Masz ochotę na składanego iPhone’a? Jeszcze zatęsknisz za tym zwykłym

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Składany iPhone Ultra za 2000 dolarów… bez MagSafe, Face ID i teleobiektywu? To może być najbardziej kontrowersyjny iPhone od lat.

Apple jeszcze choćby nie pokazał swojego pierwszego składanego iPhone’a, a już zdążył wywołać reakcje pokroju „czy wyście tam oszaleli?”. Nowe przecieki dotyczące modelu nazywanego roboczo iPhone Ultra sugerują, iż będzie to sprzęt jednocześnie ekstremalnie drogi, ekstremalnie cienki… i zaskakująco okrojony względem zwykłych „płaskich” iPhone’ów Pro.

Mówimy o urządzeniu, które według raportów ma startować z ceną co najmniej 1999 dol. Dla porównania: iPhone 17 Pro to wydatek od 1099 dol. i oferuje komplet „sztandarowych” bajerów. Tymczasem składany Ultra – mimo wyższej ceny – może nie mieć kilku funkcji, które dziś wielu użytkowników uważa za absolutny standard w topowym iPhonie.

Co wiemy o iPhonie Ultra: supercienki, składany, bardzo drogi

Zacznijmy od tego, co wygląda na w miarę pewne. Z przecieków i zdjęć atrap (tzw. dummy units) wynika, iż iPhone Ultra będzie pierwszym składanym iPhone’em – z konstrukcją typu „książka”, czyli coś w stylu Galaxy Z Fold, a nie małego Z Flip.

New iPhone 18 Pro and iPhone Ultra metal dummy models are in the office.

AMA! pic.twitter.com/XEEHsndeze

— Vadim Yuryev (@VadimYuryev) April 22, 2026

Są tu dwie najważniejsze liczby. Po pierwsze: grubość. W trybie rozłożonym Ultra ma mieć około 4,5 mm. To byłby najcieńszy iPhone w historii, znacznie cieńszy od obecnych modeli. Po drugie: cena. Wszystkie przecieki krążą wokół kwoty 1999 dol. lub wyżej. To poziom, na którym dziś grają topowe foldy Samsunga czy Oppo, ale Apple – jak to Apple – raczej nie będzie się ścigać na „taniego składaka”.

Do tego dochodzi design: tytanowa ramka, szklany tył, bardzo mocne podobieństwo do iPhone’a Air (czyli tego „odchudzonego” modelu, który już dziś pokazuje, jak daleko Apple jest w stanie pójść w imię cienkości). I właśnie ta obsesja na punkcie smukłości ma być powodem, dla którego Ultra zaczyna wyglądać jak piękny, drogi kompromis.

Pięć funkcji, których może zabraknąć w iPhonie Ultra

Makieta iPhone’a Ultra

Z przecieków wynika, iż iPhone Ultra może być pozbawiony co najmniej pięciu elementów, które dziś są standardem w iPhone’ach Pro:

  • Face ID / TrueDepth
  • Teleobiektyw (trzeci aparat)
  • MagSafe
  • Przycisk Action
  • Fizyczne gniazdo na kartę SIM

Każdy z tych punktów osobno dałoby się jeszcze przełknąć. Ale razem tworzą obraz urządzenia, które za 2000 dol. będzie w kilku kluczowych aspektach „uboższe” od tańszego iPhone’a 17 Pro.

Przejdźmy po kolei.

Koniec z Face ID? Powrót Touch ID w najdroższym iPhonie

To chyba najbardziej symboliczna zmiana. Według przecieków iPhone Ultra ma być zbyt cienki, by zmieścić moduł TrueDepth odpowiedzialny za Face ID. Dynamic Island, w której dziś siedzi cały zestaw czujników, po prostu się tu nie zmieści. Apple ma więc wrócić do Touch ID jako jedynej metody biometrycznego odblokowywania.

Ostatni „budżetowy” iPhone z Touch ID to iPhone SE 3 z 2022 r. Ostatni sztandarowiec z Touch ID to iPhone 7 z 2016 r. Od tamtej pory Apple bardzo konsekwentnie budował narrację, iż Face ID jest „przyszłością uwierzytelniania”. I nagle – bach – w bieżącym roku najdroższy iPhone w ofercie ma działać jak… iPhone sprzed dekady, tylko iż składany.

Oczywiście Touch ID samo w sobie nie jest złe. W wielu scenariuszach bywa wygodniejsze niż Face ID. Problem w tym, iż mówimy o sprzęcie, który ma być „Ultra” – a więc w teorii ponad Pro. Tymczasem pod względem biometrii będzie to krok wstecz względem tańszych modeli.

Tylko dwa aparaty. Teleobiektyw zostaje w Pro

Drugi duży kompromis to aparat. Z atrap wynika, iż iPhone Ultra będzie miał dwa obiektywy z tyłu: szeroki i ultraszeroki. Dokładnie tak jak w iPhonie 17 (czyli niesztandarowym „zwykłym” modelu). Teleobiektyw – który dziś jest jednym z głównych powodów, dla których ludzie dopłacają do wersji Pro – ma zostać w klasycznych iPhone’ach Pro i Pro Max.

Exclusive First Dummies of what the final size of the iPhone Fold, iPhone 18 Pro and iPhone 18 Pro Max will look like. pic.twitter.com/X9P9uBK12p

— Sonny Dickson (@SonnyDickson) April 7, 2026

W praktyce oznacza to, iż za 2000 dol. dostajemy składany ekran, ale rezygnujemy z optycznego zoomu. Dla części użytkowników to będzie absolutny dealbreaker. Dla wielu osób iPhone jest jedynym aparatem, jaki mają. Teleobiektyw to nie tylko „zoom na księżyc”, ale też portrety, detale, zdjęcia z koncertów, sportu, dzieci na scenie szkolnej.

W świecie Androida topowe foldy – jak Galaxy Z Fold czy Oppo Find N – mają pełne zestawy aparatów, często z teleobiektywem, a czasem choćby peryskopowym.

MagSafe: ofiara smukłości?

Kolejna rzecz, która może zniknąć, to MagSafe. Na atrapach iPhone’a 18 Pro i 18 Pro Max widać charakterystyczne wgłębienia pod magnesy – to standard, który producenci akcesoriów wykorzystują do precyzyjnego dopasowania etui, uchwytów czy powerbanków. Na atrapach iPhone’a Ultra tych wgłębień nie ma.

Czy to oznacza, iż MagSafe zniknie? Oficjalnie – nie wiadomo. Ale biorąc pod uwagę grubość 4,5 mm scenariusz „za cienki na magnesy i cewkę ładowania” brzmi niestety dość logicznie. MagSafe to nie tylko wygodne ładowanie, ale też cały ekosystem akcesoriów: uchwyty samochodowe, portfele, powerbanki, stojaki. Apple przez kilka lat budował wokół tego rozwiązania własny mały „magnetyczny świat”. I nagle w najdroższym iPhonie miałoby go nie być.

Brak przycisku Action i gniazda na SIM. Minimalizm czy przesada?

Od iPhone’a 15 Pro Apple zaczął zastępować klasyczny suwak wyciszenia programowalnym przyciskiem Action. Można pod niego podpiąć latarkę, aparat, skróty, tryb skupienia – co kto lubi. W kolejnych generacjach przycisk trafił do całej linii.

I tu niespodzianka: na atrapach iPhone’a Ultra przycisku Action nie ma. Widać przycisk zasilania, widać przyciski głośności (przeniesione na górną krawędź, po prawej stronie – trochę jak w iPadzie mini), ale Action zniknął. To oznacza, iż Ultra może być pierwszym od lat iPhonem bez ani suwaka, ani przycisku funkcyjnego.

Ostatni z pięciu braków to fizyczne gniazdo SIM. Tu akurat niespodzianki nie ma – Apple od dawna pcha rynek w stronę eSIM. W Stanach Zjednoczonych już dziś sprzedaje iPhone’y wyłącznie z eSIM, a iPhone Air jest kolejnym modelem bez slotu. iPhone Ultra ma pójść tą samą drogą. Dla osób często zmieniających karty, podróżujących po świecie, korzystających z lokalnych prepaidów – to kolejny minus. Zwłaszcza w krajach, gdzie eSIM wciąż nie jest standardem albo operatorzy traktują go jak usługę premium.

Przesunięte przyciski i walka o każdy milimetr w środku

Ciekawostką konstrukcyjną jest nowe położenie przycisków głośności. Zamiast klasycznie na lewej krawędzi mają trafić na górną, wyrównane do prawej strony – podobnie jak w iPadzie mini. Powód jest bardzo prozaiczny: płyta główna ma być po prawej stronie urządzenia, a Apple nie chce prowadzić taśm przez środek składanego ekranu. Zamiast tego przyciski „jadą do góry”, co pozwala lepiej zagospodarować wnętrze.

Jeśli iPhone Ultra wejdzie na rynek jako supercienki, piękny, ale wyraźnie „odchudzony” funkcjonalnie składak to porównania będą nieubłagane. Oczywiście Apple ma swoje atuty: ekosystem, długi czas aktualizacji, jakość wykonania, optymalizację. Ale w segmencie za 2000 dol. użytkownicy coraz częściej patrzą też na twarde fakty: ile aparatów, jakie ładowanie, jakie funkcje.

Jeśli składany ekran będzie naprawdę świetny – jasny, trwały, z minimalnym zagięciem. jeżeli konstrukcja 4,5 mm zrobi wrażenie na żywo. jeżeli bateria, mimo cienkości, nie okaże się dramatem. jeżeli Touch ID będzie działać błyskawicznie, a aparat – mimo braku tele – będzie robił zdjęcia na poziomie Pro. To wtedy część osób powie: „OK, biorę to, bo to jest coś nowego”. Ale jeżeli którykolwiek z tych elementów zawiedzie to ta lista braków wróci jak bumerang. Bo łatwo wybaczyć kompromisy w sprzęcie za 700-800 dol. Trudniej w urządzeniu za 2000.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału