Nadciąga pogodowy koszmar. Czeka nas prawdziwe piekło

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

El Niño jeszcze się nie rozpoczęło, ale modele coraz wyraźniej sugerują, iż może wrócić w drugiej połowie roku. A jeżeli rzeczywiście urośnie do silnej postaci, świat znów może wejść w okres wyjątkowo brutalnej pogody.

Brzmi groźnie i tym razem rzeczywiście jest się czego bać. Na dziś nie ma jeszcze El Niño, ale wiele wskazuje na to, iż w tym roku może się rozwinąć. w tej chwili panują warunki neutralne ENSO, ale od maja-lipca 2026 r. El Niño staje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, z szansą aż 61 proc. Ta sama prognoza NOAA (Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery) dopuszcza choćby możliwość bardzo silnego epizodu w końcówce roku, ale od razu dodaje istotny haczyk: taki rozwój zależy od dalszego zachowania wiatrów nad równikowym Pacyfikiem i wcale nie jest przesądzony.

Co to adekwatnie jest El Niño i dlaczego miesza pogodę na całej planecie?

El Niño to ciepła faza zjawiska ENSO, czyli oscylacji oceaniczno-atmosferycznej na równikowym Pacyfiku. W normalnych warunkach pasaty wieją ze wschodu na zachód, spychając ciepłą wodę w stronę Azji i Australii, a u wybrzeży Ameryki Południowej podciągając ku powierzchni chłodniejszą wodę z głębin. Podczas El Niño ten układ słabnie albo częściowo się odwraca: ciepła woda wraca ku wschodowi, wschodni i środkowy Pacyfik robią się wyraźnie cieplejsze, a razem z nimi przesuwa się układ chmur, opadów i wiatrów.

To jeden z głównych przełączników klimatu między rokiem a rokiem. NOAA podkreśla, iż El Niño i La Niña wpływają na pogodę, ekosystemy, pożary i gospodarkę w wielu częściach świata. Zmiana temperatury oceanu w jednej części tropikalnego Pacyfiku może przestawić prąd strumieniowy, rozkład deszczu i ryzyko suszy czy powodzi tysiące kilometrów dalej.

El Niño na szczęście jeszcze się nie zaczął. Z najnowszej diagnostyki NOAA z 9 kwietnia 2026 r. wynika, iż warunki neutralne są faworyzowane przez kwiecień-czerwiec z prawdopodobieństwem 80 proc. Dopiero w okresie maj-lipiec El Niño staje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, a NOAA ocenia szansę jego pojawienia się na 61 proc. i utrzymania przynajmniej do końca 2026 r.

Warto jednak zauważyć, iż jeszcze na początku marca WMO (Światowa Organizacja Meteorologiczna) była ostrożniejsza. Organizacja oceniała wtedy neutralne ENSO jako najbardziej prawdopodobne w marcu-maju, kwietniu-czerwcu i maju-lipcu, a prawdopodobieństwo El Niño rosło dopiero stopniowo do około 40 proc. na sezon maj-lipiec. WMO podkreśla przy tym coś bardzo ważnego: prognozy wykonywane o tej porze roku są mniej pewne z powodu tzw. wiosennej bariery przewidywalności. Innymi słowy, modele widzą sygnał ocieplenia, ale wiosną łatwiej o większy błąd niż jesienią.

Czy naprawdę grozi nam super El Niño?

Super El Niño oznacza wyjątkowo silny epizod, z anomalią temperatury powierzchni morza przekraczającą około 2 st. C w kluczowym obszarze równikowego Pacyfiku. NOAA w swojej aktualnej tabeli pokazuje, iż najwcześniej od późnego lata i jesieni zaczyna rosnąć szansa na silniejsze kategorie El Niño, a do okresu listopad-styczeń prawdopodobieństwo bardzo silnego epizodu dochodzi do 25 proc. To oznacza, iż taki wariant jest realny, ale wciąż pozostaje tylko jednym z kilku możliwych.

Trzeba też pamiętać, iż siła samego El Niño nie przekłada się automatycznie jeden do jednego na siłę skutków w każdym regionie. Mocniejszy epizod zwykle zwiększa pewność co do wystąpienia części typowych efektów, ale nigdy ich nie gwarantuje.

Gdzie skutki mogą być najboleśniejsze?

El Niño zwykle zwiększa ryzyko suszy w Azji Południowo-Wschodniej, Indiach, północno-wschodniej Australii, części Amazonii i południowej Afryki. NOAA od lat opisuje podobny wzorzec: słabszy upwelling (zjawisko podnoszenia się oceanicznych wód głębinowych) u wybrzeży Ameryki Południowej, przesunięcie układów burzowych i osłabienie opadów w zachodniej części Pacyfiku, za to większe ryzyko ulew i powodzi przy zachodnich wybrzeżach obu Ameryk.

W najnowszej globalnej prognozie sezonowej WMO dla kwietnia-czerwca 2026 widać już sygnał ciepłego ENSO w rozkładzie opadów: mocno zaznaczone większe prawdopodobieństwo ponadnormatywnych opadów nad równikowym Pacyfikiem oraz bardziej suchych warunków nad Kontynentem Morskim, czyli obszarem obejmującym m.in. Indonezję. Australia w tej samej prognozie ma słaby do umiarkowanego sygnał niższych opadów, a północno-zachodnia część Ameryki Południowej – większe prawdopodobieństwo bardziej wilgotnego sezonu. To nie pozostało pełna mapa katastrof, ale kierunek zmian jest aż nadto czytelny.

Dlaczego lata 2026-2027 mogą być bardzo gorące?

El Niño zwykle nie tworzy globalnego ocieplenia od zera, ale potrafi dołożyć do już rozgrzanego klimatu dodatkowy, niebezpieczny impuls. Typowy epizod El Niño może tymczasowo podnieść średnią globalną temperaturę o około 0,2 st. C. To kilka w skali jednego dnia, ale dużo w skali całej planety i rocznych rekordów temperatur. Właśnie dlatego silne El Niño bywa dopingiem dla kolejnych rekordowo ciepłych lat.

WMO już wcześniej zwracała uwagę, iż naturalnie występujące El Niño, nałożone na długoterminowe ocieplenie wywołane przez gazy cieplarniane, zwiększa prawdopodobieństwo nowych rekordów globalnej temperatury. Sama organizacja przypominała też w marcu 2026 r., iż poprzednie El Niño z lat 2023-2024 należało do 5 najsilniejszych w historii i dołożyło się do rekordowego ciepła z 2024 r. To dobry kontekst dla obecnych prognoz: jeżeli 2026 r. rzeczywiście wejdzie w silniejsze El Niño, to tło klimatyczne będzie jeszcze cieplejsze niż podczas dawnych analogów z XX w.

A co z Europą i Polską?

Wpływ ENSO na Europę istnieje, ale jest znacznie mniej bezpośredni niż np. na Australię, Indonezję czy zachodnią część obu Ameryk. Dla północno-zachodniej Europy i Wielkiej Brytanii sygnał El Niño jest zwykle tłumiony przez inne, bardziej lokalne czynniki pogodowe. Historycznie najbardziej typowy i najlepiej opisany związek dotyczy zimy, a nie natychmiastowego letniego piekła w Europie.

Starsza, ale wciąż używana w ECMWF synteza wpływu ENSO na klimat Europy pokazuje, iż klasyczny sygnał El Niño to raczej chłodniejsze warunki nad północną Europą zimą i odpowiedź podobna do ujemnej fazy NAO. Jednocześnie warto podkreślić dużą zmienność, nieliniowość i fakt, iż wpływ na Europę bywa znacznie słabszy i mniej powtarzalny niż w tropikach czy nad Ameryką Północną.

To oczywiście nie znaczy, iż Europa jest całkowicie bezpieczna. Najnowsza prognoza WMO dla kwietnia-czerwca pokazuje umiarkowane do wysokiego prawdopodobieństwo temperatur powyżej normy w Europie i północnej Afryce. Ale ten sygnał dotyczy ogólnej prognozy sezonowej i mieszanki wielu czynników klimatycznych, a nie samego El Niño. Ryzyko ciepłych miesięcy w Polsce jest podwyższone, ale nie da się uczciwie sprowadzić tego tylko do El Niño.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału