Microsoft od początku wiedział, iż Surface to porażka. „Katastrofa na własne życzenie”

konto.spidersweb.pl 1 miesiąc temu

Mieli świadomość od samego początku. Ujawnione maile pokazują, iż Surface RT był skazany na porażkę jeszcze zanim opadł kurz po hucznej premierze.

Nowo ujawnione archiwa związane z Jeffreyem Epsteinem przyniosły zaskakujący, a momentami wręcz niewygodny wgląd w kulisy działania Microsoftu. Wśród dokumentów znalazła się korespondencja, która rzuca zupełnie nowe światło na początki linii Surface – a konkretnie na to, jak gwałtownie kierownictwo firmy zdało sobie sprawę, iż Surface RT jest projektem, który nie ma prawa się udać.

Z maili, do których dotarł The Verge wynika, iż Steven Sinofsky – ówczesny szef działu Windows – już tydzień po premierze urządzenia alarmował Steve’a Ballmera, iż projekt zmierza w stronę katastrofy. I to nie na podstawie długoterminowych analiz, ale pierwszych siedmiu dni sprzedaży.

2012: rynek tabletów był polem bitwy, a Microsoft wchodził na nie z gołą klatą

Cofnijmy się do jesieni 2012 r. Rynek tabletów był wtedy w zupełnie innym miejscu niż dziś. Apple dominował iPadem, mając blisko połowę rynku. Android rósł jak na drożdżach, napędzany tanimi urządzeniami Amazona i Samsunga. Producenci prześcigali się w pomysłach na to, jak uszczknąć choć kawałek tego tortu.

Surface RT

Microsoft chciał dołączyć do gry z Surface’em RT – urządzeniem, które miało być jednocześnie tabletem i prawdziwym komputerem. W teorii brzmiało to świetnie. W praktyce… cóż.

Surface RT miał kilka mocnych stron: pełny pakiet Office, charakterystyczny kickstand który faktycznie działał, oraz Touch Cover – klawiaturę, która była bardziej futurystyczna niż większość akcesoriów konkurencji. Problem polegał na tym, iż całość działała na Windowsie RT – systemie, który wyglądał jak Windows, pachniał jak Windows, ale Windowsowym ekosystemem nie był.

I to właśnie ten rozdźwięk okazał się gwoździem do trumny.

ARM + Windows RT = katastrofa, którą Microsoft widział od pierwszego dnia

Surface RT działał na procesorze ARM, co oznaczało, iż nie mógł uruchamiać klasycznych aplikacji Win32. A to właśnie one były sercem Windowsa przez dwie dekady. Zamiast tego użytkownicy dostawali dostęp wyłącznie do aplikacji z Windows Store – sklepu, który w 2012 r. był pustawy jak galeria handlowa w poniedziałek o 7 rano.

Microsoft wiedział, iż to problem. Wiedzieli to inżynierowie. Wiedział Sinofsky. Wiedział Ballmer. Wiedzieli wszyscy, którzy mieli choć minimalną świadomość, jak działa ekosystem Windowsa.

I właśnie to widać w ujawnionych mailach.

„Jesteśmy na krawędzi sytuacji, z której nie ma powrotu”

3 listopada 2012 r. – tydzień po premierze Surface’a RT – Sinofsky wysłał do Ballmera wiadomość: Jesteśmy naprawdę w bardzo trudnej sytuacji i czuję, iż jesteśmy na krawędzi sytuacji, z której nie ma powrotu.

Kilka dni później Sinofsky pisał już o czymś znacznie bardziej przyziemnym, ale równie dramatycznym: logistyce. Będziemy mieć ogromny zapas inwentarza bardzo szybko, i nie ma realnej możliwości, żeby sprzedaż szła w parze ze wzrostem produkcji, jeżeli nie wstrzymamy produkcji.

Windows RT

Problem polegał na tym, iż wstrzymanie produkcji… było jeszcze droższe niż jej kontynuowanie. Microsoft znalazł się w klasycznej pułapce: jeżeli zatrzymają produkcję – stracą fortunę. jeżeli jej nie zatrzymają – stracą jeszcze większą.

Ballmer odpowiedział równie nerwowo: To jest ogromna decyzja z konsekwencjami dla konsumentów, sprzedawców i OEM-ów. Czas nie pozwala na ostrożność.

W skrócie: wiedzieli, iż toną. Nie wiedzieli, jak przestać.

Dziewięć miesięcy później: 900 mln dol. straty

W lipcu 2013 r. Microsoft ogłosił jedną z najbardziej spektakularnych odpisów w historii elektroniki użytkowej: 900 mln dol. straty związanej z Surface’em RT. To była formalna pieczęć na tym, co Sinofsky przewidział w pierwszym tygodniu.

W międzyczasie Microsoft próbował ratować sytuację: rozszerzył dystrybucję, obniżył ceny, wypuścił Surface’a 2 z Windowsem RT 8.1. Ale fundament pozostał ten sam: system, który nie miał aplikacji, i urządzenie, które nie miało odbiorców.

Sinofsky odchodzi. Oficjalnie „za porozumieniem stron”. Nieoficjalnie – w atmosferze paniki

12 listopada 2012 r. – zaledwie dwa tygodnie po wysłaniu tych maili – Sinofsky opuścił Microsoft. Oficjalnie: różnice w wizji. Nieoficjalnie: napięte negocjacje, strach przed obwinieniem za porażkę Surface’a i konsultacje z… Jeffreyem Epsteinem, który doradzał mu w sprawie pakietu odejścia.

Microsoft chciał zapłacić 5 mln dol. Epstein sugerował, żeby żądać 20. Ostatecznie Sinofsky dostał 14 mln – w zamian za podpisanie dokumentu, w którym zobowiązał się nie krytykować firmy publicznie.

Surface RT był skazany na porażkę. Ale Surface jako marka – już nie

Surface Pro (2024)

Najciekawsze w tej historii jest to, iż porażka Surface’a RT nie zabiła całej linii Surface. Wręcz przeciwnie – była bolesną, ale potrzebną lekcją.

Surface Pro, działający na pełnym Windowsie, okazał się strzałem w dziesiątkę. Kolejne generacje Surface’ów zdobyły uznanie wśród profesjonalistów. Dziś Surface Laptop, Surface Pro czy nowe modele z układami ARM i funkcjami AI są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych urządzeń Microsoftu.

BuyboxFast

Ale lekcja z Surface’a RT pozostaje aktualna: największe porażki w technologii rzadko wynikają z jednego błędu. To zwykle efekt serii drobnych decyzji, które osobno wydają się rozsądne, ale razem tworzą produkt, którego nikt nie potrzebuje.

Surface RT był właśnie takim produktem. Urządzeniem w poszukiwaniu celu. Tabletem, który nie był tabletem. Komputerem, który nie był komputerem. Windowsowym sprzętem, który nie uruchamiał Windowsowych aplikacji.

A to, iż Microsoft wiedział o tym już po siedmiu dniach – i iż ta wiedza krążyła w prywatnych mailach, zamiast trafić do publicznej narracji – mówi wiele o tym, jak wygląda prawdziwe życie korporacji technologicznych.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału