Kupujesz telefon, a tam drony kamikadze. „Potężna afera”

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Chińska platforma twierdzi, iż zakazuje sprzedaży broni wojskowej, ale śledztwo wykazało katalogi z dronami zdolnymi do autonomicznego namierzania ludzi, pojazdów i budynków. Oj, chyba kto tu będzie mieć problem.

Na Alibabie swego czasu dało się znaleźć nie tylko ładowarki, akcesoria do domu i etui do telefonów, ale też oferty bezzałogowców opisywanych w katalogach jako pociski manewrujące i drony kamikadze. Śledztwo australijskiego ABC News ujawniło, iż część sprzedawców wystawiała te konstrukcje publicznie jako sprzęt do mapowania albo oprysków, a w dołączonych materiałach handlowych opisywała je już znacznie bardziej wprost jako broń jednorazowego użytku. Po nagłośnieniu sprawy Alibaba oczywiście usunęła ogłoszenia i zawiesiła konta sprzedawców, ale sam problem nigdzie przez to nie znika.

Sprzedawali to jako sprzęt cywilny, a w katalogach mówili już co innego

ABC opisało m.in. katalogi, w których pojawiały się autonomiczne drony z kamerą termowizyjną zdolne do autonomicznego namierzania celów. Jeden z takich modeli miał według katalogu przenosić dwukilogramową głowicę na dystansie aż do 100 km. Inne konstrukcje miały profil i parametry bardzo zbliżone do irańskich Shahedów, które w ostatnich latach stały się symbolem taniej i masowej wojny dronowej.

Po kontakcie ze strony ABC Alibaba oświadczyła, iż ściśle zakazuje sprzedaży broni wojskowej i iż natychmiast usunęła niezgodne z zasadami oferty firm trzecich oraz zawiesiła konta sprzedawców. Formalnie reakcja była więc szybka. Tyle iż sama szybkość nie rozwiązuje najważniejszego problemu. Takie oferty w ogóle pojawiły się na jednej z największych platform B2B świata i przez pewien czas funkcjonowały w dość jawnej formie.

I właśnie tu zaczyna się kłopot wizerunkowy platformy. Bo jeżeli produkt może być jednocześnie opisany jako opryskiwacz do pestycydów w karcie publicznej, a jako dron kamikadze w katalogu sprzedażowym, to znaczy, iż system moderacji i zgodności albo tego nie zauważył, albo zauważył o wiele za późno. A w takiej kategorii towaru za późno brzmi dużo gorzej niż przy kolejnej podróbce słuchawek czy kiepskiej ładowarce.

Eksperci nie traktują tego jak jednorazowej dziwnej wpadki

ABC zaznaczało, iż nie zdołało potwierdzić, czy wszyscy sprzedawcy byli autentyczni i czy naprawdę dostarczyliby dokładnie to, co oferowali. To oczywiście bardzo ważne zastrzeżenie, ale równocześnie eksperci cytowani przez redakcję oceniali, iż same oferty prawdopodobnie były prawdziwe albo przynajmniej bardzo bliskie prawdziwemu rynkowi. Oleksandra Molloy z UNSW mówiła, iż Chiny są głównym dostawcą dronów bojowych dla obu stron wojny w Ukrainie, a David Dunn z Uniwersytetu w Birmingham nazwał dostęp do takiej technologii międzynarodowym wolnym rynkiem bez większych barier.

To zresztą dobrze pasuje do szerszego obrazu rynku dronów. Reuters jeszcze w listopadzie 2025 r. pisał, iż specjaliści z Ukrainy uważają Chiny za najważniejsze źródło komponentów i materiałów zarówno dla strony ukraińskiej, jak i rosyjskiej, choćby jeżeli Pekin formalnie nie sprzedaje gotowych systemów bojowych. To właśnie ten ekosystem części, podzespołów i pozornie cywilnych platform sprawia, iż granica między produktem komercyjnym a militarnym od dawna jest bardzo cienka.

Podwójne zastosowanie to dziś nie tylko zwykły wojskowy termin. To dziura w systemie

W źródle ABC bardzo mocno wybrzmiewa pojęcie dual use, czyli podwójnego zastosowania. Dron może służyć do mapowania, inspekcji, oprysków albo logistyki, ale ten sam płatowiec, napęd, elektronika i nawigacja mogą po niewielkiej adaptacji zamienić go w broń jednorazowego ataku. Właśnie dlatego klasyczny model kontroli uzbrojenia przestaje tu po prostu działać. Nie mamy do czynienia z czołgiem albo rakietą sprzedawaną z definicji jako broń, tylko z rynkiem, na którym bardzo wiele elementów jest legalnych i powszechnych, dopóki ktoś nie złoży ich w inną całość.

To nie jest tylko problem Alibaby. eeNews Europe zwraca uwagę, iż sprawa obnażyła szerszy szary rynek dronów bojowych, w którym platforma może mieć na papierze zakaz sprzedaży wojskowego sprzętu, a jednocześnie gubić się w strefie, gdzie kadłuby, silniki, oprogramowanie prowadzenia i systemy celownicze siedzą w tym samym katalogu co zwykłe UAV. Innymi słowy, regulacyjnie wszyscy mówią, iż broń jest zakazana, ale technologicznie rynek dawno uciekł w szarą strefę.

Chiny jednocześnie zaostrzają kontrole i pokazują, jak trudno to w ogóle domknąć

Chińskie władze już wcześniej zaostrzały kontrolę eksportu niektórych dronów i komponentów UAV. W lipcu 2024 r. resort handlu w Pekinie informował o korekcie środków eksportowych obejmujących m.in. ważne komponenty, takie jak termowizja czy lasery do wskazywania celów. Równolegle komentatorzy i organizacje branżowe przypominały, iż Pekin zapowiadał również ograniczenia wobec cywilnych dronów, które mogą być użyte do celów wojskowych lub terrorystycznych.

Afera z Alibaba pokazuje więc, iż choćby jeżeli państwo oficjalnie wzmacnia kontrolę, a platforma handlowa deklaruje twarde zasady, to praktyka rynkowa i tak potrafi znaleźć sobie boczną furtkę. Wystarczy zmienić opis, użyć cywilnego pretekstu, schować adekwatną narrację do katalogu PDF i cały system zaczyna wyglądać na znacznie bardziej dziurawy, niż chciałaby przyznać którakolwiek ze stron.

Platforma się musi grubo tłumaczyć. Kropka

Wizerunkowo ta historia wygląda fatalnie właśnie dlatego, iż uderza w sam środek obietnicy platform handlowych, iż są pośrednikiem, a nie uczestnikiem niebezpiecznego obrotu. Kiedy jednak na jednym marketplace’ie obok zwykłych akcesoriów i sprzętu przemysłowego zaczynają krążyć oferty dronów przypominających Shahedy, z katalogami mówiącymi o autonomicznym namierzaniu ludzi i budynków, to przestaje być kwestia pojedynczej niezgodnej oferty. To staje się pytaniem o to, czy platforma naprawdę rozumie, co u niej jest sprzedawane i czy jej reguły mają sens.

I właśnie dlatego sama odpowiedź, iż usunęliśmy ogłoszenia może już nie wystarczyć. Bo największy ciężar tej historii nie leży w tym, iż ktoś coś wystawił. Leży w tym, iż w epoce powszechnych dronów i wojny prowadzonej sprzętem dual use taki handel potrafi coraz łatwiej udawać zwykły biznes. A jeżeli platformy nie będą tego wyłapywać dużo wcześniej niż po publikacji głośnego śledztwa, to podobne afery będą wracać.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału