (4a) to bezapelacyjnie drugi najlepszy telefon w historii tej marki. Drugi, bo w ofercie pozostało model Pro.
Nothing Phone (4a) vs (4a) Pro – różnice
Tak się składa, iż dzięki uprzejmości producenta do testów otrzymaliśmy oba, dość podobne od strony specyfikacji modele. Różnice pomiędzy nimi na pierwszy rzut oka wydają się minimalne i w gruncie rzeczy są na tyle nieduże, iż zamiast recenzji Nothing Phone (4a) Pro powstał ten tekst – dla osób niezdecydowanych. Gdybym to ja miał wybierać, postawiłbym na wariant Pro. A dlaczego?
Przede wszystkim oba urządzenia wyglądają inaczej. Dużo bardziej do gustu przypadł mi mocno cyberpunkowy tylny panel w Nothing Phone (4a) Pro, z gigantyczną wyspą aparatów i sporych rozmiarów wyświetlaczem Glyph Matrix. Ponadto, obudowa typu unibody w droższym telefonie wykonana jest w całości z aluminium, przez co przyjemniej trzyma się ją w dłoni. Mała rzecz, która sprawia, iż ma się wrażenie obcowania z nieco droższym telefonem.
Kolejna kwestia to wyświetlacze. Różnią się bardziej, niż sugeruje to specyfikacja. O ile w Nothing Phone (4a) mamy do czynienia z 6,78-calowym panelem LTPS AMOLED o jasności do 4500 nitów i odświeżaniem 120 Hz, to w (4a) Pro jest to nieco większy, 6,83-calowy o odświeżaniu 144 Hz i jasności 5000 nitów. To akurat kosmetyka, ale esteci zwrócą uwagę na smuklejsze ramki w modelu Pro. 1,85 vs 2,32 mm grubości to różnica widoczna gołym okiem i – ponownie – zmieniająca postrzeganie telefonu na taki z wyższego segmentu cenowego.
Nothing Phone (4a) Pro
Nothing Phone (4a)Powiedzmy sobie jednak otwarcie: to różnice kosmetyczne.
Czy warto dopłacić do Nothing Phone (4a) Pro?
Za 500 złotych ekstra – porównując ceny wariantów 8/128 – dostajemy też w mojej ocenie absolutny must have w 2026 roku, zwłaszcza w tak drogim telefonie. Mam na myśli obsługę kart eSIM, której z jakiegoś powodu zabrakło w tańszym telefonie. Lecisz za granicę do kraju spoza Unii Europejskiej? W przypadku Nothing Phone (4a) Pro jeszcze przed wyjazdem możesz kupić sobie tanią kartę eSIM i przypisać ją do swojego urządzenia. Dzięki temu od razu po wylądowaniu zagranicą będziesz miał dostęp do sieci. W przypadku Nothing Phone (4a) pozostaną poszukiwania fizycznej karty SIM na lotnisku lub w miejscowych sklepach.
Druga różnica sprowadza się do literki „S”. Jak w tej kultowej kwestii związanej z nazwiskiem Jarka Psikuty z filmu „Chłopaki nie płaczą”. W Nothing Phone (4a) producent postawił na układ Qualcomm Snapdragon 7s Gen 4 i pamięć RAM w standardzie LPDDR4X. W przypadku Nothing Phone (4a) Pro mamy już do czynienia z czipsetem Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4 – wydajniejszym i skuteczniej chłodzonym dzięki komorze parowej. Jest też wydajniejszy, nowocześniejszy RAM LPDDR5X. Realnie oznacza to odrobinę lepszą wydajność w wymagających grach, także przy długotrwałym obciążeniu. W obu przypadkach producent zastosował całkiem szybką pamięć UFS 3.1.
Wreszcie, Nothing Phone (4a) Pro powinien lepiej znosić kontakt z wodą, co sugeruje certyfikacja IP65, a nie IP64 jak w przystępniej wycenionym modelu (4a). No i jest bardziej rozbudowany interfejs świetlny Glyph Matrix, mogący wyświetlać na przykład godzinę – mała rzecz, a cieszy.
Jeśli te różnice nie mają dla Ciebie znaczenia, wybierz Nothing Phone (4a)
Fotograficznie? To identyczne telefony, robiące naprawdę ładne zdjęcia, które pooglądacie w recenzji modelu Nothing Phone (4a). Mają nie tylko aparaty ultraszerokokątne, ale też teleobiektywy, co w tej półce cenowej jest rzadkością. Mają tak samo pojemne akumulatory (5080 mAh), z identycznym ładowaniem 50 W. Oba działają pod kontrolą Androida 16 z nakładką NothingOS 4.1 i oba zostaną objęte 3-letnimi aktualizacjami systemu i 6-letnimi poprawkami bezpieczeństwa.
Ano właśnie, sugerowane ceny prezentują się następująco:
- Nothing Phone (4a) 8/128 GB – 1599 zł,
- Nothing Phone (4a) 8/256 GB – 1749 zł,
- Nothing Phone (4a) 12/256 GB – 1899 zł,
- Nothing Phone (4a) Pro 8/128 GB – 2099 zł,
- Nothing Phone (4a) Pro 12/256 GB – 2399 zł.
Nothing Phone (4a) czy (4a) Pro? Dla mnie wybór jest oczywisty
Wielokrotnie powtarzałem, iż gdy kupuję sobie telefon, wydaję na niego zwykle 2000-2500 złotych. W tej cenie sprzedawane są moim zdaniem urządzenia trafiające w potrzeby zdecydowanej większości konsumentów. Gdybym miał – zgodnie ze swoim zwyczajem – sprawić sobie sprzęt na kolejne 3, może 4 lata, postawiłbym na wariant Pro. Zrobiłbym to przede wszystkim ze względu na obsługę eSIM, ale też nieco większą wydajność i – tak po prostu – prezencję. Nothing Phone (4a) Pro zdobył moje serce, jeżeli chodzi o design.
Wygląda na to, iż kolejny rok z rzędu firma Nothing trafi do mojego prywatnego TOP3 najciekawszych telefonów. Na ten moment Nothing Phone (4a) Pro jest na pierwszym miejscu tego zestawienia. Gdyby POCO F8 Ultra zadebiutował dwa miesiące później… kto wie, może to on by je otwierał?
Źródło: mat. własny

3 godzin temu







