
Nowy radar waży mniej niż 4 kg, zużywa poniżej 35 W i ma działać na pojazdach oraz przy ochronie infrastruktury krytycznej. GAX500-3D to naprawdę mocny sprzęt.
Spotter Global zaprezentował właśnie radar GAX500-3D, który ma rozwiązać jeden z najbardziej irytujących problemów obrony przed małymi dronami. I to problem wcale nie techniczny, tylko taktyczny. Klasyczny radar działa niczym jak latarka: omiata niebo wąską wiązką i świetnie widzi to, na co akurat patrzy. Problem w tym, iż właśnie wtedy, gdy wiązka jest skierowana gdzie indziej, cel przemyka bokiem i znika. Nowy system, zamiast skanować punkt po punkcie, stale obserwuje cały sektor.
Radar, który nie chce mrugać oczkiem
GAX500-3D jest mały jak podręczna walizka, waży mniej niż 4 kg i może zostać uruchomiony w kilka minut przez interfejs webowy. Współczesna obrona antydronowa coraz częściej potrzebuje systemów nie tylko skutecznych, ale przede wszystkim mobilnych, lekkich i łatwych do przerzucenia razem z pododdziałem, konwojem albo ochroną infrastruktury.
Najważniejsza jest tu jednak sama architektura działania. Tradycyjne radary z elektronicznie sterowaną wiązką potrafią być bardzo skuteczne, ale z natury rzeczy skanują przestrzeń sektor po sektorze. Producent porównuje to do świecenia latarką w ciemnym lesie: jeżeli cel poruszy się tam, gdzie akurat nie patrzysz, możesz dostać informację z opóźnieniem.
GAX500-3D ma działać zupełnie inaczej. Wykorzystuje technologię Compact Holographic 3D Radar, która ma zapewniać ciągłe pokrycie całego obserwowanego wolumenu przestrzeni. System aktualizuje obraz do 50 celów w polu 90 na 90 stopni co 56 ms, czyli 18 razy na sekundę. To właśnie producent nazywa podejściem reflektora zamiast latarki.
56 ms przy dronach to cała wieczność
Dla człowieka 56 ms to mgnienie oka. Dla obrony przed szybkim, małym dronem to bardzo cenna porcja czasu. Dron FPV lecący kilkadziesiąt metrów na sekundę potrafi w czasie tradycyjnego, wolniejszego odświeżenia przebyć dystans wystarczający, by zmienić położenie, kierunek ataku albo wejść w martwą strefę sensora.
Producent twierdzi, iż w porównaniu z wybranymi starszymi rozwiązaniami pełne odświeżenie przestrzeni ma być choćby 32 razy szybsze. To nie oznacza automatycznie, iż radar widzi absolutnie wszystko w sensie całego nieba i każdego zagrożenia. Oznacza, iż w swoim sektorze ma niemal bez przerwy trzymać oczy na obiektach i szybciej aktualizować ich pozycję.
W obronie przed rojami to właśnie jest kluczowe. Jeden dron to jeszcze wyzwanie, które można ogarnąć stosunkowo klasycznie – namierzyć, śledzić, zareagować. Problem zaczyna się w momencie, gdy w tym samym czasie w powietrzu pojawia się kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt małych obiektów, a każdy z nich może w ułamku sekundy zmienić kierunek. Wtedy zasięg radaru przestaje być najważniejszy. Liczy się przede wszystkim tempo aktualizacji obrazu i odporność na zgubienie celu.
Zasięg może i niewielki, ale dopasowany pod bardzo konkretne rozwiązanie
GAX500-3D nie jest radarem do wykrywania samolotów z setek kilometrów. To system krótkiego zasięgu. Mały dron o masie ok. 3 kg ma być wykrywany z odległości do 500 m, a człowiek do 1000 m. To parametry skrojone pod ochronę lokalną: bazę, posterunek, konwój, pojazd, stanowisko dowodzenia, zakład przemysłowy, port, lotnisko albo inny obiekt wysokiego ryzyka.
Właśnie tu taki radar może mieć sens. Największy problem małych dronów polega na tym, iż są tanie, nisko lecą, trudno je odróżnić od tła i często pojawiają się bardzo blisko celu. Dla dużych systemów obrony powietrznej bywają nieopłacalnym albo zbyt małym celem. Dla zwykłej ochrony fizycznej są zbyt szybkie i zbyt trudne do zauważenia gołym okiem.
W ostatnim czasie obserwuje się rosnące zapotrzebowanie na lekkie radary C-UAS przeznaczone do zwalczania bezzałogowych systemów powietrznych. Sam sensor nie pełni funkcji efektora (nie niszczy ani nie zakłóca), jednak dostarcza detekcję, śledzenie i wskazywanie celu. W przypadku braku tych danych choćby najbardziej zaawansowane systemy neutralizacji – czy to oparte na zagłuszaniu, laserach, artylerii czy dronach przechwytujących – podejmują działania z opóźnieniem eliminującym ich skuteczność.
Niska moc to zaleta, a nie słabość
Ciekawy jest też tu poziom emisji. GAX500-3D ma promieniować z mocą 3,2 W EIRP i zużywać poniżej 35 W. Dla systemów wojskowych oraz ochrony obiektów ma to ogromne znaczenie. To przede wszystkim niskie zużycie energii ułatwia zasilanie z pojazdu, baterii albo lekkiej infrastruktury polowej. Ponadto niższa emisja może ograniczać sygnaturę radiową systemu. Radar, który robi swoje przy małej mocy, jest po prostu trudniejszy do wykrycia i łatwiejszy do ukrycia w większym systemie ochrony.
GAX500-3D ma być zintegrowany z oprogramowaniem dowodzenia NetworkedIO, które realizuje połączenie danych radarowych i wizyjnych, filtrację fałszywych alarmów oraz umożliwia definiowanie stref zagrożenia. Choć stanowi mniej eksponowany komponent systemu, jego rola w przetwarzaniu i interpretacji danych jest tak naprawdę porównywalna pod względem istotności z funkcją samego sensora.
Problemem obrony antydronowej nie jest wyłącznie wykrycie obiektu. Problemem jest odróżnienie drona od ptaka, liści, pojazdu, człowieka, śmieci niesionych wiatrem albo własnego sprzętu. jeżeli system będzie generował zbyt wiele fałszywych alarmów, operatorzy gwałtownie przestaną mu ufać. jeżeli będzie zbyt ostrożny, przepuści zagrożenie.
Właśnie dlatego producenci coraz częściej łączą radar, kamery, algorytmy klasyfikacji i systemy dowodzenia. Radar wskazuje cel, kamera potwierdza, a oprogramowanie pomaga ustalić priorytet. Dopiero wtedy można zdecydować, czy użyć zagłuszania, przechwycenia, broni lufowej albo innego efektora.













