
Zwracają, bo muszą, ale się nie cieszą – szczególnie gdy trzeba stać w kolejkach. To zdanie opisuje pewnie niemałą część osób oddających butelki i puszki. Rozwiązaniem miałyby być pojemniejsze butelkomaty. Czy się ich doczekamy?
Użytkownik Twittera o nazwie „rzep” stwierdził, iż „najbardziej irytujące w systemie kaucyjnym są automaty do zwracania butelek”. Obecne w Polsce sklepy głównie stawiają maszyny, które przyjmują opakowania pojedynczo, wkładane jedno za drugim. A tymczasem istnieją rozwiązania wygodniejsze z punktu widzenia oddającego. Od razu pożerają worek pełen kaucyjnych przysmaków.
Najbardziej irytujące w systemie kaucyjnym są automaty do zwracania butelek.
Czyli coś co wybiera sobie sklep.
To powinno wyglądać jak na tym filmiku, a nie zabawa we wrzucanie butelka po butelce i puszka po puszce. pic.twitter.com/gySqMsBCjK
A co z opakowaniami, które np. nie są objęte kaucją? Automat sam sprawdza zawartość worków i zwraca butelki czy puszki, za które zwrot się nie należy.
W teorii mamy więc do czynienia z rozwiązaniem idealnym. Przychodzicie do sklepu, wrzucacie worek do środka i czekacie, aż maszyna policzy, posegreguje i wyda kwitek.
I to w znacznie szybszym tempie. Przetworzenie ok. 200 opakowań zajmuje automatowi nieco ponad dwie minuty. Człowiek raczej takiego czasu nie pobije. Zdarzyło mi się stać w kolejce, w której dwie panie za wrzucone puszki i butelki otrzymały ponad 36 zł zwrotu (przyznaję się, podejrzałem, choć ekran nie był zasłonięty!). Do maszyny trafić musiało ponad 70 sztuk opakowań, a panie miały opracowany system: raz jedna, raz druga. Nie liczyłem czasu, na chwilę zresztą odszedłem od kolejki i włożyłem produkty do koszyka, ale szacuję, iż zajęło im to ok. 5 min. W pojedynkę trwałoby to pewnie jeszcze dłużej.
Oczywiście automat z filmiku nie rozwiązuje wszystkich problemów
Operatorzy zauważają, iż najczęstszą przyczyną odrzuceń w butelkomatach jest wkładanie opakowań bez logotypu systemu. A co gorsza do maszyn trafiają nie tylko złe butelki i puszki – trzeba nalepiać specjalne apele, aby wrzucający nie traktowali automatów jak zwykłych kontenerów na śmieci.
Można więc sobie wyobrazić, iż taka maszyna w naszych polskich warunkach miałaby się na czym potknąć, bo konsumenci po prostu uczą się systemu kaucyjnego. Istnieje ryzyko, iż frustracja byłaby podobna, jeżeli połowa puszek czy butelek by np. wyleciała, więc trzeba było z nimi i tak iść do śmietnika. Oko człowieka, które też nie jest doskonałe, mimo wszystko pozwala takim sytuacjom zapobiec, bo segregacja odbywa się wcześniej, np. w domu.
Jeśli jednak oswoimy się z zasadami, to być może za jakiś czas tego typu pojemniejsze automaty będą w Polsce powszechne.
Pierwsze wszystkożerne giganty już się pojawiają
Niedawno firma Tomra poinformowała, iż firma Transgourmet Polska, właściciel hal Selgros, jako pierwsza sieć handlowa w kraju zainstalowała i udostępniła klientom automat zwrotny Tomra R1 w swoim markecie w Poznaniu. To właśnie recyklomat, który przyjmuje butelki i puszki wrzucane z całych worków.
Jak opisuje Tomra, klienci mogą zwrócić ponad 100 opakowań na raz, prosto z worka – bez konieczności wkładania ich pojedynczo. Nie trzeba rozdzielać butelek i puszek, a automat rozpoznaje każde opakowanie i zwraca kaucję tylko za te adekwatne, odrzucając te nieobjęte systemem kaucyjnym.
Nie zdziwię się, jeżeli takich maszyn będzie tylko przybywać. Sklepy muszą zdawać sobie sprawę, iż kolejki irytują konsumentów. A rozwiązaniem wcale nie jest poszukanie innego punktu, jak zasugerowała ministra Klimatu i Środowiska – Paulina Hennig-Kloska. Zgadzam się z moim redakcyjnym kolegą, iż to skandaliczna wypowiedź.
Owszem, przy automatach popełniane są błędy, ale widocznie ktoś – sklepy? Rząd? – zawiódł w wyjaśnieniu zasad. Dopuszczam do siebie myśl, iż „to by nic nie dało” i po prostu musimy uczyć się na błędach, przechodząc typową chorobę wieku dziecięcego. Jak się nie przewrócisz, to się nie wyciągniesz wniosków.
Proces można jednak ułatwić i kto wie – być może będzie to zasługą nowych maszyn. Wcześniej sklepy nie spodziewały się, iż Polacy masowo ruszą z workami i dlatego myślano, iż aktualne sprzęty, stworzone z myślą o 6-7 opakowań na raz, spokojnie się sprawdzą. Tymczasem skala zwrotów opakowań miała zaskoczyć choćby operatorów systemu.













