Są urządzenia, które po prostu robią swoje – i są takie, przy których zaczynasz rozumieć, iż przez lata po prostu nie wiedziałeś, czego ci brakowało. Logitech MX Master 4 to zdecydowanie ta druga kategoria. Potrzebuję narzędzia, które nie przeszkadza podczas kilkugodzinnych sesji przy edycji, pisaniu i żonglowaniu kilkoma ekranami jednocześnie – i właśnie pod tym kątem wziąłem ten sprzęt na warsztat. Czy mysz z ceną w okolicach 540 zł potrafi uzasadnić każdą złotówkę? Odpowiedź jest krótsza niż myślisz – ale zanim do niej dojdziemy, jest kilka rzeczy, o których warto wiedzieć.
Spis Treści
- Specyfikacja Logitech MX Master 4
- Co w pudełku i pierwsze wrażenia
- Ergonomia i budowa – ewolucja, nie rewolucja
- Scroll i przyciski – serce tego gryzonia
- Action Ring i haptyka – nowość warta uwagi?
- Łączność i bateria
- Logi Options+ – potrzebne, ale niedoskonałe
- Naprawialność – myszka na lata?
- Podsumowanie – czy 540 zł ma sens?
Kup Logitech MX Master 4
Specyfikacja Logitech MX Master 4
| Wymiary | 128,15 x 88,35 x 50,8 mm |
| Waga | 150 g |
| Sensor | Darkfield o wysokiej precyzji |
| Rozdzielczość | 200–8000 DPI (co 50 DPI) |
| Liczba przycisków | 8 |
| Kółko przewijania | MagSpeed z inteligentnym przełączaniem |
| Łączność | Bluetooth Low Energy 5.1 / Logi Bolt USB-C i USB-A |
| Zasięg | 10 m |
| Bateria | 650 mAh, do 70 dni pracy |
| Ładowanie | USB-C |
| Zgodność | Windows 11+, macOS 13+, Linux, ChromeOS, iPadOS 15+, Android 12+ |
Co w pudełku i pierwsze wrażenia
Opakowanie jest schludne i przemyślane – w środku znajdziemy samą myszkę, kompaktowy dongle Logi Bolt w złączu USB-C oraz kabel do ładowania. Bez zbędnego plastiku i rozbudowanych dodatków. Mysz od razu sprawia wrażenie solidnego, dobrze przemyślanego produktu – żadnego grzechotania przy potrząsaniu, żadnych skrzypnięć. Pierwsze chwile z MX Master 4 to uczucie obcowania ze sprzętem, który po prostu wie, czym jest.
Warto zaznaczyć, iż nie miałem wcześniej żadnego poprzedniego MX Mastera w rękach – to moje pierwsze spotkanie z tą linią. Nie mam więc bagażu sentymentu ani zakodowanej w mięśniach pamięci poprzednich układów przycisków. To paradoksalnie dobra pozycja wyjściowa do oceny, czy ta mysz broni się samodzielnie, bez taryfy ulgowej.
Ergonomia i budowa – ewolucja, nie rewolucja
MX Master 4 to mysz wyłącznie dla praworęcznych – kształt jest asymetryczny, wyraźnie profilowany pod dłoń i już po kilku minutach czuć, iż Logitech naprawdę przyłożył się do ergonomii. Podparcie dłoni, naturalny układ kciuka, dostęp do wszystkich przycisków bez konieczności zmiany chwytu – to wszystko działa tak, jak powinno. Przy wielogodzinnej pracy przy biurku różnica między dobrą a złą ergonomią jest nie do przecenienia i tutaj jest po prostu dobrze.

Według opinii użytkowników wcześniejszych modeli seria MX Master miała jeden poważny problem: powierzchnia degradowała się w newralgicznych punktach kontaktu z dłonią, nierzadko już po roku intensywnego użytkowania. W czwartej generacji Logitech zrezygnował z gumowania całego korpusu – zamiast tego twarda, bardziej odporna powłoka pokrywa główną część obudowy, a materiały o wyższej odporności na zabrudzenia i ścieranie zostały zastosowane tam, gdzie dłoń faktycznie spoczywa. Czy to wystarczy na dłuższą metę – czas pokaże, ale pierwsze tygodnie użytkowania nie dają powodów do niepokoju.

Jedynym zastrzeżeniem jest tu waga. 150 gramów to wyraźnie więcej niż przeciętna mysz biurowa, a gładszy plastik korpusu sprawia, iż dłoń – zwłaszcza przy suchej skórze – ma mniej naturalnego chwytu niż można by oczekiwać. Nie jest to problem dyskwalifikujący, ale przy dłuższych sesjach warto mieć to z tyłu głowy.
Scroll i przyciski – serce tego gryzonia
Jeśli cokolwiek w tej myszce zasługuje na miano legendarnego, to właśnie metalowe kółko przewijania MagSpeed. Genialnie prosty pomysł: przy wolnym ruchu działa jak klasyczny, klikający scroll z wyraźnymi przeskokami. Wystarczy jednak mocniejsze pociągnięcie, by magnesy zwolniły blokadę i kółko zaczęło się obracać bezwładnie – niczym koło zamachowe – pozwalając błyskawicznie przeskakiwać przez długie dokumenty, strony i arkusze. Raz tego spróbowawszy, powrót do zwykłego kółka przewijania staje się prawdziwą karą.

Główne przyciski lewego i prawego kliku są niemal bezgłośne – co docenią wszyscy, którzy pracują w skupieniu lub w otwartej przestrzeni biurowej. Środkowy przycisk jest już wyraźnie głośniejszy, co przy takiej kulturze pracy całej reszty urządzenia trochę kontrastuje. Poniżej scrolla znajduje się przycisk zmiany trybu przewijania, a na kciuku – boczne kółko, które doskonale sprawdza się do kontroli głośności lub przewijania poziomego w arkuszach kalkulacyjnych.
Action Ring i haptyka – nowość warta uwagi?
To największa nowość w MX Master 4 i temat, który generuje najwięcej pytań. Action Ring to koło skrótów wywoływane jednym kliknięciem specjalnego przycisku pod kciukiem – na ekranie pojawia się okrąg z ośmioma konfigurowalnymi akcjami, które można kliknąć kursorem. Brzmi jak gadżet, ale w praktyce okazuje się zaskakująco użyteczny.

Przy pracy w aplikacjach kreatywnych – takich jak Adobe Photoshop, Lightroom czy Premiere Pro – Action Ring to dostęp jednym ruchem do narzędzi, które normalnie wymagają sięgnięcia po klawiaturę lub przeklikania się przez menu. Kadrowanie, warstwy, próbnik kolorów, zrzut ekranu – wszystko pod kciukiem. Ile to robi różnicy? Całkiem sporo, jeżeli pracujesz z tymi narzędziami regularnie.

Jest jednak jedno poważne „ale”: pełny potencjał Action Ring zależy od dostępności wtyczek dla konkretnych aplikacji, a tych na razie jest zaledwie kilka. Użytkownicy pakietu Adobe są w komfortowej sytuacji. jeżeli jednak korzystasz z alternatywnych narzędzi – jak Affinity czy DaVinci Resolve – musisz polegać na manualnej konfiguracji ogólnych skrótów systemowych, co przez cały czas działa, ale nie tak płynnie.

Przycisk Action Ring wyposażony jest w haptykę – wibracje podobne do tych z gładzika nowoczesnego laptopa lub ekranu telefonu. Przy najeżdżaniu na opcje Ringa czuć subtelne impulsy zwrotne, które pomagają orientować się bez patrzenia. Warto jednak wiedzieć, iż domyślne ustawienie fabryczne jest dość intensywne i dla wielu osób początkowo zaskakująco głośne – zdecydowanie warto zmniejszyć ich intensywność w aplikacji już na starcie. Wbrew pierwszemu wrażeniu haptyka nie jest tu wyłącznie ozdobnikiem: działa też przy przejściu kursora między monitorami czy przy regulacji suwaków w obsługiwanych aplikacjach. To funkcja z potencjałem, który będzie rósł razem z ekosystemem wtyczek.
Łączność i bateria
MX Master 4 łączy się zarówno przez Bluetooth 5.1, jak i przez dedykowany dongle Logi Bolt w złączu USB-C. Mysz zapamiętuje trzy urządzenia i przełącza się między nimi przyciskiem na spodzie. Dla kogoś, kto pracuje na laptopie, komputerze stacjonarnym i ewentualnie tablecie, to bardzo praktyczna funkcja.
Sygnał przez Logi Bolt jest stabilny – dongle podłączony z tyłu obudowy komputera nie powodował żadnych zakłóceń przez cały okres testów. Bluetooth działa równie bezproblemowo i łączy się sprawnie zarówno z komputerami, jak i tabletem.
Deklarowane 70 dni pracy na jednym ładowaniu to wartość, przy której aktywna haptyka i częste korzystanie z Action Ring skrócą wynik – ale choćby przy intensywnym użytkowaniu ładowanie co kilka tygodni nie jest żadnym utrapieniem. Mysz bez problemu działa podczas ładowania przez USB-C.
Logi Options+ – potrzebne, ale niedoskonałe
Pełna personalizacja MX Master 4 wymaga aplikacji Logi Options+. To właśnie tam konfigurujemy Action Ring, przypisujemy akcje do poszczególnych przycisków dla każdej aplikacji z osobna, regulujemy siłę haptyki i instalujemy wtyczki rozszerzające funkcjonalność. Możliwości są naprawdę rozbudowane i elastyczne – każdy przycisk, w każdej aplikacji, może robić co innego.

Problem w tym, iż samo oprogramowanie bywa kapryśne. Zdarzają się problemy z wykrywaniem innych urządzeń Logitech przez Bluetooth, a aplikacja ma opinię nadmiernie obciążającej zasoby komputera. Podczas testów nie natrafiłem na żaden poważny błąd, ale sam fakt, iż wszystkie zaawansowane funkcje są uzależnione od zewnętrznej aplikacji – i nie istnieje żadna pamięć wbudowana, która przechowywałaby ustawienia bezpośrednio w myszce – jest realnym ograniczeniem dla użytkowników przeskakujących między różnymi komputerami.
Naprawialność – myszka na lata?
To jedna z najbardziej wyróżniających cech czwartej generacji, o której rzadko mówi się w kontekście peryferiów: MX Master 4 jest zaprojektowany tak, żebyś mógł go samodzielnie naprawić. Standardowe, widoczne śruby zamiast kleju, instrukcja demontażu dołączona przez producenta i możliwość wymiany baterii we własnym zakresie (koszt samej baterii to około 100 zł) to coś, co w branży peryferiów wciąż jest absolutnym wyjątkiem.

Przy cenie 540 zł za mysz możliwość przedłużenia jej żywotności o kilka lat zamiast wyrzucania do śmietnika po pierwszych oznakach zużycia ma realne znaczenie – zarówno ekonomiczne, jak i środowiskowe. To długoterminowe myślenie, które dobrze wróży marce.
Podsumowanie – czy 540 zł ma sens?
Logitech MX Master 4 to bez wątpienia jeden z najlepiej przemyślanych gryzoni do produktywnej pracy, jaki można teraz kupić. Ergonomia, kultowe kółko MagSpeed, cicha praca, elastyczna łączność i realna naprawialność to fundament, który broni się choćby bez Action Ring i haptyki. A te dwa elementy – mimo iż zależne od ekosystemu wtyczek, który wciąż rośnie – mają realny potencjał przyspieszenia codziennego przepływu pracy, szczególnie dla twórców treści i osób pracujących z pakietem Adobe.
Wady są i nie warto ich przemilczać: oprogramowanie Logi Options+ bywa zawodne, brak pamięci wbudowanej to ograniczenie, a 150 gramów to mysz wyraźnie cięższa niż większość konkurencji. Mysz jest też dostępna wyłącznie w wersji dla praworęcznych.
Jeśli jednak szukasz sprzętu do długich godzin pracy, który nie wymęczy dłoni, nie irytuje otoczenia klikami i po paru dniach staje się naturalnym przedłużeniem ręki – trudno wskazać lepszą opcję na rynku. Cena 540 zł jest wysoka i wymaga świadomej decyzji.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Za udostępnienie sprzętu dziękujemy firmie Logitech.
Udostępnienie myszki w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

21 godzin temu









