
Analiza osadów z nocników z Novae i Marcianopolis pokazała, iż starożytne artefakty mogą odsłonić historię chorób pasożytniczych.
Rzymskie nocniki wykopane na terenach dzisiejszej Bułgarii okazały się bardzo interesujące. Jak czytamy na łamach Nauka w Polsce, w ich skamieniałych osadach polscy badacze natrafili na istne biologiczne archiwum grozy – doskonale zachowane ślady pasożytów jelitowych i patogenów odpowiedzialnych za wyniszczające infekcje.
Podczas tego mikroskopijnego śledztwa zidentyfikowano m.in. jaja tasiemca, ślady Entamoeba histolytica (bezwzględnego pasożyta wywołującego czerwonkę pełzakową) oraz Cryptosporidium parvum. Te bezprecedensowe ustalenia mają tak naprawdę kolosalną wagę. Nie tylko brutalnie odzierają z mitów codzienną, sanitarnie upiorną stronę życia w antycznym imperium, ale przede wszystkim wymuszają na naukowcach przepisanie na nowo historii najstarszych epidemii na Starym Kontynencie.
To nie były zwykłe znaleziska z wykopalisk
Badane artefakty to rzymskie nocniki, po łacinie nazywane lasanae, datowane na II-IV w.n.e. Pochodziły z dwóch miast nad dolnym Dunajem – Novae i Marcianopolis, położonych na terenie dzisiejszej Bułgarii. Z punktu widzenia archeologii takie przedmioty są cenne nie dlatego, iż same w sobie wyglądają efektownie, ale dlatego, iż na ich wewnętrznych ściankach mogą zachowywać się zmineralizowane osady moczu i kału. To właśnie one pozwalają badać zdrowie dawnych ludzi i rekonstruować, jakie choroby krążyły w starożytnych społecznościach.
To ważna przewaga nocników nad wieloma innymi stanowiskami archeologicznymi. Osady zachowane na ich ściankach dają badaczom większą pewność, iż wykryte pasożyty były związane z człowiekiem, a nie na przykład ze zwierzętami, które mogły później zanieczyścić teren. Innymi słowy, takie obiekty są bardzo bezpośrednim źródłem wiedzy o zdrowiu, higienie i codziennym funkcjonowaniu mieszkańców rzymskich miast.
Badacze znaleźli ślady trzech różnych patogenów
W osadach zidentyfikowano jaja tasiemca z rodzaju Taenia, ślady Entamoeba histolytica oraz Cryptosporidium parvum. Każdy z tych organizmów wnosi do historii chorób coś innego. Tasiemce wskazują na pasożytnicze infekcje przewodu pokarmowego dobrze znane od starożytności. Entamoeba histolytica jest pełzakiem odpowiedzialnym za czerwonkę pełzakową, która u części zakażonych może prowadzić do ciężkiej choroby jelit. Z kolei Cryptosporidium parvum to pierwotniak odzwierzęcy, który może być szczególnie groźny dla osób z osłabioną odpornością.
Największą wagę naukową ma właśnie obecność Cryptosporidium parvum w Novae. To najwcześniejszy przypadek tego rodzaju pasożyta w rzymskich warstwach kulturowych w Europie i drugi dowód jego obecności na naszym kontynencie. Wcześniejszy miał pochodzić z Balearów i być datowany na około 3000 rok p.n.e. To oznacza, iż odkrycie z Novae podważa założenia, w których najstarsze ślady tego patogenu kojarzono głównie z Ameryką Środkową i znacznie późniejszymi okresami.
To nowe okno na higienę i choroby w rzymskiej prowincji
Wyniki nie mówią tylko o samych pasożytach, ale też o warunkach sanitarnych życia na prowincjonalnym pograniczu imperium. Badacze wskazują, iż infekcje mogły rozprzestrzeniać się przez skażoną wodę pitną, kontakt ze zwierzętami albo praktyki związane z opróżnianiem nocników i wykorzystywaniem odchodów jako nawozu. W przypadku Novae zwracają uwagę na system doprowadzania wody z Castella Aquae, czyli zbiornika położonego nad Dunajem, który mógł być jednym z elementów szlaku transmisji patogenów.
Nawet rozbudowane rzymskie systemy sanitarne nie oznaczały więc automatycznie wysokiego bezpieczeństwa epidemiologicznego. Miasto mogło mieć infrastrukturę, ale choroby pasożytnicze i tak krążyły wśród ludzi przez wodę, żywność, bliski kontakt i codzienne praktyki domowe. Takie znaleziska są więc ważnym przypomnieniem, iż historia higieny nie jest bajką o postępie od brudu do czystości, ale raczej siecią zależności między techniką, środowiskiem i ludzkim zachowaniem.
Zdecydowały nie tylko mikroskopy, ale cały zestaw nowoczesnych metod
Autorzy pracy podkreślają, iż ich podejście było interdyscyplinarne i łączyło klasyczną archeologię z paleoparazytologią, analizami starożytnego DNA oraz metodami immunologicznymi. Szczególnie istotne jest to ostatnie: w komunikacie UAM zaznaczono, iż po raz pierwszy w takim kontekście wykorzystano testy ELISA, czyli testy immunoenzymatyczne. To pozwoliło połączyć kilka różnych ścieżek badawczych i zwiększyć wiarygodność wyników.
Badanie przygotował interdyscyplinarny zespół z udziałem naukowców z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Same zabytki pochodziły z trwających od 67 lat badań archeologicznych w Novae. To pokazuje, iż za tym odkryciem stoi nie pojedyncza spektakularna próbka, ale wieloletni program badawczy i dostęp do dobrze rozpoznanego materiału archeologicznego.

















