MacBook Neo, który zadebiutował 11 marca, gwałtownie zyskał miano jednej z najciekawszych premier Apple ostatnich lat. Za 599 USD (2999 złotych) użytkownicy otrzymują całkiem przyzwoitą specyfikację, która dla większości odbiorców może być w pełni wystarczająca do codziennej pracy. Choć oficjalne konfiguracje zamykają się w 512 GB pamięci masowej, świat technologii zawsze szuka odpowiedzi na pytanie o ukryty potencjał drzemiący wewnątrz obudowy.
Na tak postawione pytanie postanowił odpowiedzieć znany chiński technik serwisowy, DirectorFeng. Potraktował on MacBooka Neo nie jako produkt zamknięty, ale jako pole do zaawansowanego testu inżynieryjnego. Jego celem nie była próba poprawy, ale sprawdzenie, jak architektura nowego, budżetowego modelu reaguje na głębokie zmiany sprzętowe.
Mikrochirurgia na płycie głównej MacBooka
Cały proces, który technik udokumentował w serwisie YouTube, przypomniał raczej skomplikowaną operację niż zwykłą wymianę podzespołów. Pamięć NAND w modelu Neo jest na stałe wlutowana w płytę główną, co wymusiło użycie profesjonalnych narzędzi. DirectorFeng musiał fizycznie wylutować fabryczny układ, precyzyjnie oczyścić pady lutownicze, a następnie zamontować nową kość o pojemności 1 TB. To zadanie wymagające ogromnej wprawy i doświadczenia, którego raczej nie da się powtórzyć w domowych warunkach.
Po zakończeniu prac nad warstwą sprzętową konieczne było ponowne sflashowanie systemu macOS. Był to najważniejszy moment testu – technik musiał sprawdzić, czy oprogramowanie rozpozna nieoficjalny sterownik i pozwoli na zainicjowanie nowej przestrzeni dyskowej. Wynik okazał się pozytywny: system bez żadnych problemów zidentyfikował 994,61 GB przestrzeni.
Wydajność i nowe perspektywy dla serwisów
Najbardziej zaskakującym wnioskiem z całego eksperymentu jest brak blokad na poziomie systemu układowego (firmware). Apple, w przeciwieństwie do niektórych swoich droższych modeli, nie uniemożliwiło w MacBooku Neo współpracy z zewnętrznymi kośćmi pamięci. Potwierdziły to również testy wydajności. Zmodyfikowany nośnik osiągnął prędkość odczytu na poziomie 1 551 MB/s oraz zapisu 1 506 MB/s. A to powinno zagwarantować pełną stabilność i komfort użytkowania porównywalny z fabrycznymi rozwiązaniami.
fot. AppleMimo, iż sukces tej modyfikacji robi ogromne wrażenie na entuzjastach, pamiętajmy, iż w praktyce jest to zdecydowanie niebezpieczna droga. Ingerencja w płytę główną wiąże się z natychmiastową utratą gwarancji producenta, a sama procedura jest na tyle trudna, iż powinna pozostać jedynie ciekawostką dla profesjonalistów.
Niemniej jednak, dla rynku niezależnych serwisów może być to interesujący sygnał. Sygnał do tego, iż MacBook Neo jest konstrukcją relatywnie prostszą w obsłudze przy ewentualnych naprawach niż wyższe modele.
Źródło: Digital Trends / Zdj. otwierające: Apple

8 godzin temu